Wyniki wyszukiwania: metal
i bylo zajefajnie!
metal! metakl wymiata!
widzialam tam pol szkoly na balonach!
zaczynając od niejakiej a.z i jej kumpeli blondi, d.h, m,ż, p.b, w.l, n.m, s.j., no i ogolnie duzo ich bylo, mial isc kolega, ale nie poszedl XD
tak wiec z tatą i bratem poszlismy...
wszystko super, ale najlepsi byli kolesie metalowcy ;P
nie no na powaznie, naucze sie kiedys growlowac...
metal! metakl wymiata!
widzialam tam pol szkoly na balonach!
zaczynając od niejakiej a.z i jej kumpeli blondi, d.h, m,ż, p.b, w.l, n.m, s.j., no i ogolnie duzo ich bylo, mial isc kolega, ale nie poszedl XD
tak wiec z tatą i bratem poszlismy...
wszystko super, ale najlepsi byli kolesie metalowcy ;P
nie no na powaznie, naucze sie kiedys growlowac...
01.05.2012 o godz. 10:03
komentuj (0)
Muzyka z Wolnego Świata
Nie zawsze mamy możliwość, żeby wyjechać poza granice Unii Europejskiej, czyli rodzącej się na naszych oczach federacji. Im jest ona większa, tym trudniej wyrwać się z jej ramion i znaleźć skrawek ziemi niezależny od jej wpływów. Na szczęście, nie musimy z niej uciekać w sensie fizycznym - wystarczy, że udamy się na emigrację w sposób mentalny. Słuchając utworów muzycznych spoza UE, duchowo odwiedzamy miejsca, do których cień tego tworu nie dosięga. Pozwólcie, Czytelnicy, że zaprezentuję Wam kilkanaście interesujących piosenek z Wolnego Świata. Poza terytorium Stanów Zjednoczonych Europy żyją przecież utalentowani artyści, których twórczość może nas zachwycić.
1. Rosja
Svarga - “Duren”
Piosenka nagrana z gościnnym udziałem Mashy Scream, czyli wokalistki zespołu Arkona. Ikona słowiańskiego pagan metalu odzywa się już w pierwszym refrenie, a później, w drugiej zwrotce, można usłyszeć jej ostry growl, przywodzący na myśl syberyjską wilczycę. Jeśli chodzi o wokalistę Svargi, to śpiewa on czystym, dosyć wysokim, lekko operowym głosem, a więc w sposób typowy dla folk/pagan metalu. W utworze “Duren” występuje bardzo mocna perkusja, śmiała gitara elektryczna oraz wzbogacający dzieło akordeon. Warto wiedzieć, że istnieje również wersja piosenki “Duren” grana wyłącznie przez Arkonę. Jest ona zupełnie inna od omawianej, choćby dlatego, że pojawiają się w niej elektroniczne dźwięki.
Arkona - “Po Syroi Zemle”
Utwór, który - według mnie - jest jednym z największych dzieł formacji Arkona. Ta świetnie skomponowana piosenka prezentuje słuchaczowi to, co w Arkonie najlepsze, czyli rodzime (słowiańskie) brzmienia, drapieżne gitary oraz folkowe śpiewy przeplatające się z dzikimi rykami Mashy. Kawałek jest niesamowicie rytmiczny i posiada chwytliwy refren, przy którym trudno pozostać w bezruchu. Pod koniec utworu wokalistka ucieka się do przejmującej melorecytacji, podobnej do tej, która występuje w pieśni “Liki Bessmertnykh Bogov”. Przy piosence “Po Syroi Zemle” po prostu nie można się nudzić. Co więcej, zaraża ona odbiorcę miłością do słowiańskiej tradycji i przenosi go na chwilę do czasów przedchrześcijańskich.
Lena Katina - “Yugoslavia”
Ten, kto zna Lenę Katinę wyłącznie z występów w duecie t.A.T.u., na pewno będzie zaskoczony tym utworem. Odkryje bowiem, że rudowłosa wokalistka jest zdolna nie tylko do wykonywania prostych śpiewek i prowokacyjnego zachowywania się na scenie, ale także do śpiewania utworów głębokich i zaangażowanych politycznie. W pieśni “Yugoslavia” Lena staje się poważnym bardem, składającym hołd ofiarom wojny bałkańskiej. Jej słodki, dziewczęcy głos brzmi niezwykle smutno i wzruszająco. Tekst utworu “Yugoslavia” jest bardzo poetycki, a jego refren kończy się pokorną prośbą: “Przebacz mi, siostro moja, Jugosławio” (tłum. Renata Miłosz). Pieśń wyraźnie potępia wojnę, która przynosi ludziom cierpienie oraz dzieli spokrewnione ze sobą narody.
2. Norwegia
Theatre of Tragedy - "A Rose for the Dead"
Nadzwyczajnie piękna piosenka gotycka, małe dzieło sztuki, które powinno poruszyć każdego wrażliwego melomana. Utwór, jak przystało na gothic metal, jest ciężki, spokojny, melodyjny i wypełniony emocjami, a doskonała gra muzyków sprawia, że te emocje z łatwością udzielają się odbiorcy. “A Rose for the Dead” brzmi po prostu bajecznie - odnajdziemy tu zarówno mrok, jak i pełną niewinności słodycz. Śpiewająca w piosence kobieta posiada cudny, wysoki, delikatny głos, a mężczyzna używa demonicznego growlu. Wprawdzie taki kontrast nie jest niczym nadzwyczajnym (możemy się z nim zetknąć w wielu utworach gotyckich), ale robi na słuchaczu pozytywne wrażenie. Krótko mówiąc: polecam!
Sirenia - "The Mind Maelstrom"
Monumentalny, dramatyczny i dynamiczny utwór, który można zaliczyć do nurtu zwanego symfonicznym metalem. Wieloosobowy chór, spokojne fragmenty wypełnione operowym śpiewem wokalistki, klasyczne instrumenty odzywające się tuż obok gitar i perkusji - to wszystko jest obecne w tym jednym kawałku. Podobnie jak w “A Rose for the Dead” zespołu Theatre of Tragedy, znajdziemy tutaj męski growl będący przeciwwagą dla wysokiego, kobiecego śpiewu. Ten, kto lubi dramatyzm i patetyczne klimaty, powinien się zainteresować omawianą piosenką. Tym bardziej, że dorównuje ona twórczości takich grup jak Within Temptation czy Nightwish. Wiem, o czym piszę, gdyż słucham wspomnianych formacji już od kilku lat.
Burzum - “Ansuzgardaraiwô”
Muzyka bardzo mroczna, a zarazem głęboka (w tym znaczeniu, że odbiorca ma wrażenie, jakby powoli się zanurzał w ciemnym, zimnym i niebezpiecznym jeziorze). Brzmienie tego utworu jest ponure i - jeśli wolno mi użyć tego słowa - złowrogie. Kompozycja wprowadza słuchacza w specyficzny nastrój, a na dłuższą metę jest po prostu hipnotyzująca. Mnie ten utwór kojarzy się z nagraniami „Black Sun”, „Forgotten Father” i „As for the Fools” Boyda Rice’a (amerykańskiego muzyka, socjaldarwinisty i wysoko postawionego kapłana w Kościele Szatana). Z działalnością zespołu Burzum wiąże się przykry fakt: lider grupy, Varg Vikernes, w 1993 roku zabił człowieka. Parafrazując słowa ks. Piotra Natanka: „Jeśli Twoje dziecko słucha Burzum lub Boyda Rice‘a, to wiedz, że coś się dzieje!”.
3. Turcja
maNga - “Hayat Bu Iste”
Poruszająca piosenka, w której oprócz ciężkich, metalowych brzmień można usłyszeć pianino - szybką, skomplikowaną melodię, nawiązującą do muzyki poważnej lub filmowej (mnie przywodzi ona na myśl ścieżki dźwiękowe z filmów „Twilight” i „Love Story”, aczkolwiek jest to skojarzenie bardzo dalekie i swobodne). Co więcej, utwór zawiera subtelne aluzje do tradycyjnej muzyki tureckiej oraz wzmiankę o Stambule. „Hayat Bu Iste” jest dziełem emocjonalnym i dynamicznym, da się w nim wyczuć silną tęsknotę i dojmującą rozpacz. Wokalista śpiewa w sposób niezwykle przejmujący, a refren piosenki brzmi katastroficznie i patetycznie. Dzieło formacji maNga udowadnia, że turecki metal ma się bardzo dobrze. Gratulacje!
Kirmizi - "Uyan"
Utwór, którego początek wyznaczają tajemnicze, lekko niepokojące i “zaczarowane” dźwięki, kojarzące się z pozytywką lub dziecięcymi cymbałkami. Po tych dźwiękach odzywają się ostre gitary i ciężka perkusja, później zaś wkracza do akcji wokalistka, obdarzona mocnym, donośnym, rockowym głosem. Gdy mamy zwrotki, artystka śpiewa nisko i intrygująco. Gdy mamy refreny - kobieta udowadnia, że potrafi krzyczeć na całe gardło. Piosenka kończy się tak, jak się zaczęła: do uszu odbiorcy docierają niepokojące dźwięki rodem z preludium. Warto wiedzieć, że nazwa zespołu, Kirmizi, to turecki wyraz oznaczający czerwień. Rzeczywiście, może on się kojarzyć z naszym słówkiem “karmazyn”.
4. Szwajcaria
Lacrimosa - “Sanctus”
Niewiarygodnie monumentalna i bogata brzmieniowo kompozycja, o której trudno powiedzieć, czy bardziej przypomina muzykę poważną, czy rozrywkową. W tym patetycznym, wyjątkowo emocjonalnym i dramatycznym utworze, trwającym ponad czternaście minut, główną rolę odgrywają popisy Londyńskiej Orkiestry Symfonicznej. Znajdziemy tutaj chóralne śpiewy, mnóstwo klasycznych instrumentów, ale również elementy typowe dla muzyki metalowej (drapieżne gitary i śmiało odzywającą się perkusję). Jak przystało na dzieło formacji Lacrimosa, w utworze jest obecny charyzmatyczny śpiew Tilo Wolffa - człowieka będącego jednocześnie wokalistą, kompozytorem i autorem większości tekstów. Klękajcie narody! “Sanctus” to klasa sama w sobie i najprawdziwsza Sztuka! Ekstaza estetyczna gwarantowana!
Celtic Frost - "Drown In Ashes"
Mroczna i pełna grozy piosenka, która - zupełnie jak dobry film - trzyma w napięciu do samego końca. Ciekawym rozwiązaniem, zastosowanym w utworze, jest połączenie ciemnych, ciężkich, elektronicznych dźwięków z wysokim, metafizycznym, nieco egzotycznym kobiecym wokalem. Oprócz głosu przedstawicielki płci żeńskiej, mamy tutaj głos mężczyzny - w śpiewie tym słychać jakąś namiętność i szaleństwo. Wraz z upływem czasu, emocji jest coraz więcej, niepokój wyraźnie się nasila. Później dosyć niespodziewanie następuje uspokojenie, po którym piosenka dobiega końca. Utwór “Drown In Ashes” jest odrobinę hipnotyzujący, co wynika z jego monotonnego rytmu oraz kojącego zawodzenia kobiety.
5. Ukraina
Fleur - "Carousel"
Dziełko w sam raz na długie, jesienne i zimowe wieczory. Ta lekko melancholijna piosenka, wypełniona nastrojowymi dźwiękami gitary klasycznej/akustycznej i przejmującym śpiewem jednej z wokalistek, ma szansę poruszyć każde wrażliwe serce. W utworze słychać niekiedy smętny instrument smyczkowy, który sprawia, że kompozycja staje się jeszcze bardziej wzruszająca i urocza. Moim zdaniem, “Carousel” to coś w rodzaju poezji śpiewanej. Piosenka odznacza się poetyckim, rosyjskojęzycznym tekstem, w którym podmiot liryczny opowiada o tym, jak bardzo czuje się samotny, opuszczony i niepotrzebny. Występują tutaj niezwykle oryginalne porównania, np. “Jestem żółtymi liśćmi na szachownicy, pozostawionej przez kogoś w chłodnym parku”.
6. Islandia
Múm - "The Ballad of the Broken Birdie Records"
Kompozycja psychodeliczna, która nie nadaje się do słuchania w każdej sytuacji. Jest to utwór, który powinno się słuchać w wolnym czasie, najlepiej w pozycji leżącej i z zamkniętymi oczami. W piosence zastosowano dużo elektronicznych dźwięków, a także odgłosy przypominające nakręcanie jakiegoś mechanizmu (wiem, że to głupie skojarzenie, ale przywodzą mi one na myśl opowieści o kontroli umysłu - projekcie MK-ULTRA i programowaniu Monarch). Słodki, senny, rozchodzący się w przestrzeni śpiew wokalistki ma działanie relaksacyjne, aczkolwiek może też wprowadzać w trans. Zabiegiem artystycznym, który zasługuje na uwagę, jest wykorzystanie w utworze głosu dziecka. Múm to dobry zespół, o czym świadczy fakt, że współpracowała z nim znana i ceniona piosenkarka Björk.
Zakończenie
Piosenki, które wymieniłam, to tylko garstka naprawdę dobrych utworów spoza Unii Europejskiej. Nie jestem w stanie wymienić i scharakteryzować wszystkich ciekawych nagrań oraz zespołów z Wolnego Świata. Celem niniejszego artykułu jest tylko napomknięcie o istnieniu kilkunastu ciekawych kompozycji i grup muzycznych, a także zachęcenie Czytelników do rozpoczęcia własnych poszukiwań. Mam nadzieję, że mój tekst okaże się dla kogoś przydatny. Pozdrawiam i życzę radości przy poznawaniu kultury nieunijnej!
Natalia Julia Nowak,
19-20 grudnia 2011 r.
Nie zawsze mamy możliwość, żeby wyjechać poza granice Unii Europejskiej, czyli rodzącej się na naszych oczach federacji. Im jest ona większa, tym trudniej wyrwać się z jej ramion i znaleźć skrawek ziemi niezależny od jej wpływów. Na szczęście, nie musimy z niej uciekać w sensie fizycznym - wystarczy, że udamy się na emigrację w sposób mentalny. Słuchając utworów muzycznych spoza UE, duchowo odwiedzamy miejsca, do których cień tego tworu nie dosięga. Pozwólcie, Czytelnicy, że zaprezentuję Wam kilkanaście interesujących piosenek z Wolnego Świata. Poza terytorium Stanów Zjednoczonych Europy żyją przecież utalentowani artyści, których twórczość może nas zachwycić.
1. Rosja
Svarga - “Duren”
Piosenka nagrana z gościnnym udziałem Mashy Scream, czyli wokalistki zespołu Arkona. Ikona słowiańskiego pagan metalu odzywa się już w pierwszym refrenie, a później, w drugiej zwrotce, można usłyszeć jej ostry growl, przywodzący na myśl syberyjską wilczycę. Jeśli chodzi o wokalistę Svargi, to śpiewa on czystym, dosyć wysokim, lekko operowym głosem, a więc w sposób typowy dla folk/pagan metalu. W utworze “Duren” występuje bardzo mocna perkusja, śmiała gitara elektryczna oraz wzbogacający dzieło akordeon. Warto wiedzieć, że istnieje również wersja piosenki “Duren” grana wyłącznie przez Arkonę. Jest ona zupełnie inna od omawianej, choćby dlatego, że pojawiają się w niej elektroniczne dźwięki.
Arkona - “Po Syroi Zemle”
Utwór, który - według mnie - jest jednym z największych dzieł formacji Arkona. Ta świetnie skomponowana piosenka prezentuje słuchaczowi to, co w Arkonie najlepsze, czyli rodzime (słowiańskie) brzmienia, drapieżne gitary oraz folkowe śpiewy przeplatające się z dzikimi rykami Mashy. Kawałek jest niesamowicie rytmiczny i posiada chwytliwy refren, przy którym trudno pozostać w bezruchu. Pod koniec utworu wokalistka ucieka się do przejmującej melorecytacji, podobnej do tej, która występuje w pieśni “Liki Bessmertnykh Bogov”. Przy piosence “Po Syroi Zemle” po prostu nie można się nudzić. Co więcej, zaraża ona odbiorcę miłością do słowiańskiej tradycji i przenosi go na chwilę do czasów przedchrześcijańskich.
Lena Katina - “Yugoslavia”
Ten, kto zna Lenę Katinę wyłącznie z występów w duecie t.A.T.u., na pewno będzie zaskoczony tym utworem. Odkryje bowiem, że rudowłosa wokalistka jest zdolna nie tylko do wykonywania prostych śpiewek i prowokacyjnego zachowywania się na scenie, ale także do śpiewania utworów głębokich i zaangażowanych politycznie. W pieśni “Yugoslavia” Lena staje się poważnym bardem, składającym hołd ofiarom wojny bałkańskiej. Jej słodki, dziewczęcy głos brzmi niezwykle smutno i wzruszająco. Tekst utworu “Yugoslavia” jest bardzo poetycki, a jego refren kończy się pokorną prośbą: “Przebacz mi, siostro moja, Jugosławio” (tłum. Renata Miłosz). Pieśń wyraźnie potępia wojnę, która przynosi ludziom cierpienie oraz dzieli spokrewnione ze sobą narody.
2. Norwegia
Theatre of Tragedy - "A Rose for the Dead"
Nadzwyczajnie piękna piosenka gotycka, małe dzieło sztuki, które powinno poruszyć każdego wrażliwego melomana. Utwór, jak przystało na gothic metal, jest ciężki, spokojny, melodyjny i wypełniony emocjami, a doskonała gra muzyków sprawia, że te emocje z łatwością udzielają się odbiorcy. “A Rose for the Dead” brzmi po prostu bajecznie - odnajdziemy tu zarówno mrok, jak i pełną niewinności słodycz. Śpiewająca w piosence kobieta posiada cudny, wysoki, delikatny głos, a mężczyzna używa demonicznego growlu. Wprawdzie taki kontrast nie jest niczym nadzwyczajnym (możemy się z nim zetknąć w wielu utworach gotyckich), ale robi na słuchaczu pozytywne wrażenie. Krótko mówiąc: polecam!
Sirenia - "The Mind Maelstrom"
Monumentalny, dramatyczny i dynamiczny utwór, który można zaliczyć do nurtu zwanego symfonicznym metalem. Wieloosobowy chór, spokojne fragmenty wypełnione operowym śpiewem wokalistki, klasyczne instrumenty odzywające się tuż obok gitar i perkusji - to wszystko jest obecne w tym jednym kawałku. Podobnie jak w “A Rose for the Dead” zespołu Theatre of Tragedy, znajdziemy tutaj męski growl będący przeciwwagą dla wysokiego, kobiecego śpiewu. Ten, kto lubi dramatyzm i patetyczne klimaty, powinien się zainteresować omawianą piosenką. Tym bardziej, że dorównuje ona twórczości takich grup jak Within Temptation czy Nightwish. Wiem, o czym piszę, gdyż słucham wspomnianych formacji już od kilku lat.
Burzum - “Ansuzgardaraiwô”
Muzyka bardzo mroczna, a zarazem głęboka (w tym znaczeniu, że odbiorca ma wrażenie, jakby powoli się zanurzał w ciemnym, zimnym i niebezpiecznym jeziorze). Brzmienie tego utworu jest ponure i - jeśli wolno mi użyć tego słowa - złowrogie. Kompozycja wprowadza słuchacza w specyficzny nastrój, a na dłuższą metę jest po prostu hipnotyzująca. Mnie ten utwór kojarzy się z nagraniami „Black Sun”, „Forgotten Father” i „As for the Fools” Boyda Rice’a (amerykańskiego muzyka, socjaldarwinisty i wysoko postawionego kapłana w Kościele Szatana). Z działalnością zespołu Burzum wiąże się przykry fakt: lider grupy, Varg Vikernes, w 1993 roku zabił człowieka. Parafrazując słowa ks. Piotra Natanka: „Jeśli Twoje dziecko słucha Burzum lub Boyda Rice‘a, to wiedz, że coś się dzieje!”.
3. Turcja
maNga - “Hayat Bu Iste”
Poruszająca piosenka, w której oprócz ciężkich, metalowych brzmień można usłyszeć pianino - szybką, skomplikowaną melodię, nawiązującą do muzyki poważnej lub filmowej (mnie przywodzi ona na myśl ścieżki dźwiękowe z filmów „Twilight” i „Love Story”, aczkolwiek jest to skojarzenie bardzo dalekie i swobodne). Co więcej, utwór zawiera subtelne aluzje do tradycyjnej muzyki tureckiej oraz wzmiankę o Stambule. „Hayat Bu Iste” jest dziełem emocjonalnym i dynamicznym, da się w nim wyczuć silną tęsknotę i dojmującą rozpacz. Wokalista śpiewa w sposób niezwykle przejmujący, a refren piosenki brzmi katastroficznie i patetycznie. Dzieło formacji maNga udowadnia, że turecki metal ma się bardzo dobrze. Gratulacje!
Kirmizi - "Uyan"
Utwór, którego początek wyznaczają tajemnicze, lekko niepokojące i “zaczarowane” dźwięki, kojarzące się z pozytywką lub dziecięcymi cymbałkami. Po tych dźwiękach odzywają się ostre gitary i ciężka perkusja, później zaś wkracza do akcji wokalistka, obdarzona mocnym, donośnym, rockowym głosem. Gdy mamy zwrotki, artystka śpiewa nisko i intrygująco. Gdy mamy refreny - kobieta udowadnia, że potrafi krzyczeć na całe gardło. Piosenka kończy się tak, jak się zaczęła: do uszu odbiorcy docierają niepokojące dźwięki rodem z preludium. Warto wiedzieć, że nazwa zespołu, Kirmizi, to turecki wyraz oznaczający czerwień. Rzeczywiście, może on się kojarzyć z naszym słówkiem “karmazyn”.
4. Szwajcaria
Lacrimosa - “Sanctus”
Niewiarygodnie monumentalna i bogata brzmieniowo kompozycja, o której trudno powiedzieć, czy bardziej przypomina muzykę poważną, czy rozrywkową. W tym patetycznym, wyjątkowo emocjonalnym i dramatycznym utworze, trwającym ponad czternaście minut, główną rolę odgrywają popisy Londyńskiej Orkiestry Symfonicznej. Znajdziemy tutaj chóralne śpiewy, mnóstwo klasycznych instrumentów, ale również elementy typowe dla muzyki metalowej (drapieżne gitary i śmiało odzywającą się perkusję). Jak przystało na dzieło formacji Lacrimosa, w utworze jest obecny charyzmatyczny śpiew Tilo Wolffa - człowieka będącego jednocześnie wokalistą, kompozytorem i autorem większości tekstów. Klękajcie narody! “Sanctus” to klasa sama w sobie i najprawdziwsza Sztuka! Ekstaza estetyczna gwarantowana!
Celtic Frost - "Drown In Ashes"
Mroczna i pełna grozy piosenka, która - zupełnie jak dobry film - trzyma w napięciu do samego końca. Ciekawym rozwiązaniem, zastosowanym w utworze, jest połączenie ciemnych, ciężkich, elektronicznych dźwięków z wysokim, metafizycznym, nieco egzotycznym kobiecym wokalem. Oprócz głosu przedstawicielki płci żeńskiej, mamy tutaj głos mężczyzny - w śpiewie tym słychać jakąś namiętność i szaleństwo. Wraz z upływem czasu, emocji jest coraz więcej, niepokój wyraźnie się nasila. Później dosyć niespodziewanie następuje uspokojenie, po którym piosenka dobiega końca. Utwór “Drown In Ashes” jest odrobinę hipnotyzujący, co wynika z jego monotonnego rytmu oraz kojącego zawodzenia kobiety.
5. Ukraina
Fleur - "Carousel"
Dziełko w sam raz na długie, jesienne i zimowe wieczory. Ta lekko melancholijna piosenka, wypełniona nastrojowymi dźwiękami gitary klasycznej/akustycznej i przejmującym śpiewem jednej z wokalistek, ma szansę poruszyć każde wrażliwe serce. W utworze słychać niekiedy smętny instrument smyczkowy, który sprawia, że kompozycja staje się jeszcze bardziej wzruszająca i urocza. Moim zdaniem, “Carousel” to coś w rodzaju poezji śpiewanej. Piosenka odznacza się poetyckim, rosyjskojęzycznym tekstem, w którym podmiot liryczny opowiada o tym, jak bardzo czuje się samotny, opuszczony i niepotrzebny. Występują tutaj niezwykle oryginalne porównania, np. “Jestem żółtymi liśćmi na szachownicy, pozostawionej przez kogoś w chłodnym parku”.
6. Islandia
Múm - "The Ballad of the Broken Birdie Records"
Kompozycja psychodeliczna, która nie nadaje się do słuchania w każdej sytuacji. Jest to utwór, który powinno się słuchać w wolnym czasie, najlepiej w pozycji leżącej i z zamkniętymi oczami. W piosence zastosowano dużo elektronicznych dźwięków, a także odgłosy przypominające nakręcanie jakiegoś mechanizmu (wiem, że to głupie skojarzenie, ale przywodzą mi one na myśl opowieści o kontroli umysłu - projekcie MK-ULTRA i programowaniu Monarch). Słodki, senny, rozchodzący się w przestrzeni śpiew wokalistki ma działanie relaksacyjne, aczkolwiek może też wprowadzać w trans. Zabiegiem artystycznym, który zasługuje na uwagę, jest wykorzystanie w utworze głosu dziecka. Múm to dobry zespół, o czym świadczy fakt, że współpracowała z nim znana i ceniona piosenkarka Björk.
Zakończenie
Piosenki, które wymieniłam, to tylko garstka naprawdę dobrych utworów spoza Unii Europejskiej. Nie jestem w stanie wymienić i scharakteryzować wszystkich ciekawych nagrań oraz zespołów z Wolnego Świata. Celem niniejszego artykułu jest tylko napomknięcie o istnieniu kilkunastu ciekawych kompozycji i grup muzycznych, a także zachęcenie Czytelników do rozpoczęcia własnych poszukiwań. Mam nadzieję, że mój tekst okaże się dla kogoś przydatny. Pozdrawiam i życzę radości przy poznawaniu kultury nieunijnej!
Natalia Julia Nowak,
19-20 grudnia 2011 r.
20.12.2011 o godz. 16:44
Kiedy byłam dzieckiem, takim w wieku 9-11 lat, do moich ulubionych zabaw należała gra w “kręcenie teledysków”. Polegało to na tym, że włączałam wybrane piosenki i odgrywałam krótkie, zrytmizowane scenki przed swoją koleżanką (i vice versa). Dzisiaj mam już 20 lat. Chociaż dawno wyrosłam z dziecięcych zabaw, nadal lubię sobie wyobrażać, jakie video clipy pasowałyby do moich ulubionych kawałków. Ostatnio postanowiłam wymyślić patriotyczno-nacjonalistyczno-konserwatywne filmiki do kilku utworów z nurtu gotyckiego (gothic rock, gothic metal).
Gotyk to mój ulubiony gatunek muzyczny, ponieważ jego emocjonalność, monumentalizm, melancholijność (nierzadko depresyjność) i mrok najlepiej trafiają do mojego wnętrza. Chciałabym, żeby tego typu brzmienia szły w parze z narodowo-patriotycznymi tekstami oraz teledyskami poruszającymi tematy interesujące dla prawicowców. Napisałam o tym już kilka miesięcy temu, w takim jednym felietonie przygotowanym na studia (jestem studentką Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej). Patriotic gothic? Patriogothic? Patriogoth? Skinhead gothic? Cóż, potrzeba jest matką wynalazku!
A oto moje scenariusze, propozycje video clipów do kilku gotyckich utworów. Poruszam w nich takie tematy jak: totalitaryzm, masakra w Norwegii, teorie spiskowe dotyczące Smoleńska, terror stalinowski, dzieje mickiewiczowskiego Gustawa-Konrada, osamotnienie prawicowca w lewicowym świecie.
1. Propozycja teledysku do piosenki
“Tourniquet” (“Opaska Uciskowa”) Evanescence
Akcja teledysku rozgrywa się w bliżej nieokreślonej przyszłości. Na początku video clipu widzimy wielkie miasto, którego wygląd wskazuje na to, że znajduje się ono w państwie totalitarnym. Budynki są oblepione propagandowymi plakatami, gdzieniegdzie widnieją podobizny wodza, w wielu miejscach powiewają flagi z ideologicznymi symbolami. Metropolia sprawia wrażenie, jakby na jej terenie właśnie stoczono bitwę: widać gruzy, dym, ogień, zniszczone samochody itp. Jest też dużo policjantów, żołnierzy i kilka czołgów. W wielu miejscach ukrywają się ludzie noszący identyczne, dziwne mundury. Bez wątpienia są to członkowie ruchu oporu, którzy wywołali powstanie, ale ponieśli klęskę i teraz chcą się schronić przed aresztowaniem.
Następnie widzimy główną bohaterkę (wokalistkę), która również ma na sobie powstańczy mundur. Kobieta jest ciężko ranna, leży pod gruzami i śpiewa swoją pieśń, rozpoczynającą się słowami “I tried to kill the pain but only brought more” (“Próbowałam zabić cierpienie, a przysporzyłam go jeszcze więcej“). Wokalistka, chociaż zmęczona, ciągle się rozgląda, jakby miała nadzieję, iż ktoś do niej przyjdzie i jej pomoże. Wyje “I’m dying, praying, bleeding and screaming” - “Umieram, modlę się, krwawię i krzyczę”. Ponieważ nadal jest sama, spogląda na pokryte ciemnymi chmurami niebo i woła “My God, my tourniquet, return to me salvation” (“Mój Boże, moja opasko uciskowa, przywróć mi zbawienie”).
Przez cały teledysk wizja leżącej pod gruzami i śpiewającej bohaterki przeplata się z obrazami ukazującymi losy innych rebeliantów. Widzimy kilku mężczyzn, którzy zostają publicznie powieszeni przez służby bezpieczeństwa. Widzimy młodą dziewczynę, która rozmawia przez telefon komórkowy (na dole ekranu wyświetla się napis “Nie udało nam się. To koniec. Żegnaj”. Po chwili dziewczyna zostaje aresztowana przez policję). Widzimy prywatny dom i kompletnie załamaną matkę, bezskutecznie pocieszaną przez trójkę dzieci (kobieta cedzi coś przez zęby, a na ekranie pojawia się napis “Bezmyślny łajdak”). Widzimy dwoje dwudziestokilkuletnich powstańców, którzy rozpaczliwie przytulają się do siebie. Widzimy rebelianta, który jest brutalnie pałowany na posterunku policji.
Kiedy w piosence słychać ryk “I want to die!” (“Chcę umrzeć!”), spostrzegamy członkinię ruchu oporu, która strzela sobie w głowę i upada na ziemię. Tymczasem główna bohaterka, czyli wokalistka, wciąż leży pod gruzami i wykonuje swoją pieśń. Gdy kobieta kończy śpiewać ostatnie słowa utworu (“My suicide” - “Moje samobójstwo”), przekonujemy się, że obok niej znajdują się ślady materiałów wybuchowych. Sugeruje to, iż bohaterka próbowała dokonać samobójczego zamachu bombowego. Video clip kończy się wizją zniszczonego miasta, w którym zaczyna padać deszcz. Wygląda to, jakby nawet niebo płakało. Na samym końcu pojawiają się symbole tryumfującego totalitaryzmu, który zdołał stłumić rewolucję społeczną.
2. Propozycja teledysku do piosenki
“Pearls of Light” (“Perły Światła”) Within Temptation
Teledysk zaczyna się od zaprezentowania widzom pięknego, malowniczego krajobrazu: mamy niedużą, zieloną, niezwykle uroczą wysepkę położoną na jeziorze. Jest wczesny ranek, a jezioro i rosa (pokrywająca rośliny) nieśmiało błyszczą w promieniach “newborn sun” - “nowonarodzonego słońca”. Początkowo wyspa sprawia wrażenie bezludnej, jednak potem przekonujemy się, że jest na niej jedna osoba: przygnębiona, zadumana, odziana w gotycką suknię wokalistka, przechadzająca się po lądzie i przyglądająca się otoczeniu.
Kobieta, idąc w głąb wyspy, zastaje widoki rodem z wiersza “Piosenka o porcelanie” Czesława Miłosza. Wszędzie znajdują się porozbijane, porcelanowe przedmioty: filiżanki, spodki, dzbanki i lalki (te ostatnie są filmowane w taki sposób, że sprawiają wrażenie martwych ludzi). Co ciekawe, te zniszczone rzeczy leżą w kałużach krwi. W końcu bohaterka video clipu wchodzi do jakiegoś niewielkiego budynku. Tam znajduje okropny bałagan i jeszcze więcej porcelanowych lalek.
Większość zabawek leży w wielkiej kałuży krwi na podłodze. Inne, także pobrudzone czerwoną cieczą, siedzą na krzesłach przy stoliku. Każdej z lalek czegoś brakuje: jedna ma urwaną rękę, innej odstrzelono kawałek głowy, jeszcze innej potłuczono nogi. Na stoliku znajduje się przewrócony, rozbity, porcelanowy serwis do herbaty. Z imbryka na stół nie wylewa się jednak popularny napój, tylko człowiecza krew. Wokalistka, mająca już dosyć tych apokaliptycznych widoków, siada na wolnym krześle i kompletnie się załamuje. Zaczyna płakać, a jej łzy lśnią niczym tytułowe “pearls of light” - “perły światła”.
Później znowu widzimy wokalistkę spacerującą po wyspie i mijającą porozbijaną porcelanę. Nad zniszczonymi przedmiotami zaczynają krążyć kruki, co dodaje całej scenie grozy i dramatyzmu. W końcu kobieta dociera do jeziora i… wchodzi do niego, przez co widzowie uświadamiają sobie, iż bohaterka video clipu jest nimfą wodną (taką jak Goplana z “Balladyny” Juliusza Słowackiego). Odejście boginki do zbiornika wodnego następuje po tym, jak w piosence po raz ostatni padają słowa “I forgot where I came from” (“Zapomniałam, skąd przybyłam”). Później widzimy już tylko norweskie flagi narodowe i teledysk dobiega końca.
3. Propozycja teledysku do piosenki
“Bring Me To Life” (“Przywróć Mnie Do Życia”) Evanescence
Teledysk nawiązujący do autentycznego video clipu “Bring Me To Life” zespołu Evanescence. Akcja pierwszej sceny rozgrywa się w nocy, kiedy główna bohaterka (grana przez wokalistkę) niespokojnie śpi w swoim łóżku. Widzowie mają okazję zobaczyć pokój kobiety. Na pierwszy rzut oka, jest on zupełnie normalny. Potem jednak okazuje się, że są w nim chorągiewki z logo Prawa i Sprawiedliwości, Solidarnych 2010 i Ruchu 10 Kwietnia, a na ścianie wisi duże, czarno-białe, oprawione w ramki zdjęcie Lecha i Marii Kaczyńskich, do którego przyczepiono czarną, żałobną wstążeczkę. Obok zdjęcia widnieje drewniany krzyż, łudząco podobny do tego, który stał niegdyś na Krakowskim Przedmieściu.
Chwilę później widzimy, co się śni bohaterce filmiku. Kobieta ma wizję Moskwy, sprawiającej wrażenie bardzo mrocznego, tajemniczego i niebezpiecznego miasta. Potem naszym oczom ukazuje się wnętrze samolotu, w którym panuje ogromne poruszenie, wynikające ze świadomości zbliżającej się katastrofy. Ludzie w tupolewie są przerażeni, a zarazem zjednoczeni w obliczu nadchodzącej tragedii. Niespodziewanie widać dziwny, oślepiający błysk i akcja snu przenosi się gdzie indziej.
Kolejna scena wizji rozgrywa się w okolicach Smoleńska. Ponury las i gęsta, mlecznobiała mgła sprawiają iście gotyckie wrażenie. Wokalistka, posiadająca czarne, rozpuszczone włosy i nosząca lekką, białą suknię, idzie przez ten las i dociera do rozbitego samolotu. Wrak tupolewa wygląda naprawdę przerażająco, jednak niektóre ofiary katastrofy wciąż żyją: kilka rannych, zakrwawionych osób leży na ziemi i woła o pomoc. Bohaterka podchodzi do każdego z ocalałych, ale nie jest w stanie pomóc żadnemu z nich.
Gdy kobieta kończy śpiewać “Only you are the life among the dead” (“Tylko wy jesteście żywymi pośród umarłych”), spostrzega nadchodzących żołnierzy rosyjskich. Przerażona, ucieka, chowa się za jakimś drzewem i staje się świadkiem dobijania rannych (wyraźnie słychać kilka strzałów). Wokalistka, umierająca ze strachu i rozpaczy, patrzy w górę i wyje błagalnie “Bring me to life!” (“Przywróć mnie do życia!”). W końcu się budzi. Okazuje się, iż cała ta historia była koszmarnym snem zwolenniczki Prawa i Sprawiedliwości, przewrażliwionej na punkcie katastrofy smoleńskiej i wierzącej w teorię spiskową o rzekomym “zamachu”. Uwaga! Autorka scenariusza, czyli ja, NIE wierzy w tę PiS-owską teorię!
4. Propozycja teledysku do piosenki
“Frozen” (“Zamarznięta”) Within Temptation
Akcja teledysku rozgrywa się na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych XX wieku, czyli w okresie stalinizmu. Na początku widzimy symbole owej epoki: fabryki, pola zbożowe, propagandowe plakaty, czerwone sztandary, portrety Józefa Stalina, robotników budujących bloki mieszkalne itp. Później “jesteśmy” już w miejskim domu, w którym mieszka kochające się, ale bezdzietne małżeństwo. W pewnym momencie pan gdzieś wychodzi, a pani (w tej roli wokalistka) zostaje sama. Nagle dzwoni telefon. Kobieta odbiera słuchawkę. Widzowie widzą tego, kto dzwoni - groźnie wyglądającego, ubranego po cywilnemu ubeka.
Kiedy funkcjonariusz Urzędu Bezpieczeństwa przemawia do głównej bohaterki, na dole ekranu wyświetla się jego wypowiedź: “Jeśli nie dołączysz do nas, aresztujemy twojego męża. Wiemy, że przed wojną sympatyzował z endecją”. Po zakończeniu rozmowy wokalistka odkłada słuchawkę i wygląda na kompletnie załamaną. Akcja następnej sceny rozgrywa się w jakimś lokalu, w którym przebywa m.in. bohaterka, będąca już tajną współpracowniczką UB. W pewnym momencie kobieta spostrzega, jak jakiś mężczyzna przekazuje innemu antykomunistyczną broszurę. Wokalistka idzie do budynku bezpieki i opowiada swojemu przełożonemu (temu, który do niej zadzwonił) o swoim spostrzeżeniu.
Kolejna scena jest już wizją egzekucji dwóch mężczyzn, na których doniosła główna bohaterka. Wydarzenia mają miejsce w ubeckim więzieniu: kat jest ubrany w wojskowy mundur, a ofiary sprawiają wrażenie wynędzniałych i skatowanych. Po tej scenie widzimy, jak ubek-przełożony dzwoni do wokalistki i opowiada jej o zgładzeniu skazańców. Kobieta wpada w rozpacz, wybucha histerycznym płaczem. Następna scena: bohaterka, pogrążona w wyrzutach sumienia, trafia gdzieś na łono natury. Przez chwilę stoi zadumana, potem wzdycha i kładzie się na torach kolejowych, żeby popełnić samobójstwo. W końcu nadjeżdża pociąg. Wielka, ciężka maszyna jest filmowana długo i z różnych punktów widzenia.
W ostatniej scenie mamy wizję wokalistki jako upadłego anioła, posiadającego połamane skrzydła i płaczącego krwawymi łzami. Fragmenty ukazujące owego anioła przeplatają się z fragmentami pokazującymi męża głównej bohaterki. Mężczyzna stoi na cmentarzu, jest smutny i wpatrzony w grób zmarłej żony. Teledysk kończy się tak, jak się zaczął. Widać symbole ponurej epoki stalinizmu.
5. Propozycja teledysku do piosenki
“Erinnerung” (“Wspomnienie”) Lacrimosy
Video clip oparty na motywach cyklu dramaturgicznego “Dziady” Adama Mickiewicza. Na początku widzimy scenerię rodem z czwartego tomu serii: izbę oświetloną dwiema świecami, nakryty stół, prawosławnego księdza i jego bawiące się dzieci. Nagle rozlega się pukanie i do domu wchodzi Gustaw: młody mężczyzna będący upiorem. Bohater posiada niezwykle gotycki wygląd, tzn. trupiobladą twarz, upiorną charakteryzację i poszarpane ubrania. Zarówno jego aparycja, jak i zachowanie są groteskowe. Gustaw sprawia wrażenie szaleńca, który z jednej strony wywołuje rozbawienie, a z drugiej strach i dezorientację.
Młody upiór robi to, co w utworze Mickiewicza, czyli opowiada księdzu o swoich wspomnieniach i zmartwieniach (w teledysku jest to tożsame ze śpiewaniem piosenki). Duchowny nie do końca rozumie Gustawa, natomiast dzieci naśmiewają się z nietypowego gościa. Potem widzimy, jak młodzieniec pokazuje gospodarzowi gałązkę jedliny, swojego rzekomego przyjaciela. W końcu Gustaw wyjmuje sztylet i wbija go sobie w serce. A ponieważ już od dawna jest martwy, nie ginie, tylko wybucha obłąkańczym śmiechem. Ksiądz wygląda na przerażonego i zszokowanego całą tą sytuacją.
Kolejna scena opiera się na trzeciej części “Dziadów”. Gustaw jest więźniem politycznym, przebywającym w ciemnej, ponurej, niegodnej człowieka celi. Jeniec gra na lutni, co ma być aluzją do jego talentu literackiego i poetyckich improwizacji. Za plecami młodzieńca znajduje się łaciński napis, informujący, że umarł Gustaw, a narodził się Konrad. Pojawia się krótka, trwająca tylko kilka sekund wizja, ukazująca bohatera stojącego na tle polskiej flagi narodowej (na ręce młodego człowieka siedzi Orzeł Biały w koronie). Po niej znów widzimy Gustawa-Konrada jako więźnia politycznego. Jeniec złości się na Boga, gdyż pozwolił on na upadek Rzeczypospolitej. Młodzieniec posiada czarne, demoniczne gałki oczne, które płoną gniewem i nienawiścią.
W następnej scenie mamy noc, cmentarz i widoczną w tle kaplicę. Guślarz i Kobieta obserwują, jak z mogił wychodzą trupy, które okrutnie cierpią za swoje grzechy. Później widzimy Gustawa-Konrada, który przebywa w jakimś ciemnym pomieszczeniu i jest bardzo skatowany przez rosyjskich strażników. Młody mężczyzna wciąż ma czarne, demoniczne gałki oczne, a na jego klatce piersiowej wycięto krwawy napis “MILIJON” (uwaga: zamiast “MILIJON” może być “MILION” lub “1000000“). Pojawia się czarna plansza z białym napisem w cudzysłowie: “Ja i ojczyzna to jedno. Nazywam się Milijon - bo za milijony kocham i cierpię katusze. Patrzę na ojczyznę biedną, jak syn na ojca wplecionego w koło. Czuję całego cierpienia narodu, jak matka czuje w łonie bole swego płodu”.
6. Propozycja teledysku do piosenki
“In The Dark” (“W Ciemności”) The Birthday Massacre
Na początku filmiku widzimy główną bohaterkę. Jest to konserwatywna nastolatka, ubrana bardzo oficjalnie, tradycyjnie i elegancko: dziewczyna ma na sobie białą bluzkę koszulową, ciemną spódnicę za kolana, białe podkolanówki, czarne lakierki i malutką torebeczkę. Jej długie, czarne włosy są zaplecione w warkocze i związane ciemnoróżowymi kokardami. Nastolatka wyjmuje z torebki kartkę papieru i czyta zapisany na niej adres. Potem chowa kartkę tam, skąd ją wyjęła i spogląda na nieznaną sobie dzielnicę. A jest to dzielnica niezwykle groteskowa, śmieszna i straszna jednocześnie, kojarząca się z komediohorrorami Tima Burtona. Młoda dama robi nieco zlęknioną minę, ale decyduje się iść naprzód.
W tej groteskowej - mrocznej i zabawnej - dzielnicy znajduje się to wszystko, czego osoby o skrajnie prawicowych poglądach starają się unikać. Dziewczyna, idąc ulicą, widzi transwestytów, punków, roznegliżowane uczennice, homoseksualistów z adoptowanymi dziećmi, kobiety noszące koszulki z feministycznymi napisami, młodzieńców palących marihuanę itp. Oni wszyscy są przedstawieni w sposób karykaturalny i groteskowy. Ponieważ główna bohaterka jest jedyną postacią wyglądającą “normalnie” (tzn. poważnie i tradycyjnie), mieszkańcy dzielnicy spoglądają na nią z takim samym zdumieniem jak ona na nich. Maszerująca przed siebie nastolatka mija też klinikę aborcyjną, sex shop, dyskotekę dla gejów i siedzibę jakiejś lewicowej partii politycznej.
Nagle konserwatywna panna uświadamia sobie, że się zgubiła. Jest już dosyć późno, w mieście powoli zapada zmrok. Dziwaczna dzielnica staje się coraz mniej zabawna, a coraz bardziej straszna. W miejscach publicznych zaczynają się pojawiać działacze antify. Główna bohaterka mija dwóch ogromnych, groźnie wyglądających młodzieńców, którzy noszą czarne koszulki ze znakiem anarchii. Obaj patrzą groźnie na dziewczynę i coś do siebie szepczą. Nieco dalej bohaterka dostrzega starszego pana, który wygląda jak Stalin i spogląda na nią z szyderczym uśmieszkiem. W końcu robi się zupełnie ciemno. Jest noc.
Prawicowa nastolatka, zmęczona marszem, dociera do jakiegoś spokojnego miejsca i siada na ławce. Wpatrując się w rozgwieżdżone niebo i pełny księżyc, może wreszcie odpocząć i zastanowić nad odnalezieniem drogi do celu. Sielanka nie trwa jednak długo, bo na horyzoncie pojawia się anarchistyczna bojówka. Przerażona dziewczyna zrywa się na równe nogi i ucieka. Biegnąc na oślep, dociera do uliczki, przy której stoją domki jednorodzinne. Z jednego z tych domków wychodzi jakiś chłopak i zaczyna wołać główną bohaterkę. Okazuje się, iż jest to właśnie ta osoba, której nastolatka poszukiwała. Człowiek, który wzywa młodą damę, wcale nie wygląda tak groteskowo jak pozostali mieszkańcy dzielnicy. Przeciwnie: wygląda on “normalnie” (tradycyjnie i poważnie), przez co pasuje jak ulał do głównej bohaterki. Kiedy dziewczyna zauważa chłopca, wzdycha z ulgą i idzie w jego kierunku. W tej samej chwili zaczyna się wschód słońca.
Mam nadzieję, że moje scenariusze spodobały się Czytelnikom. Chociaż mają one charakter ewidentnie polityczny, to wydaje mi się, iż pasują do wybranych przeze mnie piosenek. Dziękuję za lekturę i zapraszam do udziału w zabawie polegającej na samodzielnym wymyślaniu muzycznych video clipów!
Natalia Julia Nowak,
16-18 września 2011 r.
P.S. Linki do muzyki.
1. Evanescence - “Tourniquet”:
http://www.youtube.com/watch?v=AyF8pJLqOT4
2. Within Temptation - “Pearls of Light”:
http://www.youtube.com/watch?v=73Mw21pLdsw
3. Evanescence - “Bring Me To Life”:
http://www.youtube.com/watch?v=58nEqHMB7nI
4. Within Temptation - “Frozen”:
http://www.youtube.com/watch?v=vtwwpBjRrPo
5. Lacrimosa - “Erinnerung”:
http://www.youtube.com/watch?v=sr0jrOby0mg
6. The Birthday Massacre - “In The Dark”:
http://www.youtube.com/watch?NR=1&v=tLOfluH8mgQ
Gotyk to mój ulubiony gatunek muzyczny, ponieważ jego emocjonalność, monumentalizm, melancholijność (nierzadko depresyjność) i mrok najlepiej trafiają do mojego wnętrza. Chciałabym, żeby tego typu brzmienia szły w parze z narodowo-patriotycznymi tekstami oraz teledyskami poruszającymi tematy interesujące dla prawicowców. Napisałam o tym już kilka miesięcy temu, w takim jednym felietonie przygotowanym na studia (jestem studentką Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej). Patriotic gothic? Patriogothic? Patriogoth? Skinhead gothic? Cóż, potrzeba jest matką wynalazku!
A oto moje scenariusze, propozycje video clipów do kilku gotyckich utworów. Poruszam w nich takie tematy jak: totalitaryzm, masakra w Norwegii, teorie spiskowe dotyczące Smoleńska, terror stalinowski, dzieje mickiewiczowskiego Gustawa-Konrada, osamotnienie prawicowca w lewicowym świecie.
1. Propozycja teledysku do piosenki
“Tourniquet” (“Opaska Uciskowa”) Evanescence
Akcja teledysku rozgrywa się w bliżej nieokreślonej przyszłości. Na początku video clipu widzimy wielkie miasto, którego wygląd wskazuje na to, że znajduje się ono w państwie totalitarnym. Budynki są oblepione propagandowymi plakatami, gdzieniegdzie widnieją podobizny wodza, w wielu miejscach powiewają flagi z ideologicznymi symbolami. Metropolia sprawia wrażenie, jakby na jej terenie właśnie stoczono bitwę: widać gruzy, dym, ogień, zniszczone samochody itp. Jest też dużo policjantów, żołnierzy i kilka czołgów. W wielu miejscach ukrywają się ludzie noszący identyczne, dziwne mundury. Bez wątpienia są to członkowie ruchu oporu, którzy wywołali powstanie, ale ponieśli klęskę i teraz chcą się schronić przed aresztowaniem.
Następnie widzimy główną bohaterkę (wokalistkę), która również ma na sobie powstańczy mundur. Kobieta jest ciężko ranna, leży pod gruzami i śpiewa swoją pieśń, rozpoczynającą się słowami “I tried to kill the pain but only brought more” (“Próbowałam zabić cierpienie, a przysporzyłam go jeszcze więcej“). Wokalistka, chociaż zmęczona, ciągle się rozgląda, jakby miała nadzieję, iż ktoś do niej przyjdzie i jej pomoże. Wyje “I’m dying, praying, bleeding and screaming” - “Umieram, modlę się, krwawię i krzyczę”. Ponieważ nadal jest sama, spogląda na pokryte ciemnymi chmurami niebo i woła “My God, my tourniquet, return to me salvation” (“Mój Boże, moja opasko uciskowa, przywróć mi zbawienie”).
Przez cały teledysk wizja leżącej pod gruzami i śpiewającej bohaterki przeplata się z obrazami ukazującymi losy innych rebeliantów. Widzimy kilku mężczyzn, którzy zostają publicznie powieszeni przez służby bezpieczeństwa. Widzimy młodą dziewczynę, która rozmawia przez telefon komórkowy (na dole ekranu wyświetla się napis “Nie udało nam się. To koniec. Żegnaj”. Po chwili dziewczyna zostaje aresztowana przez policję). Widzimy prywatny dom i kompletnie załamaną matkę, bezskutecznie pocieszaną przez trójkę dzieci (kobieta cedzi coś przez zęby, a na ekranie pojawia się napis “Bezmyślny łajdak”). Widzimy dwoje dwudziestokilkuletnich powstańców, którzy rozpaczliwie przytulają się do siebie. Widzimy rebelianta, który jest brutalnie pałowany na posterunku policji.
Kiedy w piosence słychać ryk “I want to die!” (“Chcę umrzeć!”), spostrzegamy członkinię ruchu oporu, która strzela sobie w głowę i upada na ziemię. Tymczasem główna bohaterka, czyli wokalistka, wciąż leży pod gruzami i wykonuje swoją pieśń. Gdy kobieta kończy śpiewać ostatnie słowa utworu (“My suicide” - “Moje samobójstwo”), przekonujemy się, że obok niej znajdują się ślady materiałów wybuchowych. Sugeruje to, iż bohaterka próbowała dokonać samobójczego zamachu bombowego. Video clip kończy się wizją zniszczonego miasta, w którym zaczyna padać deszcz. Wygląda to, jakby nawet niebo płakało. Na samym końcu pojawiają się symbole tryumfującego totalitaryzmu, który zdołał stłumić rewolucję społeczną.
2. Propozycja teledysku do piosenki
“Pearls of Light” (“Perły Światła”) Within Temptation
Teledysk zaczyna się od zaprezentowania widzom pięknego, malowniczego krajobrazu: mamy niedużą, zieloną, niezwykle uroczą wysepkę położoną na jeziorze. Jest wczesny ranek, a jezioro i rosa (pokrywająca rośliny) nieśmiało błyszczą w promieniach “newborn sun” - “nowonarodzonego słońca”. Początkowo wyspa sprawia wrażenie bezludnej, jednak potem przekonujemy się, że jest na niej jedna osoba: przygnębiona, zadumana, odziana w gotycką suknię wokalistka, przechadzająca się po lądzie i przyglądająca się otoczeniu.
Kobieta, idąc w głąb wyspy, zastaje widoki rodem z wiersza “Piosenka o porcelanie” Czesława Miłosza. Wszędzie znajdują się porozbijane, porcelanowe przedmioty: filiżanki, spodki, dzbanki i lalki (te ostatnie są filmowane w taki sposób, że sprawiają wrażenie martwych ludzi). Co ciekawe, te zniszczone rzeczy leżą w kałużach krwi. W końcu bohaterka video clipu wchodzi do jakiegoś niewielkiego budynku. Tam znajduje okropny bałagan i jeszcze więcej porcelanowych lalek.
Większość zabawek leży w wielkiej kałuży krwi na podłodze. Inne, także pobrudzone czerwoną cieczą, siedzą na krzesłach przy stoliku. Każdej z lalek czegoś brakuje: jedna ma urwaną rękę, innej odstrzelono kawałek głowy, jeszcze innej potłuczono nogi. Na stoliku znajduje się przewrócony, rozbity, porcelanowy serwis do herbaty. Z imbryka na stół nie wylewa się jednak popularny napój, tylko człowiecza krew. Wokalistka, mająca już dosyć tych apokaliptycznych widoków, siada na wolnym krześle i kompletnie się załamuje. Zaczyna płakać, a jej łzy lśnią niczym tytułowe “pearls of light” - “perły światła”.
Później znowu widzimy wokalistkę spacerującą po wyspie i mijającą porozbijaną porcelanę. Nad zniszczonymi przedmiotami zaczynają krążyć kruki, co dodaje całej scenie grozy i dramatyzmu. W końcu kobieta dociera do jeziora i… wchodzi do niego, przez co widzowie uświadamiają sobie, iż bohaterka video clipu jest nimfą wodną (taką jak Goplana z “Balladyny” Juliusza Słowackiego). Odejście boginki do zbiornika wodnego następuje po tym, jak w piosence po raz ostatni padają słowa “I forgot where I came from” (“Zapomniałam, skąd przybyłam”). Później widzimy już tylko norweskie flagi narodowe i teledysk dobiega końca.
3. Propozycja teledysku do piosenki
“Bring Me To Life” (“Przywróć Mnie Do Życia”) Evanescence
Teledysk nawiązujący do autentycznego video clipu “Bring Me To Life” zespołu Evanescence. Akcja pierwszej sceny rozgrywa się w nocy, kiedy główna bohaterka (grana przez wokalistkę) niespokojnie śpi w swoim łóżku. Widzowie mają okazję zobaczyć pokój kobiety. Na pierwszy rzut oka, jest on zupełnie normalny. Potem jednak okazuje się, że są w nim chorągiewki z logo Prawa i Sprawiedliwości, Solidarnych 2010 i Ruchu 10 Kwietnia, a na ścianie wisi duże, czarno-białe, oprawione w ramki zdjęcie Lecha i Marii Kaczyńskich, do którego przyczepiono czarną, żałobną wstążeczkę. Obok zdjęcia widnieje drewniany krzyż, łudząco podobny do tego, który stał niegdyś na Krakowskim Przedmieściu.
Chwilę później widzimy, co się śni bohaterce filmiku. Kobieta ma wizję Moskwy, sprawiającej wrażenie bardzo mrocznego, tajemniczego i niebezpiecznego miasta. Potem naszym oczom ukazuje się wnętrze samolotu, w którym panuje ogromne poruszenie, wynikające ze świadomości zbliżającej się katastrofy. Ludzie w tupolewie są przerażeni, a zarazem zjednoczeni w obliczu nadchodzącej tragedii. Niespodziewanie widać dziwny, oślepiający błysk i akcja snu przenosi się gdzie indziej.
Kolejna scena wizji rozgrywa się w okolicach Smoleńska. Ponury las i gęsta, mlecznobiała mgła sprawiają iście gotyckie wrażenie. Wokalistka, posiadająca czarne, rozpuszczone włosy i nosząca lekką, białą suknię, idzie przez ten las i dociera do rozbitego samolotu. Wrak tupolewa wygląda naprawdę przerażająco, jednak niektóre ofiary katastrofy wciąż żyją: kilka rannych, zakrwawionych osób leży na ziemi i woła o pomoc. Bohaterka podchodzi do każdego z ocalałych, ale nie jest w stanie pomóc żadnemu z nich.
Gdy kobieta kończy śpiewać “Only you are the life among the dead” (“Tylko wy jesteście żywymi pośród umarłych”), spostrzega nadchodzących żołnierzy rosyjskich. Przerażona, ucieka, chowa się za jakimś drzewem i staje się świadkiem dobijania rannych (wyraźnie słychać kilka strzałów). Wokalistka, umierająca ze strachu i rozpaczy, patrzy w górę i wyje błagalnie “Bring me to life!” (“Przywróć mnie do życia!”). W końcu się budzi. Okazuje się, iż cała ta historia była koszmarnym snem zwolenniczki Prawa i Sprawiedliwości, przewrażliwionej na punkcie katastrofy smoleńskiej i wierzącej w teorię spiskową o rzekomym “zamachu”. Uwaga! Autorka scenariusza, czyli ja, NIE wierzy w tę PiS-owską teorię!
4. Propozycja teledysku do piosenki
“Frozen” (“Zamarznięta”) Within Temptation
Akcja teledysku rozgrywa się na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych XX wieku, czyli w okresie stalinizmu. Na początku widzimy symbole owej epoki: fabryki, pola zbożowe, propagandowe plakaty, czerwone sztandary, portrety Józefa Stalina, robotników budujących bloki mieszkalne itp. Później “jesteśmy” już w miejskim domu, w którym mieszka kochające się, ale bezdzietne małżeństwo. W pewnym momencie pan gdzieś wychodzi, a pani (w tej roli wokalistka) zostaje sama. Nagle dzwoni telefon. Kobieta odbiera słuchawkę. Widzowie widzą tego, kto dzwoni - groźnie wyglądającego, ubranego po cywilnemu ubeka.
Kiedy funkcjonariusz Urzędu Bezpieczeństwa przemawia do głównej bohaterki, na dole ekranu wyświetla się jego wypowiedź: “Jeśli nie dołączysz do nas, aresztujemy twojego męża. Wiemy, że przed wojną sympatyzował z endecją”. Po zakończeniu rozmowy wokalistka odkłada słuchawkę i wygląda na kompletnie załamaną. Akcja następnej sceny rozgrywa się w jakimś lokalu, w którym przebywa m.in. bohaterka, będąca już tajną współpracowniczką UB. W pewnym momencie kobieta spostrzega, jak jakiś mężczyzna przekazuje innemu antykomunistyczną broszurę. Wokalistka idzie do budynku bezpieki i opowiada swojemu przełożonemu (temu, który do niej zadzwonił) o swoim spostrzeżeniu.
Kolejna scena jest już wizją egzekucji dwóch mężczyzn, na których doniosła główna bohaterka. Wydarzenia mają miejsce w ubeckim więzieniu: kat jest ubrany w wojskowy mundur, a ofiary sprawiają wrażenie wynędzniałych i skatowanych. Po tej scenie widzimy, jak ubek-przełożony dzwoni do wokalistki i opowiada jej o zgładzeniu skazańców. Kobieta wpada w rozpacz, wybucha histerycznym płaczem. Następna scena: bohaterka, pogrążona w wyrzutach sumienia, trafia gdzieś na łono natury. Przez chwilę stoi zadumana, potem wzdycha i kładzie się na torach kolejowych, żeby popełnić samobójstwo. W końcu nadjeżdża pociąg. Wielka, ciężka maszyna jest filmowana długo i z różnych punktów widzenia.
W ostatniej scenie mamy wizję wokalistki jako upadłego anioła, posiadającego połamane skrzydła i płaczącego krwawymi łzami. Fragmenty ukazujące owego anioła przeplatają się z fragmentami pokazującymi męża głównej bohaterki. Mężczyzna stoi na cmentarzu, jest smutny i wpatrzony w grób zmarłej żony. Teledysk kończy się tak, jak się zaczął. Widać symbole ponurej epoki stalinizmu.
5. Propozycja teledysku do piosenki
“Erinnerung” (“Wspomnienie”) Lacrimosy
Video clip oparty na motywach cyklu dramaturgicznego “Dziady” Adama Mickiewicza. Na początku widzimy scenerię rodem z czwartego tomu serii: izbę oświetloną dwiema świecami, nakryty stół, prawosławnego księdza i jego bawiące się dzieci. Nagle rozlega się pukanie i do domu wchodzi Gustaw: młody mężczyzna będący upiorem. Bohater posiada niezwykle gotycki wygląd, tzn. trupiobladą twarz, upiorną charakteryzację i poszarpane ubrania. Zarówno jego aparycja, jak i zachowanie są groteskowe. Gustaw sprawia wrażenie szaleńca, który z jednej strony wywołuje rozbawienie, a z drugiej strach i dezorientację.
Młody upiór robi to, co w utworze Mickiewicza, czyli opowiada księdzu o swoich wspomnieniach i zmartwieniach (w teledysku jest to tożsame ze śpiewaniem piosenki). Duchowny nie do końca rozumie Gustawa, natomiast dzieci naśmiewają się z nietypowego gościa. Potem widzimy, jak młodzieniec pokazuje gospodarzowi gałązkę jedliny, swojego rzekomego przyjaciela. W końcu Gustaw wyjmuje sztylet i wbija go sobie w serce. A ponieważ już od dawna jest martwy, nie ginie, tylko wybucha obłąkańczym śmiechem. Ksiądz wygląda na przerażonego i zszokowanego całą tą sytuacją.
Kolejna scena opiera się na trzeciej części “Dziadów”. Gustaw jest więźniem politycznym, przebywającym w ciemnej, ponurej, niegodnej człowieka celi. Jeniec gra na lutni, co ma być aluzją do jego talentu literackiego i poetyckich improwizacji. Za plecami młodzieńca znajduje się łaciński napis, informujący, że umarł Gustaw, a narodził się Konrad. Pojawia się krótka, trwająca tylko kilka sekund wizja, ukazująca bohatera stojącego na tle polskiej flagi narodowej (na ręce młodego człowieka siedzi Orzeł Biały w koronie). Po niej znów widzimy Gustawa-Konrada jako więźnia politycznego. Jeniec złości się na Boga, gdyż pozwolił on na upadek Rzeczypospolitej. Młodzieniec posiada czarne, demoniczne gałki oczne, które płoną gniewem i nienawiścią.
W następnej scenie mamy noc, cmentarz i widoczną w tle kaplicę. Guślarz i Kobieta obserwują, jak z mogił wychodzą trupy, które okrutnie cierpią za swoje grzechy. Później widzimy Gustawa-Konrada, który przebywa w jakimś ciemnym pomieszczeniu i jest bardzo skatowany przez rosyjskich strażników. Młody mężczyzna wciąż ma czarne, demoniczne gałki oczne, a na jego klatce piersiowej wycięto krwawy napis “MILIJON” (uwaga: zamiast “MILIJON” może być “MILION” lub “1000000“). Pojawia się czarna plansza z białym napisem w cudzysłowie: “Ja i ojczyzna to jedno. Nazywam się Milijon - bo za milijony kocham i cierpię katusze. Patrzę na ojczyznę biedną, jak syn na ojca wplecionego w koło. Czuję całego cierpienia narodu, jak matka czuje w łonie bole swego płodu”.
6. Propozycja teledysku do piosenki
“In The Dark” (“W Ciemności”) The Birthday Massacre
Na początku filmiku widzimy główną bohaterkę. Jest to konserwatywna nastolatka, ubrana bardzo oficjalnie, tradycyjnie i elegancko: dziewczyna ma na sobie białą bluzkę koszulową, ciemną spódnicę za kolana, białe podkolanówki, czarne lakierki i malutką torebeczkę. Jej długie, czarne włosy są zaplecione w warkocze i związane ciemnoróżowymi kokardami. Nastolatka wyjmuje z torebki kartkę papieru i czyta zapisany na niej adres. Potem chowa kartkę tam, skąd ją wyjęła i spogląda na nieznaną sobie dzielnicę. A jest to dzielnica niezwykle groteskowa, śmieszna i straszna jednocześnie, kojarząca się z komediohorrorami Tima Burtona. Młoda dama robi nieco zlęknioną minę, ale decyduje się iść naprzód.
W tej groteskowej - mrocznej i zabawnej - dzielnicy znajduje się to wszystko, czego osoby o skrajnie prawicowych poglądach starają się unikać. Dziewczyna, idąc ulicą, widzi transwestytów, punków, roznegliżowane uczennice, homoseksualistów z adoptowanymi dziećmi, kobiety noszące koszulki z feministycznymi napisami, młodzieńców palących marihuanę itp. Oni wszyscy są przedstawieni w sposób karykaturalny i groteskowy. Ponieważ główna bohaterka jest jedyną postacią wyglądającą “normalnie” (tzn. poważnie i tradycyjnie), mieszkańcy dzielnicy spoglądają na nią z takim samym zdumieniem jak ona na nich. Maszerująca przed siebie nastolatka mija też klinikę aborcyjną, sex shop, dyskotekę dla gejów i siedzibę jakiejś lewicowej partii politycznej.
Nagle konserwatywna panna uświadamia sobie, że się zgubiła. Jest już dosyć późno, w mieście powoli zapada zmrok. Dziwaczna dzielnica staje się coraz mniej zabawna, a coraz bardziej straszna. W miejscach publicznych zaczynają się pojawiać działacze antify. Główna bohaterka mija dwóch ogromnych, groźnie wyglądających młodzieńców, którzy noszą czarne koszulki ze znakiem anarchii. Obaj patrzą groźnie na dziewczynę i coś do siebie szepczą. Nieco dalej bohaterka dostrzega starszego pana, który wygląda jak Stalin i spogląda na nią z szyderczym uśmieszkiem. W końcu robi się zupełnie ciemno. Jest noc.
Prawicowa nastolatka, zmęczona marszem, dociera do jakiegoś spokojnego miejsca i siada na ławce. Wpatrując się w rozgwieżdżone niebo i pełny księżyc, może wreszcie odpocząć i zastanowić nad odnalezieniem drogi do celu. Sielanka nie trwa jednak długo, bo na horyzoncie pojawia się anarchistyczna bojówka. Przerażona dziewczyna zrywa się na równe nogi i ucieka. Biegnąc na oślep, dociera do uliczki, przy której stoją domki jednorodzinne. Z jednego z tych domków wychodzi jakiś chłopak i zaczyna wołać główną bohaterkę. Okazuje się, iż jest to właśnie ta osoba, której nastolatka poszukiwała. Człowiek, który wzywa młodą damę, wcale nie wygląda tak groteskowo jak pozostali mieszkańcy dzielnicy. Przeciwnie: wygląda on “normalnie” (tradycyjnie i poważnie), przez co pasuje jak ulał do głównej bohaterki. Kiedy dziewczyna zauważa chłopca, wzdycha z ulgą i idzie w jego kierunku. W tej samej chwili zaczyna się wschód słońca.
Mam nadzieję, że moje scenariusze spodobały się Czytelnikom. Chociaż mają one charakter ewidentnie polityczny, to wydaje mi się, iż pasują do wybranych przeze mnie piosenek. Dziękuję za lekturę i zapraszam do udziału w zabawie polegającej na samodzielnym wymyślaniu muzycznych video clipów!
Natalia Julia Nowak,
16-18 września 2011 r.
P.S. Linki do muzyki.
1. Evanescence - “Tourniquet”:
http://www.youtube.com/watch?v=AyF8pJLqOT4
2. Within Temptation - “Pearls of Light”:
http://www.youtube.com/watch?v=73Mw21pLdsw
3. Evanescence - “Bring Me To Life”:
http://www.youtube.com/watch?v=58nEqHMB7nI
4. Within Temptation - “Frozen”:
http://www.youtube.com/watch?v=vtwwpBjRrPo
5. Lacrimosa - “Erinnerung”:
http://www.youtube.com/watch?v=sr0jrOby0mg
6. The Birthday Massacre - “In The Dark”:
http://www.youtube.com/watch?NR=1&v=tLOfluH8mgQ
18.09.2011 o godz. 21:00
Gdybym miała stworzyć listę najważniejszych dla mnie płyt muzycznych, na pewno umieściłabym na niej CD “Mother Earth” (“Matka Ziemia”) holenderskiego zespołu Within Temptation. “ME” to krążek, który po raz pierwszy usłyszałam jako czternastolatka, a który cieszy mnie i zachwyca również teraz, gdy mam dwadzieścia i pół roku. Piosenki z płyty “Mother Earth” towarzyszyły mi w różnych sytuacjach życiowych, zarówno tych radosnych, jak i wypełnionych negatywnymi emocjami. Nie da się zaprzeczyć, że “Matka Ziemia”, a także inne dzieła grupy Within Temptation, to muzyka mojej młodości - ważny element mojego gimnazjalnego, licealnego i studenckiego życia.
Krążek “Mother Earth”, wydany po raz pierwszy w 2000 roku, zawiera pełną emocji, magii, tajemniczości i patetyzmu muzykę, którą polskojęzyczna Wikipedia określa jako “metal symfoniczny ze sporą domieszką motywów gotyckich, celtyckich i chórów”. CD liczy sobie dziesięć dosyć zróżnicowanych utworów. Najdłuższy z nich, “The Promise”, trwa równe osiem minut, a najkrótszy, czyli “Intro” - tylko minutę i kilka sekund. Na płycie dużą rolę odgrywają instrumenty klawiszowe oraz śpiew wokalistki Sharon den Adel, posiadającej niezwykle wysoki i dramatyczny głos.
Pierwsza piosenka z omawianego CD, “Mother Earth”, to bardzo udany i porywający utwór, w którym da się wyczuć prawdziwą dumę i dostojeństwo. Ta rytmiczna, melodyjna i kołysząca kompozycja stanowi hymn na cześć tytułowej Matki Ziemi, której człowiek nigdy nie zdoła okiełznać i która jest panią wszelkiego życia oraz śmierci.
Podniosłe, przebojowe i radosne dzieło, będące jak gdyby panteistycznym manifestem, demaskuje słabość człowieka i jego bezradność wobec sił natury. Obnaża również dwa przeciwstawne oblicza przyrody - to piękne, życiodajne oraz to groźne, niszczycielskie. Prezentacja dwóch skrajnie różnych “twarzy” Matki Ziemi zostaje osiągnięta dzięki licznym kontrastom w warstwie muzycznej (chodzi mi o przeplatanie się fragmentów spokojnych, sielankowych, celtyckich z ostrymi, drapieżnymi, metalowymi).
Druga piosenka, “Ice Queen”, mówi o zimie, przedstawionej jako surowa i bezwzględna kobieta, podobna do Królowej Śniegu z baśni Hansa Christiana Andersena. Upersonifikowana pora roku jest zaprezentowana w zdecydowanie negatywnym świetle - Sharon den Adel oskarża ją o niszczenie wszelkiego życia i doprowadzanie świata do ruiny. Pod względem muzycznym “Ice Queen” stanowi przebojową, wpadającą w ucho i odrobinę dramatyczną rockową piosenkę.
Uwaga! Niewiele osób wie, iż istnieje również inna wersja “Ice Queen”. Nosi ona tytuł “Believer” i porusza zupełnie inną problematykę niż omawiana tutaj pieśń o zimie. Utwór “Believer” posiada taką samą melodię jak “Ice…”, jednak jego słowa różnią się od tych znanych z płyty “Mother Earth”.
“Our Farewall”, zajmujące na CD pozycję trzecią, to spokojna, akustyczna, wypełniona przeogromną czułością i tkliwością piosenka o pożegnaniu. Chociaż na pierwszy rzut oka posiada ona prosty i banalny tekst, można ją interpretować na dwa sposoby. Zgodnie z pierwszą interpretacją, “Our Farewall” to wyznania matki, której dziecko odeszło z domu. Zgodnie z drugą - słowa żyjącej kobiety adresowane do zmarłego dziecka.
W tekście padają stwierdzenia, które wydają się sobie przeczyć. Słowa “Nigdy nie myślałam, że ten dzień nadejdzie tak szybko. Nie mieliśmy nawet czasu, żeby powiedzieć sobie ‘do widzenia‘. Jak świat może tak po prostu dalej trwać?” wskazują na to, iż piosenka mówi o śmierci. Z drugiej strony, w utworze pojawiają się stwierdzenia typu “Słodkie kochanie. Za bardzo się martwisz, dziecko. Widzę smutek w twoich oczach. Nie jesteś samo w swoim życiu, chociaż możesz myśleć, że jesteś”. Zaiste, nie wiem, o co chodzi w tym utworze i jak powinnam się do niego ustosunkować.
“Caged” to pełna żałości i cierpienia piosenka o kobiecie, która została oszukana, wykorzystana, a następnie porzucona przez mężczyznę. Bohaterka utworu czuje się, jakby była zamknięta w klatce, ubolewa nad własną naiwnością i deklaruje utratę wiary w człowieka (“Każdy, kto ma przyjazną twarz, wydaje się ukrywać w środku jakiś sekret”). Jeśli chodzi o warstwę brzmieniową, utwór “Caged” zawiera liczne nawiązania do muzyki celtyckiej, a Sharon den Adel śpiewa w taki sposób, jakby płakała.
Cała piosenka jest niezwykle przejmująca, sprawia, iż słuchacz identyfikuje się z podmiotem lirycznym i głęboko przeżywa opowiadaną historię. Ponieważ wokalistka zespołu Within Temptation posiada ogromny talent aktorski, potrafi ona w mistrzowski sposób przedstawić takie uczucia jak rozpacz, rozczarowanie, złość czy upokorzenie.
“The Promise” to kolejna katastroficzna, emocjonalna i silnie oddziałująca na odbiorcę piosenka. Prezentowane tutaj emocje - rozpacz, cierpienie, poczucie pustki, gniew i upokorzenie - są potężniejsze i poważniejsze niż w “Caged”, albowiem tematyka dzieła obraca się wokół zabójstwa. Bohaterka piosenki mówi o tym, że jej ukochany wymknął się nocą i został zamordowany przez złych ludzi. Po tym, co się stało, kobieta jest nie tylko zrozpaczona, ale również owładnięta żądzą zemsty.
Wyznaje ona: “Przyrzekłam, że któregoś dnia pomszczę jego duszę. Sprawię, że będą krwawić u moich stóp”. Później dowiadujemy się, iż zemsta została już dokonana: “Przyrzekłam, że któregoś dnia pomszczę jego duszę. Jeden po drugim, byli zaskoczeni”. Kompozycja “The Promise” jest niezwykle zimna. Można powiedzieć, że wręcz bije od niej chłód. Mamy tu więc do czynienia ze zjawiskiem synestezji.
“Never-Ending Story” jest pogodną, folkową, celtycką piosenką, korespondującą z opisanym wcześniej utworem “Mother Earth”. Dzieło mówi o Ziemi rozumianej na dwa sposoby: jako wiecznie odradzająca się przyroda oraz miejsce, w którym toczy się historia ludzkości. Sharon śpiewa o tym, że my, ludzie, jesteśmy cząstką niekończącej się opowieści, której przeszłość i przyszłość pozostają dla nas tajemnicą.
O ile pieśń “Mother Earth” miała charakter filozoficzny, o tyle “Never-Ending Story” jest piosenką o charakterze historiozoficznym. W “Never…” pojawia się ponadto tradycyjny i nieco już wyświechtany motyw życia-podróży. Utwór nie za bardzo mi się podoba, ale doceniam go za inteligentny, skłaniający do refleksji tekst.
Kolejne dzieło, zatytułowane “Deceiver of Fools”, to najmroczniejsza i najbardziej gotycka kompozycja z całego krążka “ME”. Jednocześnie jest ona jedynym na CD utworem chrześcijańskim. Oczywiście, w tekście nie pojawiają się słowa biblijnego pochodzenia, jednak opisany problem i zastosowane metafory jednoznacznie wskazują na to, iż piosenka ostrzega słuchaczy przed szatanem.
Sharon den Adel, wykorzystując swoje wielkie zdolności wokalne i aktorskie, opowiada o tajemniczym Zwodzicielu Głupców, który “karmi się strachem”, “karmi się bólem”, “bawi się twym umysłem” oraz “zatruwa prawdę, by zdobyć ich wiarę i wyprowadzić ścieżkę do świata marności”. Wokalistka apeluje: “Proszę, zbudź się i zobacz prawdę. On może istnieć tylko wtedy, gdy wierzysz w to, co ci mówi. Pamiętaj, kim jesteś, przy czym trwasz, a zawsze znajdzie się jakaś droga”.
Następnie Sharon czyni aluzję do postaci Chrystusa: “W moim sercu jest miejsce. W moim sercu jest ślad małego, płonącego ognika. Ochronny promień świeci przez tę noc. Chociaż mały, jest jasny. Ale ciemność się czai”. Uważam, że utwór “Deceiver of Fools” nadawałby się do wykonywania podczas młodzieżowych pielgrzymek i festiwali muzyki religijnej.
Kolejnym utworem zarejestrowanym na płycie “Mother Earth” jest “Intro” (nie ja jedna zastanawiam się, dlaczego ta kompozycja zajmuje pozycję ósmą, a nie pierwszą!). Posiada on bardzo monotonną melodię i przypomina tło muzyczne z jakiejś gry komputerowej. Po tym spokojnym i usypiającym utworze zaskakuje słuchacza ostre i gwałtowne “Dark Wings” - piosenka agresywna i zdecydowanie odróżniająca się od pozostałych.
Kiedy kompozycja “Dark Wings” się kończy, słyszymy sielankowe i relaksacyjne “In Perfect Harmony”, rozpoczynające się śpiewem ptaków oraz głębokimi, lekkimi, jasnymi, metafizycznymi dźwiękami wygenerowanymi przez komputer lub keyboard. “In Perfect…” jest słodką, delikatną i pełną uroku celtycką piosenką o dzikim dziecku, które wychowało się wśród “starożytnych duchów lasu”. Koniec tego utworu jest jednocześnie końcem płyty.
Jak zapewne się domyślacie, o CD “Mother Earth” grupy Within Temptation mogę powiedzieć tylko jedno: jest to arcydzieło. Krążek, nagrany przez niezwykle utalentowanych ludzi, przenosi odbiorcę do świata uczuć, magii i mistycyzmu. Wszystkie utwory z płyty “ME” są dobre, chociaż niektóre z nich przemawiają do mnie bardziej, a inne mniej. Każdy, kto jest choć trochę wrażliwy na muzykę, powinien poznać omawiane tutaj CD Within Temptation.
Zapewniam, że przy pieśniach z krążka “Mother Earth” można w pełny i satysfakcjonujący sposób przeżywać rozmaite emocje. Gdy dopisuje nam dobry humor, możemy cieszyć się swoim szczęściem przy dźwiękach pierwszego kawałka - “Mother Earth”. Gdy jesteśmy przygnębieni, możemy słuchać depresyjnych utworów “Caged” i “The Promise”. Kiedy pragniemy się odprężyć, możemy wsłuchiwać się w brzmienie “Never-Ending Story” i “In Perfect Harmony”.
Gorąco zachęcam do zapoznania się z opisanym przeze mnie materiałem. Myślę, iż CD “Mother Earth” spodoba się osobom kochającym ambitną, doskonale skomponowaną i wypełnioną emocjami muzykę. Jeśli chodzi o mnie, zaczęłam swoją przygodę z Within Temptation właśnie od tej płyty. Cieszę się, że miałam zaszczyt poznać twórczość najsłynniejszej holenderskiej kapeli metalowej!
Natalia Julia Nowak,
5 sierpnia 2011 roku
Krążek “Mother Earth”, wydany po raz pierwszy w 2000 roku, zawiera pełną emocji, magii, tajemniczości i patetyzmu muzykę, którą polskojęzyczna Wikipedia określa jako “metal symfoniczny ze sporą domieszką motywów gotyckich, celtyckich i chórów”. CD liczy sobie dziesięć dosyć zróżnicowanych utworów. Najdłuższy z nich, “The Promise”, trwa równe osiem minut, a najkrótszy, czyli “Intro” - tylko minutę i kilka sekund. Na płycie dużą rolę odgrywają instrumenty klawiszowe oraz śpiew wokalistki Sharon den Adel, posiadającej niezwykle wysoki i dramatyczny głos.
Pierwsza piosenka z omawianego CD, “Mother Earth”, to bardzo udany i porywający utwór, w którym da się wyczuć prawdziwą dumę i dostojeństwo. Ta rytmiczna, melodyjna i kołysząca kompozycja stanowi hymn na cześć tytułowej Matki Ziemi, której człowiek nigdy nie zdoła okiełznać i która jest panią wszelkiego życia oraz śmierci.
Podniosłe, przebojowe i radosne dzieło, będące jak gdyby panteistycznym manifestem, demaskuje słabość człowieka i jego bezradność wobec sił natury. Obnaża również dwa przeciwstawne oblicza przyrody - to piękne, życiodajne oraz to groźne, niszczycielskie. Prezentacja dwóch skrajnie różnych “twarzy” Matki Ziemi zostaje osiągnięta dzięki licznym kontrastom w warstwie muzycznej (chodzi mi o przeplatanie się fragmentów spokojnych, sielankowych, celtyckich z ostrymi, drapieżnymi, metalowymi).
Druga piosenka, “Ice Queen”, mówi o zimie, przedstawionej jako surowa i bezwzględna kobieta, podobna do Królowej Śniegu z baśni Hansa Christiana Andersena. Upersonifikowana pora roku jest zaprezentowana w zdecydowanie negatywnym świetle - Sharon den Adel oskarża ją o niszczenie wszelkiego życia i doprowadzanie świata do ruiny. Pod względem muzycznym “Ice Queen” stanowi przebojową, wpadającą w ucho i odrobinę dramatyczną rockową piosenkę.
Uwaga! Niewiele osób wie, iż istnieje również inna wersja “Ice Queen”. Nosi ona tytuł “Believer” i porusza zupełnie inną problematykę niż omawiana tutaj pieśń o zimie. Utwór “Believer” posiada taką samą melodię jak “Ice…”, jednak jego słowa różnią się od tych znanych z płyty “Mother Earth”.
“Our Farewall”, zajmujące na CD pozycję trzecią, to spokojna, akustyczna, wypełniona przeogromną czułością i tkliwością piosenka o pożegnaniu. Chociaż na pierwszy rzut oka posiada ona prosty i banalny tekst, można ją interpretować na dwa sposoby. Zgodnie z pierwszą interpretacją, “Our Farewall” to wyznania matki, której dziecko odeszło z domu. Zgodnie z drugą - słowa żyjącej kobiety adresowane do zmarłego dziecka.
W tekście padają stwierdzenia, które wydają się sobie przeczyć. Słowa “Nigdy nie myślałam, że ten dzień nadejdzie tak szybko. Nie mieliśmy nawet czasu, żeby powiedzieć sobie ‘do widzenia‘. Jak świat może tak po prostu dalej trwać?” wskazują na to, iż piosenka mówi o śmierci. Z drugiej strony, w utworze pojawiają się stwierdzenia typu “Słodkie kochanie. Za bardzo się martwisz, dziecko. Widzę smutek w twoich oczach. Nie jesteś samo w swoim życiu, chociaż możesz myśleć, że jesteś”. Zaiste, nie wiem, o co chodzi w tym utworze i jak powinnam się do niego ustosunkować.
“Caged” to pełna żałości i cierpienia piosenka o kobiecie, która została oszukana, wykorzystana, a następnie porzucona przez mężczyznę. Bohaterka utworu czuje się, jakby była zamknięta w klatce, ubolewa nad własną naiwnością i deklaruje utratę wiary w człowieka (“Każdy, kto ma przyjazną twarz, wydaje się ukrywać w środku jakiś sekret”). Jeśli chodzi o warstwę brzmieniową, utwór “Caged” zawiera liczne nawiązania do muzyki celtyckiej, a Sharon den Adel śpiewa w taki sposób, jakby płakała.
Cała piosenka jest niezwykle przejmująca, sprawia, iż słuchacz identyfikuje się z podmiotem lirycznym i głęboko przeżywa opowiadaną historię. Ponieważ wokalistka zespołu Within Temptation posiada ogromny talent aktorski, potrafi ona w mistrzowski sposób przedstawić takie uczucia jak rozpacz, rozczarowanie, złość czy upokorzenie.
“The Promise” to kolejna katastroficzna, emocjonalna i silnie oddziałująca na odbiorcę piosenka. Prezentowane tutaj emocje - rozpacz, cierpienie, poczucie pustki, gniew i upokorzenie - są potężniejsze i poważniejsze niż w “Caged”, albowiem tematyka dzieła obraca się wokół zabójstwa. Bohaterka piosenki mówi o tym, że jej ukochany wymknął się nocą i został zamordowany przez złych ludzi. Po tym, co się stało, kobieta jest nie tylko zrozpaczona, ale również owładnięta żądzą zemsty.
Wyznaje ona: “Przyrzekłam, że któregoś dnia pomszczę jego duszę. Sprawię, że będą krwawić u moich stóp”. Później dowiadujemy się, iż zemsta została już dokonana: “Przyrzekłam, że któregoś dnia pomszczę jego duszę. Jeden po drugim, byli zaskoczeni”. Kompozycja “The Promise” jest niezwykle zimna. Można powiedzieć, że wręcz bije od niej chłód. Mamy tu więc do czynienia ze zjawiskiem synestezji.
“Never-Ending Story” jest pogodną, folkową, celtycką piosenką, korespondującą z opisanym wcześniej utworem “Mother Earth”. Dzieło mówi o Ziemi rozumianej na dwa sposoby: jako wiecznie odradzająca się przyroda oraz miejsce, w którym toczy się historia ludzkości. Sharon śpiewa o tym, że my, ludzie, jesteśmy cząstką niekończącej się opowieści, której przeszłość i przyszłość pozostają dla nas tajemnicą.
O ile pieśń “Mother Earth” miała charakter filozoficzny, o tyle “Never-Ending Story” jest piosenką o charakterze historiozoficznym. W “Never…” pojawia się ponadto tradycyjny i nieco już wyświechtany motyw życia-podróży. Utwór nie za bardzo mi się podoba, ale doceniam go za inteligentny, skłaniający do refleksji tekst.
Kolejne dzieło, zatytułowane “Deceiver of Fools”, to najmroczniejsza i najbardziej gotycka kompozycja z całego krążka “ME”. Jednocześnie jest ona jedynym na CD utworem chrześcijańskim. Oczywiście, w tekście nie pojawiają się słowa biblijnego pochodzenia, jednak opisany problem i zastosowane metafory jednoznacznie wskazują na to, iż piosenka ostrzega słuchaczy przed szatanem.
Sharon den Adel, wykorzystując swoje wielkie zdolności wokalne i aktorskie, opowiada o tajemniczym Zwodzicielu Głupców, który “karmi się strachem”, “karmi się bólem”, “bawi się twym umysłem” oraz “zatruwa prawdę, by zdobyć ich wiarę i wyprowadzić ścieżkę do świata marności”. Wokalistka apeluje: “Proszę, zbudź się i zobacz prawdę. On może istnieć tylko wtedy, gdy wierzysz w to, co ci mówi. Pamiętaj, kim jesteś, przy czym trwasz, a zawsze znajdzie się jakaś droga”.
Następnie Sharon czyni aluzję do postaci Chrystusa: “W moim sercu jest miejsce. W moim sercu jest ślad małego, płonącego ognika. Ochronny promień świeci przez tę noc. Chociaż mały, jest jasny. Ale ciemność się czai”. Uważam, że utwór “Deceiver of Fools” nadawałby się do wykonywania podczas młodzieżowych pielgrzymek i festiwali muzyki religijnej.
Kolejnym utworem zarejestrowanym na płycie “Mother Earth” jest “Intro” (nie ja jedna zastanawiam się, dlaczego ta kompozycja zajmuje pozycję ósmą, a nie pierwszą!). Posiada on bardzo monotonną melodię i przypomina tło muzyczne z jakiejś gry komputerowej. Po tym spokojnym i usypiającym utworze zaskakuje słuchacza ostre i gwałtowne “Dark Wings” - piosenka agresywna i zdecydowanie odróżniająca się od pozostałych.
Kiedy kompozycja “Dark Wings” się kończy, słyszymy sielankowe i relaksacyjne “In Perfect Harmony”, rozpoczynające się śpiewem ptaków oraz głębokimi, lekkimi, jasnymi, metafizycznymi dźwiękami wygenerowanymi przez komputer lub keyboard. “In Perfect…” jest słodką, delikatną i pełną uroku celtycką piosenką o dzikim dziecku, które wychowało się wśród “starożytnych duchów lasu”. Koniec tego utworu jest jednocześnie końcem płyty.
Jak zapewne się domyślacie, o CD “Mother Earth” grupy Within Temptation mogę powiedzieć tylko jedno: jest to arcydzieło. Krążek, nagrany przez niezwykle utalentowanych ludzi, przenosi odbiorcę do świata uczuć, magii i mistycyzmu. Wszystkie utwory z płyty “ME” są dobre, chociaż niektóre z nich przemawiają do mnie bardziej, a inne mniej. Każdy, kto jest choć trochę wrażliwy na muzykę, powinien poznać omawiane tutaj CD Within Temptation.
Zapewniam, że przy pieśniach z krążka “Mother Earth” można w pełny i satysfakcjonujący sposób przeżywać rozmaite emocje. Gdy dopisuje nam dobry humor, możemy cieszyć się swoim szczęściem przy dźwiękach pierwszego kawałka - “Mother Earth”. Gdy jesteśmy przygnębieni, możemy słuchać depresyjnych utworów “Caged” i “The Promise”. Kiedy pragniemy się odprężyć, możemy wsłuchiwać się w brzmienie “Never-Ending Story” i “In Perfect Harmony”.
Gorąco zachęcam do zapoznania się z opisanym przeze mnie materiałem. Myślę, iż CD “Mother Earth” spodoba się osobom kochającym ambitną, doskonale skomponowaną i wypełnioną emocjami muzykę. Jeśli chodzi o mnie, zaczęłam swoją przygodę z Within Temptation właśnie od tej płyty. Cieszę się, że miałam zaszczyt poznać twórczość najsłynniejszej holenderskiej kapeli metalowej!
Natalia Julia Nowak,
5 sierpnia 2011 roku
05.08.2011 o godz. 21:36
dziwki, chlanie, szatan, blasty, kolce, łańcuch, drut kolczasty, piwo, wóda, koka, feta, to jest kurwa, true black metal.





