Wyniki wyszukiwania: opowiadanie
Rozdział 3 ,,To ona zaczęła!!!"
Pojechałyśmy na policje.Obydwie usiadłyśmy na jakiś krzesłach...wtedy policjanci nas rozkuli z kajdanek.Podszedł do nas jakiś facet w garniturze,stanął przed nami i popatrzył się krzywą buzią mówiąc:
-Po co się biłyście?
Lecz obydwie nie odpowiedziałyśmy.
-Pytam sie! Po co się biłyście?-powiedział głośnym głosem.
-No bo ja miałam iśc do domu a ona zaczęła mnie obgadywac.No to się rzuciłam na nią...-powiedziałam do faceta.
-Tak jasne! Nie kłam!!! Ja sobie stałam w parku i rozmawiałam z koleżankami a ty nagle do mnie podeszłaś i rzuciłaś się z pięściami!-wykrzyczała wredna Liz.
Dlaczego ona zawsze musi kłamac? Czy chociaż raz nie może mówic prawdy? Zachowuje się jak małe dziecko.
-No to w końcu kto mówi prawde?-spytał się facet.
-Ja mówie prawde.Chociaż Liz to jest mój wróg to ja zawsze mówie prawe.Nie pobiłabym jej bez powodu..taka głupia nie jestem.
-No dobra.Nie obchodzi mnie kto to zaczął.Teraz macie mi podac numery telefonu do swoich rodziców.Przyjadą po was...same stąd nie wyjdziecie.-powiedział.
No to podałyśmy numery do rodziców.Po 10 minutach przyjechała po mnie mama.Miała wkurzoną minę.Troche się jej bałam ale ja przecież nic złego nie zrobiłam.
-Wsiadaj.-powiedziała stanowczo mama.
-Dobrze-odpowiedziałam.
Usiadłam na siedzeniu obok kierowcy.Przez całą drogę jechałyśmy w ciszy.Kiedy byłyśmy już w domu mama zawołała mnie do kuchni.
-Co się stało?-spytałam gdy przyszłam do kuchni.
-Możesz powiedziec dlaczego byłaś na policji?
-No bo...kiedy wracałam do domu przez park niedaleko mnie stała Liz.Nagle usłyszałam jak mnie obgadywała.Podeszłam do niej i powiedziałam żeby tego nie robiła bo dostanie ode mnie.No i dalej gadała to sie na nią rzuciłam z pięściami.Ona to zaczęła a na policji gadała że ja ją pobiłam bez powodu!!!!-wytłumaczyłam mamie.
Po rozmowie poszłam do pokoju.Położyłam się na łóżku,wzięłam wielkie słuchawki i puściłam sobie piosenke ,,Linkin Park-Faint".Później słuchałam jeszcze piosenke ,,Paramore-Monster" i ,,Paramore-Crush".Po wysłuchaniu ostrej muzyki wzięłam książke ,,Światła września" czyli horror książkowy.Byłam dopiero na początku czyta nia książku ale zapowiadała się bardzo ciekawie.Nie zawsze mam czas i ochote na czytanie ale w taki wieczór jak dziś poczytam sobie.Usiadłam na fotelu przy lampce i zanurzyłam się w tekst książki.Nagle usłyszałam że pod moim oknem ktoś krzyczy ,,Stefani!".Otworzyłam okno i okazało się że to była Alex.Zeszłam do niej na dół.
-Hej.Co tu robisz?-spytałam
-No bo mam takie pytanie.Czy poszłabyś jutro ze mną na miasto? Dostałam kieszonkowe i chce kupic sobie 2 koszulki,spodenki i płyte One Direction ,,Up all night".
-Jasne że pójde! Też miałam zamiar kupic sobie koszulke bo mam kase.-powiedziałam do Alex.Po paru minutach rozmawiania weszłam do domu i zjadłam kolacje.Nagle mama powiedziała mi coś bardzo dziwnego...
Pojechałyśmy na policje.Obydwie usiadłyśmy na jakiś krzesłach...wtedy policjanci nas rozkuli z kajdanek.Podszedł do nas jakiś facet w garniturze,stanął przed nami i popatrzył się krzywą buzią mówiąc:
-Po co się biłyście?
Lecz obydwie nie odpowiedziałyśmy.
-Pytam sie! Po co się biłyście?-powiedział głośnym głosem.
-No bo ja miałam iśc do domu a ona zaczęła mnie obgadywac.No to się rzuciłam na nią...-powiedziałam do faceta.
-Tak jasne! Nie kłam!!! Ja sobie stałam w parku i rozmawiałam z koleżankami a ty nagle do mnie podeszłaś i rzuciłaś się z pięściami!-wykrzyczała wredna Liz.
Dlaczego ona zawsze musi kłamac? Czy chociaż raz nie może mówic prawdy? Zachowuje się jak małe dziecko.
-No to w końcu kto mówi prawde?-spytał się facet.
-Ja mówie prawde.Chociaż Liz to jest mój wróg to ja zawsze mówie prawe.Nie pobiłabym jej bez powodu..taka głupia nie jestem.
-No dobra.Nie obchodzi mnie kto to zaczął.Teraz macie mi podac numery telefonu do swoich rodziców.Przyjadą po was...same stąd nie wyjdziecie.-powiedział.
No to podałyśmy numery do rodziców.Po 10 minutach przyjechała po mnie mama.Miała wkurzoną minę.Troche się jej bałam ale ja przecież nic złego nie zrobiłam.
-Wsiadaj.-powiedziała stanowczo mama.
-Dobrze-odpowiedziałam.
Usiadłam na siedzeniu obok kierowcy.Przez całą drogę jechałyśmy w ciszy.Kiedy byłyśmy już w domu mama zawołała mnie do kuchni.
-Co się stało?-spytałam gdy przyszłam do kuchni.
-Możesz powiedziec dlaczego byłaś na policji?
-No bo...kiedy wracałam do domu przez park niedaleko mnie stała Liz.Nagle usłyszałam jak mnie obgadywała.Podeszłam do niej i powiedziałam żeby tego nie robiła bo dostanie ode mnie.No i dalej gadała to sie na nią rzuciłam z pięściami.Ona to zaczęła a na policji gadała że ja ją pobiłam bez powodu!!!!-wytłumaczyłam mamie.
Po rozmowie poszłam do pokoju.Położyłam się na łóżku,wzięłam wielkie słuchawki i puściłam sobie piosenke ,,Linkin Park-Faint".Później słuchałam jeszcze piosenke ,,Paramore-Monster" i ,,Paramore-Crush".Po wysłuchaniu ostrej muzyki wzięłam książke ,,Światła września" czyli horror książkowy.Byłam dopiero na początku czyta nia książku ale zapowiadała się bardzo ciekawie.Nie zawsze mam czas i ochote na czytanie ale w taki wieczór jak dziś poczytam sobie.Usiadłam na fotelu przy lampce i zanurzyłam się w tekst książki.Nagle usłyszałam że pod moim oknem ktoś krzyczy ,,Stefani!".Otworzyłam okno i okazało się że to była Alex.Zeszłam do niej na dół.
-Hej.Co tu robisz?-spytałam
-No bo mam takie pytanie.Czy poszłabyś jutro ze mną na miasto? Dostałam kieszonkowe i chce kupic sobie 2 koszulki,spodenki i płyte One Direction ,,Up all night".
-Jasne że pójde! Też miałam zamiar kupic sobie koszulke bo mam kase.-powiedziałam do Alex.Po paru minutach rozmawiania weszłam do domu i zjadłam kolacje.Nagle mama powiedziała mi coś bardzo dziwnego...
27.05.2012 o godz. 20:42
komentuj (0)
Obudziłam się była gdzieś z dziewiąta ubrałam się we wczorajsze ciuchy i ruszyłam na dół , zobaczyłam rodzicielkę Justina , która prawdopodobnie przygotowywała śniadanie . Chciałam już wychodzić gdy usłyszałam jej głos .
- A Ty gdzie się wybierasz moja panno ? –zwróciła się do mnie, od razu się odwróciłam
- No zwijam się już do domu , nie chce wam zawadzać. – wbiłam wzrok w moje trampki.
- Och skarbie , nie zawadzasz nam i tak nigdzie Cię nie wypuszczę bez śniadania .- uśmiechnęła się .
- Oj dobrze – powiedziałam ,zdjęłam trampki i ruszyłam do kuchni , usiadłam przy stole i patrzyłam na pogodę za oknem, wczoraj było słonecznie i ponad 30 stopni a dziś ponuro i deszcz padał . Ocknęłam się dopiero gdy do kuchni wszedł Justin bez koszulki w samych spodniach dresowych , uśmiechnęłam się na jego widok ,a on odwzajemnił gest i usiadł koło mnie.
- Jak się spało ? – zapytał po chwili ciszy.
- Znakomicie a Tobie ? – spojrzałam w jego stronę.
- A dobrze . Dziś Ci przedstawię moim kumplom zgoda ?- spojrzał mi w oczy , uśmiechnęłam się na widok jego czekoladowych tęczówek . Aria co się z Tobą dzieje? . no super jeszcze gadam sama ze sobą . Ocknęłam się gdy zobaczyłam jak Justin zaczął się głośno śmiać aż jego mam dziwnie na niego spojrzała .
- Z czego ha? – odwróciłam wzrok.
- Twoja mina .. gdybyś ją widziała – znowu się śmiał nie no on to ma tupet.
- Taaa. , więc nie wiem czy będę mogła iść bo umówiłam się z przyjaciółkami na 14 . więc może tak o 16 będę wolna , pasuje Ci , wam ? – nie patrzyłam na niego tylko na okno .
- Jasne ale lepiej by było jakbyś patrzyła na mnie – spojrzałam na niego a on się uśmiechnął .
- Taa lepiej ? – patrzyłam na niego.
- O wiele . – wreszcie śniadanie było gotowe , szybko je zjadłam , pożegnałam się .
Poszłam do siebie do domu. Przez tą chwile i tak zmokłam i wyglądałam jak zmoknięta kura. Szybko wzięłam prysznic , ubrałam rurki , bluzkę z flagą USA i na to sweterek z ogonami. Spojrzałam na godzinę była 12 . i co ja będę robiła przez te 2 godziny . Postanowiłam ,że pójdę na zakupy bo w lodówce świeci pustakami , ruszyłam do jakiegoś markietu spożywczego i kupiłam to co trzeba .
- Daj pomogę Ci – usłyszałam ten głos , ten aksamitny głos od razu się odwróciłam i napotkałam jego tęczówki , uśmiechnęłam się i oddałam mu jedną siatkę z zakupami .
- Czyli o 16 na pewno jesteś wolna ? – zapytał gdy byliśmy pod moim domem.
- Tak chętnie poznam Twoich przyjaciół i oczywiście Selenę bo też tam będzie prawda? – spojrzałam w jego oczy .
- Tak będzie to cudowna dziewczyna ,zaprzyjaźnicie się zobaczysz.- uśmiechnął się , pożegnaliśmy się i rozeszliśmy do domów.
Weszłam do domu i od razu wszystko wypakowałam i włożyłam tam gdzie jego miejsce. Spojrzałam na zegarek była już 13:30 . Poszłam na górę poprawiłam makijaż ,wzięłam torebkę i poszłam do kawiarni gdzie byłam umówiona z dziewczynami. Weszłam do środka i zajęłam nasz stolik po paru minutach zjawiły się również dziewczyny. Przywitałyśmy się standardowo w policzek , ah będzie mi ich brakować.
- No więc opowiadaj . – zaczęła Emily , ale najpierw zamówiłyśmy po filiżance kawy.
- Dobra więc , najpierw Ezra, jest naprawdę słodki. Więc tak poszliśmy na plaże a tam był przygotowany koc z przekąskami i winem a na około tego było pełno świeczek , później wziął mnie na spacer po brzegu plaży ,przy zachodzie słońca już prawie się pocałowaliśmy ale wielka fala nas oblała i nie wyszło. No i odprowadził mnie do domu ale w drodze zrobiło mi się zimno i dał mi swoją bluzę , ten zapach był niesamowity nie do opisania. – opowiadałam im to wszystko z takim zaangażowaniem. A one mnie zwięźle słuchały.
- No, no to się Ezra napracował. – uśmiechnęła się.
- No ale ,wydaje mi się ,że pomiędzy mną a nim nie ma tej no chemii, wydaje mi się ,że powinnam być z nim tylko przyjaciółmi i nikim więcej ,ale zobaczymy co czas pokarze. – uśmiechnęłam się sztywno.
- Oj kobieto . teraz jak było z Bieberem , no mów mów !. – poganiała Spencer.
- Och więc ,poszłam do jego busu i weszłam tam przywitałam się no i kazał mi usiąść koło siebie usiadłam no i zaczęliśmy rozmowę nie brakowało nam tematów , było naprawdę cudownie ,gdy on się zapytał ,czy nie powinnam już iść bo się rodzice martwią. Ale ja przecież nie mam rodziców i na jego słowa wybuchłam płaczem i on mnie przytulił i uspokajał i wypłynęło ze mnie wszystko on mnie jeszcze bardziej przytulił , no i zaproponował ,że mnie odwiezie do domu a ja powiedziałam ,że do pustego domu i coś tam a on no to możesz zostać u mnie na noc , na pewno mama nie będzie miała nic przeciwko no i tak zrobiliśmy pojechaliśmy do niego i okazało się ,że mieszka naprzeciwko mnie. Jego mama przyjęła mnie ciepło i wgl a dziś zaproponował ,że mnie przedstawi swoim kumplom i oczywiście Selenie ,i ja się zgodziłam o 16 mam być gotowa – skończyłam i upiłam duży łyk kawy.
- Łoł. Spodobałaś się Bieberkowi – rzuciła Hanna .
- Nie, on ma Selene którą kocha wiem to rozmawiałam z nim o niej – uśmiechnęłam się do nich. Spojrzałam na zegarek w komórce była 15 więc mam jeszcze trochę czasu. Rozmawiałam z dziewczynami na różne tematy . Nawet o Tobym chłopakiem już Spencer wszystkie się cieszyłyśmy z jej szczęścia. Zapytałam co będzie z nimi gdy wyjedzie okazało się ,że on wyprowadza się z nimi . Tylko ja zostanę samotną boją na morze nie no w sumie nie taką samą mam Ezrę , Justina i poznam teraz jego paczką ,w której mam nadzieje będę zaakceptowana . Pożegnałam się z przyjaciółkami i ruszyłam do domu. Chwile pochodziłam z kąta w kąt aż wreszcie zadzwonił dzwonek podeszłam do drzwi i je otworzyłam spojrzałam do góry i ujrzałam uśmiechniętą twarz bruneta.
- Cześć – przywitał się i ukazał swoje bieluchne ząbki.
- Hej – odwzajemniłam gest.
- Gotowa?.
- Jasne – zamknęłam drzwi i ruszyliśmy w stronę domu przyjaciela jakiegoś tam. Po 10 minutowej drodze byliśmy przed ładnym budynkiem , weszliśmy do domy , było cudnie urządzone podobało mi się, weszliśmy do salonu i były tam dwie dziewczyny i trzech chłopaków. Każda para oczu była skierowana w moją stronę ,głupio się czułam , weszłam przed Bieberem do pokoju , a Just zaraz za mną ,aż wreszcie się odezwał.
- To jest Aria, Aria to Ryan , Chaz , Chris , Catlin i Selena moja dziewczyna podszedł do niej i pocałowali się czule a mnie coś ukuło w sercu tak brawo Aria przez jeden dzień zakochać się w chłopaku jesteś beznadziejna – mówiłam sama do siebie w myślach. Gdy się otrząsnęłam i każdy się patrzał na mnie z dziwną miną.
- No więc..- zaczęłam i usiadłam na podłodze bo nigdzie indziej nie było miejsca.
- No więc. Nie siadaj na podłodze!. chodź usiądź na moje miejsce – odezwał się jak mniemam Ryan , miał fajne dresy podobały mi się , uśmiechnęłam się do niego i zajęłam jego miejsce.
- Dzięki – uśmiechnęłam się do Ryana
- Nie ma sprawy .- rozglądał się po pokoju , pewnie aby znaleźć miejsce dla siebie.
- Och , nie masz gdzie usiąść , preferuje moje kolanka – poklepałam moje kolana i uśmiechnęłam się słodko , spojrzałam w stronę Biebera miał dziwny wyraz twarzy pomyślałam ,że jest zazdrosny ale od razu odrzuciłam od siebie tą myśl . Gdy poczułam coś ciężkiego na kolanach , spojrzałam do góry i ujrzałam twarz uśmiechając się twarz Ryana .
- Wygodne masz te kolanka – zaśmiał się a ja razem z nim , każdy nam się z zaciekawieniem przyglądał.
- A wy co ? języki wam ucięli ? – zapytałam innych towarzyszy
- E no nie. – odezwała się Catlin.
- Hah no to mówcie coś – spojrzałam na Chrisa ,a ten obżerał się żelkami .
- Ale co !. – odezwał się Chaz.
- Nie wiem – spojrzałam na zakochańców , przypatrywali się nam.
- Jesteś śliczna wiesz ? – powiedział Chaz a ja zarumieniłam się i schowałam za ciałem Ryana, który nadal siedział na moich kolanach.
- Może on ich nie widzi ale ja tak – odezwał się po cichu Ryan i słodko uśmiechnął.
- Tsssss. , zejdziesz ? kolana już mnie bolą . – spojrzałam na niego a on pokręcił głową na nie, więc go zepchnęłam ale on pociągnął mnie za sobą więc ,wylądowałam na nim , jego usta zbliżały się do moich a Selena z Catlin robiły ‘ uuuu’. Szybko oprzytomniałam ,zeszłam z niego i wyszłam na werandę przed dom.
Chyba jej się Ryan spodobał , wygłupia się z nim i tak słodko uśmiechała, co Ty wgl Bieber wygadujesz? No ładnie jeszcze sam ze sobą gadam gr. Szybko oprzytomniałem gdy usłyszałem jak dziewczyny robią ‘uuu’. spojrzałem na Arię , właśnie leżała na Ryanie a jego usta zbliżały się do jej , miałem ochotę go pobić. Co ta dziewczyna ze mną zrobiła przecież ja kocham Selenę zawsze tak było. Spojrzałem na Arie szybko z niego wstała i wyszła. Zrozumiałem ,że powinienem iść za nią. Szybko wstałem i podążyłem za nią otworzyłem po cichu drzwi zobaczyłam jak siedzi na krawężniku i moknie i płaczę. Podszedłem do niej po cichu ,żeby nie usłyszała . Gdy nagle podjechał samochód ,szybko się wycofałem i schowałem za drzewem ,z samochodu wyszedł jakiś koleś ona od razu się do niego wtuliła i rozpłakała jeszcze bardziej , on ją przytulił jeszcze bardziej do siebie. Pomógł jej wsiąść do samochodu i odjechali , czy to był jej chłopak ? w mojej głowie krążyły takie pytania. Postanowiłem się skupić tylko i wyłącznie na Selenie , jedno zauroczenie bo pewnie tylko tyle czuje do Arii może zniszczyć moją prawdziwą miłość , którą czuje do Seleny. Wszedłem do domu Chrisa i usiadłem koło mojej dziewczyny.
Od autorki : ohohoho jaki długi chyba dłuższy od poprzedniego :D no to mały szantażyk 11 komów = NN :D . zobaczymy czy dacie rade . Rozdział dedykuje Malince mojej kochanej <3<3<3 !
- A Ty gdzie się wybierasz moja panno ? –zwróciła się do mnie, od razu się odwróciłam
- No zwijam się już do domu , nie chce wam zawadzać. – wbiłam wzrok w moje trampki.
- Och skarbie , nie zawadzasz nam i tak nigdzie Cię nie wypuszczę bez śniadania .- uśmiechnęła się .
- Oj dobrze – powiedziałam ,zdjęłam trampki i ruszyłam do kuchni , usiadłam przy stole i patrzyłam na pogodę za oknem, wczoraj było słonecznie i ponad 30 stopni a dziś ponuro i deszcz padał . Ocknęłam się dopiero gdy do kuchni wszedł Justin bez koszulki w samych spodniach dresowych , uśmiechnęłam się na jego widok ,a on odwzajemnił gest i usiadł koło mnie.
- Jak się spało ? – zapytał po chwili ciszy.
- Znakomicie a Tobie ? – spojrzałam w jego stronę.
- A dobrze . Dziś Ci przedstawię moim kumplom zgoda ?- spojrzał mi w oczy , uśmiechnęłam się na widok jego czekoladowych tęczówek . Aria co się z Tobą dzieje? . no super jeszcze gadam sama ze sobą . Ocknęłam się gdy zobaczyłam jak Justin zaczął się głośno śmiać aż jego mam dziwnie na niego spojrzała .
- Z czego ha? – odwróciłam wzrok.
- Twoja mina .. gdybyś ją widziała – znowu się śmiał nie no on to ma tupet.
- Taaa. , więc nie wiem czy będę mogła iść bo umówiłam się z przyjaciółkami na 14 . więc może tak o 16 będę wolna , pasuje Ci , wam ? – nie patrzyłam na niego tylko na okno .
- Jasne ale lepiej by było jakbyś patrzyła na mnie – spojrzałam na niego a on się uśmiechnął .
- Taa lepiej ? – patrzyłam na niego.
- O wiele . – wreszcie śniadanie było gotowe , szybko je zjadłam , pożegnałam się .
Poszłam do siebie do domu. Przez tą chwile i tak zmokłam i wyglądałam jak zmoknięta kura. Szybko wzięłam prysznic , ubrałam rurki , bluzkę z flagą USA i na to sweterek z ogonami. Spojrzałam na godzinę była 12 . i co ja będę robiła przez te 2 godziny . Postanowiłam ,że pójdę na zakupy bo w lodówce świeci pustakami , ruszyłam do jakiegoś markietu spożywczego i kupiłam to co trzeba .
- Daj pomogę Ci – usłyszałam ten głos , ten aksamitny głos od razu się odwróciłam i napotkałam jego tęczówki , uśmiechnęłam się i oddałam mu jedną siatkę z zakupami .
- Czyli o 16 na pewno jesteś wolna ? – zapytał gdy byliśmy pod moim domem.
- Tak chętnie poznam Twoich przyjaciół i oczywiście Selenę bo też tam będzie prawda? – spojrzałam w jego oczy .
- Tak będzie to cudowna dziewczyna ,zaprzyjaźnicie się zobaczysz.- uśmiechnął się , pożegnaliśmy się i rozeszliśmy do domów.
Weszłam do domu i od razu wszystko wypakowałam i włożyłam tam gdzie jego miejsce. Spojrzałam na zegarek była już 13:30 . Poszłam na górę poprawiłam makijaż ,wzięłam torebkę i poszłam do kawiarni gdzie byłam umówiona z dziewczynami. Weszłam do środka i zajęłam nasz stolik po paru minutach zjawiły się również dziewczyny. Przywitałyśmy się standardowo w policzek , ah będzie mi ich brakować.
- No więc opowiadaj . – zaczęła Emily , ale najpierw zamówiłyśmy po filiżance kawy.
- Dobra więc , najpierw Ezra, jest naprawdę słodki. Więc tak poszliśmy na plaże a tam był przygotowany koc z przekąskami i winem a na około tego było pełno świeczek , później wziął mnie na spacer po brzegu plaży ,przy zachodzie słońca już prawie się pocałowaliśmy ale wielka fala nas oblała i nie wyszło. No i odprowadził mnie do domu ale w drodze zrobiło mi się zimno i dał mi swoją bluzę , ten zapach był niesamowity nie do opisania. – opowiadałam im to wszystko z takim zaangażowaniem. A one mnie zwięźle słuchały.
- No, no to się Ezra napracował. – uśmiechnęła się.
- No ale ,wydaje mi się ,że pomiędzy mną a nim nie ma tej no chemii, wydaje mi się ,że powinnam być z nim tylko przyjaciółmi i nikim więcej ,ale zobaczymy co czas pokarze. – uśmiechnęłam się sztywno.
- Oj kobieto . teraz jak było z Bieberem , no mów mów !. – poganiała Spencer.
- Och więc ,poszłam do jego busu i weszłam tam przywitałam się no i kazał mi usiąść koło siebie usiadłam no i zaczęliśmy rozmowę nie brakowało nam tematów , było naprawdę cudownie ,gdy on się zapytał ,czy nie powinnam już iść bo się rodzice martwią. Ale ja przecież nie mam rodziców i na jego słowa wybuchłam płaczem i on mnie przytulił i uspokajał i wypłynęło ze mnie wszystko on mnie jeszcze bardziej przytulił , no i zaproponował ,że mnie odwiezie do domu a ja powiedziałam ,że do pustego domu i coś tam a on no to możesz zostać u mnie na noc , na pewno mama nie będzie miała nic przeciwko no i tak zrobiliśmy pojechaliśmy do niego i okazało się ,że mieszka naprzeciwko mnie. Jego mama przyjęła mnie ciepło i wgl a dziś zaproponował ,że mnie przedstawi swoim kumplom i oczywiście Selenie ,i ja się zgodziłam o 16 mam być gotowa – skończyłam i upiłam duży łyk kawy.
- Łoł. Spodobałaś się Bieberkowi – rzuciła Hanna .
- Nie, on ma Selene którą kocha wiem to rozmawiałam z nim o niej – uśmiechnęłam się do nich. Spojrzałam na zegarek w komórce była 15 więc mam jeszcze trochę czasu. Rozmawiałam z dziewczynami na różne tematy . Nawet o Tobym chłopakiem już Spencer wszystkie się cieszyłyśmy z jej szczęścia. Zapytałam co będzie z nimi gdy wyjedzie okazało się ,że on wyprowadza się z nimi . Tylko ja zostanę samotną boją na morze nie no w sumie nie taką samą mam Ezrę , Justina i poznam teraz jego paczką ,w której mam nadzieje będę zaakceptowana . Pożegnałam się z przyjaciółkami i ruszyłam do domu. Chwile pochodziłam z kąta w kąt aż wreszcie zadzwonił dzwonek podeszłam do drzwi i je otworzyłam spojrzałam do góry i ujrzałam uśmiechniętą twarz bruneta.
- Cześć – przywitał się i ukazał swoje bieluchne ząbki.
- Hej – odwzajemniłam gest.
- Gotowa?.
- Jasne – zamknęłam drzwi i ruszyliśmy w stronę domu przyjaciela jakiegoś tam. Po 10 minutowej drodze byliśmy przed ładnym budynkiem , weszliśmy do domy , było cudnie urządzone podobało mi się, weszliśmy do salonu i były tam dwie dziewczyny i trzech chłopaków. Każda para oczu była skierowana w moją stronę ,głupio się czułam , weszłam przed Bieberem do pokoju , a Just zaraz za mną ,aż wreszcie się odezwał.
- To jest Aria, Aria to Ryan , Chaz , Chris , Catlin i Selena moja dziewczyna podszedł do niej i pocałowali się czule a mnie coś ukuło w sercu tak brawo Aria przez jeden dzień zakochać się w chłopaku jesteś beznadziejna – mówiłam sama do siebie w myślach. Gdy się otrząsnęłam i każdy się patrzał na mnie z dziwną miną.
- No więc..- zaczęłam i usiadłam na podłodze bo nigdzie indziej nie było miejsca.
- No więc. Nie siadaj na podłodze!. chodź usiądź na moje miejsce – odezwał się jak mniemam Ryan , miał fajne dresy podobały mi się , uśmiechnęłam się do niego i zajęłam jego miejsce.
- Dzięki – uśmiechnęłam się do Ryana
- Nie ma sprawy .- rozglądał się po pokoju , pewnie aby znaleźć miejsce dla siebie.
- Och , nie masz gdzie usiąść , preferuje moje kolanka – poklepałam moje kolana i uśmiechnęłam się słodko , spojrzałam w stronę Biebera miał dziwny wyraz twarzy pomyślałam ,że jest zazdrosny ale od razu odrzuciłam od siebie tą myśl . Gdy poczułam coś ciężkiego na kolanach , spojrzałam do góry i ujrzałam twarz uśmiechając się twarz Ryana .
- Wygodne masz te kolanka – zaśmiał się a ja razem z nim , każdy nam się z zaciekawieniem przyglądał.
- A wy co ? języki wam ucięli ? – zapytałam innych towarzyszy
- E no nie. – odezwała się Catlin.
- Hah no to mówcie coś – spojrzałam na Chrisa ,a ten obżerał się żelkami .
- Ale co !. – odezwał się Chaz.
- Nie wiem – spojrzałam na zakochańców , przypatrywali się nam.
- Jesteś śliczna wiesz ? – powiedział Chaz a ja zarumieniłam się i schowałam za ciałem Ryana, który nadal siedział na moich kolanach.
- Może on ich nie widzi ale ja tak – odezwał się po cichu Ryan i słodko uśmiechnął.
- Tsssss. , zejdziesz ? kolana już mnie bolą . – spojrzałam na niego a on pokręcił głową na nie, więc go zepchnęłam ale on pociągnął mnie za sobą więc ,wylądowałam na nim , jego usta zbliżały się do moich a Selena z Catlin robiły ‘ uuuu’. Szybko oprzytomniałam ,zeszłam z niego i wyszłam na werandę przed dom.
Justin .
Chyba jej się Ryan spodobał , wygłupia się z nim i tak słodko uśmiechała, co Ty wgl Bieber wygadujesz? No ładnie jeszcze sam ze sobą gadam gr. Szybko oprzytomniałem gdy usłyszałem jak dziewczyny robią ‘uuu’. spojrzałem na Arię , właśnie leżała na Ryanie a jego usta zbliżały się do jej , miałem ochotę go pobić. Co ta dziewczyna ze mną zrobiła przecież ja kocham Selenę zawsze tak było. Spojrzałem na Arie szybko z niego wstała i wyszła. Zrozumiałem ,że powinienem iść za nią. Szybko wstałem i podążyłem za nią otworzyłem po cichu drzwi zobaczyłam jak siedzi na krawężniku i moknie i płaczę. Podszedłem do niej po cichu ,żeby nie usłyszała . Gdy nagle podjechał samochód ,szybko się wycofałem i schowałem za drzewem ,z samochodu wyszedł jakiś koleś ona od razu się do niego wtuliła i rozpłakała jeszcze bardziej , on ją przytulił jeszcze bardziej do siebie. Pomógł jej wsiąść do samochodu i odjechali , czy to był jej chłopak ? w mojej głowie krążyły takie pytania. Postanowiłem się skupić tylko i wyłącznie na Selenie , jedno zauroczenie bo pewnie tylko tyle czuje do Arii może zniszczyć moją prawdziwą miłość , którą czuje do Seleny. Wszedłem do domu Chrisa i usiadłem koło mojej dziewczyny.
Od autorki : ohohoho jaki długi chyba dłuższy od poprzedniego :D no to mały szantażyk 11 komów = NN :D . zobaczymy czy dacie rade . Rozdział dedykuje Malince mojej kochanej <3<3<3 !
Rano obudziłam się w dobrym humorze. Tak właściwie to nie wiem dlaczego. Wygramoliłam się z łóżka i udałam się do łazienki wziąć orzeźwiający prysznic. Założyłam na siebie zestaw, który wczoraj kupiłam. Z uśmiechem na ustach zeszłam na dół. Nie byłam za bardzo głodna więc wzięłam tylko jabłko i wyszłam z domu. Było jeszcze wcześnie ale nie miałam ochoty siedzieć w domu więc ruszyłam do szkoły. Po drodze napisałam Victorii sms’a żeby na mnie nie czekała. Mimo, że było dopiero parę minut po 7 na ulicach było już pełno ludzi. Wszyscy gdzieś dążyli. Nieustannie się spieszyli, gdzieś zmierzali nie zwracając uwagi na mijających przechodniów. Nim się obejrzałam stałam pod budynkiem mojego liceum. Weszłam do środka. Było tak cicho, nie to co na przerwach. Powolnym krokiem przemierzałam korytarze. Gdy przechodziłam obok gabinetu pani dyrektor zauważyłam, że drzwi są otwarte. Trochę dziwne bo ona nigdy nie przyjeżdża tak wcześnie. Zaciekawiło mnie to więc po cichu podeszłam do drzwi i chowając się za ścianą zerknęłam do środka, tak aby nikt mnie nie zauważył. Zobaczyłam, że pani Stones siedzi przy biurku i rozmawia z jakimś chłopakiem. Był on odwrócony do mnie tyłem więc nie wiedziałam kto to jest. Chłopak był brunetem. Włosy miał ułożone w artystyczny nieład. Miał na sobie czarno-białą bejsbolówkę, czarne rurki i białe supry. Ma chłopak styl – pomyślałam. Niestety nie słyszałam o czym rozmawiali więc chciałam podejść bliżej. Jak na złość miałam rozwiązane sznurówki i zaplątałam się w nie czego wynikiem była gleba. Momentalnie oczy dyrektorki i tego chłopaka zostały skierowane na mnie. Wtedy już wiedziałam kto to był. Przede mną siedział nie kto inny jak JUSTIN BIEBR. Oczy wyszły mi na wierzch. Nie byłam jego fanką ani nic ale nie powiem miałam trochę zaciesz. W końcu to jeden z najbardziej znanych ludzi na świecie.
-Elena? Co ty tu robisz? – powiedziała zdziwiona dyrektorka.
-Jaaa… przyszłam wcześniej no i jakoś tak się stało, że zaplątałam się o swoje sznurówki. – powiedziałam i poczułam, że robie się czerwona. Widziałam, że Bieber śmieje się pod nosem. Co za człowiek! Mi tu się nieszczęście stało a on się śmieje.
-Oj ty niezdaro. Nic ci nie jest? – zapytała Stones.
-Nie. – powiedziałam i podniosłam się z ziemi bo wciąż na niej siedziałam.
-To dobrze.. może skoro już tu jesteś oprowadzisz Justina po szkole? Jak już pewnie się domyśliłaś to on jest tą gwiazdą z projektu. – od razu do głowy przyszedł mi zakład. Kurde ale się wkopałam. Muszę podrywać chłopaka, który nie jest w moim typie i jeszcze jakby tego było mało to Bieber.
-No dobrze, skoro muszę. – powiedziałam a Bieber podniósł się ze swojego miejsca i podszedł do mnie.
-Cześć jestem Justin. – wystawił dłoń w moją stronę.
-Wiem kim jesteś. Idziesz czy nie ? – powiedziałam i wyszłam z gabinetu.
-Idę, idę. A więc.. jesteś Elena tak?
-A co ty głuchy jesteś czy jak?
-Dlaczego jesteś dla mnie taka niemiła?
-Nie odpowiada się pytaniem na pytanie. Cóż taka już jestem. Wolę być chamska niż miła na przymus – odpowiedziałam i uśmiechnęłam się zadziornie.
-Coś ci zrobiłem? Wydaje mi się, że nie. Więc czemu od razu mnie skreślasz?
-Może dlatego, że nie lubię nadętych gwiazdek? – powiedziałam trochę głośniej.
-Skąd wiesz jaki jestem skoro dopiero się poznaliśmy?
-Po prostu to wiem.
-Wiesz to, tak? A czym się sugerujesz? Internetem, czasopismami a może telewizją? Ludzie mnie nie znają a oceniają. Mówią, że mnie znają a tak naprawdę ja sam siebie nie znam. Tak naprawdę gówno o mnie wiedzą! Kiedy oni w końcu zrozumieją, że ja jestem normalnym nastolatkiem. Wzywają mnie od pedałów, gejów i innych bo zazdroszczą mi tego wszystkiego co mam. – trudno mi to przyznać ale on chyba ma rację. Może on naprawdę jest inny?
-Przepraszam. Masz rację. Nie potrzebnie Cię od razu skreślałam. – powiedziałam i spuściłam głowę na dół. Było mi wstyd. Może z zewnątrz wyglądam na twardą ale tak nie jest.
-Dobra. Wybaczam. – powiedział i miło się do mnie uśmiechnął a ja odwzajemniłam gest.
-Chodźmy bo zaraz zaczną się schodzić ludzie.
-O nie, tylko nie to. Jak myślisz jak na mnie zareagują? – spytał.
-Nie mam pojęcia.
Oprowadzałam go po szkole i w między czasie rozmawialiśmy. Bieber okazał się całkiem normalny. Dowiedziałam się, że będzie on w jury na tym konkursie na koniec projektu. Chyba wezmę w nim udział. Dochodziła 7.45 więc w szkole było już sporo ludzi. Jak na razie reagowali normalnie na Justina.
-Ja już będę szła. Trafisz do klasy?
-Tak, dzięki za pomoc. Do zobaczenia. – powiedział
-Spoko. Cześć – powiedziałam i odeszłam. Udałam się w stronę klasy matematycznej. Ponieważ tą lekcje mam razem z Vicky zauważyłam ją pod klasą. Szybko podeszłam do przyjaciółki.
-Siema.
-O cześć. Co się napadło żeby tak wcześnie dzisiaj do szkoły iść? – zapytała.
-Nie wiem... tak jakoś.
-Dobra mniejsza o to. Nigdy nie uwierzysz kto będzie z nami chodził do szkoły. Justin Bieber! – powiedziała podekscytowana. Vicky była kiedyś jego fanką.
-No wiem. Nawet go już poznałam.
-Żartujesz? – oczy wyszły jej na wierzch.
-Nie żartuje. Oprowadzam go po szkole. Dyrektorka mi kazała. – odpowiedziałam.
-Kurde mogłam przyjść z tobą wcześniej, też bym go poznała.
-Nie smutaj, będziesz miała okazję go poznać. Spójrz. Idzie tu – powiedziałam i wskazałam na chłopaka.
-Elena jak dobrze, że Cię znalazłem. Nie mogę znaleźć sekretariatu a muszę zanieść tam swoje papiery.
-Idź prosto korytarzem, potem skręć w lewo. Będą tam takie drzwi z napisem „SEKRETARIAT” Chyba trafisz. – powiedziałam.
-Dzięki.
-Nie ma za co. A tak w ogóle poznaj moją przyjaciółkę Victorię. – Justin przeniósł wzrok na dziewczynę.
-Część jestem Justin. – podał jej rękę.
-Victoria.
-Przepraszam was dziewczyny ale musze już iść. Do miłego! – powiedział i odszedł.
Victoria miała banana na twarzy. Ale nie dziwie się jej, w końcu poznała swojego byłego idola. Ona miała kiedyś obsesje na jego punkcie. Jeszcze pół roku temu zaczęła by piszczeć na jego widok no ale na szczęście tak się nie stało. Tak rozmyślając siedziałam na matematyce. Nienawidzę tego przedmiotu. Pełnię tu tylko funkcję dekoracyjną :D Siedziałam znudzona aż nagle Vicky przesunęła na moją stronę ławki karteczkę. Dyskretnie ją otworzyłam i przeczytałam co piszę w środku. „Czy my przypadkiem się o coś nie założyłyśmy? Coś mi się wydaje, że przegrałaś zakład :D”. Kurde! Myślałam, że zapomniała o tym całym zakładzie. Wzięłam długopis do ręki i odpisałam: „Nie odpuścisz mi, prawda?”. Spojrzałam na nią i czekałam jaka będzie jej reakcja. Spojrzała na mnie i po cichu powiedziała „nie”. Wzięłam karteczkę i napisałam jej widomość: „Zaczynam od jutra”.
Cześć kochani. No to mamy 2 rozdział.
Bardzo dziękuję za te 12 komentarzy.
Nie spodziewałam się tego. <33
Jest mi bardzo miło, że komuś podoba się to co piszę :)
3majcię się :*
-Elena? Co ty tu robisz? – powiedziała zdziwiona dyrektorka.
-Jaaa… przyszłam wcześniej no i jakoś tak się stało, że zaplątałam się o swoje sznurówki. – powiedziałam i poczułam, że robie się czerwona. Widziałam, że Bieber śmieje się pod nosem. Co za człowiek! Mi tu się nieszczęście stało a on się śmieje.
-Oj ty niezdaro. Nic ci nie jest? – zapytała Stones.
-Nie. – powiedziałam i podniosłam się z ziemi bo wciąż na niej siedziałam.
-To dobrze.. może skoro już tu jesteś oprowadzisz Justina po szkole? Jak już pewnie się domyśliłaś to on jest tą gwiazdą z projektu. – od razu do głowy przyszedł mi zakład. Kurde ale się wkopałam. Muszę podrywać chłopaka, który nie jest w moim typie i jeszcze jakby tego było mało to Bieber.
-No dobrze, skoro muszę. – powiedziałam a Bieber podniósł się ze swojego miejsca i podszedł do mnie.
-Cześć jestem Justin. – wystawił dłoń w moją stronę.
-Wiem kim jesteś. Idziesz czy nie ? – powiedziałam i wyszłam z gabinetu.
-Idę, idę. A więc.. jesteś Elena tak?
-A co ty głuchy jesteś czy jak?
-Dlaczego jesteś dla mnie taka niemiła?
-Nie odpowiada się pytaniem na pytanie. Cóż taka już jestem. Wolę być chamska niż miła na przymus – odpowiedziałam i uśmiechnęłam się zadziornie.
-Coś ci zrobiłem? Wydaje mi się, że nie. Więc czemu od razu mnie skreślasz?
-Może dlatego, że nie lubię nadętych gwiazdek? – powiedziałam trochę głośniej.
-Skąd wiesz jaki jestem skoro dopiero się poznaliśmy?
-Po prostu to wiem.
-Wiesz to, tak? A czym się sugerujesz? Internetem, czasopismami a może telewizją? Ludzie mnie nie znają a oceniają. Mówią, że mnie znają a tak naprawdę ja sam siebie nie znam. Tak naprawdę gówno o mnie wiedzą! Kiedy oni w końcu zrozumieją, że ja jestem normalnym nastolatkiem. Wzywają mnie od pedałów, gejów i innych bo zazdroszczą mi tego wszystkiego co mam. – trudno mi to przyznać ale on chyba ma rację. Może on naprawdę jest inny?
-Przepraszam. Masz rację. Nie potrzebnie Cię od razu skreślałam. – powiedziałam i spuściłam głowę na dół. Było mi wstyd. Może z zewnątrz wyglądam na twardą ale tak nie jest.
-Dobra. Wybaczam. – powiedział i miło się do mnie uśmiechnął a ja odwzajemniłam gest.
-Chodźmy bo zaraz zaczną się schodzić ludzie.
-O nie, tylko nie to. Jak myślisz jak na mnie zareagują? – spytał.
-Nie mam pojęcia.
Oprowadzałam go po szkole i w między czasie rozmawialiśmy. Bieber okazał się całkiem normalny. Dowiedziałam się, że będzie on w jury na tym konkursie na koniec projektu. Chyba wezmę w nim udział. Dochodziła 7.45 więc w szkole było już sporo ludzi. Jak na razie reagowali normalnie na Justina.
-Ja już będę szła. Trafisz do klasy?
-Tak, dzięki za pomoc. Do zobaczenia. – powiedział
-Spoko. Cześć – powiedziałam i odeszłam. Udałam się w stronę klasy matematycznej. Ponieważ tą lekcje mam razem z Vicky zauważyłam ją pod klasą. Szybko podeszłam do przyjaciółki.
-Siema.
-O cześć. Co się napadło żeby tak wcześnie dzisiaj do szkoły iść? – zapytała.
-Nie wiem... tak jakoś.
-Dobra mniejsza o to. Nigdy nie uwierzysz kto będzie z nami chodził do szkoły. Justin Bieber! – powiedziała podekscytowana. Vicky była kiedyś jego fanką.
-No wiem. Nawet go już poznałam.
-Żartujesz? – oczy wyszły jej na wierzch.
-Nie żartuje. Oprowadzam go po szkole. Dyrektorka mi kazała. – odpowiedziałam.
-Kurde mogłam przyjść z tobą wcześniej, też bym go poznała.
-Nie smutaj, będziesz miała okazję go poznać. Spójrz. Idzie tu – powiedziałam i wskazałam na chłopaka.
-Elena jak dobrze, że Cię znalazłem. Nie mogę znaleźć sekretariatu a muszę zanieść tam swoje papiery.
-Idź prosto korytarzem, potem skręć w lewo. Będą tam takie drzwi z napisem „SEKRETARIAT” Chyba trafisz. – powiedziałam.
-Dzięki.
-Nie ma za co. A tak w ogóle poznaj moją przyjaciółkę Victorię. – Justin przeniósł wzrok na dziewczynę.
-Część jestem Justin. – podał jej rękę.
-Victoria.
-Przepraszam was dziewczyny ale musze już iść. Do miłego! – powiedział i odszedł.
Victoria miała banana na twarzy. Ale nie dziwie się jej, w końcu poznała swojego byłego idola. Ona miała kiedyś obsesje na jego punkcie. Jeszcze pół roku temu zaczęła by piszczeć na jego widok no ale na szczęście tak się nie stało. Tak rozmyślając siedziałam na matematyce. Nienawidzę tego przedmiotu. Pełnię tu tylko funkcję dekoracyjną :D Siedziałam znudzona aż nagle Vicky przesunęła na moją stronę ławki karteczkę. Dyskretnie ją otworzyłam i przeczytałam co piszę w środku. „Czy my przypadkiem się o coś nie założyłyśmy? Coś mi się wydaje, że przegrałaś zakład :D”. Kurde! Myślałam, że zapomniała o tym całym zakładzie. Wzięłam długopis do ręki i odpisałam: „Nie odpuścisz mi, prawda?”. Spojrzałam na nią i czekałam jaka będzie jej reakcja. Spojrzała na mnie i po cichu powiedziała „nie”. Wzięłam karteczkę i napisałam jej widomość: „Zaczynam od jutra”.
~ ♥ ~
Cześć kochani. No to mamy 2 rozdział.
Bardzo dziękuję za te 12 komentarzy.
Nie spodziewałam się tego. <33
Jest mi bardzo miło, że komuś podoba się to co piszę :)
3majcię się :*
Rano, z twardego snu wyrwał mnie sygnał budzika. Jedyny powód, który podtrzymuje mnie od tego żeby go rozwalić to to, że to mój telefon. Podniosłam się do pozycji siedzącej i założyłam włochate kapcie które zawsze leżą obok łóżka. Powolnym krokiem udałam się do łazienki. Wzięłam szybki orzeźwiający prysznic, umyłam zęby i ubrałam wcześniej uszykowany zestaw. Mamy środek września więc jest jeszcze ciepło. W lepszym już humorze wyszłam ze swojego pokoju i skierowałam się do kuchni.
-Cześć – przywitałam się z rodzicami.. Wyciągnęłam z szafki płatki a z lodówki mleko i usiadłam przy stole. Przygotowałam sobie śniadanie a potem ze smakiem je zjadłam. Wciągnęłam na nogi trampki i wyszłam z domu. Jak każdego ranka kierowałam się do domu Victorii. Mieszkamy blisko siebie. Nasze domy dzielą tylko 4 domy. Po chwili stałam już przed jej drzwiami. Już chciałam zapukać ale drzwi się otworzyły a w nich stała Vicky.
-Siemka – powiedziałam i dałam przyjaciółce buzi w policzek,
-No cześć. Co tam ? - zapytała.
-No wiesz od wczoraj się nic nie zmieniło. – spojrzałyśmy się na siebie i wybuchnęłyśmy śmiechem. Gdy już się opanowałyśmy ruszyłyśmy do szkoły. Gadałyśmy o wszystkim i o niczym. Postanowiłyśmy, że po szkole wybierzemy się na zakupy.
Po 10 minutach byłyśmy na placu szkoły. Przed budynkiem kręciło się dużo osób. Jesteśmy dosyć lubiane więc co chwilę ktoś się z nami witał.
-Co masz pierwsze? – spytałam.
-Polski, a ty ?
-Muzykę – powiedziałam i momentalnie się uśmiechnęłam. Uwielbiam ten przedmiot.
-Ale ci dobrze. Ja muszę całe 45 minut siedzieć i słuchać durnego gadania pani Neymar.
-Oj nie marudź, przeżyjesz. – powiedziałam i oddaliłam się od przyjaciółki. Wolnym krokiem szłam pod klasę. Nie musiałam długo czekać bo już po chwili przyszła nauczycielka. Weszłam do klasy i zajęłam ostatnie miejsce koło okna.
Cztery pierwsze lekcje minęły szybko i nareszcie nadszedł czas na lunch. Weszłam na ogromną stołówkę i szukałam wzrokiem Victorii. Siedziała przy stoliku razem z Mattem. Szybko skierowałam się w ich stronę. Byli tak pochłonięci rozmową, że nawet nie zauważyli jak podeszłam.
-Haloo ja tu jestem – powiedziałam wkurzona. Ich oczy momentalnie powędrowały na moją osobę.
-O Elena – powiedzieli równocześnie.
-Nie zauważyliśmy Cię – powiedział Matt.
-No co ty nie powiesz.
Vicky chyba chciała coś powiedzieć ale przerwał jej głos dyrektorki w głośnikach.
-Proszę o przejście wszystkich uczniów na hale gimnastyczną. Mam dla was ważną wiadomość.
Zabrałam swój plecak i razem z innymi ruszyłam na hale. Jestem ciekawa co to za ważna sprawa. Zajęłam miejsce i czekałam na dyrektorkę. Nie miałam ochoty tu siedzieć no ale jak mus, to mus. Po chwili pani Stones stała na środku hali trzymając w ręce mikrofon.
-Zebraliśmy się tutaj, ponieważ jak już wiecie mam dla was ważną wiadomość. Otóż nasza szkoła bierze udział w projekcie „Legendarni Wykonawcy”. Chodzi o to, że przez jeden semestr będzie do nas uczęszczać jakaś gwiazda. Na razie nie mogę powiedzieć wam kto to taki. Dowiecie się już w tym tygodniu. Na zakończenie projektu odbędzie konkurs muzyczny. Dziękuję, możecie iść na lekcje.
Reszta lekcji minęła szybko. Bardzo ciekawiło mnie kim jest ta gwiazda. Mam nadzieje, że to nie jakaś nadęta gwiazdka myśląca tyko o sobie i mająca się za niewiadomo kogo. Nienawidzę takich ludzi. Tak rozmyślając wracałam do domu. Victoria została jeszcze w szkole bo ma kółko fotograficzne. Weszłam do domu. Jak zwykle o tej porze rodziców nie było. Rzuciłam plecak z książkami gdzieś w kąt i wzięłam się za przygotowanie obiadu. Na 16 jestem umówiona z Vicky na zakupy.
Nim się obejrzałam dochodziła 16 więc szybko pobiegłam górę i przebrałam się. Gdy schodziłam po schodach usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam je i ujrzałam Victorie.
-No siema słodziaku ! Gotowa ? – powiedziała z uśmiechem na ustach .
-Cześć piękna. Jasne, że gotowa.
Zakluczyłam dom i ruszyłyśmy na miasto. Musiałyśmy jechać taksówką bo oczywiście moi rodzice zabraniają mi zrobić prawo jazdy przed 18. Agrhhh.. po 15 minutach byłyśmy w naszej ulubionej galerii. Od razu zabrałyśmy się za obchód sklepów :D
Po 2 godzinach byłyśmy już trochę zmęczone więc zrobiłyśmy sobie przerwę na ciastko z kremem. Zajęłyśmy miejsce przy stoliku i zamówiłyśmy swoje desery.
-Jak myślisz co to gwiazda ? - spytałam
-Wiesz wydaje mi się, że to będzie jakaś dziewczyna.
-A ja wręcz przeciwnie. Myślę, że to będzie chłopak. Tylko mam nadzieje, że ładny – zachichotałam a zaraz po mnie moja przyjaciółka.
-Tylko żeby nie był zapatrzony w siebie.
-No normalnie czytasz mi w myślach. – powiedziałam
-Ej chodź się złożymy – zaproponowała Victoria
-Spoko, ale o co ?
-Jeśli to będzie chłopak to będziesz go podrywać – zaśmiała się .
-Ok. A jeśli to będzie dziewczyna to.. hmm.. nie ważne później coś wymyślę.
-Dobra. Zakład stoi – powiedziała i podała mi rękę. W tym samy czasie kelner przyniósł nasze zamówienia. Ze smakiem zjadłyśmy desery i ruszyłyśmy na dalsze zakupy.
W domu byłam przed 20. Jestem zadowolona z zakupów kupiłam 3 zestawy (1 2 3) i naszyjnik sowę. Byłam zmęczona więc od razu weszłam pod prysznic. Dokładnie namydliłam swoje ciało a potem spłukałam. Założyłam żółtą piżamę, wzięłam laptopa i usiadłam wygodnie na łóżku. Sprawdziłam facebooka i twittera. Dodałam tweeta: @victoariabrown uwielbiam zakupy z Tb <3. Odłożyłam laptopa i wygodnie ułożyłam się na łóżku. Po chwili morfeusz zabrał mnie do swojej krainy…
Co myślicie? Mam pisać dalej? Nie wiem czy to co piszę komuś się podoba. To moje pierwsze opowiadanie.
-Cześć – przywitałam się z rodzicami.. Wyciągnęłam z szafki płatki a z lodówki mleko i usiadłam przy stole. Przygotowałam sobie śniadanie a potem ze smakiem je zjadłam. Wciągnęłam na nogi trampki i wyszłam z domu. Jak każdego ranka kierowałam się do domu Victorii. Mieszkamy blisko siebie. Nasze domy dzielą tylko 4 domy. Po chwili stałam już przed jej drzwiami. Już chciałam zapukać ale drzwi się otworzyły a w nich stała Vicky.
-Siemka – powiedziałam i dałam przyjaciółce buzi w policzek,
-No cześć. Co tam ? - zapytała.
-No wiesz od wczoraj się nic nie zmieniło. – spojrzałyśmy się na siebie i wybuchnęłyśmy śmiechem. Gdy już się opanowałyśmy ruszyłyśmy do szkoły. Gadałyśmy o wszystkim i o niczym. Postanowiłyśmy, że po szkole wybierzemy się na zakupy.
Po 10 minutach byłyśmy na placu szkoły. Przed budynkiem kręciło się dużo osób. Jesteśmy dosyć lubiane więc co chwilę ktoś się z nami witał.
-Co masz pierwsze? – spytałam.
-Polski, a ty ?
-Muzykę – powiedziałam i momentalnie się uśmiechnęłam. Uwielbiam ten przedmiot.
-Ale ci dobrze. Ja muszę całe 45 minut siedzieć i słuchać durnego gadania pani Neymar.
-Oj nie marudź, przeżyjesz. – powiedziałam i oddaliłam się od przyjaciółki. Wolnym krokiem szłam pod klasę. Nie musiałam długo czekać bo już po chwili przyszła nauczycielka. Weszłam do klasy i zajęłam ostatnie miejsce koło okna.
Cztery pierwsze lekcje minęły szybko i nareszcie nadszedł czas na lunch. Weszłam na ogromną stołówkę i szukałam wzrokiem Victorii. Siedziała przy stoliku razem z Mattem. Szybko skierowałam się w ich stronę. Byli tak pochłonięci rozmową, że nawet nie zauważyli jak podeszłam.
-Haloo ja tu jestem – powiedziałam wkurzona. Ich oczy momentalnie powędrowały na moją osobę.
-O Elena – powiedzieli równocześnie.
-Nie zauważyliśmy Cię – powiedział Matt.
-No co ty nie powiesz.
Vicky chyba chciała coś powiedzieć ale przerwał jej głos dyrektorki w głośnikach.
-Proszę o przejście wszystkich uczniów na hale gimnastyczną. Mam dla was ważną wiadomość.
Zabrałam swój plecak i razem z innymi ruszyłam na hale. Jestem ciekawa co to za ważna sprawa. Zajęłam miejsce i czekałam na dyrektorkę. Nie miałam ochoty tu siedzieć no ale jak mus, to mus. Po chwili pani Stones stała na środku hali trzymając w ręce mikrofon.
-Zebraliśmy się tutaj, ponieważ jak już wiecie mam dla was ważną wiadomość. Otóż nasza szkoła bierze udział w projekcie „Legendarni Wykonawcy”. Chodzi o to, że przez jeden semestr będzie do nas uczęszczać jakaś gwiazda. Na razie nie mogę powiedzieć wam kto to taki. Dowiecie się już w tym tygodniu. Na zakończenie projektu odbędzie konkurs muzyczny. Dziękuję, możecie iść na lekcje.
Reszta lekcji minęła szybko. Bardzo ciekawiło mnie kim jest ta gwiazda. Mam nadzieje, że to nie jakaś nadęta gwiazdka myśląca tyko o sobie i mająca się za niewiadomo kogo. Nienawidzę takich ludzi. Tak rozmyślając wracałam do domu. Victoria została jeszcze w szkole bo ma kółko fotograficzne. Weszłam do domu. Jak zwykle o tej porze rodziców nie było. Rzuciłam plecak z książkami gdzieś w kąt i wzięłam się za przygotowanie obiadu. Na 16 jestem umówiona z Vicky na zakupy.
Nim się obejrzałam dochodziła 16 więc szybko pobiegłam górę i przebrałam się. Gdy schodziłam po schodach usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam je i ujrzałam Victorie.
-No siema słodziaku ! Gotowa ? – powiedziała z uśmiechem na ustach .
-Cześć piękna. Jasne, że gotowa.
Zakluczyłam dom i ruszyłyśmy na miasto. Musiałyśmy jechać taksówką bo oczywiście moi rodzice zabraniają mi zrobić prawo jazdy przed 18. Agrhhh.. po 15 minutach byłyśmy w naszej ulubionej galerii. Od razu zabrałyśmy się za obchód sklepów :D
Po 2 godzinach byłyśmy już trochę zmęczone więc zrobiłyśmy sobie przerwę na ciastko z kremem. Zajęłyśmy miejsce przy stoliku i zamówiłyśmy swoje desery.
-Jak myślisz co to gwiazda ? - spytałam
-Wiesz wydaje mi się, że to będzie jakaś dziewczyna.
-A ja wręcz przeciwnie. Myślę, że to będzie chłopak. Tylko mam nadzieje, że ładny – zachichotałam a zaraz po mnie moja przyjaciółka.
-Tylko żeby nie był zapatrzony w siebie.
-No normalnie czytasz mi w myślach. – powiedziałam
-Ej chodź się złożymy – zaproponowała Victoria
-Spoko, ale o co ?
-Jeśli to będzie chłopak to będziesz go podrywać – zaśmiała się .
-Ok. A jeśli to będzie dziewczyna to.. hmm.. nie ważne później coś wymyślę.
-Dobra. Zakład stoi – powiedziała i podała mi rękę. W tym samy czasie kelner przyniósł nasze zamówienia. Ze smakiem zjadłyśmy desery i ruszyłyśmy na dalsze zakupy.
W domu byłam przed 20. Jestem zadowolona z zakupów kupiłam 3 zestawy (1 2 3) i naszyjnik sowę. Byłam zmęczona więc od razu weszłam pod prysznic. Dokładnie namydliłam swoje ciało a potem spłukałam. Założyłam żółtą piżamę, wzięłam laptopa i usiadłam wygodnie na łóżku. Sprawdziłam facebooka i twittera. Dodałam tweeta: @victoariabrown uwielbiam zakupy z Tb <3. Odłożyłam laptopa i wygodnie ułożyłam się na łóżku. Po chwili morfeusz zabrał mnie do swojej krainy…
~ ♥ ~
Co myślicie? Mam pisać dalej? Nie wiem czy to co piszę komuś się podoba. To moje pierwsze opowiadanie.
Kiedy wylądowaliśmy pilot powiedział że można już wysiadac z samolotu.Wzięłam swoją torbę i picie do ręki po czym wysiadałam z samolotu. Na szczeście na lotnisku nie było żadnych fanek i reporterów.Kiedy wychodziliśmy z lotniska zobaczyłam jak chłopaki się żegnają.Podeszłam do nich i spytałam się:
-Dlaczego się żegnacie?
-Bo każdy jedzie teraz w inną strone-powiedział Louis.
Pożegnałam się z Niallem,Louisem,Liamem i Harrym po czym razem z Zaynem wsiadłam do jakiegoś samochodu.Jechaliśmy do jego domu około 20 minut.Jechaliśmy w zupełnej ciszy.Byłam lekko przerażona tym że będe mieszkac u obcej rodziny...ale z drugiej strony to jest rodzina mojego idola więc powinno byc dobrze.Kiedy byliśmy już pod jego domem Zayn powiedział ,,wysiadamy" na co ja odpowiedziałam uśmiechem.Chłopak wziął moją torbę i pomógł mi wysiąśc z samochodu.Zbliżaliśmy się do drzwi.Okropnie się boje..a jak ta rodzina mnie nie polubi? Wtedy będzie koszmar.Chwile później Zayn otworzył mi drzwi mówiąc:
-Wchodź.
-Dziękuje-odpowiedziałam przestraszonym głosem.
Po chwili byłam już u niego w domu.Dom był bardzo duży i było w nim mnóstwo miejsca.Ściągnęłam buty.Zayn złapał mnie za ręke i przyprowadził do kuchni gdzie byli rodzice Zayna wraz z jego siostrą.Wszyscy patrzyli się na mnie ze ździwieniem.
-Cześc kochanie.Kto to jest?-spytała się jego mama.
-To jest Katy.Będzie tu mieszkac.Ale najpierw zaprowadzę ją do pokoju a później wszystko wam opowiem.-wytłumaczył Zayn.
Zaprowadził mnie do dośc dużego pokoju.Pokój był bardzo ładny.Miał błękitne ściany,duże okno,dwuosobowe łóżko,biurko,szafe,stolik nocny i mały fotel w rogu pokoju.Położyłam torbe na podłodze po czym zaczęłam rozglądac się po pokoju.Usiadłam na łóżku i bardzo posmutniałam.Zayn usiadł koło mnie.
-Nie podoba ci się pokój?-spytał
-Nie nie...Jest śliczny naprawde.Ale jakoś dziwnie się tu czuje.Wydaje mi się że twoja rodzina mnie nie polubi...-powiedziałam.
-Nie martw się.Napewno cię polubią.Z czasem już nie będziesz czuc się tu tak dziwnie.Teraz rozpakuj swoją torbe.Reszta twoich rzeczy przyjedzie za pare godzin.Ja pójdę wytłumaczyc rodzicom oco chodzi.
Po jakimś czasie Zayn wszedł do mojego pokoju z rodzicami.Wtedy wstałam z łóżka i uśmiechnęłam się.
-Miło mi cię poznac Katy.Mam nadzieję że będziesz się tu dobrze czuc.Teraz będziesz członkiem naszej rodziny.-powiedziała mama Zayna.
Wtedy przytuliłam sie z jego mamą i tatą.Chyba mnie polubili...ufff...Są bardzo mili i napewno będe tu miec wspaniałe życie.Po kolejnych parunastu minutach spędzonych w moim nowym pokoju postanowiłam odwiedzic siostre Zayna.Poszłam więc do jej pokoju.Dziewczynka zaproponowała mi wspólną zabawę lalkami.A co mi tam..pobawiłam się z nią.Mam 19 lat i bawie się lalkami.Później Zayn wszedł do jej pokoju i zaprosił nas na kolacje.Podczas jedzenia ojciec Zayna wzniósł toast za nowego członka rodziny.Jedzenie było naprawde bardzo dobre.Po kolacji poszłam do pokoju i położyłam się na łóżku.Po paru minutach za mną wszedł chłopak.Położył się koło mnie na łóżku i przytulił.
-Posłuchaj...całujemy się,przytulamy itd. To może byśmy ze sobą chodzili wkońcu?-spytałam
-Heh..Katy czy chcesz ze mną chodzic?-spytał Zayn
-Oczywiście mój kochany-odpowiedziałam po czym wtuliłam się w niego.
-Dlaczego się żegnacie?
-Bo każdy jedzie teraz w inną strone-powiedział Louis.
Pożegnałam się z Niallem,Louisem,Liamem i Harrym po czym razem z Zaynem wsiadłam do jakiegoś samochodu.Jechaliśmy do jego domu około 20 minut.Jechaliśmy w zupełnej ciszy.Byłam lekko przerażona tym że będe mieszkac u obcej rodziny...ale z drugiej strony to jest rodzina mojego idola więc powinno byc dobrze.Kiedy byliśmy już pod jego domem Zayn powiedział ,,wysiadamy" na co ja odpowiedziałam uśmiechem.Chłopak wziął moją torbę i pomógł mi wysiąśc z samochodu.Zbliżaliśmy się do drzwi.Okropnie się boje..a jak ta rodzina mnie nie polubi? Wtedy będzie koszmar.Chwile później Zayn otworzył mi drzwi mówiąc:
-Wchodź.
-Dziękuje-odpowiedziałam przestraszonym głosem.
Po chwili byłam już u niego w domu.Dom był bardzo duży i było w nim mnóstwo miejsca.Ściągnęłam buty.Zayn złapał mnie za ręke i przyprowadził do kuchni gdzie byli rodzice Zayna wraz z jego siostrą.Wszyscy patrzyli się na mnie ze ździwieniem.
-Cześc kochanie.Kto to jest?-spytała się jego mama.
-To jest Katy.Będzie tu mieszkac.Ale najpierw zaprowadzę ją do pokoju a później wszystko wam opowiem.-wytłumaczył Zayn.
Zaprowadził mnie do dośc dużego pokoju.Pokój był bardzo ładny.Miał błękitne ściany,duże okno,dwuosobowe łóżko,biurko,szafe,stolik nocny i mały fotel w rogu pokoju.Położyłam torbe na podłodze po czym zaczęłam rozglądac się po pokoju.Usiadłam na łóżku i bardzo posmutniałam.Zayn usiadł koło mnie.
-Nie podoba ci się pokój?-spytał
-Nie nie...Jest śliczny naprawde.Ale jakoś dziwnie się tu czuje.Wydaje mi się że twoja rodzina mnie nie polubi...-powiedziałam.
-Nie martw się.Napewno cię polubią.Z czasem już nie będziesz czuc się tu tak dziwnie.Teraz rozpakuj swoją torbe.Reszta twoich rzeczy przyjedzie za pare godzin.Ja pójdę wytłumaczyc rodzicom oco chodzi.
Po jakimś czasie Zayn wszedł do mojego pokoju z rodzicami.Wtedy wstałam z łóżka i uśmiechnęłam się.
-Miło mi cię poznac Katy.Mam nadzieję że będziesz się tu dobrze czuc.Teraz będziesz członkiem naszej rodziny.-powiedziała mama Zayna.
Wtedy przytuliłam sie z jego mamą i tatą.Chyba mnie polubili...ufff...Są bardzo mili i napewno będe tu miec wspaniałe życie.Po kolejnych parunastu minutach spędzonych w moim nowym pokoju postanowiłam odwiedzic siostre Zayna.Poszłam więc do jej pokoju.Dziewczynka zaproponowała mi wspólną zabawę lalkami.A co mi tam..pobawiłam się z nią.Mam 19 lat i bawie się lalkami.Później Zayn wszedł do jej pokoju i zaprosił nas na kolacje.Podczas jedzenia ojciec Zayna wzniósł toast za nowego członka rodziny.Jedzenie było naprawde bardzo dobre.Po kolacji poszłam do pokoju i położyłam się na łóżku.Po paru minutach za mną wszedł chłopak.Położył się koło mnie na łóżku i przytulił.
-Posłuchaj...całujemy się,przytulamy itd. To może byśmy ze sobą chodzili wkońcu?-spytałam
-Heh..Katy czy chcesz ze mną chodzic?-spytał Zayn
-Oczywiście mój kochany-odpowiedziałam po czym wtuliłam się w niego.





