Wyniki wyszukiwania: dzieci
Mój synek do dziesiątego miesiąca życia był leniuchem. Do raczkowania zabierał się dwa miesiące, ale tak naprawdę dopiero zaczął dwa tygodnie temu.
Za to gdy już się zebrał, poszło wszystko - nauczył się wchodzić po schodach (oczywiście ja podążam z tyłu z wyciągniętymi rękami, asekurując, ale nie dotykając).
Trzymając się czegoś robi kroczki, od wczoraj też próbuje sam siadać ze stania. A to duży postęp.
Niestety, razem z tym skokiem rozwojowym przyszło gorsze spanie. 9 godzin w nocy - niby nie powinnam narzekać, ale gdy on idzie spać o 20:00 i wstaje o 5:00, nie mam zbyt wiele czasu na cokolwiek, jeśli chcę pójść spać o godziwej porze. A tu jeszcze cały dom na głowie i praca, którą zostawiam sobie na wieczory najwcześniej.
Cieszy mnie jednak to, że bobas się tak rozwija. Bobas? To już nie bobas - to mały chłopczyk, który już nauczył się psot. Gdy słyszy słowo "nie", zaczyna się śmiać zawadiacko i powtarza dokładnie to, czego mu się zabrania. Za to jest wrażliwy - wystarczy, że zrobię minę jak do płaczu, a on też zaczyna. Muszę się kontrolować z moimi emocjami, bo chłonie je jak gąbka.
Za to gdy już się zebrał, poszło wszystko - nauczył się wchodzić po schodach (oczywiście ja podążam z tyłu z wyciągniętymi rękami, asekurując, ale nie dotykając).
Trzymając się czegoś robi kroczki, od wczoraj też próbuje sam siadać ze stania. A to duży postęp.
Niestety, razem z tym skokiem rozwojowym przyszło gorsze spanie. 9 godzin w nocy - niby nie powinnam narzekać, ale gdy on idzie spać o 20:00 i wstaje o 5:00, nie mam zbyt wiele czasu na cokolwiek, jeśli chcę pójść spać o godziwej porze. A tu jeszcze cały dom na głowie i praca, którą zostawiam sobie na wieczory najwcześniej.
Cieszy mnie jednak to, że bobas się tak rozwija. Bobas? To już nie bobas - to mały chłopczyk, który już nauczył się psot. Gdy słyszy słowo "nie", zaczyna się śmiać zawadiacko i powtarza dokładnie to, czego mu się zabrania. Za to jest wrażliwy - wystarczy, że zrobię minę jak do płaczu, a on też zaczyna. Muszę się kontrolować z moimi emocjami, bo chłonie je jak gąbka.
20.05.2012 o godz. 22:08
komentuj (0)
Rozdział 12.
8 miesięcy później. Mój brzuch jest już bardzo duży. Razem z Jusem nie możemy doczekać się naszego dziecka. Paula w każdej wolnej chwili jest ze mną. Boję się trochę o swoje dziecko , ale paula mnie uspokaja , że będzie dobrze :)
Justin się przejmuje , po prostu lata po całym domu i nie wie co ma ze sobą zrobić. Coraz częściej mnie przytula i całuje. A ja mam wrażenie , że urodze dziecko już niebawem. 2 dni temu byliśmy u doktora i powiedział nam , że raczej to będzie dziewczynka albo będą bliźniaki , nie jest za bardzo pewny , bo coś przeszkadza w odczytywaniu. Najważniejsze , żeby dziecko było zdrowe :)
Myślałam i myślałam , a nawet nie zauważyłam , że dzwonił do mnie telefon .:
Ja: Tak słucham ?
Nieznajomy: Halo ? Jula ?
Ja: Halo ?
Nie wiedziałam kto to jest , jakoś nie poznawałam tego głosu.
Nieznajomy: To ja Ewa , no z liceum , pamiętasz?
Ja: Ewa ? o serio to ty nie poznałam cię.
Ewa: Ej robimy spotkanie klasowe , przyjdziesz?
Ja: A ktoś w ogóle przyjdzie ?
Ewa: Tak , będzie dużo osób , organizujemy to w sobote o 16 u mnie to co ?
Ja: No dobra , przyjde , pa Ewuniu .
Ewa: Pa Julcia.
Jak spotkanie klasowe to spoko , ale jednym się martwiłam , bo lekarz powiedział , że mogę urodzić już niebawem , żeby to nie była sobota ( bo dzisiaj środa). Dzień następny. Przyszła do mnie Paulina. Wspólnie zjadłyśmy obiad, bo niestety Justin na obiad nie wrócił , a nie odbierał telefonu. Nagle Justin zaczął dzwonić :
J: Hej kochanie , zaraz przyjade po ciebie ubieraj się.
Ja: Ale po co ?
J: A jak myślisz , po łóżeczko dla naszego skarba.
Ja: Aaa , chyba że , no dobra, Paula z nami pojedze ok ?
J: Okej :)
Ale ja głupia , zapomniałam o łóżeczku , to dobrze że chociaż Jus pamiętał ♥
Pojechaliśmy do sklepu i kupiliśmy czerwone łóżeczko, bo nie wiadomo czy będzie chłopiec czy dziewczynka :)
2 dni później (sobota) godzina 12:50 , niedługo idę na spotkanie z przyjaciółmi z dawnych lat. Nagle zaczął mnie strasznie boleć brzuch. Pojechałam z Jusem do szpitala i odwołałam spotkanie. Zaczęłam rodzić ! Uff, już po wszystkim , urodziła się dziewczynka , zdrowa i piękna ! Razem z Jusem nazwaliśmy ją Pola :) Chcieliśmy , aby miała wyjątkowe imię. Do szpitala przyszła Paula i pogratulowała mi , dałam jej potrzymać Polcie. Nagle doktor przybiegł do mnie i powiedział , że to nie koniec, podobno zaraz ma mi się urodzić jeszcze jedno dziecko . Justin był zadowolony z jednego dziecka ,a co to by było z dwoma ? Zaraz się okaże. 10 minut później urodziło się jeszcze jedno dziecko. To był tym razem chłopiec. Daliśmy mu na imię Szymon. Też był śliczny jak jego siostra , no to mieliśmy bliźniaki , ale jedno trochę starsze od drugiego.
Lekarz powiedział , że muszę poleżeć w szpitalu jeden dzień z dziećmi. Justin pojechał do domu , a Paula jeszcze ze mną została. Jest kochana :*
8 miesięcy później. Mój brzuch jest już bardzo duży. Razem z Jusem nie możemy doczekać się naszego dziecka. Paula w każdej wolnej chwili jest ze mną. Boję się trochę o swoje dziecko , ale paula mnie uspokaja , że będzie dobrze :)
Justin się przejmuje , po prostu lata po całym domu i nie wie co ma ze sobą zrobić. Coraz częściej mnie przytula i całuje. A ja mam wrażenie , że urodze dziecko już niebawem. 2 dni temu byliśmy u doktora i powiedział nam , że raczej to będzie dziewczynka albo będą bliźniaki , nie jest za bardzo pewny , bo coś przeszkadza w odczytywaniu. Najważniejsze , żeby dziecko było zdrowe :)
Myślałam i myślałam , a nawet nie zauważyłam , że dzwonił do mnie telefon .:
Ja: Tak słucham ?
Nieznajomy: Halo ? Jula ?
Ja: Halo ?
Nie wiedziałam kto to jest , jakoś nie poznawałam tego głosu.
Nieznajomy: To ja Ewa , no z liceum , pamiętasz?
Ja: Ewa ? o serio to ty nie poznałam cię.
Ewa: Ej robimy spotkanie klasowe , przyjdziesz?
Ja: A ktoś w ogóle przyjdzie ?
Ewa: Tak , będzie dużo osób , organizujemy to w sobote o 16 u mnie to co ?
Ja: No dobra , przyjde , pa Ewuniu .
Ewa: Pa Julcia.
Jak spotkanie klasowe to spoko , ale jednym się martwiłam , bo lekarz powiedział , że mogę urodzić już niebawem , żeby to nie była sobota ( bo dzisiaj środa). Dzień następny. Przyszła do mnie Paulina. Wspólnie zjadłyśmy obiad, bo niestety Justin na obiad nie wrócił , a nie odbierał telefonu. Nagle Justin zaczął dzwonić :
J: Hej kochanie , zaraz przyjade po ciebie ubieraj się.
Ja: Ale po co ?
J: A jak myślisz , po łóżeczko dla naszego skarba.
Ja: Aaa , chyba że , no dobra, Paula z nami pojedze ok ?
J: Okej :)
Ale ja głupia , zapomniałam o łóżeczku , to dobrze że chociaż Jus pamiętał ♥
Pojechaliśmy do sklepu i kupiliśmy czerwone łóżeczko, bo nie wiadomo czy będzie chłopiec czy dziewczynka :)
2 dni później (sobota) godzina 12:50 , niedługo idę na spotkanie z przyjaciółmi z dawnych lat. Nagle zaczął mnie strasznie boleć brzuch. Pojechałam z Jusem do szpitala i odwołałam spotkanie. Zaczęłam rodzić ! Uff, już po wszystkim , urodziła się dziewczynka , zdrowa i piękna ! Razem z Jusem nazwaliśmy ją Pola :) Chcieliśmy , aby miała wyjątkowe imię. Do szpitala przyszła Paula i pogratulowała mi , dałam jej potrzymać Polcie. Nagle doktor przybiegł do mnie i powiedział , że to nie koniec, podobno zaraz ma mi się urodzić jeszcze jedno dziecko . Justin był zadowolony z jednego dziecka ,a co to by było z dwoma ? Zaraz się okaże. 10 minut później urodziło się jeszcze jedno dziecko. To był tym razem chłopiec. Daliśmy mu na imię Szymon. Też był śliczny jak jego siostra , no to mieliśmy bliźniaki , ale jedno trochę starsze od drugiego.
Lekarz powiedział , że muszę poleżeć w szpitalu jeden dzień z dziećmi. Justin pojechał do domu , a Paula jeszcze ze mną została. Jest kochana :*
Rozdział 11.
Nadszedł czas ślubu. Jest teraz 11:09 , a o 15 jest wesele i ślub. Jestem podekscytowana , w przygotowaniach pomaga mi Paula, jest kochana. Nie mogę uwierzyć , że dzisiaj zostanę panią Bieber !!!
To jest moja suknia ślubna na innej kobiecie :)
Nie wiem jak innym , ale mi się bardzo podoba ! Paulina była fryzjerką , więc zrobiła mi piękna fryzurę. Potem zrobiłyśmy makijaż , a na koniec suknia ślubna. To wszystko zajęło nam 3 godziny. Nadeszła 14 , więc muszę iść już do kościoła. Justin wynajął nam limuzynę , znaczy że ja ją pojadę , a potem wrócimy nią razem. Ślub miał rozpocząć się za 10 minut. Wszyscy goście już byli. Zaczęła się ceremonia ślubna. Justin był tak przystojny jak zawsze.
Czekałam tylko , żeby powiedzieć jedno słowo. I nadeszła chwila żebym powiedziała : TAK !
Zostałam Julią Bieber ! Szybko wsiedliśmy w limuzynę i pojechaliśmy do restauracji , w której mieliśmy mieć wesele. Na sali Justin przejął mikrofon i powiedział :
To co powiedział było piękne !
Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Wszyscy bili mi brawo ! Jus podszedł do mnie i powiedział :
J: KOCHAM CIĘ! ♥
Cały czas mi to powtarzał , czyli na prawdę mnie kochał :)
Wzruszyłam się. Minęły 2 godziny , a ja z Jusem pojechaliśmy już do domu , a goście się jeszcze bawili. Jest już 19. Razem z Justinem zamierzamy spędzić noc poślubną !
2 dni temu kupiłam sobie bieliznę na noc. A nie wiem co przygotował dla mnie Justin. Ja już byłam przebrana. A Justin jak wyszedł to mnie zatkało! Był w bokserkach z napisem : Instruktor od zabawy.
Zaczęłam się śmiać i powiedziałam :
Ja: Oj ty , jak ty wyglądasz , kochanie , haha ?!
J: A ty słonko ?
I zaczęła zabawa. <lol>.
Obudziliśmy się o 12:33. Nic nie pamiętaliśmy , nawet naszej wspólnej nocy. Po kilku dniach zaczęłam coraz częściej żygać i źle się czuć. Pewnego dnia poszłam z Justinem do lekarza by upewnić się , czy jestem w ciąży. Okazało się, że tak !
Justin był podekscytowany ! Latał jak szalony i cały czas mówił , że będzie miał dziecko !
Ja byłam bardzo szczęśliwa !!!
Będę miała dziecko z Justinem ! ♥
Nie pamiętam jak do tego zaszło , bo się z Jusem upiliśmy. Ale grunt ,że jest dobrze :)
Od tamtej pory czekaliśmy , aż dziecko przyjdzie na świat. Co prawda , było jeszcze przed nami prawie 9 miesięcy , ale jakoś wytrzymamy :*
Nadszedł czas ślubu. Jest teraz 11:09 , a o 15 jest wesele i ślub. Jestem podekscytowana , w przygotowaniach pomaga mi Paula, jest kochana. Nie mogę uwierzyć , że dzisiaj zostanę panią Bieber !!!
To jest moja suknia ślubna na innej kobiecie :) Nie wiem jak innym , ale mi się bardzo podoba ! Paulina była fryzjerką , więc zrobiła mi piękna fryzurę. Potem zrobiłyśmy makijaż , a na koniec suknia ślubna. To wszystko zajęło nam 3 godziny. Nadeszła 14 , więc muszę iść już do kościoła. Justin wynajął nam limuzynę , znaczy że ja ją pojadę , a potem wrócimy nią razem. Ślub miał rozpocząć się za 10 minut. Wszyscy goście już byli. Zaczęła się ceremonia ślubna. Justin był tak przystojny jak zawsze.
Czekałam tylko , żeby powiedzieć jedno słowo. I nadeszła chwila żebym powiedziała : TAK !Zostałam Julią Bieber ! Szybko wsiedliśmy w limuzynę i pojechaliśmy do restauracji , w której mieliśmy mieć wesele. Na sali Justin przejął mikrofon i powiedział :
Proszę o brawa dla panny młodej. Nie wiem jak ze mną wytrzyma :) Ale postaram się być dla niej wymarzonym ideałem ... Dziękuje ! ♥
To co powiedział było piękne !
Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Wszyscy bili mi brawo ! Jus podszedł do mnie i powiedział :
J: KOCHAM CIĘ! ♥
Cały czas mi to powtarzał , czyli na prawdę mnie kochał :)
Wzruszyłam się. Minęły 2 godziny , a ja z Jusem pojechaliśmy już do domu , a goście się jeszcze bawili. Jest już 19. Razem z Justinem zamierzamy spędzić noc poślubną !
2 dni temu kupiłam sobie bieliznę na noc. A nie wiem co przygotował dla mnie Justin. Ja już byłam przebrana. A Justin jak wyszedł to mnie zatkało! Był w bokserkach z napisem : Instruktor od zabawy.
Zaczęłam się śmiać i powiedziałam :
Ja: Oj ty , jak ty wyglądasz , kochanie , haha ?!
J: A ty słonko ?
I zaczęła zabawa. <lol>.
Obudziliśmy się o 12:33. Nic nie pamiętaliśmy , nawet naszej wspólnej nocy. Po kilku dniach zaczęłam coraz częściej żygać i źle się czuć. Pewnego dnia poszłam z Justinem do lekarza by upewnić się , czy jestem w ciąży. Okazało się, że tak !
Justin był podekscytowany ! Latał jak szalony i cały czas mówił , że będzie miał dziecko !
Ja byłam bardzo szczęśliwa !!!
Będę miała dziecko z Justinem ! ♥
Nie pamiętam jak do tego zaszło , bo się z Jusem upiliśmy. Ale grunt ,że jest dobrze :)
Od tamtej pory czekaliśmy , aż dziecko przyjdzie na świat. Co prawda , było jeszcze przed nami prawie 9 miesięcy , ale jakoś wytrzymamy :*
- osiem ząbków
- stoi! z raczkowaniem kiepsko, chociaż od dwóch miesięcy synek namiętnie czworakuje (bez przemieszczania się - gdy chce się gdzieś dostać, woli turlanie), ale stoi trzymając się brzegów łóżeczka, gdy upadnie na pupę, każe się podnosić
- stoi! z raczkowaniem kiepsko, chociaż od dwóch miesięcy synek namiętnie czworakuje (bez przemieszczania się - gdy chce się gdzieś dostać, woli turlanie), ale stoi trzymając się brzegów łóżeczka, gdy upadnie na pupę, każe się podnosić





