Wyniki wyszukiwania: don't be a shame
Znalezione filmy dla don't be a shame:
Brak.
Czekał na nią pod domem.
Wątpił, żeby ucieszyła się na jego widok, nie po tym, do czego między nimi doszło, ale musiał się z nią zobaczyć, zanim bieg wydarzeń nie porwał ich ostatecznie.
Dom był pusty – choć jego zmysłów nie można było nazwać idealnymi, to nie wyczuwał w nim intensywnej woni pani Marsh. Z tego powodu domyślał się, że wybrała się na kolejną partyjkę bingo w okolicy.
Stara, zepsuta kobieta.
Nienawidził jej za to, co robiła Jerico i kim przez nią się stawała. Za każdym razem, kiedy zauważał nowe ślady pobicia na jej ciele, miał ochotę zabrać ją z tego toksycznego miejsca i ofiarować jej własny dach nad głową. A przedtem rozprawić się z tą jedzą.
Problem polegał na tym, że jego dom był ostatnim z bezpiecznych miejsc.
Musi jej powiedzieć. Jakąkolwiek miało wywołać w niej to reakcję, powinna wiedzieć.
Znowu padał deszcz. Z pewnością miała na to wpływ pora roku, ale i klimat stanu: było to jedno z tych okolic, w których częściej padało, niż wychodziło słońce.
Cóż, właściwie dlatego tu mieszkał.
Zbliżała się już druga godzina, jak na nią czekał. Zaczął podejrzewać, że przezorniej byłoby odnaleźć ją w tym cholernym mieście, kiedy krzewy po jego lewej stronie zaszeleściły i wydostała się z nich czyjaś drobna figura.
Powoli odłożył papierosa i znieruchomiał, czekając na jej reakcję.
Jego uwadze nie umknął żałosny widok, jaki sobą prezentowała – jej ubranie było przemoczone i poszarpane, we włosach tkwiły odłamki gałązek, a podeszwa tanich trampek z marketu była pogrubiona o tłusty koturn z błota i gliny.
Zauważyła go, ale nie cofnęła się.
Wstał.
Podeszła do niego zrezygnowanym krokiem. Dotarło do niego, jak bardzo bladą ma twarz i zaciśnięte usta. Na wierzchu lewej dłoni zaschła jej cienka strużka krwi.
Nie wzbudziło to w nim żadnych emocji. Tych emocji.
Przez chwilę patrzyli na siebie w milczeniu, oboje zastanawiając się nad kolejnymi słowami. Spodziewał się, że zaraz zostanie spoliczkowany i nawet zacisnął zęby, żeby zneutralizować cios. Nic takiego się nie wydarzyło, zamiast tego powiedzieli jednocześnie:
- Nic nie mów.
Nie uchyliła się, kiedy objął ją delikatnym gestem. Musiała podnieść się na palcach stóp, żeby zbliżyć wargi do jego ucha. Wbijając rozpaloną twarz w załom jego szyi, wyszeptała łamiącym się głosem:
- Potrzebuję pomocy, Tony.
Wątpił, żeby ucieszyła się na jego widok, nie po tym, do czego między nimi doszło, ale musiał się z nią zobaczyć, zanim bieg wydarzeń nie porwał ich ostatecznie.
Dom był pusty – choć jego zmysłów nie można było nazwać idealnymi, to nie wyczuwał w nim intensywnej woni pani Marsh. Z tego powodu domyślał się, że wybrała się na kolejną partyjkę bingo w okolicy.
Stara, zepsuta kobieta.
Nienawidził jej za to, co robiła Jerico i kim przez nią się stawała. Za każdym razem, kiedy zauważał nowe ślady pobicia na jej ciele, miał ochotę zabrać ją z tego toksycznego miejsca i ofiarować jej własny dach nad głową. A przedtem rozprawić się z tą jedzą.
Problem polegał na tym, że jego dom był ostatnim z bezpiecznych miejsc.
Musi jej powiedzieć. Jakąkolwiek miało wywołać w niej to reakcję, powinna wiedzieć.
Znowu padał deszcz. Z pewnością miała na to wpływ pora roku, ale i klimat stanu: było to jedno z tych okolic, w których częściej padało, niż wychodziło słońce.
Cóż, właściwie dlatego tu mieszkał.
Zbliżała się już druga godzina, jak na nią czekał. Zaczął podejrzewać, że przezorniej byłoby odnaleźć ją w tym cholernym mieście, kiedy krzewy po jego lewej stronie zaszeleściły i wydostała się z nich czyjaś drobna figura.
Powoli odłożył papierosa i znieruchomiał, czekając na jej reakcję.
Jego uwadze nie umknął żałosny widok, jaki sobą prezentowała – jej ubranie było przemoczone i poszarpane, we włosach tkwiły odłamki gałązek, a podeszwa tanich trampek z marketu była pogrubiona o tłusty koturn z błota i gliny.
Zauważyła go, ale nie cofnęła się.
Wstał.
Podeszła do niego zrezygnowanym krokiem. Dotarło do niego, jak bardzo bladą ma twarz i zaciśnięte usta. Na wierzchu lewej dłoni zaschła jej cienka strużka krwi.
Nie wzbudziło to w nim żadnych emocji. Tych emocji.
Przez chwilę patrzyli na siebie w milczeniu, oboje zastanawiając się nad kolejnymi słowami. Spodziewał się, że zaraz zostanie spoliczkowany i nawet zacisnął zęby, żeby zneutralizować cios. Nic takiego się nie wydarzyło, zamiast tego powiedzieli jednocześnie:
- Nic nie mów.
Nie uchyliła się, kiedy objął ją delikatnym gestem. Musiała podnieść się na palcach stóp, żeby zbliżyć wargi do jego ucha. Wbijając rozpaloną twarz w załom jego szyi, wyszeptała łamiącym się głosem:
- Potrzebuję pomocy, Tony.
25.08.2010 o godz. 17:59
komentuj (1)





