Wyniki wyszukiwania: pozytywne
Odpisała o 12 w południe, że przeprasza i mogę przyjść jutro. Pcham się drzwiami i oknami na te zajęcia w obcej szkole, bo wtedy kazała mi przyjść. Z jednej strony plus, bo jakby co i tak miałam przyjechać i zjazd, z drugiej pozytywne myślenie :
"To tak, jak zawalisz to najpierw zakują cie w dyby, a stado obleśnych wieśniaków obrzuci cie końskim łajnem,a potem jakiś pan w czarnym worku na głowie z dziurami na oczy odrąbie ci głowę (i śmiech niczym z horroru).
Jak nie zawalisz to ty zakujesz go w dyby, jego obrzucą i ty mu odrąbiesz głowę ( to ty będziesz się śmiała)."
Bob Budowniczy by zapytał: Czy damy radę?
A ja powinnam odkrzyknąć: Tak damy radę.
Od jutra zaczynamy grę pod tytułem: sesja! Zobaczymy do ilu graczy zostaje wyeliminowanych.
"To tak, jak zawalisz to najpierw zakują cie w dyby, a stado obleśnych wieśniaków obrzuci cie końskim łajnem,a potem jakiś pan w czarnym worku na głowie z dziurami na oczy odrąbie ci głowę (i śmiech niczym z horroru).
Jak nie zawalisz to ty zakujesz go w dyby, jego obrzucą i ty mu odrąbiesz głowę ( to ty będziesz się śmiała)."
Bob Budowniczy by zapytał: Czy damy radę?
A ja powinnam odkrzyknąć: Tak damy radę.
Od jutra zaczynamy grę pod tytułem: sesja! Zobaczymy do ilu graczy zostaje wyeliminowanych.
16.06.2011 o godz. 21:15
komentuj (0)
Kiedy już wiecie jakich rozmiarów ma być Wasz pies, jaką ma mieć sierść i charakter i dokonaliście już wyboru konkretnej rasy, dowiadując się o niej wszystkiego, co tylko możliwe, czas przygotować się technicznie. Można to też zrobić wcześniej;)
W Internecie znajdziecie mnóstwo serwisów i forów, które pomogą Wam w wychowaniu psa. Mimo wszystko, moim zdaniem absolutnymi niezbędnikami w domu każdego właściciela psiaka powinny być książki:
„Pozytywne szkolenie psów dla żółtodziobów”, Pameli Anderson (39.90zł), lub podobna, traktująca o szkoleniu metodami pozytywnymi, w tym klikerowymi np. internetowy skrypt książki Barbary Waldoch pt. „Pozytywne szkolenie psów”, który znajdziecie pod tym linkiem :)
„Sygnały uspokajające: jak psy unikają konfliktów”, Turid Rugaas (ok. 20.00zł; książka jedyna w swoim rodzaju, która pomoże zrozumieć mowę ciała Twojego psa)
Pomocniczo polecam:
„Nauka czystości psa dla żółtodziobów”, Liz Paliki (19.90zł)
„Mój pies ciągnie na smyczy. Co robić?” Turid Rugaas (30zł)
„Aria, do mnie!”, Jacka Gałuszki (14.90zł)
„Dominacja u psów: prawda czy mit”, Barry’ego Eatona (25zł), który przystępnie wyjaśnia dlaczego teoria dominacji to jedna wielka bzdura, oczywiście, jeśli jeszcze w to nie uwierzyliście;)
Teoria zawsze jest prostsza niż praktyka, dlatego w razie problemów można poszukać pomocy u dobrego trenera (o tym jak go rozpoznać jeszcze napiszę;)), na pozytywnym forum internetowym np. klikerowo.fora.pl , u mnie na stronie czy też pisząc do mnie maila:)
Bez wiedzy nie można się obejść. Dla pocieszenia dodam, że wszystkie książki z wyjątkiem pierwszej są cieniutkie, a informacje są proste i łatwe do zapamiętania, natomiast satysfakcja z korzystania z nich - niesamowita:)
Oprócz książek trzeba się jeszcze przygotować na wydatki typu posłanie, smycz, obroża, adresówka, kaganiec, kliker, saszetka na smakołyki, dwie miski (na wodę i jedzenie), grzebień i/lub szczotka do czesania oraz zabawki, nie wspominając o oczywistym weterynarzu.
W Internecie znajdziecie mnóstwo serwisów i forów, które pomogą Wam w wychowaniu psa. Mimo wszystko, moim zdaniem absolutnymi niezbędnikami w domu każdego właściciela psiaka powinny być książki:
„Pozytywne szkolenie psów dla żółtodziobów”, Pameli Anderson (39.90zł), lub podobna, traktująca o szkoleniu metodami pozytywnymi, w tym klikerowymi np. internetowy skrypt książki Barbary Waldoch pt. „Pozytywne szkolenie psów”, który znajdziecie pod tym linkiem :)
„Sygnały uspokajające: jak psy unikają konfliktów”, Turid Rugaas (ok. 20.00zł; książka jedyna w swoim rodzaju, która pomoże zrozumieć mowę ciała Twojego psa)
Pomocniczo polecam:
„Nauka czystości psa dla żółtodziobów”, Liz Paliki (19.90zł)
„Mój pies ciągnie na smyczy. Co robić?” Turid Rugaas (30zł)
„Aria, do mnie!”, Jacka Gałuszki (14.90zł)
„Dominacja u psów: prawda czy mit”, Barry’ego Eatona (25zł), który przystępnie wyjaśnia dlaczego teoria dominacji to jedna wielka bzdura, oczywiście, jeśli jeszcze w to nie uwierzyliście;)
Teoria zawsze jest prostsza niż praktyka, dlatego w razie problemów można poszukać pomocy u dobrego trenera (o tym jak go rozpoznać jeszcze napiszę;)), na pozytywnym forum internetowym np. klikerowo.fora.pl , u mnie na stronie czy też pisząc do mnie maila:)
Bez wiedzy nie można się obejść. Dla pocieszenia dodam, że wszystkie książki z wyjątkiem pierwszej są cieniutkie, a informacje są proste i łatwe do zapamiętania, natomiast satysfakcja z korzystania z nich - niesamowita:)
Oprócz książek trzeba się jeszcze przygotować na wydatki typu posłanie, smycz, obroża, adresówka, kaganiec, kliker, saszetka na smakołyki, dwie miski (na wodę i jedzenie), grzebień i/lub szczotka do czesania oraz zabawki, nie wspominając o oczywistym weterynarzu.
Codziennie ktoś kupuje golden retrievera, ponieważ kolega kolegi znajomego powiedział, że pies jest super inteligentny, sam się szkoli i wygląda jakby się ciągle uśmiechał, więc na pewno nigdy nikogo nie ugryzie.
Popularność zawsze szkodzi danej rasie. Nagle, jak grzyby po deszczu wyrastają hodowle i pseudohodowle i zwykły człowiek, który po prostu chce mieć fajnego zwierzaka w domu, którym mógłby się opiekować, popełnia błąd. A często jest to też największy błąd w życiu jego psa.. Oraz psów, które dopiero się urodzą.
Zanim sprowadzisz do swojego domu jakieś zwierzę poświęć sobie odpowiednio dużo czasu, aby dowiedzieć się o nim jak najwięcej z jak największej ilości źródeł zawierających wartościowe informacje. „Bo ja nie wiedziałam/em” to najgłupsza wymówka na świecie, biorąc pod uwagę łatwość w dostępie do takiej ilości wiedzy.
Mam tylko jedną radę: NIGDY nie wchodź na fora internetowe, gdzie ludzie wypowiadają się zdaniami nacechowanymi emocjonalnie i odnoszą się wtedy do ogółu rasy.
Innymi słowy, jeżeli ktoś pisze: „Miałam staffordshire bull teriera i ugryzł moje dziecko. Wszystkie psy są agresywne!!!! Nikomu nie polecam tej rasy!”, to jest to oczywista bzdura (i wina rodzica). Kilka postów niżej na pewno znajdzie się wypowiedź: „Stafiki to cudowne psiaki! Łagodne i niesamowicie przyjacielskie. Jak mój się bawił z moim synkiem, zawsze był taki łagodny!”.
Po prostu nie dowiecie się niczego, bo prawdziwa wersja jest jedna: nie ma ras psów z gruntu złych (zawsze agresywnych) ani dobrych (zawsze przyjacielskich). Nie wiem czy wiecie, ale najwięcej pogryzień dotyczy psów nierasowych. Mogą to być psy w typie rasy i typ ten zależy od jej popularności. Kiedy panowała wszechogarniająca moda na staffordshire bull teriery, pseudohodowcy sprzedawali pseudostafiki, znacznie odbiegające od wzorca rasy, a nie mający żadnej wiedzy na ten temat ludzie brali psy o nieznanym rodowodzie, nie wiedząc jak były traktowane, z czym krzyżowane i w gruncie rzeczy sami są sobie winni (o wyborze odpowiedniej hodowli później).
Niedawno w amerykańskim rankingu „gryzaczy” na trzecim miejscu pojawił się nie kto inny, jak popularny golden retriever. Golden ma jednak to szczęście, że nadrabia „miną”, dlatego nigdy nie zostanie tak niesprawiedliwie potraktowany jak staforshire bull terier. Ale jak widać i ten przyjazny image może być zwodniczy.
Wygląd psa powinien być ostatnim czynnikiem decydującym o jego wyborze.
Osoba wybierająca yorka, bo jest małą słodką zabawką będzie zdziwiona, że tak niewielkich rozmiarów stworzenie może być pełne niespożytej energii. Małe pieski wymagają też szczególnego podejścia – to nie przypadek, że jazgoczące psy są właśnie mniejszych gabarytów. Decydując się na przyjaźnie wyglądającego dalmatyńczyka można się zdziwić, że pogryzł sąsiada wchodzącego do naszego domu. Wszak dalmatyńczyki ze znanej bajki były dużo bardziej przyjacielskie i nie wspominano, że to psy stróżujące. Zaś owczarek niemiecki, chociaż potrafi wyglądać groźnie to pies wyhodowany do pasienia, nie do pilnowania terenu, jeśli więc liczysz, że Twój ON-ek będzie grzecznie siedział na dworze i sam znajdzie sobie zajęcie to się grubo mylisz.. Psy pasterskie to psy bardzo inteligentne i potrzebują stałej stymulacji intelektualnej.
Tak więc od dziś koniec z mitami, stereotypy wyrzucamy za okno i sami poszukujemy informacji, żeby wyrobić sobie własne zdanie. Dajcie sobie na to miesiąc, to w moim mniemaniu minimum, żeby sobie wszystko dokładnie przemyśleć i móc świadomie podjąć właściwą decyzję odnośnie wyboru rasy psa.
Zdobycie odpowiedniej wiedzy to pierwszy krok, który powinniście podjąć. Jeśli szkoda Wam na to czasu, to jak znajdziecie czas dla swojego psa?
Popularność zawsze szkodzi danej rasie. Nagle, jak grzyby po deszczu wyrastają hodowle i pseudohodowle i zwykły człowiek, który po prostu chce mieć fajnego zwierzaka w domu, którym mógłby się opiekować, popełnia błąd. A często jest to też największy błąd w życiu jego psa.. Oraz psów, które dopiero się urodzą.
Zanim sprowadzisz do swojego domu jakieś zwierzę poświęć sobie odpowiednio dużo czasu, aby dowiedzieć się o nim jak najwięcej z jak największej ilości źródeł zawierających wartościowe informacje. „Bo ja nie wiedziałam/em” to najgłupsza wymówka na świecie, biorąc pod uwagę łatwość w dostępie do takiej ilości wiedzy.
Mam tylko jedną radę: NIGDY nie wchodź na fora internetowe, gdzie ludzie wypowiadają się zdaniami nacechowanymi emocjonalnie i odnoszą się wtedy do ogółu rasy.
Innymi słowy, jeżeli ktoś pisze: „Miałam staffordshire bull teriera i ugryzł moje dziecko. Wszystkie psy są agresywne!!!! Nikomu nie polecam tej rasy!”, to jest to oczywista bzdura (i wina rodzica). Kilka postów niżej na pewno znajdzie się wypowiedź: „Stafiki to cudowne psiaki! Łagodne i niesamowicie przyjacielskie. Jak mój się bawił z moim synkiem, zawsze był taki łagodny!”.
Po prostu nie dowiecie się niczego, bo prawdziwa wersja jest jedna: nie ma ras psów z gruntu złych (zawsze agresywnych) ani dobrych (zawsze przyjacielskich). Nie wiem czy wiecie, ale najwięcej pogryzień dotyczy psów nierasowych. Mogą to być psy w typie rasy i typ ten zależy od jej popularności. Kiedy panowała wszechogarniająca moda na staffordshire bull teriery, pseudohodowcy sprzedawali pseudostafiki, znacznie odbiegające od wzorca rasy, a nie mający żadnej wiedzy na ten temat ludzie brali psy o nieznanym rodowodzie, nie wiedząc jak były traktowane, z czym krzyżowane i w gruncie rzeczy sami są sobie winni (o wyborze odpowiedniej hodowli później).
Niedawno w amerykańskim rankingu „gryzaczy” na trzecim miejscu pojawił się nie kto inny, jak popularny golden retriever. Golden ma jednak to szczęście, że nadrabia „miną”, dlatego nigdy nie zostanie tak niesprawiedliwie potraktowany jak staforshire bull terier. Ale jak widać i ten przyjazny image może być zwodniczy.
Wygląd psa powinien być ostatnim czynnikiem decydującym o jego wyborze.
Osoba wybierająca yorka, bo jest małą słodką zabawką będzie zdziwiona, że tak niewielkich rozmiarów stworzenie może być pełne niespożytej energii. Małe pieski wymagają też szczególnego podejścia – to nie przypadek, że jazgoczące psy są właśnie mniejszych gabarytów. Decydując się na przyjaźnie wyglądającego dalmatyńczyka można się zdziwić, że pogryzł sąsiada wchodzącego do naszego domu. Wszak dalmatyńczyki ze znanej bajki były dużo bardziej przyjacielskie i nie wspominano, że to psy stróżujące. Zaś owczarek niemiecki, chociaż potrafi wyglądać groźnie to pies wyhodowany do pasienia, nie do pilnowania terenu, jeśli więc liczysz, że Twój ON-ek będzie grzecznie siedział na dworze i sam znajdzie sobie zajęcie to się grubo mylisz.. Psy pasterskie to psy bardzo inteligentne i potrzebują stałej stymulacji intelektualnej.
Tak więc od dziś koniec z mitami, stereotypy wyrzucamy za okno i sami poszukujemy informacji, żeby wyrobić sobie własne zdanie. Dajcie sobie na to miesiąc, to w moim mniemaniu minimum, żeby sobie wszystko dokładnie przemyśleć i móc świadomie podjąć właściwą decyzję odnośnie wyboru rasy psa.
Zdobycie odpowiedniej wiedzy to pierwszy krok, który powinniście podjąć. Jeśli szkoda Wam na to czasu, to jak znajdziecie czas dla swojego psa?
Wreszcie zaczynamy na poważnie:)
Kliker, żeby działał tak jak powinien, musi nabrać dla psa znaczenia.
Różni szkoleniowcy proponują różne sposoby uwarunkowania klikera, ja wybrałam ten, który za chwilę opiszę. Jest prosty dla Was, bo szybko załapiecie jak przeprowadzać sesje, prosty dla psa, bo błyskawicznie dowiaduje się, że klik=smakołyk (dalej K/S) i uczy go patrzenia Wam w oczy, czyli skupienia. A bez skupienia nie ma ćwiczenia! To bardzo ważne ćwiczenie, bo pies, który nie będzie zwracał na Was uwagi nie wykona Waszych komend w prostych warunkach, a co dopiero w trudnych.
Najpierw teoretycznie.
Gdzie zaczynamy? Zależy, gdzie psu łatwiej. Na pewno każdemu będzie łatwo w domu, niektórym w ogródku, innym w lesie czy na łące, gdzie nie ma wielu ludzi i zwierząt. Chodzi o to, żeby psa nic nie rozpraszało, żebyście byli w stanie konkurować ze środowiskiem.
Jeśli jesteśmy na zewnątrz, bierzemy psiaka na smycz (najlepiej nie za długą, żeby nie miał możliwości odejścia sobie i zajęcia się np. zabawką), stajemy prosto z ręką na mostku i uzbrojeni w smakołyki czekamy. To może czasem potrwać, ale będzie bardziej wartościowe, jeśli pies sam na nas spojrzy, dlatego też, mimo, że będzie Was świerzbił język nic nie mówcie! Nie wabcie też psiaka jedzeniem.
Może być tak, że Waszemu psu w ogóle po głowie nie chodzi spojrzenie Wam w oczy. Nie martwcie się. Nadejdzie moment w którym odwróci się w Waszą stronę i wtedy K/S. Gwarantuję, że po nagrodzie, pies od razu się zainteresuje. Wykorzystajcie to i kiedy tylko jego głowa będzie skierowana na jakąkolwiek część Waszego ciała K/S. Zakończcie sesję na sukcesie psa po kliku-kilkunastu powtórkach, w zależności od Waszego zwierzaka.
Po kilkunastu-kilkudziesięciu powtórzeniach (a więc kilku sesjach) psiak załapie na czym polega zabawa. Jego spojrzenia staną się całkiem świadome. Wtedy nadejdzie czas na podniesienie poprzeczki. Większość ludzi zaczyna od tego etapu, czyli od momentu, kiedy psiak patrzy im w oczy. Wtedy oczywiście K/S.
W momencie, kiedy psiak doskonale już wie, że musi się patrzeć na naszą twarz, bo to jest fajne, możemy zacząć zachowanie przedłużać. Wszak, chodzi o to, żeby nasz Czworonóg był w stanie patrzeć na nas kilka, a nawet kilkanaście minut bez przerwy.
Bierzemy więc garść smakołyków do ręki i zaczynamy kolejną już sesję. Pies wie o co chodzi, więc będzie nam oferował zachowanie częściej. I teraz ważne.
Pies spojrzy: K/S.
Nie czekając, aż odwróci głowę, natychmiast wydajemy mu kolejny smakołyk, potem następny i następny (wygląda to tak, że co chwila kładziemy rękę na mostek).
Kiedy pies straci nas z oczu, zaprzestajemy nagradzania i czekamy.
Pies spojrzy: K/S.
Powtarzamy cały proceder ponownie.
I tak kilka powtórek.
Pies zrozumie, że aby dostać karabin smakołyków musi na Was spojrzeć i wzroku nie odwracać.
Żeby efekt był szybszy i co więcej – pies patrzył na nas bez tego ciągłego nagradzania, smakołyki wydajemy w nieliniowych odstępach czasu. Na początku będzie to raz pół sekundy, raz sekunda, raz 2, potem sekunda, znowu 2, pół, 3.. Kolejność jest oczywiście dowolna. W kolejnych sesjach, jeśli nasz psiak dobrze wytrzymuje te 3 sekundy, zwiększamy odstępy czasowe, czyli raz 1 sek, raz 3, 2, 4, 1, 1, 3, 1, 4 itd… :)
Spieszmy się powoli!
Tym sposobem po tygodniu psiak będzie się w nas potrafił wpatrywać bez wydania smakołyku np. minutę. Może być więcej, może być mniej, zależy to między innymi od temperamentu psa i tego, czy nie za szybko podwyższamy mu poprzeczkę.
Oczywiście, pies będzie też doskonale wiedział, czego zapowiedzią jest dźwięk klikera, a my zyskujemy możliwość kształtowania jego umysłu.
A teraz zapraszam do obejrzenia mojego drugiego filmiku. Niestety, nie opanowałam jeszcze edytora dźwięku i nie wiem, co zrobić z tymi hukami od statywu i seplenieniem. Myślę, że zaopatrzę się w mikrofon przenośny i to rozwiąże sprawę, ale na razie mam tylko jeden materiał, więc ten udostępniam.
Sami zobaczcie, jakie to proste.
Miłego oglądania:)
Kliker, żeby działał tak jak powinien, musi nabrać dla psa znaczenia.
Różni szkoleniowcy proponują różne sposoby uwarunkowania klikera, ja wybrałam ten, który za chwilę opiszę. Jest prosty dla Was, bo szybko załapiecie jak przeprowadzać sesje, prosty dla psa, bo błyskawicznie dowiaduje się, że klik=smakołyk (dalej K/S) i uczy go patrzenia Wam w oczy, czyli skupienia. A bez skupienia nie ma ćwiczenia! To bardzo ważne ćwiczenie, bo pies, który nie będzie zwracał na Was uwagi nie wykona Waszych komend w prostych warunkach, a co dopiero w trudnych.
Najpierw teoretycznie.
Gdzie zaczynamy? Zależy, gdzie psu łatwiej. Na pewno każdemu będzie łatwo w domu, niektórym w ogródku, innym w lesie czy na łące, gdzie nie ma wielu ludzi i zwierząt. Chodzi o to, żeby psa nic nie rozpraszało, żebyście byli w stanie konkurować ze środowiskiem.
Jeśli jesteśmy na zewnątrz, bierzemy psiaka na smycz (najlepiej nie za długą, żeby nie miał możliwości odejścia sobie i zajęcia się np. zabawką), stajemy prosto z ręką na mostku i uzbrojeni w smakołyki czekamy. To może czasem potrwać, ale będzie bardziej wartościowe, jeśli pies sam na nas spojrzy, dlatego też, mimo, że będzie Was świerzbił język nic nie mówcie! Nie wabcie też psiaka jedzeniem.
Może być tak, że Waszemu psu w ogóle po głowie nie chodzi spojrzenie Wam w oczy. Nie martwcie się. Nadejdzie moment w którym odwróci się w Waszą stronę i wtedy K/S. Gwarantuję, że po nagrodzie, pies od razu się zainteresuje. Wykorzystajcie to i kiedy tylko jego głowa będzie skierowana na jakąkolwiek część Waszego ciała K/S. Zakończcie sesję na sukcesie psa po kliku-kilkunastu powtórkach, w zależności od Waszego zwierzaka.
Po kilkunastu-kilkudziesięciu powtórzeniach (a więc kilku sesjach) psiak załapie na czym polega zabawa. Jego spojrzenia staną się całkiem świadome. Wtedy nadejdzie czas na podniesienie poprzeczki. Większość ludzi zaczyna od tego etapu, czyli od momentu, kiedy psiak patrzy im w oczy. Wtedy oczywiście K/S.
W momencie, kiedy psiak doskonale już wie, że musi się patrzeć na naszą twarz, bo to jest fajne, możemy zacząć zachowanie przedłużać. Wszak, chodzi o to, żeby nasz Czworonóg był w stanie patrzeć na nas kilka, a nawet kilkanaście minut bez przerwy.
Bierzemy więc garść smakołyków do ręki i zaczynamy kolejną już sesję. Pies wie o co chodzi, więc będzie nam oferował zachowanie częściej. I teraz ważne.
Pies spojrzy: K/S.
Nie czekając, aż odwróci głowę, natychmiast wydajemy mu kolejny smakołyk, potem następny i następny (wygląda to tak, że co chwila kładziemy rękę na mostek).
Kiedy pies straci nas z oczu, zaprzestajemy nagradzania i czekamy.
Pies spojrzy: K/S.
Powtarzamy cały proceder ponownie.
I tak kilka powtórek.
Pies zrozumie, że aby dostać karabin smakołyków musi na Was spojrzeć i wzroku nie odwracać.
Żeby efekt był szybszy i co więcej – pies patrzył na nas bez tego ciągłego nagradzania, smakołyki wydajemy w nieliniowych odstępach czasu. Na początku będzie to raz pół sekundy, raz sekunda, raz 2, potem sekunda, znowu 2, pół, 3.. Kolejność jest oczywiście dowolna. W kolejnych sesjach, jeśli nasz psiak dobrze wytrzymuje te 3 sekundy, zwiększamy odstępy czasowe, czyli raz 1 sek, raz 3, 2, 4, 1, 1, 3, 1, 4 itd… :)
Spieszmy się powoli!
Tym sposobem po tygodniu psiak będzie się w nas potrafił wpatrywać bez wydania smakołyku np. minutę. Może być więcej, może być mniej, zależy to między innymi od temperamentu psa i tego, czy nie za szybko podwyższamy mu poprzeczkę.
Oczywiście, pies będzie też doskonale wiedział, czego zapowiedzią jest dźwięk klikera, a my zyskujemy możliwość kształtowania jego umysłu.
A teraz zapraszam do obejrzenia mojego drugiego filmiku. Niestety, nie opanowałam jeszcze edytora dźwięku i nie wiem, co zrobić z tymi hukami od statywu i seplenieniem. Myślę, że zaopatrzę się w mikrofon przenośny i to rozwiąże sprawę, ale na razie mam tylko jeden materiał, więc ten udostępniam.
Sami zobaczcie, jakie to proste.
Miłego oglądania:)
Sesja jest to czas w którym pracujemy z psem. Pojedynczy trening najczęściej składa się z kilku takich sesji z kilkuminutową przerwą pomiędzy każdą z nich.
W sesji chodzi o to, żeby kształtować oraz utrwalać ukształtowane już zachowania, czyli budować w umyśle psa odpowiednie skojarzenia.
Żeby osiągnąć maksimum efektywności, powinniśmy przestrzegać kilku zasad. Niektóre z nich są trudne dla nas, bo na przykład ciężko jest przestać, kiedy się widzi szybkie postępy, ale dobry trener tak właśnie powinien zrobić.
Reguły, które powinny obowiązywać podczas sesji umieszczam po to, żeby każdy z Was mógł do nich wrócić i sobie je przypomnieć. Wydaje się, że jest tego dużo, ale po kilku sesjach nabierzecie takiej wprawy, że nie będzie konieczne o nich pamiętać. Warto jednak upewnić się, czy nie zaczęliśmy popełniać jakiś błędów.
Sesja:
1. Musi być krótka (od kilku powtórek! do kilku minut przy przyzwyczajonych psach)
2. Powinna mieć wyraźny początek i wyraźny koniec.
3. Kończy się zawsze jakimkolwiek sukcesem psa (a najlepiej, żeby zakończyła się największym).
4. Jest cicha – nic nie mówimy do psa, dopiero na końcu chwalimy go słownie.
5. W sesji kształtujemy tylko jedno zachowanie.
Ad.1.
Czas sesji jest bardzo istotną kwestią. Dobrze wiemy, że dzieci skupiają się na chwilę, kiedy coś je zainteresuje, potem szybko się nużą. Dokładnie tak samo jest ze szczeniakami, dlatego w ich przypadku sesja może ograniczyć się do nawet 3 powtórek. Nie należy się tego bać, ponieważ szczeniaki uczą się w ekspresowym tempie.
Dorosłe psy, przyzwyczajone do treningu mogą mieć sesje kilkuminutowe, ale też należy uważać, żeby nie przedobrzyć. Jeśli pies odmawia współpracy są dwie główne możliwości: jest najedzony albo zniechęcony (co wynika z nudy, braku nagród, zmęczenia).
Ad.2.
Pies po takim wysiłku umysłowym i fizycznym musi odpocząć. Nie wyobrażam sobie chodzić do szkoły czy jeździć na uczelnie i nie mieć przerw. To jasne, że bez relaksu szybko wyczerpują się nasze pokłady energii. Psy pod tym względem wcale się od nas nie różnią.
Dlatego sygnałem do początku sesji jest położenie ręki na mostku, a jej koniec zaznaczamy ukucnięciem przy psie i wychwaleniem go, jaki to on był wspaniały. To ważne – pies musi wiedzieć, że tryb pracy się właśnie rozpoczął albo skończył.
Ad.3.
Żeby utrzymać a nawet wzmocnić motywację psa, każda sesja musi się kończyć jego sukcesem, czyli musi dostać nagrodę. Nawet, jeżeli nie osiągnął tego, co byśmy chcieli (zmęczony? Albo mamy za wysokie wymagania? A może ma po prostu gorszy dzień?), obniżamy wymogi i nagradzamy go za poprzedni etap danego ćwiczenia.
Innym aspektem tego zagadnienia, jest sytuacja w której pies bardzo chce pracować. Klikanie zachowania to zabawa w ciepło-zimno. Klikamy mu ciepło, ciepło, ciepło.. i nagle zrobił niesamowity postęp, a więc klikamy i kończymy sesję – w ten sposób mówimy psu: „Gorąco! Dokładnie o to mi chodziło!”. To moment najtrudniejszy dla człowieka:)
Ad.4.
Drugą trudną rzeczą o której już pisałam jest niemożność mówienia. Wynika to z tego, że pies nie rozumie znaczenia naszych słów, a nawet jeśli niektóre poznaje, to łatwo go nimi zdekoncentrować. W efekcie mamy wolniejsze uczenie. Nie martwcie się. Ta zasada obowiązuje tylko w sesji i to przede wszystkim tej z kształtowania. Są od niej wyjątki, więc Ci wszyscy, którzy lubią mówić do swojego psa będą mogli robić i to;)
Ad.5.
W sesji kształtujemy jedno zachowanie. To dość oczywiste, bo jeśli chcemy, żeby pies usiał, to nie będziemy go jednocześnie uczyli, żeby stał, prawda? Pies nie zrozumie, dlaczego raz dostaje nagrodę za siad, a raz za stanie. Dlatego, każde zachowanie ma swoją oddzielną sesję.
Teraz znacie już podstawy uczenia się zwierząt. Wiecie, skąd one wynikają, wiecie jaka jest idea szkolenia pozytywnego i dlaczego jest takie dobre. Poznaliście już podstawowe zasady, jak pracować z psem i teraz już czas najwyższy, żeby wyjść po za teorię i przejść do praktyki.
Życzę Wam dużo radości z obcowania z psem oraz szybkich postępów w nauce:)
W sesji chodzi o to, żeby kształtować oraz utrwalać ukształtowane już zachowania, czyli budować w umyśle psa odpowiednie skojarzenia.
Żeby osiągnąć maksimum efektywności, powinniśmy przestrzegać kilku zasad. Niektóre z nich są trudne dla nas, bo na przykład ciężko jest przestać, kiedy się widzi szybkie postępy, ale dobry trener tak właśnie powinien zrobić.
Reguły, które powinny obowiązywać podczas sesji umieszczam po to, żeby każdy z Was mógł do nich wrócić i sobie je przypomnieć. Wydaje się, że jest tego dużo, ale po kilku sesjach nabierzecie takiej wprawy, że nie będzie konieczne o nich pamiętać. Warto jednak upewnić się, czy nie zaczęliśmy popełniać jakiś błędów.
Sesja:
1. Musi być krótka (od kilku powtórek! do kilku minut przy przyzwyczajonych psach)
2. Powinna mieć wyraźny początek i wyraźny koniec.
3. Kończy się zawsze jakimkolwiek sukcesem psa (a najlepiej, żeby zakończyła się największym).
4. Jest cicha – nic nie mówimy do psa, dopiero na końcu chwalimy go słownie.
5. W sesji kształtujemy tylko jedno zachowanie.
Ad.1.
Czas sesji jest bardzo istotną kwestią. Dobrze wiemy, że dzieci skupiają się na chwilę, kiedy coś je zainteresuje, potem szybko się nużą. Dokładnie tak samo jest ze szczeniakami, dlatego w ich przypadku sesja może ograniczyć się do nawet 3 powtórek. Nie należy się tego bać, ponieważ szczeniaki uczą się w ekspresowym tempie.
Dorosłe psy, przyzwyczajone do treningu mogą mieć sesje kilkuminutowe, ale też należy uważać, żeby nie przedobrzyć. Jeśli pies odmawia współpracy są dwie główne możliwości: jest najedzony albo zniechęcony (co wynika z nudy, braku nagród, zmęczenia).
Ad.2.
Pies po takim wysiłku umysłowym i fizycznym musi odpocząć. Nie wyobrażam sobie chodzić do szkoły czy jeździć na uczelnie i nie mieć przerw. To jasne, że bez relaksu szybko wyczerpują się nasze pokłady energii. Psy pod tym względem wcale się od nas nie różnią.
Dlatego sygnałem do początku sesji jest położenie ręki na mostku, a jej koniec zaznaczamy ukucnięciem przy psie i wychwaleniem go, jaki to on był wspaniały. To ważne – pies musi wiedzieć, że tryb pracy się właśnie rozpoczął albo skończył.
Ad.3.
Żeby utrzymać a nawet wzmocnić motywację psa, każda sesja musi się kończyć jego sukcesem, czyli musi dostać nagrodę. Nawet, jeżeli nie osiągnął tego, co byśmy chcieli (zmęczony? Albo mamy za wysokie wymagania? A może ma po prostu gorszy dzień?), obniżamy wymogi i nagradzamy go za poprzedni etap danego ćwiczenia.
Innym aspektem tego zagadnienia, jest sytuacja w której pies bardzo chce pracować. Klikanie zachowania to zabawa w ciepło-zimno. Klikamy mu ciepło, ciepło, ciepło.. i nagle zrobił niesamowity postęp, a więc klikamy i kończymy sesję – w ten sposób mówimy psu: „Gorąco! Dokładnie o to mi chodziło!”. To moment najtrudniejszy dla człowieka:)
Ad.4.
Drugą trudną rzeczą o której już pisałam jest niemożność mówienia. Wynika to z tego, że pies nie rozumie znaczenia naszych słów, a nawet jeśli niektóre poznaje, to łatwo go nimi zdekoncentrować. W efekcie mamy wolniejsze uczenie. Nie martwcie się. Ta zasada obowiązuje tylko w sesji i to przede wszystkim tej z kształtowania. Są od niej wyjątki, więc Ci wszyscy, którzy lubią mówić do swojego psa będą mogli robić i to;)
Ad.5.
W sesji kształtujemy jedno zachowanie. To dość oczywiste, bo jeśli chcemy, żeby pies usiał, to nie będziemy go jednocześnie uczyli, żeby stał, prawda? Pies nie zrozumie, dlaczego raz dostaje nagrodę za siad, a raz za stanie. Dlatego, każde zachowanie ma swoją oddzielną sesję.
Teraz znacie już podstawy uczenia się zwierząt. Wiecie, skąd one wynikają, wiecie jaka jest idea szkolenia pozytywnego i dlaczego jest takie dobre. Poznaliście już podstawowe zasady, jak pracować z psem i teraz już czas najwyższy, żeby wyjść po za teorię i przejść do praktyki.
Życzę Wam dużo radości z obcowania z psem oraz szybkich postępów w nauce:)





