Wyniki wyszukiwania: pro ana
Znalezione filmy dla pro ana:
Brak.
Chyba 2 dni temu moja przyjaciółka
(Była !, a w ogóle bym jej tak nie nazwała),
napisała do mnie esemesa. Że może się spotkamy, bo ma odnowiony pokój, i w ogóle jest koniec wakacji.
Nie odpisałam. Nie miałam ochoty, to po pierwsze. Ponadto miałam kłopot z telefonem, bo zmieniłam sieć, miałam nieaktywny sim. Mogłabym z internetu za darmo, ale...jak już mówiłam, nie miałam ochoty. Ona mieszka daleko, ma psa, który mnie nie lubi (i wzajemnie, boję się tych Zombie!). Poza tym, nie chcę odnawiać starych kontaktów. Wprawdzie kilka dni temu napisałam cześć jednej dziewczynie na GG i odpisała. Rozmowa była 'sztywna' i nie mam zamiaru więcej do niej pisać. Zresztą do nikogo z klasy. W sumie nieładnie, że nie odpowiedziałam na esemesa, więc zrobię to jutro. Ale nie zgodzę się. Nie chcę tam iść. Poza tym to jest teren, gdzie mieszka On. Nie chcę cierpieć. Kurde, w moich zdaniach ciągle przewija się: Ja, moje, chcę. Wygląda to na egoizm :D Jak se szłam do kościoła z mamą to widziałam faceta od informatki. Nie zdążyłam powiedzieć głupiego 'dzień dobry', bo się odwrócił. Chyba szedł z córką. Nie wiem. Nie obchodzi mnie to. Mama pod koniec mszy z czegoś się śmiała. Aż głupio mi się zrobiło. Jeszcze komuś telefon dzwonił przez 5 minut. Myślałam, że ksiądz zrobi wiochę i zwróci komuś uwagę, ale tak się nie stało. W kościele nie było Jego. Skąd to wiem? Bo gdyby był, służył by do mszy. A na ołtarzu nie było po Nim śladu. Czułam taką pustkę. Eh, co ta chora miłość ze mną zrobiła?! Cholera, czuję tak, jakby On kiedyś ze mną był, chociaż przez kilka dni. A przecież NIGDY nie byliśmy razem, żebym miała takie odczucia. W pamiętniku (papierowym, tak, istotnie posiadam taki, na wypadek, braku netu, lub gdybym miała do powiedzenia coś, czego, absolutnie nie mogę Wam powiedzieć. Ale wszystko Wam mówię.Tam piszę od czasu do czasu, ale to się zmieni.Przecież do szkoły lapka nie zabiorę, nie?). A więc w pamiętniku. Wpisałam 13 przykazań pro-any i 40 powodów dla których warto być chudym...Ładnie to ozdobiłam.
Taa...Wiem, w co się pakuję. Widziałam cierpienie dziewczyn które otrząsnęły się z tego. Słyszałam relacje tych którzy chcieli być naprawdę Motylkami...I już ich nie ma. Przyjaźnię się z innymi Motylkami. I wiem w co się pakuję. Wiem, że pomimo, że mogę być najchudsza np. w klasie, i tak będę się czuła najgrubsza. Wiem, że będę czuła wstręt do siebie, i to że mogę mieć 'napady' a potem będę się próbowała tego pozbyć pijąc środki przeczyszczające (o wymiotowaniu słyszałam, nie zamierzam tego praktykować, to obrzydliwe). Ja to wszystko doskonale wiem. I nadal chcę spróbować. Zawsze chciałam schudnąć trochę. Mogłabym to zwalić na niezdrową kuchnię, ale nie mam podstaw. W naszym domu nie gotuje się tłusto. Nie ma takich rzeczy jak: śmietana, tłuste mleko (jest albo 0,5% albo 1,5%), margaryna, smalec, słonina (a fuuu...!), boczek, tłuste mięsa, zupy nie są zabielane śmietaną, nie jemy majonezu. Na naszym stole rzadko goszczą potrawy takie jak: frytki, fast foody, pierogi, makarony, knedle itd. Więc naprawdę nie wiem. Wiadomo też że chodzi o ilość. Ileż to razy ja nie próbowałam na różne sposoby. Nic nie wychodziło. Tak więc spróbuję jeszcze raz, ale tym razem z pro-aną. Będę się stosować do ich zasad.Może to głupie, część z Was mnie wyśmieje, odwróci się, będzie próbowała mi to wywalić z głupiego łba. Ale czy wy nie zdajecie sobie sprawy, jak się cieszyłam, kiedy przed wakacjami waga pokazała -2kg? Teraz pewnie i tak to nadrobiłam porządnie, bo wakacje były. Ale za 2 dni szkoła :)
Britney Spears - Everytime. Tą piosenką kończę ostatni dziś post. Dobranoc.
+Tu możecie zobaczyć owoc mojej rocznej pracy: LiNK
Tekst do podlinkowania...
(Była !, a w ogóle bym jej tak nie nazwała),
napisała do mnie esemesa. Że może się spotkamy, bo ma odnowiony pokój, i w ogóle jest koniec wakacji.
Nie odpisałam. Nie miałam ochoty, to po pierwsze. Ponadto miałam kłopot z telefonem, bo zmieniłam sieć, miałam nieaktywny sim. Mogłabym z internetu za darmo, ale...jak już mówiłam, nie miałam ochoty. Ona mieszka daleko, ma psa, który mnie nie lubi (i wzajemnie, boję się tych Zombie!). Poza tym, nie chcę odnawiać starych kontaktów. Wprawdzie kilka dni temu napisałam cześć jednej dziewczynie na GG i odpisała. Rozmowa była 'sztywna' i nie mam zamiaru więcej do niej pisać. Zresztą do nikogo z klasy. W sumie nieładnie, że nie odpowiedziałam na esemesa, więc zrobię to jutro. Ale nie zgodzę się. Nie chcę tam iść. Poza tym to jest teren, gdzie mieszka On. Nie chcę cierpieć. Kurde, w moich zdaniach ciągle przewija się: Ja, moje, chcę. Wygląda to na egoizm :D Jak se szłam do kościoła z mamą to widziałam faceta od informatki. Nie zdążyłam powiedzieć głupiego 'dzień dobry', bo się odwrócił. Chyba szedł z córką. Nie wiem. Nie obchodzi mnie to. Mama pod koniec mszy z czegoś się śmiała. Aż głupio mi się zrobiło. Jeszcze komuś telefon dzwonił przez 5 minut. Myślałam, że ksiądz zrobi wiochę i zwróci komuś uwagę, ale tak się nie stało. W kościele nie było Jego. Skąd to wiem? Bo gdyby był, służył by do mszy. A na ołtarzu nie było po Nim śladu. Czułam taką pustkę. Eh, co ta chora miłość ze mną zrobiła?! Cholera, czuję tak, jakby On kiedyś ze mną był, chociaż przez kilka dni. A przecież NIGDY nie byliśmy razem, żebym miała takie odczucia. W pamiętniku (papierowym, tak, istotnie posiadam taki, na wypadek, braku netu, lub gdybym miała do powiedzenia coś, czego, absolutnie nie mogę Wam powiedzieć. Ale wszystko Wam mówię.Tam piszę od czasu do czasu, ale to się zmieni.Przecież do szkoły lapka nie zabiorę, nie?). A więc w pamiętniku. Wpisałam 13 przykazań pro-any i 40 powodów dla których warto być chudym...Ładnie to ozdobiłam.
Taa...Wiem, w co się pakuję. Widziałam cierpienie dziewczyn które otrząsnęły się z tego. Słyszałam relacje tych którzy chcieli być naprawdę Motylkami...I już ich nie ma. Przyjaźnię się z innymi Motylkami. I wiem w co się pakuję. Wiem, że pomimo, że mogę być najchudsza np. w klasie, i tak będę się czuła najgrubsza. Wiem, że będę czuła wstręt do siebie, i to że mogę mieć 'napady' a potem będę się próbowała tego pozbyć pijąc środki przeczyszczające (o wymiotowaniu słyszałam, nie zamierzam tego praktykować, to obrzydliwe). Ja to wszystko doskonale wiem. I nadal chcę spróbować. Zawsze chciałam schudnąć trochę. Mogłabym to zwalić na niezdrową kuchnię, ale nie mam podstaw. W naszym domu nie gotuje się tłusto. Nie ma takich rzeczy jak: śmietana, tłuste mleko (jest albo 0,5% albo 1,5%), margaryna, smalec, słonina (a fuuu...!), boczek, tłuste mięsa, zupy nie są zabielane śmietaną, nie jemy majonezu. Na naszym stole rzadko goszczą potrawy takie jak: frytki, fast foody, pierogi, makarony, knedle itd. Więc naprawdę nie wiem. Wiadomo też że chodzi o ilość. Ileż to razy ja nie próbowałam na różne sposoby. Nic nie wychodziło. Tak więc spróbuję jeszcze raz, ale tym razem z pro-aną. Będę się stosować do ich zasad.Może to głupie, część z Was mnie wyśmieje, odwróci się, będzie próbowała mi to wywalić z głupiego łba. Ale czy wy nie zdajecie sobie sprawy, jak się cieszyłam, kiedy przed wakacjami waga pokazała -2kg? Teraz pewnie i tak to nadrobiłam porządnie, bo wakacje były. Ale za 2 dni szkoła :)
Britney Spears - Everytime. Tą piosenką kończę ostatni dziś post. Dobranoc.
+Tu możecie zobaczyć owoc mojej rocznej pracy: LiNK
Tekst do podlinkowania...
29.08.2010 o godz. 23:16
komentuj (6)
To moja pierwsza notka i pewnie zostanie zaraz skomentowana negatywnie ale zwisa mi to.
O czym będzie mój blog?
O odchudzniu.
Niezdrowym odchudzaniu.
Będą tutaj głównie zdjęcia motywujące i informacje dotyczące mojej wagi, wymiarów, spożytych kalorii.
Od razu mówię:
JEŻELI KOMUŚ NIE PODOBA SIĘ SPOSÓB W JAKI SIĘ ODCHUDZAM TO NIECH NIE CZYTA - PROSTE, PRAWDA?
JEŻELI ZAMIERZASZ UMIEŚCIĆ KOMENTARZ ZE SWOIMI WYPOCINAMI MYŚLĄC, ŻE AKURAT TOBIE UDA SIĘ MNIE "NAWRÓCIĆ" TO JESTEŚ W BŁĘDZIE! WIELU PRÓBOWAŁO I NIC Z TEGO NIE WYSZŁO, WIĘC DAJ SOBIE SPOKÓJ.
DO NICZEGO NIE NAMAWIAM.
WCHODZICIE I CZYTACIE NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ.
Osoby związane z tematem "pra ana" zapraszam na forum:
http://www.fightforperfection.fora.pl/
:)
O czym będzie mój blog?
O odchudzniu.
Niezdrowym odchudzaniu.
Będą tutaj głównie zdjęcia motywujące i informacje dotyczące mojej wagi, wymiarów, spożytych kalorii.
Od razu mówię:
JEŻELI KOMUŚ NIE PODOBA SIĘ SPOSÓB W JAKI SIĘ ODCHUDZAM TO NIECH NIE CZYTA - PROSTE, PRAWDA?
JEŻELI ZAMIERZASZ UMIEŚCIĆ KOMENTARZ ZE SWOIMI WYPOCINAMI MYŚLĄC, ŻE AKURAT TOBIE UDA SIĘ MNIE "NAWRÓCIĆ" TO JESTEŚ W BŁĘDZIE! WIELU PRÓBOWAŁO I NIC Z TEGO NIE WYSZŁO, WIĘC DAJ SOBIE SPOKÓJ.
DO NICZEGO NIE NAMAWIAM.
WCHODZICIE I CZYTACIE NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ.
Osoby związane z tematem "pra ana" zapraszam na forum:
http://www.fightforperfection.fora.pl/
:)





