Wyniki wyszukiwania: asos
Opłaca się mieć kartę kredytową (albo chociaż korzystać z karty męża ;-)).
Dlaczego? Prosty przykład stanowią sprzedawcy, którzy sprzedają rzeczy z Asos.com.
W praktyce wygląda to tak, że robią za nas zakupy w tym internetowym sklepie, a później towar przesyłają do nas. Dlatego zaznaczają czas oczekiwania na 2-3 tygodnie, a później często okazuje się, że wystawiony przedmiot nie jest dostępny. Bo skoro na Asos zabrakło...
Dodam rzecz najważniejszą: ci sprzedawcy bardzo mocno windują ceny.
Prosty przykład: tunika ze zdjęć kosztuje 125 zł w przeliczeniu na złotówki. Można ją kupić tutaj. Wysyłka do Polski jest darmowa.
A na Allegro? 225 zł. Ma ją niejaka Trendissima do kupienia tutaj. Sprawdziłam jej inne aukcje - wszystkie o bardzo zawyżonych cenach. 75% drożej? Dziękuję, obejdzie się. I ostrzegam innych. Asos nie ma rzeczy tak rewelacyjnych jakościowo, by przepłacać o takie kwoty.
02.10.2011 o godz. 18:46
komentuj (0)
Kolejna rzecz kupiona na fali przekory i... wyprzedaży w Asos.
Żółty top-tunika ma być remedium na coraz większy brak słońca.
Podoba mi się jego zestawienie z szarym - jak na zdjęciu, przełamanym brązowymi butami. Kto powiedział, że razem z jesienią mam wskakiwać w same brązy i szarości?
Update:
Top zamierzam nosić z innym nowym zakupem - fioletowymi rurkami. Mam fazę na kolor, choć oranż i róż, które widziałem dosłownie wszędzie tego lata, mocno mi się znudziły. Teraz chcę fioletu, granatu i żółci!
Spodnie: Vila (na Allegro), 39 zł
Znalazłam! Jak u Gucci, identyczny, a za ok. 100 zł.
Oczywiście w internecie, na Asos.com.
Już przymierzam się do kupna, ale jeszcze dam sobie trochę czasu.
Gucci - jesień/zima 2011 2012
Czapki mi się znudziły, a gdy zobaczyłam kolekcję Gucci na sezon jesień/zima 2011/2012, byłam zachwycona. Żadne tam szare berety, tylko piękne, kolorowe kapelusze w stylu retro. Wspaniałe fedory z piórkami o żywych barwach.
Pozostaje mi decyzja: niebieski czy bordowy?
Żeby tylko nie było tak, że ostatecznie wybiorę czarny... Dla asekuracji wrzucam wszystkie, które wpadły mi w oko.
Asos.com
Przykład bluzki Mango i tego, ile może dobra prezentacja.
Trwa wyprzedaż w Asosie - reklamują nawet 70% zniżki. Wszystkie tzw. szafiarki już się na nią rzuciły, zresztą wcześniej było na ich blogach wielkie odliczanie.
Weszłam i ja, bo szkoda nie obejrzeć...
Spodobała mi się koszulka Mango. Cena początkowa: €35.77, czyli jakieś 140 zł. Drogo, a znając tak naprawdę średnią jakość tych ubrań wiem, że to za dużo na zwykły t-shirt z łańcuszkami. Cena z przeceny: €17.95, czyli znośniejsza, bo w granicach 72 zł.
Oto link do bluzki na Asos.com
Może bym się i zastanawiała nad kupnem, ale cóż z tego, skoro tej bluzki akurat do Polski nie wysyłają. Mówi się trudno i... szuka się dalej.
Bluzkę absolutnie przypadkowo znalazłam zatem na Allegro. I to jeszcze taniej, bo za 45 zł. Nie robiła już tak znakomitego wrażenia, jak w Asosie. Wiadomo, kwestia prezentacji.
Tak więc wyprzedaż wyprzedażą, ale okazuje się, że te fantastyczne zagraniczne obniżki wcale nie są tak spektakularne. No dobrze - są, ale tylko gdy weźmiemy pod uwagę cenę "przed" i "po". A warto jeszcze sprawdzić inne źródła. Kto by pomyślał?

ta sama bluzeczka na Allegro za 45 zł - wrażenie dużo skromniejsze, ale to wciąż ten sam (bardzo ładny moim zdaniem) ciuch
No i po raz kolejny zakupy w Asos, znowu z przeceny - uwielbiam ich wyprzedaże, można naprawdę kupić coś fajnego za "polską" czyli bardzo przystępną cenę. Tym bardziej, że wysyłka jest darmowa niezależnie od ilości i kwoty.
W innym poście wspominałam, że sukienkę tę kupiłam z myślą o praktycznych rozwiązaniach. Ni to kimono, ni szlafrok, ni podomka. Coś, co można narzucić i w adidaskach wybiec po chleb.
Właśnie czekam na przesyłkę.












