Wyniki wyszukiwania: .
Rozdział 6
,, Nagle z sali wyszedł lekarz. Był cały zapłakany i rostrzęsiony. Nie wiedział jak zacząć.
-Operacja -zaczął.-nie udała się - mówił nie pewnie - Olivia nie wytrzymała tego Ona nie żyje.
Kiedy to usłyszałem nie mogłem uwierzyć . Jednak już jej nie wyznam co tak naprawdę do niej czuję .Wstałem i wyszedłem ze szpitala. Na dworzu padał deszcz. Zaszedłem do jakiegoś sklepu . Kupiłem wódkę i poszedłem dalej. Wszedłem na ogromny budynek . Siedziałem na dachu . Otworzyłem butelkę i zacząłem pić . Kiedy była już pusta wyciągnęłem drugą i tak dalej . Było już ciemno . Ja siedziałem pijany na dachu i patrzyłem na Londyn. Usiadłem i dalej patrzyłem . Nie mogłem się pogodzić że to jest prawda. Położyłem rękę na ziemię . Coś mnie strasznie ukuło. Podniosłem to i znowu spojrzałem moja ręka była cała w krwi . Chwyciłem kawałek szkła i zacząłem jeździć nim po rękach i twarzy. Krew lała się strumieniami. Spojrzałem w dół. Było około 50 metrów. Nagle się zachwiałem i spadłem. ''
Nagle ktoś mnie potrącił w ramię. Otworzyłem oczy i uświadomiłem sobie że to był sen. Z sali wyszedł lekarz . Usiadł na krześle. My wszyscy się na niego patrzyliśmy jak na jakiegoś zbawcę.
-Udało się !-krzyknął.Moje serce biło bardzo szybko. Byłem zadowolony że się to udało . Ten sen po prostu to był koszmar , Do szpitala wbiegł James a za nim Alex.
-I co ?-spytał podchodząc do mnie.
-Udało się .-powiedziałem . Widziałem jak mu ulżyło.Była godzina 3 w nocy.
-Można do niej wejść ?-spytałem.
-Nie , na razie nie , musi odpoczywać i lepiej żeby nikogo nie widziała , bo nie może rozmawiać .-powiedział lekarz i poszedł z powrotem na salę. Usiadłem na krzesło.
-Chce ktoś kawę ?-spytał Liam.
-Ja -odpowiedziałem a on poszedł. Spojrzałęm się na Alex . Przytulała się z Harrym . Zawsze sądziłem że może być z nich świetna para.Drzwi od sali operacyjnej znowu się otworzyły. Pielęgniarki prowadziły łóżko na którym leżała Olivia.Wstałęm i podszedłem do niej. Złapałem ją za rękę . A ona się uśmiechnęła i mocno mi ją przycisnęła.Poczułem ciepło.Pielęgniarki powiedziały żebym się odsunął i pojechały z nią pod salę numer 3 . Szedłęm za nimi. Reszta też.Pielęgniarki wjechały z nią do sali jednak nas nie wpuściły.Sala była z szybami na korytarz więc mogłem wszystko obserwoać. Pielęgniarki podłączały kroplówkę. Do sali wszedł jeszcze lekarz z woreczkiem mojej krwi. Podłączył do kroplówki . Rozmawiał jeszcze o czymś z Olivią . Cały czas się uśmiechała. Lekarz z pielęgniarkami wyszli.
-Możecie -powiedział i uśmiechnął się . Wszyscy weszliśmy do sali , ale Olivia zasnęła.
-To wy jedźcie odpocząć , a ja z nią zostanę -powiedziała Alex.
-Ja .-powiedziałem i usiadłem obok na krześle. James pocałował Olivię w czoło i wyszedł . Reszta zrobiła to samo. Ja siedziałem obok niej.Położyłem rękę na jej klatce piersioswej. Była czymś owinięta. Był to bandaż , owinięty wokół klatki piersiowej i brzucha.Jej serco mocno biło . Już nie była taka blada. Złapałem ją za rękę i pocałowałem jej dłoń.Oparłem się o fotel i dalej trzymałem ją za rękę.Moje powieki były strasznie ciężkie i już same mi się zamykały.
Rano
~~Oczami Olivii~~
~~Oczami Olivii~~
Obudziłam się o 6. Otworzyłam oczy i ujrzałam Zayna który spał na fotelu . Trzymał mnie za rękę . Chciałam się trochę podnieść , ale poczułam wielki ból w okolicy klatki piersiowej. Zacisnęłam rękę Zayna.
~~Oczami Zayna~~
Nagle ktoś mnie mocno złapał za rękę. Otworzyłem oczy. Olivia już nie spała.
-Co się stało ? -spytałem.
-Pomożesz mi się podnieść.?-spytała nie pewnie Olivia.
-Jasne-odpowiedziałem i wstałem . Pomogłem Olivii usiąść.
-Ty tak całą noc ? -spytała z lekkim uśmiechem.
~~Oczami Olivii~~
-Ty tak całą noc ?-spytałam .
-Tak , dla Ciebie wszystko -odpowiedział.
-Zayn...-powiedziałam. Chciałam mu powiwedzieć to co do niego czuję.Ale nie byłam do końca tego pewna. Boję się trochę. A jak on nie czuje tego co ja do niego czuję.
-Kiedy Cię poznałam -kontynułowałam.
-Podobasz mi się -powiedział . Czułam jak się rumienię . Złapał mnie za rękę . A ja go pociągnęłam i pocałowałam.Chyba go trochę zdziwiło . Ale przecież raz się żyję.Nagle drzwi się otworzyły . Do sali wszedł James , Alex, Fabian i reszta 1D. Chyba ich zdziwiło kiedy zobaczyli mnie jak się całowałam z Zaynem. Lekko go odepchnęłam . Wszyscy mnie zaczęli przytulać.
-Hej -powiedział Harry.
-Cześć . -powiedziałam
-Siemanko -powiedziała reszta. Do sali wszedł lekarz.
-Dzień dobry , sznownemu państwu -powiedział z Uśmiechem na twarzy.
-dzień dobry , kiedy wychodzę -powiedziałam.Wszyscy się zaczeli śmiać.
-Niezłe nastawienie -powiedział Liam.
-Dobrze opuście salę , muszę badania zrobić.Wyszli . Lekarz podszedł do mnie i zaczął nabierać jakieś lekarstwo do strzykawki. Zayn stał tuż za szybą.
-Uwaga -powiedział i dał mi zastrzyk w okolicach lewego oka. Zrobił mi tam opatrunek. A ja się skrzywiłam bo bardzo piekło. Pod okiem miałam duży opatrunek .
-Jutro ściągamy
-to dobrze. -Kiwnął do Zayna że mogą wejść. Weszli .
-NIe może płakać. , ponieważ dostała zastrzyk i kiedy będzie płakała to jej substancja wypłynie razem z łzami.
-A czemu ja muszę mieć ten bandaż ? -spytałam.
-Miałaś tam operację i masz nadłamanę prawo żebro.Jutro macie przyjechać z nią jeszcze jeden zastrzyk . Na razie czekamy jeszcze na jednego lekarza. Idziecie teraz wy do domu -powiedział patrząc na 1D , Alex , Fabiana i James.
-I macie jej wygodny pokój przygotować , a najlepiejgdzieś na wsi jak domek macie , świeże powietrze dobrze jej zrobi.-dodał.
-Ale ja może zostanę? -spytał Zayn.
-Idziesz , musi odpoczywać.Wszyscy wyszli i poszli . Ja się położyłam i patrzyłam się w szybę.Nagle do sali weszło trzech chłopaków , byli Ci sami co w parku. Chciałam krzycześ , ale nie mogłam bo jeden z nich mi przyłożył rękę na usta . Drugi wjechał z wuzkiem inwalickim , a trzeci dał mi jakiś zastrzyky. Po tym zastrzyku oczy mi się same zamykały. Była to chyba narkoza. Nie miałam siły aby krzyczeć . Przełożyli mnie na wózek . Moje żebro dawało znaki. Strasznie bolało.Przykryli mnie kocem i wyjechali ze mną z sali . Myślałam że ktoś się zorienyuje , ale nic . Nie miałam na nic siły . Wstrzyknęli mi bardzo bardzo silny lek. Wyjechaliśmy ze szpitala i wsadzili mnie do samochodu. Jeden z nich usiadł ze mną tyłu.Lek zaczął działać . OCzy mi się same zamknęły.
~~Oczami Zayna~~
Wyszliśmy z sali Olivii i pojechaliśmy do domu. Ja musiałem załatwić jedną sprawę na mieście , więc wróciłem. Mianowicie chciałem kupić coś Olivii . Poszedłem do sklepu z biżuterią i od razu wpadł mi w oko łańcuszek : http://chaton.pl/product/image/248/wisiorek_zloty_SERCE_5.jpg . Kupiłem go i wyszedłem. Jeszcze miałem zadzwonić do rodziców. Zadzwoniłem i spytałem , czy mógłbym z 1D , Alex , Fabianem ,Jamesem i oczywiście Olivią jechać do ich do dom w którym zawsze spotykaliśmy się na wakacje . Mama pytała kto to jest Olivia . Powiedziałem że przyjaciółka . Dom znajdował się 100 km od Londynu. Oto dom : http://imageshack.us/photo/my-images/518/projektydomow1jm1.jpg/sr=1 . Nie było w pobliżu ruchliwych ulic, a najbliższy sąsiad kilometr. Poszedłem do szpitala. Podszedłem pod salę nr 3 . Olivii nie było. Wyszystkie jej rzeczy były , tylko jej nie było.Poszedłem do sali gdzie znajdował się lekarz.
-Gdzi jest Olivia ?
-W sali.
-Nie ma.
Wstał i poszedł do sali. Zaczął chodzić po innych salach nie było jej. Bałem się że mogło jej się coś stać . Powiedział pielęgniarce a ona pobiegła do recepcji i zaczęła gdzieś dzwonić.
-Nie ma -powiedziała podbiegając do nas.Byłem zdziwiony.
-monitoring. -powiedział i poszliśmy do pomieszczeni gdzie znajodwały się telewizory. Puścił nagranie. Wszysy staliśmy wpatrzeni w ekran .
-Wyjeżdża , to ona , ale z kim ?-powiedział lekarz.Przybliżył a ja się wpatrzyłem w twarze .Od razu poanzałem że t są Ci chłopacy co w parku.
-Porwali ją -krzyknęłem.Wyciągnęłem telefon z kieszeni i wyszedłem na korytarz. Zadzwoniłem do Jamesa żeby szybko przyjechał do szpitala. Usiadłem na krześle .
-Czemu akutat ją porwali , nie mogli mnie ?-cały czas myślałem . Łzy same napływały mi do oczu. Lada chwila przyjechała reszta.
-Co się stało ? -spytała Alex podbiegająć do mnie.
-James chodź -powiedziałem i wszedliśmy do sali z mointoringiem.
-to oni .-powiedział.Lekarz zadzwonił na policję . Powiedział żebyśmy pojechali złożyć zeznania. Pojechaliśmy .
-Co się stało ? -spytała policjantka.
-Moją siostrę porwali ze szpitala.-powiedział James. Wytłumaczył jej wszystko. Ja poszedłem do samochodu i jeździłęm po mieście .Myślałem że może gdzieś ją wysadzili , ale nigdzie jej nie było. Zadzwoniłem do Alex.
-I co ? -spytałem.
-Policja szuka . Masz przyjechać do domu .
-Ale ...
-Policja się tym zajmie , ty tylko utrudniasz.-powiedziała i się rozłączyła.Wróciłem do domu. Wszedłem , Alex siedziała na kanapie. Harry obok niej . James siedział w ogrodzie . Reszta nie wiem gdzie była. Poszedłem na górę i wszedłem do jej pokoju. Pachniało jej perfumami. Położyłem się na jej łóżku i zasnęłem.
~~Oczami Olivii~~
Obudziłam się w ciemnym pomieszczeniu . Nie było okien. Ręce miałam przywiązane do jakiegoś słupka . Nogi miałam związnane. Żebro mnie strasznie bolało.Siedziałam na zimnej posadzcce. Było mi strasznie zimno. Chciało mi się pić. Ręce miałam strasznie ciasno związane . Pod sznurkiem było coś ostrgo . Prawdopodobniie był to kawałek szkła . Przycisnęłam ręce i się usiadłam . Kiedy przeycisnęłam ręce o słupek ten kawałek szkła wbił mi się w rękę . Czułam jak krew mi leci. Nagle drzwi się otworzyły. Wszedł jeden z chłopaków.
-Hej , maleńka , co tam ? -powiedział i pocalował mnie . Odkręciłam głowę , ale on mnie przytrzymał.
-Czemu wy mnie tu trzymacie ?
-A co nie podoba ci się tu ?
-No nie za bardzo. -Odwiązał mi jedno rękę i dał mi jakiś napój i kanapkę.Napiłam się i zakręciło mi się w głowie .
-co ty mi tam wsypałeś.
-A taki jakiś narkotyk -powiedział a ja straciłam przytomność.
~~Oczami Alex~~
Leżałam na kanpie wtulona w Harrego . Cały czas myślałam gdzie mogli ją zabrać . Nagle zadzwonił telefon.
-Halo ?
-Namierzyliśmy ich samochód . Proszę szybko przyjechać na komisariat. -powiedziała policjantka a ja się zerwałam z kanapy . Powiedziałam Harremu. On pobiegł do Jamesa. A ja pobiegłam do pokoju Zayna . Nie było go tam . Zajrzałam do sypialnii Olivii . Spał na łóżku.Podbiegłam do niego i go obudziłam.
-Namieżyli ich -krzyknęłam.On zerwał się z łóżka i wybiegł z pokoju. Była godzina 4 rano.Wsiedliśmy wszyscy do samochodu i ruszyliśmy na komisariat. Wbiegliśmy do środka. A policjanci na zewnątrz.
-Jedźie za nami -krzyknęła policjantka.
~~Oczami Zayna~~
Pojechaliśmy za policją. Po 15 minutach dotarliśmy pod opuszczony budynek . Wszędzi e było ciemno . Policjanci wyważyli drzwi. Do rury była przywiązana Olivia. Jej oczy zamykały się i otwierały . Podbiegłem do niej. Rozwiązałem ją .
~~Oczami Olivii ~~
Ktoś wywarzył drzwi , lecz nie wiedziałam kto. Wszystko przed oczami zaczęło mi się rozmazywać . Ktoś mnie rozwiązał , ale ja zamknęłam oczy. Wszystko czułam. Moje żebro strasznie mnie bolało. Słyszałam sygnał radiowozu. Ktoś mnie wziął na ręce . Nagle zaczęło mi szumić w uszach . I nic nie słyszałam. Słyszałam jak ktoś do mnie wołał ale ja nie wiedziałam co .Ktoś mi robił sztuczne oddychanie. Otworzyłam oczy , ale nic nie słyszałam tylko szum. Zobaczyłam Zayn , Jamesa , Alex , Fabiana , Harrego , Louisa, Liama i Nialla . Uśmiechnęłam się i znowu zamknęłam oczy.
~~Oczami Zayna~~
Trzymałem ją na rękach. Otworzyła oczy i się uśmiechnęła . Jej powieki znowu się zamknęły. Przyjechała karetka .Lekarze wzięli ją na nosza i podłączyli pod różne urządzenia. Kiedy zobaczyłem na ekranie prostą kreskę , moje serce stanęło .Po kilku sekundach puls znowu powrócił. Karetka na sygnale pojechała do szpitala.Wsiadłem do samochodu i ruszyłem z piskiem. Pojechałem pod szpital. Wszedłem do środka. Przechodziłem obok jednej z sal. Nad łóżkiem stało z 5 lekarzy.Na początku myślałem że to Olivia leży na łóżku , ale to był starszy mężczyzna. Podbiegłem pod salę w której wcześniej leżała Olivia. Spała na łóżku. Wszedłem do środka . Koło łóżka stał lekarz.
-Zrobilismy jej płukanie żołądka , ale prawdopodobnie dali jej silny narkotyk i mogą być powikłania.-powiedział to i wyszedł z sali. Usiadłem obok łóżka.Olivia zaczęła się przekręcać na drugą stronę.Spojrzała na mnie i się uśmiechnęła . Nic nie mówiła tylko pociągnęła mnie za rękę przybliżyłem się do niej , a ona mnie pocałowała.
27.05.2012 o godz. 22:04
komentuj (1)
Hayley.
Dalej nie zagłębialiśmy się w rozmowę, pierwszym powodem było to iż ten temat nie był najłatwiejszy do rozmów, a drugim było to że Jason poszedł reanimować mój samochód, a Sylvia zagłębiła się w rozmowie z pewnym nieznanym mi osobnikiem.
Włączyłam ponownie muzykę i zaczęłam kończyć pakowanie swoich rzeczy.
Koło godziny 8 rano, kiedy już znajdowałam się prawie w Los Angeles, fakt było trudno wyjechać z tego pięknego, lecz pechowego - jak dla mnie - miasta, wracając - usłyszałam jak mój telefon daje o sobie znać.
Jedną rękę trzymałam na kierownicy, drugą grzebałam w torebce, a oczy oczywiście miałam zwrócone ku drodze.
W końcu udało mi się wygrzebać telefon, a na ekranie widniał napis “numer zastrzeżony“.
Kiedy już miałam odbierać telefon, przed oczami pojawiły mi się czarne plamy...
Justin.
Będąc na lotnisku i czekając aż mój samolot zostanie sprawdzony, bawiłem się telefonem, a moje myśli błądziły wkoło jednej osoby - Hayley.
Co się ze mną stało, co zrobiła ze mną ta dziewczyna?! Wątpię że jest to co mówił wczoraj Scooter, nie mogłem się zakochać w czerwonowłosej, najwyżej mogło być to zauroczenie. Przecież ona ... mówili że nie jest warta żadnych uczuć, że potrafi się tylko bawić uczuciami ludzi, że jest dziwką.
Może to ta rozmowa z Sylvią i Jasonem, może ta sytuacja z pod szkoły i w jej mieszkaniu, a może to ona swoją postacią na mnie tak wpłynęła.
Po kilku, a może kilkunastu minutach siedzenia, myślenia i bawienia się telefonem przez przypadek mój wspaniały telefon wybrał numer do którego ma zadzwonić, od razu rozpoznałem czyj to numer - Hayley.
Przyłożyłem telefon do ucha, jednak były słyszane jedynie sygnały, ale jedna rzecz mnie zaniepokoiła - dziwne zerwanie połączenia.
Nie miałem okazji aby zagłębiać się w tę myśl, ponieważ w końcu nadszedł przez nas wszystkich upragniony moment - wejście do samolotu.
Cała nasza ekipa usadowiła się na miejscach i pochłonięta była albo rozmowami, albo spaniem, albo graniem, a jedna para tancerzy zupełnie czymś innym.
Wsadziłem słuchawki o uszu i próbowałem zasnąć, jednak nic mi na to nie pozwalało, a gdy już prawie odłączyłem się i zasypiałem, potrząsnął mną jakiś człowiek. Z rządzą mordu spojrzałem na tego kto mi to przerwał i zobaczyłem Selenę.
Hayley.
Lekko przestraszona tyco się ze mną dzieje, zjechałam na stację benzynową, poczekałam aż zawroty głowy miną i udałam się w kierunku sklepu, aby zakupić kawę oraz coś do przegryźenia.
Po zakupieniu produktów jakie mi były potrzebne w tej chwili, ruszyłam w dalszą drogę.
Przed godziną 9 , zauważyłam szkołę do której miałam złożyć papiery, więc postanowiłam skorzystać z okazji.
Jedna różnica pomiędzy San Francisco a Los Angeles jest taka, że oni mają tutaj tydzień wcześniej koniec przerwy pomiędzy pierwszym a drugim semestrem, dlatego też było sporo uczniów na korytarzu, z pomocą jakiś przypadkowych ludzi dotarłam do sekretariatu.
Był tam chłopak, który zawzięcie rozmawiał o czymś z sekretarką, kiedy mnie zauważyli umilkli.
-Witaj kochanieńka, a ty tutaj jesteś bo ... ? - Powiedziała sekretarka, spojrzała się na chłopaka, po czym wyszedł.
-Dzień dobry, nazywam się Hayley Bennett i chodziłam do odpowiednika tej szkoły w San Francisco ...
-Ah tak, dyrektor na Ciebie czeka. - powiedziała szybko, niezainteresowana moją osobą, a zdziwiona ja weszłam do pomieszczenia, które mi wskazano.
-Panna Bennett, witam. - powiedział facet, był dość młody jak na dyrektora, miał jakieś 30 lat, nie więcej,może nawet mniej.
-Dzień dobry, mogę zapytać się czemu pan czekał na mnie?
-Otóż twoja poprzednia szkoła napisała do nas maila z umieszczonymi informacjami o Tobie i opinią. Przejrzałem wszystko i naprawdę, jesteś niesamowita, twoje prace i to wszystko. Jednak nasza szkoła jest nieco inna niż ta w San Francisco, ma trochę wyższy poziom. Niestety nie mamy wolnych miejsc w aktorskiej i filmowej, jest fotograficzno-muzyczna, albo taka której nazwy nie pamiętam, ale zajmują się montażem filmów, klipów muzycznych i tym podobnych. Zapiszę Cię bez żadnych rekrutacji czy coś w tym podobnego, ponieważ w San Francisco trzeba spełniać większe wymogi, co będę tutaj przynudzał. Jak mniemam zapisujemy do fotograficzno muzycznej? Tutaj masz wykaz podręczników i takie tam duperele. Widzimy się jutro, tak ?
-Jasne, dziękuję panu, panie ...
-Montgomery, ale mów mi David.
-Tak do dyrka ?
-Dyrek stary nie jest. - wyszczerzył się w szczerym uśmiechu, położyłam mu resztę papierów na biurku i wyszłam z pokoju dyrektora, a następnie z sekretariatu.
Siedział tam ten chłopak, który dyskutował z sekretarką.
-Eee cześć ? - powiedziałam do chłopaka. - A ty tu na kogoś czekasz?
-Cześć, tak na Ciebie. Beck Oliver. - powiedział i podał mi rękę.
-Na mnie? - powiedziałam zszokowana - Hayley Bennett.
-Zdaje się że będziesz tutaj chodzić, a twoje włosy mnie zaciekawiły. Są .. czerwone, fajne. - uśmiechnął się w taki sposób, że patrząc na niego i na mojej twarzy pojawiał się uśmiech.
-A ty nie powinieneś być na zajęciach? - powiedziałam zmieniając temat.
-Oj tam, jedna lekcja w tą czy w tą. - powiedział i od tego zaczęła się nasza dyskusja, kiedy zorientowaliśmy się że dochodzi 10 i jesteśmy pod sekretariatem wybiegliśmy ze szkoły trzymając się za ręce i śmiejąc wniebogłosy.
Justin.
Podczas całego lotu do Nowego Yorku rozmawiałem z Seleną, o tym co u nas, wspominaliśmy czasy jak byliśmy jeszcze przyjaciółmi i parą. Ogólnie było miło, nawet bardzo.
Jak się okazało razem z Seleną mieszkamy w jednym hotelu, obydwoje nalegaliśmy aby pokoje były obok siebie, jednak dostaliśmy jeden - małżeński.
Nie przeszkadzało nam to, więc w pokoju, kiedy się rozpakowywaliśmy rozmawialiśmy o tym co mamy w zamiarach.
Kiedy siedziałem w garderobie i rozpakowywałem swoje buty, Sel leżała na naszym łóżku przeglądając coś w telefonie.
-Ej Jus, kto to ? - powiedziała w pewnym momencie.
-Ale że kto ? - wychyliłem głowę z garderoby, a następnie podszedłem do dziewczyny, aby spojrzeć jej w ekran telefonu.
-No ona. - powiedziała, a ja zobaczyłem takie zdjęcie.
Od autorki : Tępy, wiem. Nie umiem pisać. -_-
A rozdział dla moich skarbów dwóch - Beautiful i Choco. <3
Śmierć...
Jest jedynym co nam pozostaje...
Gdy życie odwraca się ku nam plecami...
Wzrok innych przepełniony pogardą...
Tylko w samotności...
Możemy uciec od rzeczywistości...
Jedynie śmierć sprowadzi ukojenie!
Jest jedynym co nam pozostaje...
Gdy życie odwraca się ku nam plecami...
Wzrok innych przepełniony pogardą...
Tylko w samotności...
Możemy uciec od rzeczywistości...
Jedynie śmierć sprowadzi ukojenie!
Zimny dzień . Pełno łez . Miliony niemiłych wspomnień .
Brak nadziei na miłość . Brak chęci do życia .
W ręce kilka tabletek . Kartka na stole i długopis przed nią .
Dziewczyna żyjąca w nierealnych marzeniach. Kochała go bardzo choć tego nie chciała.
Zażyła tabletki . Napisała list w którym się z innymi pożegnała .
' Kochałam Was bardzo ale dłużej tak żyć nie umiałam. ' .
Zsunęła się po ścianie , upadła na podłogę .
Wyszeptała cicho :
' Za Ciebie umrzeć mogę ' .
Brak nadziei na miłość . Brak chęci do życia .
W ręce kilka tabletek . Kartka na stole i długopis przed nią .
Dziewczyna żyjąca w nierealnych marzeniach. Kochała go bardzo choć tego nie chciała.
Zażyła tabletki . Napisała list w którym się z innymi pożegnała .
' Kochałam Was bardzo ale dłużej tak żyć nie umiałam. ' .
Zsunęła się po ścianie , upadła na podłogę .
Wyszeptała cicho :
' Za Ciebie umrzeć mogę ' .
Jesteś żywą pochodnią swoich myśli i słów
Martwym życia płomieniem w tej parszywej grze
Śmierć tnie już nić twego istnienia
Wtedy zobaczysz świat, wokół krew
Ujrzysz oplatającą się ciemność wokół nas
ZROZUMIESZ PRAWDZIWY SENS CIERPIENIA!
Martwym życia płomieniem w tej parszywej grze
Śmierć tnie już nić twego istnienia
Wtedy zobaczysz świat, wokół krew
Ujrzysz oplatającą się ciemność wokół nas
ZROZUMIESZ PRAWDZIWY SENS CIERPIENIA!





