Wyniki wyszukiwania: Love
„Oczami Rosalie”
Justin kazał mi się przebrać w tą piękną suknię i powiedział, że idziemy na kolację. Rozradowana weszłam na górę, przebrałam się, umalowałam .
„30 minut później”
Już chciałam iść do Justina, kiedy zobaczyłam samochód Scotta za oknem. Nie miałam pojęcia co on tu robi. Zeszłam na dół i usłyszałam pierwsze słowa rozmowy. Myślałam, że to jakiś straszny koszmar.
„Rozmowa”
-Tak Scott, pamiętam, że to tylko na pokaz- Justina mówił oschle i miał w głosie nutkę zdenerwowania.-
- No właśnie się ostatnio zastanawiam, czy nie zapomniałeś po co odbył się ten konkurs.
-Pamiętam Scott, dla zdobycia większej ilości fanów. Tak pamiętam, że miałem znaleźć tylko ładną ,dobrze śpiewającą laskę i się z nią pokazywać na koncertach.- powiedział jakby recytował z pamięci, bez żadnych emocji, a mnie pękało serce, z każdym następnym słowem, coraz bardziej…
- Widzę, że doskonale wiesz o co chodzi, więc zdejmuj z siebie to cacko- tu wskazał garnitur- i nie udawaj zakochanego. To ona miała tak wyglądać, nie ty. Potem jak z nią skończysz wracasz do Seleny.- Skończywszy zdanie wyszedł z domu i odjechał z piskiem opon. Justin stanął przy ścianie, i wyglądał jakby myślał wtedy nad wszystkim. Ale było już za późno na myślenie. Podjął decyzję już dawno temu. Chciał mnie potem zostawić. Ale tego nie ma w kontrakcie. I zdecydowałam się odejść. Już, teraz, nagrać płytę i nigdy go nie zobaczyć
Zeszłam na dół, a gdy mnie zobaczył od razu się uśmiechnął. Ja natomiast zamiast się zaśmiać i pocałować go, zbliżyłam się do niego, a kiedy myślał, że zaraz się pocałujemy, ja wyciągnęłam zza jego pleców moją torbę i odeszłam z szyderczym uśmiechem. Zaczęłam się pakować. Jak najszybciej.
Wtedy Justin do mnie podbiegł, szarpnął mnie za rękę i zaczął do mnie mówić
-Kochanie, co ty..- nie dałam mu dokończyć.
-A więc, nie nazywaj mnie swoim kochaniem, ani kotkiem. Bycie twoją ustawioną laską, o nie! Tego nie było w kontrakcie- wykrzyczałam a jego oczy się zaszkliły, wyglądał jakby miał zaraz się zabić. Miał w oczach żal i smutek. Miał lekko uchylone wargi, jakby zaraz miał się popłakać. Wróciłam do pakowania. Justin osunął się na ścianę i siedział na podłodze
-Ty nie rozumiesz, oni mi kazali, ja się zakochałem, ja cię kocham !!! Ja cię kocham!!!- Krzyczał przez potok łez. Ja też zaczęłam płakać kochałam go, tak mocno.
-Kocham cie, kocham cie ale wbiłeś mi w serce sztylet, którego nie można wyjąć, bo jeszcze bardziej potnie mi serce. Przykro mi, ale to koniec. Mio że nie było nawet normalnego początku . – powiedziałam i wyszłam. Usiadłam na chodniku przed domem, płakałam. Kochałam go ,kiedy nagle przyjechała mama Justina i jego dziadkowie.
-Rose, Rose co się stało !!! CO to za walizka?!- Pattie krzyczała przez łzy
-Proszę spytać Justina i Scootera. Oni to spowodowali. … Ja odchodzę. Wyjeżdżam. A ze mną i Justem to koniec.- przytuliłam ją. Pożegnałam się i ostatni raz spojrzałam w okno. Justin stał i trzymał Ręce na szybie. Zasłoniłam usta ręką. To było za trudne. Krzyczał za mną, krzyczał, że mnie kocha. Padał deszcz, wybiegł przed dom. Wsiadłam do taksówki i kazałam kierowcy ruszyć. Justin biegł za samochodem, krzyczał, że mnie kocha, schowałam twarz w dłoniach. Skuliłam się i pojechałam na lotnisko. To był koniec.
„Oczami Justina”
Pojechała, a ja stanąłem na jezdni i krzyczałem jak najgłośniej mogłem. Kocham ją, kocham… Deszcz spływał mi po całym ciele. Upadłem na kolana. Dlaczego ona musiała to usłyszeć?! Dlaczego zgodziłem się na ten zasrany układ?!! To był koniec….
„Tydzień później”
Odwołałem całą trasę. Scott jest nadal moim menadżerem, ale teraz to ja dyktuję warunki. Cały czas nie wychodziłem z domu. Podobno Rose jest w LA i nagrywa płytę. Ja zostałem sam. Nie ma jej przy mnie. Na prawej ręce nożem wyciąłem sobie jej imię. Nie miałem dla kogo żyć. Nic nie jest ważne tak jak ona. Dziś postanowiłem wyjść na spacer po mieście. Też wróciłem do domu. Do LA. Założyłem bluzkę z długim rękawem i spodnie oraz Supry. Poszedłem na miasto. Chodziłem z Kennym( moim ochroniarzem) przez około godzinę. Wreszcie poczułem zapach świeżego powietrza. Byliśmy centrum Los Angeles. Nagle poczułem z daleka te perfumy. Jej perfumy. Spojrzałem na drugą stronę ulicy. Ona tam stała. Stała tam. Zmizerniała, schudła. Była blada, zmęczona. Właśnie miała wsiąść do samochodu, kiedy nasze spojrzenia przepełnione żalem i smutkiem spotkały się. Ona zasłoniła usta ręką. Jak wtedy, wtedy kiedy odchodziła. Wyszedłem na ulicę… chciałem do niej podbiec, gdy nagle świat zawirował…
Nie wiem, jakoś mam zły dzień. Ale spokojnie. Wszystkich czytelników proszę o komentarzyk. Następny rozdział jeszcze dziś. Wszystko będzie dobrze...
27.05.2012 o godz. 11:18
komentuj (4)
Wybraliśmy się do klubu z przyjaciółmi, żeby opić pierwszy dzień nowego życia w Londynie. Dawid, bo tak miał na imię jeden z przyjaciół, mieszkał tu kiedy był mały. Potem znowu w Polsce, a teraz znowu tutaj.
Wparowaliśmy do wybranej miejscówki.
-Muszę wam kogoś przedstawić, ale to za moment ! -krzyknął Dawid.
-Whop ! Czyżby nowa dziewczyna? -zapytałam.
-Nie koniecznie, ale możesz trochę te osoby kojarzyć...
-Kilka dziewczyn? -zapytała Aga wybuchając śmiechem.
-Bardzo śmieszne. Idę po piwo chce któraś?
-Oczywiście, że tak co to za głupie pytanie.
Zauważyłam jak Dawid wita się z jakimiś chłopakami.
-O nie stara ! Może to gej? -Aga zadała retoryczne pytanie i znowu zaczęła się śmiać.
-Co ci tak humor dzisiaj dopisuje?
-Nowe życie ! Anglia, dobrze wiesz że zawsze o tym marzyłam. -odpowiedziała wyciągając papierosy z kieszeni. -Poczęstujesz się? -zapytała.
-Nie dzięki, idę się rozejrzeć.
Usiadłam na czarnej kanapie. Po chwili podszedł do mnie Dawid.
-Poznałaś już Zayn'a? Mówiłem mu żeby zwrócił uwagę na pewną (kolor twoich włosów) z (kolor twoich oczu) oczami. -zapytał wręczając mi piwo.
-Nie rozumiem...
-Już ci się odwidziało, zawsze tak nawijałaś jakie on ma piękne ciało i głos.
-Haha co Ci odwala? -zapytałam biorąc łyk piwa.
-No wiesz mieszkało się tu, to się miało znajomości.
-Dawid cholera ! Wytłumaczysz mi?
-Zayn Malik... coś ci to mówi.
-Oczywiście, przecież to mój ideał.
-Hej. -powiedział nieznajomy chłopak przysiadając się koło mnie na kanapę, spojrzałam na jego twarz to był ZAYN MALIK.
-Ładna bejsbolówka. -powiedział spoglądając na mnie.
-Twoja też. -zaśmiałam się, były identyczne.
-No to już się chyba znacie... zostawiam was. -powiedział Dawid odchodząc od nas.
-Jestem (twoje imię).
-Zayn. -powiedział mulat podając ci rękę.
-Ej, albo mi się to śni... dobra spróbuję się zachowywać normalnie.
-Miło by było. -zaśmiał się Zayn. -Może zatańczymy? -zapytał.
-Wiesz... w sumie czemu nie... -wstałam odstawiając piwo na pobliski stolik i kierując się z Zayn'em na parkiet.
Wparowaliśmy do wybranej miejscówki.
-Muszę wam kogoś przedstawić, ale to za moment ! -krzyknął Dawid.
-Whop ! Czyżby nowa dziewczyna? -zapytałam.
-Nie koniecznie, ale możesz trochę te osoby kojarzyć...
-Kilka dziewczyn? -zapytała Aga wybuchając śmiechem.
-Bardzo śmieszne. Idę po piwo chce któraś?
-Oczywiście, że tak co to za głupie pytanie.
Zauważyłam jak Dawid wita się z jakimiś chłopakami.
-O nie stara ! Może to gej? -Aga zadała retoryczne pytanie i znowu zaczęła się śmiać.
-Co ci tak humor dzisiaj dopisuje?
-Nowe życie ! Anglia, dobrze wiesz że zawsze o tym marzyłam. -odpowiedziała wyciągając papierosy z kieszeni. -Poczęstujesz się? -zapytała.
-Nie dzięki, idę się rozejrzeć.
Usiadłam na czarnej kanapie. Po chwili podszedł do mnie Dawid.
-Poznałaś już Zayn'a? Mówiłem mu żeby zwrócił uwagę na pewną (kolor twoich włosów) z (kolor twoich oczu) oczami. -zapytał wręczając mi piwo.
-Nie rozumiem...
-Już ci się odwidziało, zawsze tak nawijałaś jakie on ma piękne ciało i głos.
-Haha co Ci odwala? -zapytałam biorąc łyk piwa.
-No wiesz mieszkało się tu, to się miało znajomości.
-Dawid cholera ! Wytłumaczysz mi?
-Zayn Malik... coś ci to mówi.
-Oczywiście, przecież to mój ideał.
-Hej. -powiedział nieznajomy chłopak przysiadając się koło mnie na kanapę, spojrzałam na jego twarz to był ZAYN MALIK.
-Ładna bejsbolówka. -powiedział spoglądając na mnie.
-Twoja też. -zaśmiałam się, były identyczne.
-No to już się chyba znacie... zostawiam was. -powiedział Dawid odchodząc od nas.
-Jestem (twoje imię).
-Zayn. -powiedział mulat podając ci rękę.
-Ej, albo mi się to śni... dobra spróbuję się zachowywać normalnie.
-Miło by było. -zaśmiał się Zayn. -Może zatańczymy? -zapytał.
-Wiesz... w sumie czemu nie... -wstałam odstawiając piwo na pobliski stolik i kierując się z Zayn'em na parkiet.



















