Wyniki wyszukiwania: śmieszne
Chcę tylko powiedzieć:
Nie bierzcie sobie tego opowiadania na poważnie, było pisane żeby się pośmiać, ale jak wam się podoba to napiszę dalej xD
___________________________________________
-Wiesiek! - zawołała babcia Wieśka
Babcia była osobą naprawdę kulturalną, elegancką i pełną gracji. Uczyła mnie dobrych manier,ale ja .. Ja to Wiesio. Dla kolegów Wiesio grubas number one. Tak byłem grubasem,spaśluchem,niechlujem,obdarciuchem,rozczochrańcem,przygłupem,idiotą,debilem,tępakiem,niedorozwojem,głupkiem.
-Co babciu? - krzyknął Wiesław
Babcia.. Ach tak babcia. Starsza osóbka,która za wszelką cenę chce mnie nauczyć jak się zachowywać.
-Obiad!
-Naprawdę?!
-Na niby! No chodź spaśluchu!
-Już idę
Wtedy zaczął się ten magiczny dzień.. Miałem przyjaciela! O ja lubię mieć przyjaciela, o ja lubię, lubię, lubię! Moim jedynym przyjacielem była... SZYNKA! Mniejsza z tym. Poszedłem, więc zjeść żarcie. Oczywiście dla mnie była poczwórna porcja co i tak nie zaspokojało mojego głodu. Ważyłem 100kg i miałem tylko 14 lat. Tak wiem jest coś ze mną nie tak. Jestem dziwakiem. Po zjedzeniu obiadu udałem się pograć w koszykówkę. Jak ja w ogóle biegam, pomyślałem. Zasapałem się tak, że nie wiem co, masakra. Po powrocie z boiska, byłem cały w błocie. Wrogowie się znęcali nade mną, ale to normalne. Lecz nie wiedzieli jednego. Jednego co się stanie w przyszłości. Jak to ja odkryję moją tajemnicę. I całe moje zycie się zmieni, będę szanowany i lubiany. Bo zło czycha, trzeba je pokonać!
Nie bierzcie sobie tego opowiadania na poważnie, było pisane żeby się pośmiać, ale jak wam się podoba to napiszę dalej xD
___________________________________________
-Wiesiek! - zawołała babcia Wieśka
Babcia była osobą naprawdę kulturalną, elegancką i pełną gracji. Uczyła mnie dobrych manier,ale ja .. Ja to Wiesio. Dla kolegów Wiesio grubas number one. Tak byłem grubasem,spaśluchem,niechlujem,obdarciuchem,rozczochrańcem,przygłupem,idiotą,debilem,tępakiem,niedorozwojem,głupkiem.
-Co babciu? - krzyknął Wiesław
Babcia.. Ach tak babcia. Starsza osóbka,która za wszelką cenę chce mnie nauczyć jak się zachowywać.
-Obiad!
-Naprawdę?!
-Na niby! No chodź spaśluchu!
-Już idę
Wtedy zaczął się ten magiczny dzień.. Miałem przyjaciela! O ja lubię mieć przyjaciela, o ja lubię, lubię, lubię! Moim jedynym przyjacielem była... SZYNKA! Mniejsza z tym. Poszedłem, więc zjeść żarcie. Oczywiście dla mnie była poczwórna porcja co i tak nie zaspokojało mojego głodu. Ważyłem 100kg i miałem tylko 14 lat. Tak wiem jest coś ze mną nie tak. Jestem dziwakiem. Po zjedzeniu obiadu udałem się pograć w koszykówkę. Jak ja w ogóle biegam, pomyślałem. Zasapałem się tak, że nie wiem co, masakra. Po powrocie z boiska, byłem cały w błocie. Wrogowie się znęcali nade mną, ale to normalne. Lecz nie wiedzieli jednego. Jednego co się stanie w przyszłości. Jak to ja odkryję moją tajemnicę. I całe moje zycie się zmieni, będę szanowany i lubiany. Bo zło czycha, trzeba je pokonać!
02.05.2012 o godz. 21:23
komentuj (3)
Klaun jest dla mnie postacią odstręczającą. Klaun mnie nie bawi - klaun mnie przeraża. Uważam, że klaun wygląda wstrętnie, a w swoim przymusie bycia śmiesznym jest raczej smutny.
Klaun bez czerwonego nosa, swego znaku rozpoznawczego, często występuje w moim naturalnym otoczeniu. Zapomina, że się nie przebrał i nadal na siłę stara się być śmieszny. Tego klauna jeszcze zniosę, zwłaszcza, jesli należy do gatunku klaunów niemych. Taki jeszcze się prześlizgnie, chyba, że zauważę jego o trzy numery za duże buty.
Co takiego jest w klaunach, że nie mogę po prostu ignorować ich obecności?
Coulrophobia - ot co! Cierpię po prostu na kliniczną niechęć do klaunów. Czy jest to spowodowane urazem z dzieciństwa? Szcezrze watpię. Czy kieruję się wzgledami estetycznymi? trochę tak, ale nie sa one u mnie tak wyczulone, by niechęć do klaunów tak przez lata we mnie wzrosła. Klaun po prostu irytuje mnie niepomiernie i nic na to nie poradzę, bo nie chcę. Nie chcę, by klaun stał się w zamian moim najlepszym przyjacielem! Po prostu chce, żeby go nie było.
W akcie desperacji sama próbowałam klaunowac. Wszyscy mnie jednak przejrzeli na wylot. Nie pomogło otaczanie sie śmiesznymi gadżetami, jak na przykład lampka-wisielec czy toster-defibrylator. Wszytko wyszło na jaw - mój humor jest czarny jak noc o północy. Znajomi, którzy byli obdarowywani działkami na Księzycu odbierali to niemal jak życzenie smierci. Moja dobra wola zprzymierzenia się ze światem poczucia humoru, czyli z królestwem klaunów, została szybko sprowadzona do parteru. Poddaję się, niektórzy ludzie po prostu nie są śmieszni. Spójrz tylko na złego kaluna i spróbuj mi powiedzieć, że chce ci się smiać. Nie uwierzę.
Klaun bez czerwonego nosa, swego znaku rozpoznawczego, często występuje w moim naturalnym otoczeniu. Zapomina, że się nie przebrał i nadal na siłę stara się być śmieszny. Tego klauna jeszcze zniosę, zwłaszcza, jesli należy do gatunku klaunów niemych. Taki jeszcze się prześlizgnie, chyba, że zauważę jego o trzy numery za duże buty.
Co takiego jest w klaunach, że nie mogę po prostu ignorować ich obecności?
Coulrophobia - ot co! Cierpię po prostu na kliniczną niechęć do klaunów. Czy jest to spowodowane urazem z dzieciństwa? Szcezrze watpię. Czy kieruję się wzgledami estetycznymi? trochę tak, ale nie sa one u mnie tak wyczulone, by niechęć do klaunów tak przez lata we mnie wzrosła. Klaun po prostu irytuje mnie niepomiernie i nic na to nie poradzę, bo nie chcę. Nie chcę, by klaun stał się w zamian moim najlepszym przyjacielem! Po prostu chce, żeby go nie było.
W akcie desperacji sama próbowałam klaunowac. Wszyscy mnie jednak przejrzeli na wylot. Nie pomogło otaczanie sie śmiesznymi gadżetami, jak na przykład lampka-wisielec czy toster-defibrylator. Wszytko wyszło na jaw - mój humor jest czarny jak noc o północy. Znajomi, którzy byli obdarowywani działkami na Księzycu odbierali to niemal jak życzenie smierci. Moja dobra wola zprzymierzenia się ze światem poczucia humoru, czyli z królestwem klaunów, została szybko sprowadzona do parteru. Poddaję się, niektórzy ludzie po prostu nie są śmieszni. Spójrz tylko na złego kaluna i spróbuj mi powiedzieć, że chce ci się smiać. Nie uwierzę.
Morał z tej bajeczki krótki i niektórym znany: wyczujemy bąka, gdy puścimy sami.
Gwiazdy - czy tego chcemy czy nie - też oddają mocz i rzeczy nieco "gęstsze". O gazach chyba nawet wspominać nie trzeba, ale to one są "bohaterem" tej plotki.
Nie wiem, co wcześniej zjadł <b>Marcin Prokop</b> na śniadanie. Musiało być jednak suto, bo prowadzący nagle podczas programu chwycił się za brzuch. Małe "prr", chwila konsternacji i Prokop podrywa się, by odgarnąć włosy <b>Iwony Pavlović</b>, bo "szurały po mikrofonie".
Na moje oko szurało coś więcej, najpewniej w jelitach. I to wcale nie Iwony.
Prokop słynie z szybkiej i ciętej riposty, ale niezręczną sytuację potraktował mało błyskotliwie. Wypadło po prostu niezręcznie. No bo jak tu żartować w własnego bąka?
Jak to niedawno powiedział George Clooney: Farts. To me, there's nothing funnier.
Autentyk z radio randki:
Poznam dziewczyny, z którymi będę mógł porozmawiać o wszystkim, albo o czymś więcej(!)
;)
Następnego dnia w pracy, przy kawie rozmawiają dwie koleżanki:
- Jak tam Twój wczorajszy sex? - beznadzieja... mąż przyszedł do domu, w 3 minuty zjadł obiad, potem 4 minuty bzykania i po dwóch minutach spał... A u Ciebie?
- No u mnie rewelacja, mąż przyszedł do domu, zabrał mnie na przepyszną romantyczną kolację. Później przez godzinę wracaliśmy do domu spacerkiem przez miasto, potem świece i godzina przecudownej gry wstępnej. Następnie godzina nieziemskiego sexu a na koniec wyobraź sobie, że przez godzinę rozmawialiśmy czule ze sobą. Bajka po prostu!
W tym samym czasie rozmawia ze sobą dwóch kolegów:
- Jak tam Twój wczorajszy sex?
- No zajebiście! Przychodzę do domu, obiad na stole, zjadłem, pobzykałem i zasnąłem! A u Ciebie?
- U mnie? K*rwa, u mnie beznadzieja. Przychodzę - nie ma prądu bo zapomniałem zapłacić za rachunek, zabrałem więc gdzieś starą na kolację, żarcie beznadziejne było i takie drogie, że nie starczyło mi na taksówkę powrotną i musiałem zap**rdalać do domu na piechotę. Przychodzimy k*rwa przecież nie ma prądu, więc znowu te cholerne świece. Byłem tak wkurzony, że najpierw przez godzinę nie mógł mi stanąć a potem przez godzinę nie mogłem się spuścić. Na to wszystko tak się wk*rwiłem, że przez godzinę jeszcze usnąć nie mogłem.
A teraz drugi :
Pewne starsze małżeństwo wybrało się na wakacje do Teksasu.
Mężczyzna zawsze marzył, żeby kupić sobie oryginalne buty kowbojskie.
Zatrzymali się w hotelu a on od razu wybrał się do sklepu i kupił sobie parę butów.
Wraca do hotelu, staje przed żoną w nowo kupionych butach i się pyta
- Kochanie widzisz coś nowego?
- Nic nie widzę,zasłaniasz mi telewizor!
Mężczyzna się zastanowił i poszedł do łazienki.
Rozebrał się do naga i wychodzi w samych butach.
- A teraz kochanie, czy widzisz coś nowego?
- Wczoraj zwisał, dzisiaj zwisa i jutro też będzie zwisał - nic nowego.
- Zwisa skarbie bo kupiłem nowe buty i cały czas im się przygląda.
- Trzeba było kupić kapelusz, ofermo!
- Jak tam Twój wczorajszy sex? - beznadzieja... mąż przyszedł do domu, w 3 minuty zjadł obiad, potem 4 minuty bzykania i po dwóch minutach spał... A u Ciebie?
- No u mnie rewelacja, mąż przyszedł do domu, zabrał mnie na przepyszną romantyczną kolację. Później przez godzinę wracaliśmy do domu spacerkiem przez miasto, potem świece i godzina przecudownej gry wstępnej. Następnie godzina nieziemskiego sexu a na koniec wyobraź sobie, że przez godzinę rozmawialiśmy czule ze sobą. Bajka po prostu!
W tym samym czasie rozmawia ze sobą dwóch kolegów:
- Jak tam Twój wczorajszy sex?
- No zajebiście! Przychodzę do domu, obiad na stole, zjadłem, pobzykałem i zasnąłem! A u Ciebie?
- U mnie? K*rwa, u mnie beznadzieja. Przychodzę - nie ma prądu bo zapomniałem zapłacić za rachunek, zabrałem więc gdzieś starą na kolację, żarcie beznadziejne było i takie drogie, że nie starczyło mi na taksówkę powrotną i musiałem zap**rdalać do domu na piechotę. Przychodzimy k*rwa przecież nie ma prądu, więc znowu te cholerne świece. Byłem tak wkurzony, że najpierw przez godzinę nie mógł mi stanąć a potem przez godzinę nie mogłem się spuścić. Na to wszystko tak się wk*rwiłem, że przez godzinę jeszcze usnąć nie mogłem.
A teraz drugi :
Pewne starsze małżeństwo wybrało się na wakacje do Teksasu.
Mężczyzna zawsze marzył, żeby kupić sobie oryginalne buty kowbojskie.
Zatrzymali się w hotelu a on od razu wybrał się do sklepu i kupił sobie parę butów.
Wraca do hotelu, staje przed żoną w nowo kupionych butach i się pyta
- Kochanie widzisz coś nowego?
- Nic nie widzę,zasłaniasz mi telewizor!
Mężczyzna się zastanowił i poszedł do łazienki.
Rozebrał się do naga i wychodzi w samych butach.
- A teraz kochanie, czy widzisz coś nowego?
- Wczoraj zwisał, dzisiaj zwisa i jutro też będzie zwisał - nic nowego.
- Zwisa skarbie bo kupiłem nowe buty i cały czas im się przygląda.
- Trzeba było kupić kapelusz, ofermo!









