Wyniki wyszukiwania: myśli
Słucham sobie utworu "Dzikie serce" zespołu Maleo Reggae Rockers. Szczerze mówiąc to smutno mi się zrobiło, czuje się jakby śpiewali o moim życiu. Nie wiem jak to jest, ale trafiasz na coś przypadkiem, spotykasz kogoś i nagle czujesz coś takiego, że nie jesteś jednak taki sam. Może kiedyś powiem, że jest dobrze i nie ma się już o co martwić.
TEKST PIOSENKI
14.05.2012 o godz. 17:10
komentuj (1)
Nie mam wiele do powiedzenia. Czasami tak bywa. Pojechałam do urzędu pracy, żeby usłyszeć, jak to by Ferdynand Kiepski ujął : "nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem". Oczywiście nigdy kasy nie mają, nigdy nie pomogą - takie ich zadanie. Dla mnie siedzą z tyłkami na stołkach i robią bezsensowne prezentacje, kawka, herbatka i wypłacanie pijakom zasiłku. Potem spotkałam się z koleżanką, pogadaliśmy o tym i o tamtym. Pojechałam do domu. Tyłek i plecy bolały mnie z dwa dni. Dzisiaj sprzątam pokój, a więc szału żadnego, a same nudy. Postanowiłam się tak rozciągnąć, żebym mogła zrobić szpagat, jeszcze długa droga...
Co za okropny weekend. Nudny jak flaki z olejem, powolny niczym ślimak, et cetera, cetera. Szczerze mówiąc nazwałabym go "tygodniem niechcenia". Być może dobija mnie wizyta w urzędzie pracy w poniedziałek... nie cierpię tych spotkań. Zawsze nie ma stażów, zawsze brak kasy, byłoby im na rękę jakby mnie tam nie było, taka ich pomoc - tyle co gadają to ja znajdę to samo w internecie i książkach. Jestem tam jedynie dla ubezpieczenia i szczerze mówiąc z każdym spotkaniem mam dość i chce uciec. Postanowiłam, że zdobędę kasę choćby nie wiem co. Nie chce tam być, chce żyć inaczej.
Nad moim obecnym życiem tracę kontrolę nad tym co się dzieje, jestem gdzieś i nie mam na nic wpływu, a ja muszę mieć wpływ. Pokazać te swoje ja jestem, tu egzystuje, i jak widać żyje. Niestety najgorzej siedzieć w domu i nic nie robić, totalne oderwanie od rzeczywistości i utrata kontroli.
Zaczynam się nad sobą rozckliwiać... kompleks niższości, eee, nie podoba mi się ta nazwa. Nie jestem stuknięta, żeby się ciągle do kogoś porównywać. Tylko czasami ktoś mi kogoś podstawia i zaczynam porównanie, którego by nie było, gdyby mi ktoś nie wystawił tego kogoś na moją drogę.
Właściwie każde zachowanie może być chore uwielbiasz siebie i wierzysz to zaraz nazwą cie narcyzem, poniżasz się to masz kompleks niższości. Najlepiej się nie wyróżniać i milczeć? Chyba tak. Jeśli miałabym iść do psychologa to wiem w jakim celu.
W końcu kiedyś robiłam przecież swoje i nie zwracałam na nic uwagi, aż tu nagle pewna osoba wmawia mi coś, że do dupy jestem. Do dziś mnie wkurza, że miał się za lepszego i do dziś mam ochotę pokazać mu, że ze mną się nie zadziera, a gówno warte było to co mi wmawiał, to co o mnie mówił innym.
Joyau jest jaka jest, więc joyau nie będzie czuć się jak jak chcą inni, bo joyau dąży do szczęścia, wolności, życia takim jakie być powinno.
Joyau nie jest idealna, chcę tylko być zawsze tylko sobą, odrobinę ciekawszą osobowością niż dziś.

Nad moim obecnym życiem tracę kontrolę nad tym co się dzieje, jestem gdzieś i nie mam na nic wpływu, a ja muszę mieć wpływ. Pokazać te swoje ja jestem, tu egzystuje, i jak widać żyje. Niestety najgorzej siedzieć w domu i nic nie robić, totalne oderwanie od rzeczywistości i utrata kontroli.
Zaczynam się nad sobą rozckliwiać... kompleks niższości, eee, nie podoba mi się ta nazwa. Nie jestem stuknięta, żeby się ciągle do kogoś porównywać. Tylko czasami ktoś mi kogoś podstawia i zaczynam porównanie, którego by nie było, gdyby mi ktoś nie wystawił tego kogoś na moją drogę.
Właściwie każde zachowanie może być chore uwielbiasz siebie i wierzysz to zaraz nazwą cie narcyzem, poniżasz się to masz kompleks niższości. Najlepiej się nie wyróżniać i milczeć? Chyba tak. Jeśli miałabym iść do psychologa to wiem w jakim celu.
W końcu kiedyś robiłam przecież swoje i nie zwracałam na nic uwagi, aż tu nagle pewna osoba wmawia mi coś, że do dupy jestem. Do dziś mnie wkurza, że miał się za lepszego i do dziś mam ochotę pokazać mu, że ze mną się nie zadziera, a gówno warte było to co mi wmawiał, to co o mnie mówił innym.
Joyau jest jaka jest, więc joyau nie będzie czuć się jak jak chcą inni, bo joyau dąży do szczęścia, wolności, życia takim jakie być powinno.
Joyau nie jest idealna, chcę tylko być zawsze tylko sobą, odrobinę ciekawszą osobowością niż dziś.

Tak, więc zaczęło się. Nie chce ujawniać informacji i przemyśleń na temat mojego odchudzania całemu światu, więc proszę mi wybaczyć, ale wpisy na ten temat zastrzegam dla znajomych. Nadal będę pisać notki dla wszystkich, więc czasami mogą polecieć dwa różne tematy, choć może być to niezauważalne. Czekają mnie ciężkie miesiące nad wyrabianiem wymiarów 90x60x90, szczerze mówiąc wymarzone wymiary, więc czekają mnie wzloty i doły - o znaczy znowu będzie o czym pisać.
Życie jest do dupy. :)
Aż mnie świerzbi, żeby wywinąć jakiś numer. Ale jestem grzeczna. Potulna. Cicha.
Znacie to uczucie?
Patrzysz spod przymkniętych powiek na świat. Pomylony. Na ludzi. Popaprańcy, w najlepszym wypadku kretyni. Na swoje życie. Denne. Na siebie. Uwięziony.
Nie ,spoko, nie mam osobowości psychopatycznej. :D
Może inaczej więc, żeby nikogo nie straszyć :)
Patrzysz na świat . I nie rozumiesz. Tyle sprzeczności, tyle zła. Tyle błędnych osądów i naiwnych uniewinnień.
Tyle potarganych sumień. Tylu ludzi bez sumienia.
Gdzie w tym bałaganie znaleźć miejsce dla siebie?
Ja je mam. MAM. Ale są ludzie, którzy mogą mi je odebrać. Sądy, które mogą w jednej chwili orzec: to już nie Pani dom. 20 lat w nim spędzonych nic nie znaczy. To co, że każda belka, każda drzazga na strychu przesiąkły Pani sercem . Ma Pani 2 tyg na opuszczenie lokalu.
Czy ktokolwiek wie, jak przeraża mnie myśl, że mój dom może stać się "lokalem"?
Eh, jak zwykle myśli moje popłynęły jak rzeka. :) Dobranoc.
Aż mnie świerzbi, żeby wywinąć jakiś numer. Ale jestem grzeczna. Potulna. Cicha.
Znacie to uczucie?
Patrzysz spod przymkniętych powiek na świat. Pomylony. Na ludzi. Popaprańcy, w najlepszym wypadku kretyni. Na swoje życie. Denne. Na siebie. Uwięziony.
Nie ,spoko, nie mam osobowości psychopatycznej. :D
Może inaczej więc, żeby nikogo nie straszyć :)
Patrzysz na świat . I nie rozumiesz. Tyle sprzeczności, tyle zła. Tyle błędnych osądów i naiwnych uniewinnień.
Tyle potarganych sumień. Tylu ludzi bez sumienia.
Gdzie w tym bałaganie znaleźć miejsce dla siebie?
Ja je mam. MAM. Ale są ludzie, którzy mogą mi je odebrać. Sądy, które mogą w jednej chwili orzec: to już nie Pani dom. 20 lat w nim spędzonych nic nie znaczy. To co, że każda belka, każda drzazga na strychu przesiąkły Pani sercem . Ma Pani 2 tyg na opuszczenie lokalu.
Czy ktokolwiek wie, jak przeraża mnie myśl, że mój dom może stać się "lokalem"?
Eh, jak zwykle myśli moje popłynęły jak rzeka. :) Dobranoc.





