Wyniki wyszukiwania: Narada
Znalezione filmy dla Narada:
Brak.
Sobota zbliżała się wielkimi krokami. Sam przed sobą bał się do tego przyznać, ale czekał na nią z niecierpliwością. Z drugiej strony, jego wewnętrzna autonomiczność broniła się przed tym uczuciem, uznając je za szczeniackie i niegodne dojrzałego wampira. Choć uwięziony w ciele dziewiętnastolatka, przeżyte doświadczenia: wojny, z których dwie ludzkie, w tym jedna secesyjna i druga światowa, oraz dowództwo nad armią nowonarodzonych, potem walka z nimi, poznanie Cullenów i stateczne życie jako członek ich rodziny – wszystko to sprawiało, że odczuwał znużenie względem ludzkiego życia.
Pojawienie się Jerico Jones sprawiło, że na nowo wstąpiła w niego chęć do… życia, jakkolwiek niejednoznacznie brzmiałoby to w jego przypadku. Właściwie, nie był w stanie jasno stwierdzić co było tego powodem – w końcu dziewczyna widziała go na oczy jedynie kilka razy i, sądząc po tym, że nie zauważyła jego kilkudniowej nieobecności w szkole – raczej nie była nim zainteresowana.
W duszy ukrył twarz w dłoniach – zaczął zachowywać się jak jeden z tych słabych ludzi, którymi wcześniej gardził.
Ale, zachowując szczerość, nie przeszkadzało mu to.
Emmetowi również nie.
- Nowa afera? – ryknął. – Dla mnie elegancko!
Rosalie zmroziła go spojrzeniem. Wydawało się, że następnym zdaniem ostudzi jego zapały, kiedy Carlisle podniósł rękę.
- Nie podejmujmy pochopnych kroków – zaznaczył. Spojrzał porozumiewawczo na Esme, siedzącą obok na kanapie – myślę, że najlepszym rozwiązaniem w tym wypadku będzie cierpliwość.
Najwyraźniej rozczarowany, Emmet już otwierał usta, ale Carlisle go uprzedził:
- Nie jesteśmy pewni, z kim tak naprawdę mamy do czynienia – dodał spokojnie. – Jeśli w ogóle.
- Ale… - zaczęła Alice.
- Wiem o tym – odparł natychmiast – i nigdy nie wątpiłem w twoje zdolności, Alice. Zdaję sobie natomiast sprawę, że nieprzemyślane działanie może narazić nas na niepowodzenie.
- W takim razie, co proponujesz? – zadała pytanie.
- Pierwsze, co w tej sytuacji możemy zrobić, to określić tą dziewczynę – „określenie” w ich środowisku było uproszczonym znaczeniem słów „zdefiniować gatunek”. Czasem używali ich w stosunku do tych wampirów, którzy nie obnosili się ze swoimi preferencjami żywieniowymi – Tylko wtedy, kiedy uzyskamy pewność, co do jej pochodzenia i zamiarów, będziemy w stanie podjąć odpowiednie kroki. Tylko ostrożnie – dorzucił, napotykając rozochocone spojrzenie Emmeta – nie chcemy jej wystraszyć.
- Jeśli to nie chce wystraszyć nas – żachnęła się Rosalie. Wszyscy obecni zwrócili spojrzenia na nią. Rada ze zwrócenia na siebie uwagi, podjęła – nie mamy pojęcia, czym to jest – zerknęła na Jaspera i uświadomił sobie, że ta z premedytacją użyła zaimka bezosobowego, żeby mu dopiec. Udało jej się, był wściekły – skąd mamy pewność, że nie jest kolejnym z namiestników Volturi?
- Może z tej prostej przyczyny – powiedział Jasper, siląc się na swobodny ton – że nie zrzuciła nam ich na głowę?
Rosalie zbladła, co w jej przypadku zwiastowało rychłą utratę kontroli. Emmet wyczuł zbliżający się napad wściekłości i dotknął jej ramienia.
- Spasuj, Rose.
Zignorowała go.
- Czy wy tego nie rozumiecie? – powiodła oczami po zgromadzonych. – Pojawia się to znikąd w Allegan i od razu miesza w głowie jednemu z nas! Nie widzicie, że to wszystko nie jest dziełem przypadku?
Głos postanowiła zabrać Esme. Rosalie żywiła do niej większy respekt niż do Carlisle, z tej przyczyny, że ich historie miały ze sobą wiele wspólnego.
- Nasz wywiad posłuży dowiedzeniu się o tym – rzekła. – Zrozum, Rosalie, nie możemy pozwolić sobie na bezpodstawne oskarżenia, dopóki nie będziemy pewni co do słuszności działań.
Rosalie otworzyła usta, po to, by je zamknąć bez słowa.
- Róbcie co chcecie – powiedziała w końcu. – Ja nie zamierzam brać w tym udziału.
I wyszła.
Emmet krzyknął za nią, ale go zlekceważyła. Wzruszył ramionami, jakby chciał powiedzieć „to nie moja wina”.
Jasper wziął głęboki oddech.
- Jaki ja mam mieć w tym udział?
Carlisle postukał się palcem wskazującym po brodzie, najwyraźniej ważył coś w myślach.
- Musimy wezwać Edwarda – powiedział w końcu. – Ty - spojrzał mu prosto w oczy - pójdziesz na sobotnie spotkanie.
Pojawienie się Jerico Jones sprawiło, że na nowo wstąpiła w niego chęć do… życia, jakkolwiek niejednoznacznie brzmiałoby to w jego przypadku. Właściwie, nie był w stanie jasno stwierdzić co było tego powodem – w końcu dziewczyna widziała go na oczy jedynie kilka razy i, sądząc po tym, że nie zauważyła jego kilkudniowej nieobecności w szkole – raczej nie była nim zainteresowana.
W duszy ukrył twarz w dłoniach – zaczął zachowywać się jak jeden z tych słabych ludzi, którymi wcześniej gardził.
Ale, zachowując szczerość, nie przeszkadzało mu to.
Emmetowi również nie.
- Nowa afera? – ryknął. – Dla mnie elegancko!
Rosalie zmroziła go spojrzeniem. Wydawało się, że następnym zdaniem ostudzi jego zapały, kiedy Carlisle podniósł rękę.
- Nie podejmujmy pochopnych kroków – zaznaczył. Spojrzał porozumiewawczo na Esme, siedzącą obok na kanapie – myślę, że najlepszym rozwiązaniem w tym wypadku będzie cierpliwość.
Najwyraźniej rozczarowany, Emmet już otwierał usta, ale Carlisle go uprzedził:
- Nie jesteśmy pewni, z kim tak naprawdę mamy do czynienia – dodał spokojnie. – Jeśli w ogóle.
- Ale… - zaczęła Alice.
- Wiem o tym – odparł natychmiast – i nigdy nie wątpiłem w twoje zdolności, Alice. Zdaję sobie natomiast sprawę, że nieprzemyślane działanie może narazić nas na niepowodzenie.
- W takim razie, co proponujesz? – zadała pytanie.
- Pierwsze, co w tej sytuacji możemy zrobić, to określić tą dziewczynę – „określenie” w ich środowisku było uproszczonym znaczeniem słów „zdefiniować gatunek”. Czasem używali ich w stosunku do tych wampirów, którzy nie obnosili się ze swoimi preferencjami żywieniowymi – Tylko wtedy, kiedy uzyskamy pewność, co do jej pochodzenia i zamiarów, będziemy w stanie podjąć odpowiednie kroki. Tylko ostrożnie – dorzucił, napotykając rozochocone spojrzenie Emmeta – nie chcemy jej wystraszyć.
- Jeśli to nie chce wystraszyć nas – żachnęła się Rosalie. Wszyscy obecni zwrócili spojrzenia na nią. Rada ze zwrócenia na siebie uwagi, podjęła – nie mamy pojęcia, czym to jest – zerknęła na Jaspera i uświadomił sobie, że ta z premedytacją użyła zaimka bezosobowego, żeby mu dopiec. Udało jej się, był wściekły – skąd mamy pewność, że nie jest kolejnym z namiestników Volturi?
- Może z tej prostej przyczyny – powiedział Jasper, siląc się na swobodny ton – że nie zrzuciła nam ich na głowę?
Rosalie zbladła, co w jej przypadku zwiastowało rychłą utratę kontroli. Emmet wyczuł zbliżający się napad wściekłości i dotknął jej ramienia.
- Spasuj, Rose.
Zignorowała go.
- Czy wy tego nie rozumiecie? – powiodła oczami po zgromadzonych. – Pojawia się to znikąd w Allegan i od razu miesza w głowie jednemu z nas! Nie widzicie, że to wszystko nie jest dziełem przypadku?
Głos postanowiła zabrać Esme. Rosalie żywiła do niej większy respekt niż do Carlisle, z tej przyczyny, że ich historie miały ze sobą wiele wspólnego.
- Nasz wywiad posłuży dowiedzeniu się o tym – rzekła. – Zrozum, Rosalie, nie możemy pozwolić sobie na bezpodstawne oskarżenia, dopóki nie będziemy pewni co do słuszności działań.
Rosalie otworzyła usta, po to, by je zamknąć bez słowa.
- Róbcie co chcecie – powiedziała w końcu. – Ja nie zamierzam brać w tym udziału.
I wyszła.
Emmet krzyknął za nią, ale go zlekceważyła. Wzruszył ramionami, jakby chciał powiedzieć „to nie moja wina”.
Jasper wziął głęboki oddech.
- Jaki ja mam mieć w tym udział?
Carlisle postukał się palcem wskazującym po brodzie, najwyraźniej ważył coś w myślach.
- Musimy wezwać Edwarda – powiedział w końcu. – Ty - spojrzał mu prosto w oczy - pójdziesz na sobotnie spotkanie.
23.08.2010 o godz. 16:30
komentuj (1)





