Wyniki wyszukiwania: perfumy
22.04.2012 o godz. 19:59
komentuj (0)
Nowy zapach Dangerous Man od Bruno Banani
Pojawił się nowy zapach Dangerous Man od Bruno Banani. Wystarczy wypełnić formularz.
Można również zamówić inne zapachy:
- Made for Women
- Magic Woman
FORMULARZ
Pojawił się nowy zapach Dangerous Man od Bruno Banani. Wystarczy wypełnić formularz.
Można również zamówić inne zapachy:
- Made for Women
- Magic Woman
FORMULARZ
Próbki Bruno Banani
Jeśli macie ochotę na darmowe próbki zapachu Bruno Banani to zapraszam do wypełnienia prostego formularza.
KLIKNIJ TUTAJ

Jeśli macie ochotę na darmowe próbki zapachu Bruno Banani to zapraszam do wypełnienia prostego formularza.
KLIKNIJ TUTAJ

Dziesięć dni temu pożegnaliśmy jakże śliczny rok 2011. Współcześnie mamy okazje kupić darmowe perfumy. Perfumerie prześcigają się w promocjach, by pozbyć się w towaru. Mnogość z nas zrobi sobie pewno niezłe zapasy. Z jakiejś strony zaoszczędzimy trochę kasy, a z drugiej na nieszczęście zrezygnujemy z nowych debiutów w 2012 roku.Nie który Morasa stworzyli perfum, który jest bliskoznacznikiem pobudliwości i dzielności pań. Nazwa jest jeszcze nie znana, ale wg. nowiusieńkich wiadomości cena wyniesie ok 250 zł za słoiczek o pojemności 30 ml. Woń będzie połączeniem zapachu włoch, kwiatów oraz bliskiego wschodu. Zapakowanie będzie słoneczne, dezorientujące, a z drugiej strony także wspaniałe. To jednak nie koniec nowin. Nową postać piękna i elegancji wprowadzi pewien człowiek swoim nowym zapachem. Cena około 100 zł za flakon o objętości 250 ml. Pachnidła damskie to nie wsio... Dużo nowin będzie także dla płci przeciwległej. Z kolei w dziale trendy perfumy panować będzie zapach miszel, w łososiowym zapakowaniu. Koszt będzie nawet przestępny. A to przeto, że premiere zaplanowano na walentynki. Ileś sałaty pozostanie na kwiaty. Miejmy nadzieję, że ten rok kalendarzowy będzie obfitował w większą ilość perfum niż były.
Nie potrafię oceniać perfum "na chłodno", rozkładając zapachy na czynniki pierwsze. Nie, bo do zapachów podchodzę strasznie emocjonalnie. Każdy to jakieś skojarzenie, wydarzenie, ba! nawet moment przełomowy.
Chance Chanel na zawsze już kojarzyć mi się będzie z momentem, gdy ja i mój obecny mąż postanowiliśmy, że zostaniemy parą.
Nie miałam wówczas własnego flakonika - podkradałam więc Chance mamie, która na okoliczność wyjazdu użyczyła mi całej buteleczki. Nie, nie zużyłam całej, bo mój obecny mąż stwierdził, że perfumy są dla mnie za poważne...
A teraz na gwiazdkę, pod choinkę, dostałam właśnie Chance. Co najciekawsze, kupił je w ciemno, bo zachwycił go zapach na bloterku.
Już nie twierdzi, że to perfumy na wyrost. Może dlatego, że od momentu ich pierwszego powąchania minęło aż 8 lat? I ja i mąż pewnie do niego dojrzeliśmy.
Perfumy są zdecydowanie dzienne, ktoś w recenzjach słusznie stwierdził, że pachną "półwytrawnie". I dobrze, bo nie przepadam za słodkimi aromatami na skórze.
Zaznaczam: to nie są perfumy, które byłabym sobie w stanie sama kupić. Tak naprawdę nie jest to w 100% mój typ, ale to przestaje mieć znaczenie, gdy za zapachem stoi - jak w tym wypadku - jakaś historia.

Moja przygoda z Chanel jest zresztą dość skromna: pamiętam resztkę Chanel No. 5, którą mama podarowała mi, kiedy kończył jej się jej otrzymany w prezencie flakon. Mając 12 lat dostałam buteleczkę z paroma kropelkami w środku (odkręcana, bez atomizera - dokładnie taka, jak na zdjęciu). Przez długi czas lubiłam odkręcać zakrętkę i napawać się zapachem... Do momentu, kiedy butelka została stłuczona podczas domowych porządków.
Chanel Allure dostałam jako swoje pierwsze "górnopółkowe" perfumy. Miałam jakieś 17, może 18 lat i tato przywiózł mi je, kupione w strefie bezcłowej. 100 ml zdawało się nie kończyć. Zapach był absolutnie za poważny dla nastolatki, ale używałam go oszczędnie, trzymałam w kartoniku, żeby chronić przed promieniami słonecznymi. No i służył mi jakieś 2 lata. A flakonik mam do dziś.
Trzecie były właśnie Chance. Lubię też Coco Mademoiselle, ale ponieważ pachniało już nimi kilka moich znajomych, raczej się na nie nie skuszę.








