Bloga założyłem o mnie co robi itp.
Kontakt:
e-Mail: pawel.machol@wp.pl
YouTube: http://www.youtube.com/koko29061998
Mam tam moje filmiki o tematyce:
-Sport
-Poradniki
Poradniki nakręcam programem Camtasia Studio 7.
I co jeszcze Hmmm w następnym wpisie pokaże(filmik) i napisze jak wyglądała premiera bloga.
Zrobię to jeszcze dziś a dla nudy posłuchajcie tego ;
Spoko komentujcie
Kontakt:
e-Mail: pawel.machol@wp.pl
YouTube: http://www.youtube.com/koko29061998
Mam tam moje filmiki o tematyce:
-Sport
-Poradniki
Poradniki nakręcam programem Camtasia Studio 7.
I co jeszcze Hmmm w następnym wpisie pokaże(filmik) i napisze jak wyglądała premiera bloga.
Zrobię to jeszcze dziś a dla nudy posłuchajcie tego ;
Spoko komentujcie
Pewne, nie zawsze będzie pięknie.
Ucieknę w którąś noc,
Lecz do póki jestem,
Nie broń mi mała,
Wierzyć, że,
Cały świat.
Nie jest wart,
Nie jest...
Nie broń mi mała,
Wierzyć, że,
Cały świat,
Nie jest wart,
Ciebie!
Ucieknę w którąś noc,
Lecz do póki jestem,
Nie broń mi mała,
Wierzyć, że,
Cały świat.
Nie jest wart,
Nie jest...
Nie broń mi mała,
Wierzyć, że,
Cały świat,
Nie jest wart,
Ciebie!
Jest wreszcie piątek mam koniec szkoły...
Jutro Kochanie będę u Ciebie :*:*:*
Chce już poczuć Twój zapach, dotknąć Twoje dłonie by uwierzyć, że naprawdę jestem...
I powiedzieć Ci jak bardzo Cię Kocham...
Tak trudno jest mi iść bez Ciebie
Wiesz uzależniłaś mnie od siebie...
Zabrałaś powietrze i dałaś siebie
Dziś jesteś wszystkim
Jutro będziesz ponad wszystko
Pojutrze pewnie jeszcze więcej...
Bo kocham Cię z dnia na dzień coraz mocniej
Czuję, że jestem zależna od Ciebie
Czasem podczas kłótni mówię wiele słów
Lecz wiedz, że to tylko pod wpływem emocji...
Wiesz jesteś moim jedynym uzależnieniem
Jaram się Twoim zapachem, ruchami Twoimi ustami
Jeszcze Twój dotyk i jestem w 7 niebie
Spróbuje mi ktoś zabrać Ciebie
To chyba zajebie !
Jutro Kochanie będę u Ciebie :*:*:*
Chce już poczuć Twój zapach, dotknąć Twoje dłonie by uwierzyć, że naprawdę jestem...
I powiedzieć Ci jak bardzo Cię Kocham...
Tak trudno jest mi iść bez Ciebie
Wiesz uzależniłaś mnie od siebie...
Zabrałaś powietrze i dałaś siebie
Dziś jesteś wszystkim
Jutro będziesz ponad wszystko
Pojutrze pewnie jeszcze więcej...
Bo kocham Cię z dnia na dzień coraz mocniej
Czuję, że jestem zależna od Ciebie
Czasem podczas kłótni mówię wiele słów
Lecz wiedz, że to tylko pod wpływem emocji...
Wiesz jesteś moim jedynym uzależnieniem
Jaram się Twoim zapachem, ruchami Twoimi ustami
Jeszcze Twój dotyk i jestem w 7 niebie
Spróbuje mi ktoś zabrać Ciebie
To chyba zajebie !
Wróciłam ;)
Może coś o zespole, co wy na to . ?
1.Harry zaczął umawiać się z dziewczynami w wieku 11 lat. o.o
2.Liam boi się łyżek.
3.Zayn już kiedyś złożył aplikacje do X factor, ale stchórzył i nie poszedł.
4.Louis umówiłby się z fanką!
5.Niall nigdy nie był w poważnym związku, ponieważ wciąż czeka na ta jedyną.
Może coś o zespole, co wy na to . ?
1.Harry zaczął umawiać się z dziewczynami w wieku 11 lat. o.o
2.Liam boi się łyżek.
3.Zayn już kiedyś złożył aplikacje do X factor, ale stchórzył i nie poszedł.
4.Louis umówiłby się z fanką!
5.Niall nigdy nie był w poważnym związku, ponieważ wciąż czeka na ta jedyną.
Siemka . =]
Jeśli czytacie Mojego bloga to się ciesze , ale licze na komentowanie moich wpisów .
5komciów = NN .
Bey . :*
Jeśli czytacie Mojego bloga to się ciesze , ale licze na komentowanie moich wpisów .
5komciów = NN .
Bey . :*
Vanessa Smith ( 16 l.)
Członkini grupy tanecznej " Soul". Wraz z przyjaciółmi robi światowa karierę, jednak wciąż pozostaje sobą. Razem z rodziną mieszka w Nowym Jorku. Dziewczyna rzadko bywa w domu. Jej najlepsza przyjaciółka jest Kate, dziewczyna z grupy. Można by było pomyśleć, że niczego jej do szczęścia nie brakuje...
Kate Voker ( 16 l. )
Kujon połączony z duszą towarzystwa. Wszędzie jej dużo. Miła, sympatyczna.... zapoznaje się z Van przez przypadek na castingu. Jest na zabuj zakochana w Krisie, chłopaku z zespołu, jednak wie to tylko ona, Vanessa i jej miś Ben. Uwielbia grać w siatkówkę, dla tańca musiała zrezygnować z niej...
Dominic Jackson ( 16 l.)
Miliony dziewczyn za nim szaleje. Miły, przystojny, szarmancki... czego chcieć więcej? Wychował się w domu dziecka, a dołączenie do Soul zmieniło jego życie. Cały zespół traktje jak rodzinę, której nigdy nie miał. Wciąż szuka swojej miłości, z nadzieją, że ją znajdzie...
Kris Jeffrey ( 16 l. )
Wierny swojej deskorolce. Na każdym występie czy próbie zawsze jest z nim... miłośc doskonała. Nie wie że serce Kate należy do niego. Zabawny i wyluzowany chłopak. Ma złe wspomnienia z miłością, więc nie chce się zakochać...
Michael Siven( 17 l.)
Najabrdziej odpowiedzialny z wszystkich członków, tak jakby starszy brat. To właśnie za jego pomysłem powstał "Soul". Pochodzi z bogatej rodziny, jednak nigdy nei był szczęśliwy. Rodzice nigdy się nim nie interesowali...
Cała ta piątka tworzy zespół teneczny "Soul"... najlepszą i najbardziej rozpoznawaloną grupę taneczną na świecie...!
Reszta postaci:
- David Smith - starszy brat Vanessy
- Bill - ochroniarz "Soul" ich dobry przyjaciel
- Jane - choreografka i menadżerka zespołu
+ do tego rodzice Van, przyjaciele, ekipa, inne sławne gwiazdy i nowo poznani ludzie pojawiający się w rozdziałach
gościnnie:
Cody Simpson, Rihanna, Usher, System of a down, Lady GaGa i wiele wiele innych...
--------------------------
Niestety, trochę się rozpisałam z tymi bohaterami, przepraszam ; //
Nie wiem jak się wkleja tutaj zdjecia w tekście więc dodam pod koniec, pięć zdjęć (będą to zdjęcia całej grupy "soul" po kolei jak byli opisywani)
przepraszam, chyba mi ten post nie wyszedł...
1 rozdział raczej jutro, chyba że stanie się cud i dodam go dziś <3
Członkini grupy tanecznej " Soul". Wraz z przyjaciółmi robi światowa karierę, jednak wciąż pozostaje sobą. Razem z rodziną mieszka w Nowym Jorku. Dziewczyna rzadko bywa w domu. Jej najlepsza przyjaciółka jest Kate, dziewczyna z grupy. Można by było pomyśleć, że niczego jej do szczęścia nie brakuje...
Kate Voker ( 16 l. )
Kujon połączony z duszą towarzystwa. Wszędzie jej dużo. Miła, sympatyczna.... zapoznaje się z Van przez przypadek na castingu. Jest na zabuj zakochana w Krisie, chłopaku z zespołu, jednak wie to tylko ona, Vanessa i jej miś Ben. Uwielbia grać w siatkówkę, dla tańca musiała zrezygnować z niej...
Dominic Jackson ( 16 l.)
Miliony dziewczyn za nim szaleje. Miły, przystojny, szarmancki... czego chcieć więcej? Wychował się w domu dziecka, a dołączenie do Soul zmieniło jego życie. Cały zespół traktje jak rodzinę, której nigdy nie miał. Wciąż szuka swojej miłości, z nadzieją, że ją znajdzie...
Kris Jeffrey ( 16 l. )
Wierny swojej deskorolce. Na każdym występie czy próbie zawsze jest z nim... miłośc doskonała. Nie wie że serce Kate należy do niego. Zabawny i wyluzowany chłopak. Ma złe wspomnienia z miłością, więc nie chce się zakochać...
Michael Siven( 17 l.)
Najabrdziej odpowiedzialny z wszystkich członków, tak jakby starszy brat. To właśnie za jego pomysłem powstał "Soul". Pochodzi z bogatej rodziny, jednak nigdy nei był szczęśliwy. Rodzice nigdy się nim nie interesowali...
Cała ta piątka tworzy zespół teneczny "Soul"... najlepszą i najbardziej rozpoznawaloną grupę taneczną na świecie...!
Reszta postaci:
- David Smith - starszy brat Vanessy
- Bill - ochroniarz "Soul" ich dobry przyjaciel
- Jane - choreografka i menadżerka zespołu
+ do tego rodzice Van, przyjaciele, ekipa, inne sławne gwiazdy i nowo poznani ludzie pojawiający się w rozdziałach
gościnnie:
Cody Simpson, Rihanna, Usher, System of a down, Lady GaGa i wiele wiele innych...
--------------------------
Niestety, trochę się rozpisałam z tymi bohaterami, przepraszam ; //
Nie wiem jak się wkleja tutaj zdjecia w tekście więc dodam pod koniec, pięć zdjęć (będą to zdjęcia całej grupy "soul" po kolei jak byli opisywani)
przepraszam, chyba mi ten post nie wyszedł...
1 rozdział raczej jutro, chyba że stanie się cud i dodam go dziś <3
W tej notce, pokażę wam kilka zdjęć z Japan Style, z których najczęściej czerpię inspiracje. Jestem oczarowana wyczuciem stylem Japonek jak i Koreanek, które potrafią z niczego tworzyć coś, idealnie dobierają kolory, dodatki, buty itp..
To jest styl, który idealnie pasuję do mojej osoby, i gdybym miała odpowiedzieć na pytanie "Czym się inspiruję w kwestii mody?" To na pewno odpowiedziałabym, że Koreankami oraz Japonkami. A wy macie coś/kogoś co/kto was inspiruję was w kwestii dotyczącej mody? :>
Kilka moich ulubionych ♥ ♥ :
To jest styl, który idealnie pasuję do mojej osoby, i gdybym miała odpowiedzieć na pytanie "Czym się inspiruję w kwestii mody?" To na pewno odpowiedziałabym, że Koreankami oraz Japonkami. A wy macie coś/kogoś co/kto was inspiruję was w kwestii dotyczącej mody? :>
Kilka moich ulubionych ♥ ♥ :
Rozdział 41 „Z nami i tak koniec”
2 lata później (Tak zaczynamy drugą część opowiadania)
Czy Justin się dowiedział o mojej zdradzie? Nie i mam nadzieje, że się nigdy nie dowie. Kontakty z Chazem i Christiną po naszym ślubie urwały się. Widujemy się bardzo rzadko, bo Chaz i Christina postanowili zamieszkać w Kanadzie.
Nasze dzieci są już duże. Mają dwa i pół roku. Chodzą, mówią. Są bardzo kochane. Nie wiem, co bym bez nich zrobiła.
Co do ślubu, wszyscy później się jeszcze bawili. Moja i Justina mama przyjechały później do nas i zrobiły nam awanturę. Trochę byliśmy z nimi pokłóceni, ale teraz wszystko jest już dobrze.
Nie do końca, sumienie cały czas mnie dręczy. Cały czas nie wiem, co mam zrobić. W końcu zdradziłam Justina. Będę musiała mu to kiedyś powiedzieć. Ale jak na razie wolę tego nie robić. Naprawdę go kocham!
Rano
Oczami Justina
Leżymy sobie z Selly w łóżku. Nasze szkraby jeszcze śpią. Jestem szczęśliwy, że mogę mieć ich przy sobie. Wszystkich.
- Justin?! – zapytała mnie, Selly
- Co kochanie?
- Wiesz, że cię kocham?
- Jasne, że wiem i ja ciebie też- pocałowałem ją namiętnie w usta. Leżałem na niej. Włożyłem ręce pod jej koszulkę. Poczułem jak przechodzi przez jej ciało gęsia skórka. Ściągnąłem z niej piżamę. Ona nie była lepsza. Rozebrała mnie z bokserek. Leżałem w iąż na niej całując jej rozpalone ciało. Usłyszałem z jej ust tylko jedno słowo „Gumka”. Wyciągnąłem ją z szuflady i założyłem. Seks z prezerwatywami nie był tak przyjemny jak bez. Lecz był postawiony warunek, albo z prezerwatywami, albo w ogóle. To co miałem wybrać? Wszedłem w nią. Ona jęknęła… Zmęczony padłem na łóżko. Objąłem ja i bawiłem się jej włosami. W tym momencie zadzwonił mój telefon. Wyszedłem z sypialni i przyłożyłem telefon do ucha i nie patrząc nawet, kto to dzwoni. Powiedziałem:
- Słucham?
- Hej stary, mam dla ciebie wiadomość – powiedział najebany Chaz, bo to on do mnie zdzwonił. Nigdy jeszcze nie widziałem go opitego o tej porze.
- No co znowu? – zapytałem wkurwiony
- Pamiętasz twoje wesele? Poszedłeś wtedy do hotelu i zostałem na plaży tylko ja i twoja Selena. Przespałem się wtedy z nią na plaży. Była świetna! – powiedział zadowolony Chaz
- Co kurwa?! Jak to?! Dobra spierdalaj, nie chce mi się z tobą gadać! – rozłączyłem się i powiedziałem: „Kurwa!”
Oczami Seleny
Justin wyszedł z pokoju i coś tam cały czas krzyczy przez ten telefon. Ciekawe, co mogło się stać? Końcowe słowo to „Kurwa!”, po tym Justin wparował do pokoju i rzucił iPhonem o ścianę. Wstałam z łóżka i chciałam do niego podejść, ale on mnie wyprzedził. Podszedł i powiedział:
- Ty kurwo! Szmato pierdolona! Co ty sobie wyobrażasz?! – powiedział za łzami w oczach
- Justin, nie wiem o czym mówisz – powiedziałam zdziwiona.
- Nie wiesz?! Przespałaś się z moim najlepszym kumplem, dziwko! Dlaczego on?! Przecież to chłopak twojej przyjaciółki! Szmato! Pieprzyłaś się z moim przyjacielem na własnym ślubie, pieprzona dziwko!
- To nie tak jak myślisz!
- A wiesz, co myślę?! Kurwa z ciebie i tyle! Nie warta niczego! Niczego!
- A ty niby jesteś czegoś wart?! Zachowujesz się jak męska kurwa! Przespałeś się z trzema, jak nie więcej, dziwkami podczas naszego związku, wybaczyłam ci to, choć nie wiem czemu! Popełniasz masę błędów, które ci wybaczam! Wiesz, dlaczego? Ja ci powiem! Bo cię kocham, idioto!
- Zamknij się szmato! Kurwo jebana! Teraz ja mówię! – powiedział wkurwiony Justin. Zaczęłam się go bać.
- Nie masz prawa tak mówić!
- Szmato! Kurwo! Jak mogłaś?! – rzucił się na mnie i zaczął namiętnie całować. Nie wiedziałam, co mam zrobić. Oderwałam się od niego i powiedziałam:
- To był błąd, ale ty popełniasz teraz większy! Myślałam, że mnie kochasz! Ale nie, bo osoby, które się kocha, tak się nie nazywa. Tylko nie wiem czemu, kocham cię! – wydarłam się, choć ostatnie dwa słowa powiedziałam bardzo cicho.
- Ja ciebie też, kurwo!
- Justin…- do oczu napłynęły mi łzy, nie mogłam dokończyć. On objął mnie i powiedział:
- Nie płacz, dziwko – jak on mógł? Wyrwałam się z jego objęć i spoliczkowałam go mówiąc:
- Wynoś się z tego pokoju skurwysynie! – wskazałam na drzwi. On oszołomiony uderzeniem wyszedł z pokoju, a ja padłam na łóżko i kontynuowałam płacz. Osoba, którą kocham nazywa mnie dziwką. Dlaczego go nadal kocham? Tyle razy skrzywdził, a to uczucie pozostało. Nie chce ze mnie zniknąć. Kocham go, idiotka ze mnie! Kocham największego skurwysyna na planecie! Pragnę największego dupka na świecie! Mam dzieci z... kurwa nie wiem jak o powiedzieć. Mam z nim dzieci i tyle! Myślenie przerwało ciche pukanie do drzwi. Wstałam i otworzyłam je, stał w nich Justin. To znaczy kopia Justina, czyli Jason. Wzięłam go na ręce i przytuliłam, szepcąc do ucha:
- Jesteś jedynym mężczyzną, którego CHCE kochać- i pocałowałam go w główkę. Był naprawdę zadziwiająco podobny do Justina. Miał nawet tą samą fryzurę. Oby jednak nie odziedziczył po nim charakterku. Mały odpowiedział:
- Mamusiu nie płać, kocham cie.
- Ja ciebie też skarbie – powiedziałam i położyłam go na łóżku obok mnie i razem wtuleni w siebie usnęliśmy. Obudził mnie ciepły dotyk. Znałam go. Odwróciłam się i zobaczyłam Justina, tak jak myślałam. Miał zaszklone oczy, ale zbytnio się tym nie przejęłam i odwróciłam się do Jasona, nie zwracając uwagi na Justina. Uklęknął obok łóżka i zaczął smyrać mnie po plecach. Powiedziałam:
- Idź stąd, nie chce cie widzieć. – choć tak naprawdę chciałam się teraz w niego wtulić i powiedzieć „Kocham cie”, ale to bez znaczenia, bo z nami i tak koniec. Tak naprawdę to ja go zdradziłam i powinnam o niego walczyć. Tylko nie po tym, co powiedział. Myślę, że to koniec. On mi nigdy tego nie wybaczy, a ja… zasłużyłam na to, w końcu go zdradziłam, tak? Nie wiem, co się ze mną dzieje. Nie potrafię o niego teraz walczyć.
- Kochanie, przepraszam – powiedział Justin, a ja nie odwracając się do niego powiedziałam:
- Nie masz za co. Zasłużyłam na takie traktowanie. A i Justin z nami to koniec? – zapytałam
- Nie wiem już sam. Zdradziłaś mnie. Ale ja też popełniłem błąd tak na to reagując, nie powinienem. Nie ma prawa tak się do ciebie zwracać. To co wtedy tam powiedziałem. To nie była prawda. Emocje i to wszystko, tak na raz wybuchło. Ja wcale tak nie myślę. Wręcz przeciwnie. Kocham cię, Selly. Nie będę potrafił bez ciebie żyć. Wybacz mi. Proszę. Nie chce już więcej wspominać twojej zdrady, chce o tym zapomnieć. Tak jakby tego nie było. Wiesz czemu? Bo cię kocham jak idiota. Życie bez ciebie sensu nie ma. A słowo „Kocham cię ” to, to co chce mówić ci codziennie rano, gdy będę się przy tobie budzić. Nie chce cię stracić przez jedną głupotę. Naprawdę cię kocham i nigdy nie przestanę. – mówił Justin. Po moich policzkach spływały łzy. Nie wiem, czego, czy szczęścia czy bólu. Wiem jedno i muszę mu to powiedzieć:
- Justin…
2 lata później (Tak zaczynamy drugą część opowiadania)
Czy Justin się dowiedział o mojej zdradzie? Nie i mam nadzieje, że się nigdy nie dowie. Kontakty z Chazem i Christiną po naszym ślubie urwały się. Widujemy się bardzo rzadko, bo Chaz i Christina postanowili zamieszkać w Kanadzie.
Nasze dzieci są już duże. Mają dwa i pół roku. Chodzą, mówią. Są bardzo kochane. Nie wiem, co bym bez nich zrobiła.
Co do ślubu, wszyscy później się jeszcze bawili. Moja i Justina mama przyjechały później do nas i zrobiły nam awanturę. Trochę byliśmy z nimi pokłóceni, ale teraz wszystko jest już dobrze.
Nie do końca, sumienie cały czas mnie dręczy. Cały czas nie wiem, co mam zrobić. W końcu zdradziłam Justina. Będę musiała mu to kiedyś powiedzieć. Ale jak na razie wolę tego nie robić. Naprawdę go kocham!
Rano
Oczami Justina
Leżymy sobie z Selly w łóżku. Nasze szkraby jeszcze śpią. Jestem szczęśliwy, że mogę mieć ich przy sobie. Wszystkich.
- Justin?! – zapytała mnie, Selly
- Co kochanie?
- Wiesz, że cię kocham?
- Jasne, że wiem i ja ciebie też- pocałowałem ją namiętnie w usta. Leżałem na niej. Włożyłem ręce pod jej koszulkę. Poczułem jak przechodzi przez jej ciało gęsia skórka. Ściągnąłem z niej piżamę. Ona nie była lepsza. Rozebrała mnie z bokserek. Leżałem w iąż na niej całując jej rozpalone ciało. Usłyszałem z jej ust tylko jedno słowo „Gumka”. Wyciągnąłem ją z szuflady i założyłem. Seks z prezerwatywami nie był tak przyjemny jak bez. Lecz był postawiony warunek, albo z prezerwatywami, albo w ogóle. To co miałem wybrać? Wszedłem w nią. Ona jęknęła… Zmęczony padłem na łóżko. Objąłem ja i bawiłem się jej włosami. W tym momencie zadzwonił mój telefon. Wyszedłem z sypialni i przyłożyłem telefon do ucha i nie patrząc nawet, kto to dzwoni. Powiedziałem:
- Słucham?
- Hej stary, mam dla ciebie wiadomość – powiedział najebany Chaz, bo to on do mnie zdzwonił. Nigdy jeszcze nie widziałem go opitego o tej porze.
- No co znowu? – zapytałem wkurwiony
- Pamiętasz twoje wesele? Poszedłeś wtedy do hotelu i zostałem na plaży tylko ja i twoja Selena. Przespałem się wtedy z nią na plaży. Była świetna! – powiedział zadowolony Chaz
- Co kurwa?! Jak to?! Dobra spierdalaj, nie chce mi się z tobą gadać! – rozłączyłem się i powiedziałem: „Kurwa!”
Oczami Seleny
Justin wyszedł z pokoju i coś tam cały czas krzyczy przez ten telefon. Ciekawe, co mogło się stać? Końcowe słowo to „Kurwa!”, po tym Justin wparował do pokoju i rzucił iPhonem o ścianę. Wstałam z łóżka i chciałam do niego podejść, ale on mnie wyprzedził. Podszedł i powiedział:
- Ty kurwo! Szmato pierdolona! Co ty sobie wyobrażasz?! – powiedział za łzami w oczach
- Justin, nie wiem o czym mówisz – powiedziałam zdziwiona.
- Nie wiesz?! Przespałaś się z moim najlepszym kumplem, dziwko! Dlaczego on?! Przecież to chłopak twojej przyjaciółki! Szmato! Pieprzyłaś się z moim przyjacielem na własnym ślubie, pieprzona dziwko!
- To nie tak jak myślisz!
- A wiesz, co myślę?! Kurwa z ciebie i tyle! Nie warta niczego! Niczego!
- A ty niby jesteś czegoś wart?! Zachowujesz się jak męska kurwa! Przespałeś się z trzema, jak nie więcej, dziwkami podczas naszego związku, wybaczyłam ci to, choć nie wiem czemu! Popełniasz masę błędów, które ci wybaczam! Wiesz, dlaczego? Ja ci powiem! Bo cię kocham, idioto!
- Zamknij się szmato! Kurwo jebana! Teraz ja mówię! – powiedział wkurwiony Justin. Zaczęłam się go bać.
- Nie masz prawa tak mówić!
- Szmato! Kurwo! Jak mogłaś?! – rzucił się na mnie i zaczął namiętnie całować. Nie wiedziałam, co mam zrobić. Oderwałam się od niego i powiedziałam:
- To był błąd, ale ty popełniasz teraz większy! Myślałam, że mnie kochasz! Ale nie, bo osoby, które się kocha, tak się nie nazywa. Tylko nie wiem czemu, kocham cię! – wydarłam się, choć ostatnie dwa słowa powiedziałam bardzo cicho.
- Ja ciebie też, kurwo!
- Justin…- do oczu napłynęły mi łzy, nie mogłam dokończyć. On objął mnie i powiedział:
- Nie płacz, dziwko – jak on mógł? Wyrwałam się z jego objęć i spoliczkowałam go mówiąc:
- Wynoś się z tego pokoju skurwysynie! – wskazałam na drzwi. On oszołomiony uderzeniem wyszedł z pokoju, a ja padłam na łóżko i kontynuowałam płacz. Osoba, którą kocham nazywa mnie dziwką. Dlaczego go nadal kocham? Tyle razy skrzywdził, a to uczucie pozostało. Nie chce ze mnie zniknąć. Kocham go, idiotka ze mnie! Kocham największego skurwysyna na planecie! Pragnę największego dupka na świecie! Mam dzieci z... kurwa nie wiem jak o powiedzieć. Mam z nim dzieci i tyle! Myślenie przerwało ciche pukanie do drzwi. Wstałam i otworzyłam je, stał w nich Justin. To znaczy kopia Justina, czyli Jason. Wzięłam go na ręce i przytuliłam, szepcąc do ucha:
- Jesteś jedynym mężczyzną, którego CHCE kochać- i pocałowałam go w główkę. Był naprawdę zadziwiająco podobny do Justina. Miał nawet tą samą fryzurę. Oby jednak nie odziedziczył po nim charakterku. Mały odpowiedział:
- Mamusiu nie płać, kocham cie.
- Ja ciebie też skarbie – powiedziałam i położyłam go na łóżku obok mnie i razem wtuleni w siebie usnęliśmy. Obudził mnie ciepły dotyk. Znałam go. Odwróciłam się i zobaczyłam Justina, tak jak myślałam. Miał zaszklone oczy, ale zbytnio się tym nie przejęłam i odwróciłam się do Jasona, nie zwracając uwagi na Justina. Uklęknął obok łóżka i zaczął smyrać mnie po plecach. Powiedziałam:
- Idź stąd, nie chce cie widzieć. – choć tak naprawdę chciałam się teraz w niego wtulić i powiedzieć „Kocham cie”, ale to bez znaczenia, bo z nami i tak koniec. Tak naprawdę to ja go zdradziłam i powinnam o niego walczyć. Tylko nie po tym, co powiedział. Myślę, że to koniec. On mi nigdy tego nie wybaczy, a ja… zasłużyłam na to, w końcu go zdradziłam, tak? Nie wiem, co się ze mną dzieje. Nie potrafię o niego teraz walczyć.
- Kochanie, przepraszam – powiedział Justin, a ja nie odwracając się do niego powiedziałam:
- Nie masz za co. Zasłużyłam na takie traktowanie. A i Justin z nami to koniec? – zapytałam
- Nie wiem już sam. Zdradziłaś mnie. Ale ja też popełniłem błąd tak na to reagując, nie powinienem. Nie ma prawa tak się do ciebie zwracać. To co wtedy tam powiedziałem. To nie była prawda. Emocje i to wszystko, tak na raz wybuchło. Ja wcale tak nie myślę. Wręcz przeciwnie. Kocham cię, Selly. Nie będę potrafił bez ciebie żyć. Wybacz mi. Proszę. Nie chce już więcej wspominać twojej zdrady, chce o tym zapomnieć. Tak jakby tego nie było. Wiesz czemu? Bo cię kocham jak idiota. Życie bez ciebie sensu nie ma. A słowo „Kocham cię ” to, to co chce mówić ci codziennie rano, gdy będę się przy tobie budzić. Nie chce cię stracić przez jedną głupotę. Naprawdę cię kocham i nigdy nie przestanę. – mówił Justin. Po moich policzkach spływały łzy. Nie wiem, czego, czy szczęścia czy bólu. Wiem jedno i muszę mu to powiedzieć:
- Justin…
mam już to wymarzone , wyśnione , dwutygodniowe cudeńko . tak tak o feriach mowa ♥
dzisiejsza lekcja po była zajebista . rko na żywych ludziach. ;d
za dużo by pisać .
zimno i to bardzo ;<
koleżanka z klasy obiecała mi profesjonalną sesje zdjęciową . jaram się ;d
dzisiejsza lekcja po była zajebista . rko na żywych ludziach. ;d
za dużo by pisać .
zimno i to bardzo ;<
koleżanka z klasy obiecała mi profesjonalną sesje zdjęciową . jaram się ;d
" I mam dla Ciebie dobrą wiadomość. "
Oczyma Justina .
Przebudziłem się o dziesiątej.
Nie wiem czemu, ale gdy jestem obok Maddie to czuję się sobą wiem że nie muszę nikogo udawać przed nią. Gdy ją widzę od razu poprawia się mi się humor.
Zsunąłem się z łóżka po czym poszedłem do łazienki. Ściągnąłem z siebie spodnie od piżamy i wszedłem do kabiny prysznicowej. Po chwili gorąca woda leciała po moim ciele co mnie rozbudziło. Zacząłem myć swoje ciało podśpiewując sobie piosenkę call me maybe. Gdy wyszedłem z pod kabiny wysuszyłem włosy i się ubrałem. Wypryskałem perfumami myjąc zęby. Zakluczając pokój sprawdzałem na iphonie która godzina. Poczułem jak ktoś przykłada mi dłonie do oczu wiedziałem że to Maddie. Zdjąłem dłonie z moich oczu po czym odwróciłem się w jej stronę.
- Co mnie straszysz ? - zapytałem się jej rozbawionym głosem który chciałem zamaskować.
- Zdaje Ci się tylko. - pokazała mi język - A ty co się tak wystroiłeś ? Z czego to ja wiem to tutaj są stare baby a nie młode. - zauważyła.
- Młode się wszędzie znajdą. - poruszyłem brwiami chowając iphona do kieszeni.
- Oczywiście. - zaśmiała się gdy wsiadaliśmy do windy.
- Co dziś robisz ? - zapytałem zdejmując czapkę i przeczesałem włosy i z powrotem ją założyłem.
- Nie wiem, chyba wychodzę gdzieś z Liamem a Ty ? - zapytała się. Poczułem jak robi mi się smutno ale chciałem to ukryć przed dziewczyną.
- Nie wiem jeszcze coś się wymyśli. - wzruszyłem ramionami wychodząc z windy. Wszedłem do restauracji patrząc na każdego człowieka. Nagle zobaczyłem dziewczynę. Ładna jest..
- Co na podryw się wybierasz ? - zażartowała Maddie a ja od razu spojrzałem na ścianę.
- Może. - poruszyłem brwiami siadając przy stoliku. Zamówiłem sobie naleśniki. - A ty i Liam no wiesz będziecie parą ?
- Niee, on ma dziewczynę. - powiedziała nie ukrywając zdziwienia a ja poczułem jakby kamień spadł mi z serca. - A czemu się pytasz ?
- Tak jakoś. - posłałem dziewczynie uśmiech po czym zacząłem zajadać się naleśnikami. Przez śniadanie gadaliśmy o jakiś bzdurach.
- Dobra ja lecę. - powiedziała wstając z krzesła i wyszła z restauracji. Szukałem wzrokiem dziewczyny którą wypatrzyłem sobie wcześniej. Gdy ją odnalazłem akurat wychodziła z restauracji, zerwałem się z krzesła i podbiegłem do dziewczyny.
- Cześć. - przywitałem się z nią posyłając jej uśmiech.
- Czeeść. - zmierzyła mnie wzrokiem.
- Justin jestem.
- Megan. - przedstawiła się, a ja zatopiłem się w jej brązowych oczach. - Co się stało że do mnie zagadałeś ?
- A nic. Lubię zaczepiać ładnie dziewczyny. - zaśmiałem się i brązowooka również.
- Tylko ja do nich nie należę. - zauważyła patrząc na mnie uśmiechając się nie śmiało.
- Nie doceniasz się kochanie. - pokazałem białe ząbki. - Idziesz się przejść ? - Megan kiwnęła głową twierdząco i wyszliśmy z hotelu. Wygłupialiśmy się i żartowaliśmy, ale to nie jest to samo co z Maddie. Dlaczego ja o niej myślę ? Co ja się zakochałem ? Niee, ja się nie zakochuje chyba raczej.
- Ja muszę już iść bo umówiłam się z chłopakiem.
- Chłopakiem ? Nie wspominałaś wcześniej. - zauważyłem patrząc na dziewczynę.
- Bo się nie pytałeś, ale spotkamy się jeszcze prawda ?
- Taak, pod jakim pokojem mieszkasz ?
- 382. - powiedziała i odeszła. Odprowadziłem ją wzrokiem i ruszyłem w stronę hotelu.
Oczyma Maddie .
Z Liamem, naprawdę świetnie się dogaduję. Mogę mu powiedzieć wszystko tak i tak zna pół mojego życia a ja jego. Ta dziewczyna ma naprawdę szczęście że ma takiego chłopaka.
- Ja niezadługo wyjeżdżam. - powiedział cicho.
- Co ? - zapytałam z niedowierzaniem.
- Ale będę Cię odwiedzał. - obiecał mi.
- A kiedy dokładnie ?
- Dzisiaj w nocy. - powiedział cicho.
- Będę za tobą tęsknić wiesz ? Znam cię krótko ale czuję jakbym znała cię od bardzo dawna. - wyznałam czując jak łzy napływają mi do oczu.
- Ej mała nie płacz. - zaśmiał się brunet i przytulił mnie do siebie. - Też się tak czuję, jesteś jak młodsza siostrzyczka wiesz ?
- Wiem, a ty jak mój starszy braciszek. - zaśmiałam się czochrając mu włosy. Chwilę jeszcze pochodziliśmy po Los Angeles i wróciliśmy do hotelu. Poszliśmy do mnie do pokoju i położyliśmy się na łóżku. Zaczęliśmy oglądać paranormal activy 3.
- To jest za straszne. - stwierdziłam przykrywając poduszką sobie oczy.
- Przecież to strasznie nie jest. - stwierdził, kiwając głową na prawo i lewo. Wyłączyliśmy film i zaczęliśmy gadać na różne tematy. Za nim się obejrzeliśmy w pokoju panował pół mrok a zegar wskazywał godzinę 22.
- Ej ja już lecę. Będę tęsknić. - wyznał przytulając mnie do swojego umięśnionego ciała.
- Ja za tobą, też nie zapomnij o mnie. - powiedziałam. Przez pięć minuty staliśmy w uścisku aż Liam wyszedł. Poczułam jak po policzku spływa mi łza. Czemu ja tak szybko przywiązuję się do ludzi ? Jestem jakaś dziwna. Usiadłam na łóżku patrząc sucho w ścianę aż po chwili wszedł do mojego pokoju Bieber.
- Wszystko gra ? - zapytał wchodząc nie pewnie do pokoju.
- Tak.. tylko że Liam wyjechał. - powiedziałam czując jak łzy napływają mi do oczu ale się powstrzymałam.
- Przykro mi ale zawsze masz mnie jeszcze do towarzystwa. - poruszył brwiami siadając koło mnie. Objął mnie ramieniem a ja się wtuliłam w jego tors. Poczuł że się do niego przytuliłam to wzmocnił uścisk. Poczułam się tak bezpiecznie. Po chwili się od niego oderwałam. Położyłam się na łóżku a on koło mnie. Zaczęliśmy rozmawiać na różne tematy co dzięki czemu poznaliśmy się lepiej.
To już trzeci tydzień kiedy jestem w Los Angeles. Justin stał mi się bliską osobą, ale chcę wrócić do Atlanty. Choć boję się gdy tam wrócimy wróci stary on ale tego nie chcę, chcę by był taki jak tu. Opiekuńczy , zabawny , można z nim pogadać o wszystkim.
Wyszłam z pokoju i skierowałam się ku Justina. Zapukałam ale nikt nie odpowiedział więc weszłam bez pukania. I zobaczyłam artystyczny nie porządek. Spodnie na podłodze , niedbale pościelone łóżko , paczka chipsów na podłodze , nie domknięty laptop. Jednym słowem mówiąc masakra.
- Jesteś tu ? - zapytała rozglądając się po pokoju. Aż po chwili z łazienki wyszedł Justin.
- Jestem. - odezwał się psikając się perfumem. - I mam dla Ciebie dobrą wiadomość. - powiedział dumnie.
- Jaką ? - uniosłam brew ku górze patrząc oczekująco na bruneta.
- Za jakieś dwa dni wracamy do Atlanty ! - pokazał swoje białe zęby. - Cieszysz się ?
- Ee tak.. - powiedziałam zdziwiona, walczyłam teraz z dwoma sprzecznymi uczuciami. Chciałam wrócić do Atlanty i móc zobaczyć się z Claudią, ale bałam się że powróci dawny on.
- Mam przeczucie że nie. - patrzył na mnie badawczo podchodząc coraz bliżej.
- Boję się Justin. - wzynałam.
- Czego ?
- Że wrócisz dawny Ty.. że będzie tak jak dawniej a ja tego nie chcę. - powiedziałam na jednym wdechu.
- Mała, ile razy mam przepraszać się za przeszłość ? Wiesz że Natalie i kazała obiecuję Ci że od teraz będzie inaczej. - przytulił mnie do siebie, i znowu te uczucie że czuję się bezpieczna..
* * * *
Wiem że nuda, no i jestem z deka zawiedziona za trzy komentarze pod wcześniejszym rozdziałem :c. Mam wrażenie że te opowiadanie czyta coraz mniej osób..
Nowi bohaterowie :
Liam Payne. - Ma 18 lat. Mieszka w Londynie ale przeprowadza się do Stanów. Przyjaźni się z Maddie i traktują ją jak młodszą siostrę.
Zdjęcie.
Megan Black - Ma 17 lat i mieszka w Los Angeles. Zaprzyjaźniła się z Justinem i wkrótce przeprowadzi się do Atlanty. Ma chłopaka.
Zdjęcie.
Rozdział 4 „Nie zostawiaj mnie, nie dam sobie bez ciebie rady”
Zamknęłam oczy i wystawiłam głowę do słońca. Usłyszałam nagle czyjś głos za moimi plecami:
- Czemu się tak zachowujesz, widziałem tą awanturę przed domem. Co cie gryzie myszko ? - powiedział właściciel anielskiego głosu, czyli Justin.
- Nie wiem już sama. Powiedz, czemu się we mnie zakochałeś? – powiedziałam stojąc cały czas tyłem do niego.
- To bardzo dobre pytanie. Wiesz, w tobie jest coś takiego, co mnie do ciebie przyciąga. Te twoje spojrzenie, sposób w jaki do mnie mówisz, jest taki pełen uczuć. Nie wiem czemu mi nie chcesz zaufać. Amy, naprawdę Cię kocham.
- Ufam ci, ale nie wiem jak mogłeś zakochać się w tak prostej dziewczynie jak ja. Przecież nawet nic o mnie nie wiesz.
- Wiem jedno, kocham cię, a ty kochasz mnie.- odwróciłam się do niego i chciałam go pocałować zbliżyłam się do niego i już mieliśmy się pocałować, gdy powiedziałam:
- Nie możemy tego zrobić. Nie chce by wszyscy wiedzieli, że coś nas łączy, przepraszam –powiedziałam i odeszłam od niego kierując się do wyjścia z plaży. Justin podbiegł do mnie złapał mnie z rękę i uśmiechnął się do mnie, ja nic nie odpowiedziałam tylko się do niego wtuliłam. Paparazzi na pewno mają już tysiące zdjęć i jutro wszyscy będą wiedzieć, że jesteśmy parą. Jedyne co chciałam teraz zrobić, to zdjęcia. Uwolniłam się z jego objęć i trzymając się za rękę wróciliśmy do mojego domu. Po wejściu do środka poszłam do kuchni, by zrobić śniadanie. I dostałam olśnienia, przecież odkąd tu jestem nawet nie zrobiłam zakupów i nie mam nic do jedzenia. Trudno, wróciłam do salonu, gdzie siedział Justin i oglądał MTV. Przysiadłam się do niego i oglądałam TV. No proszę, znowu my. I zdjęcia z plaży. Mówiłam, że będzie ich pełno. Reporterka mówiła coś takiego: „Dziś rano dziewczyna Justina zrobiła duże zamieszanie, mówiąc, że są tylko znajomymi i nic ich nie łączy. Jednak mamy dowody, że między nimi coś iskrzy. Justin, jak widać, jest w niej zakochany po uszy. Dziś ma nawet wystąpić w programie „Ellen DeGeneres”, może tam gwiazda zdradzi swoje uczucia. Zapraszamy do oglądania programu o godz. 16.00, jutro.” – Justin popatrzył się na mnie, a ja na niego. Powiedział:
- Dlaczego powiedziałaś im, że nic nas nie łączy?
- A ty, dlaczego nie powiedziałeś mi, że idziesz do Ellen?
- Bo nie wiedziałem, pewnie zaraz dostanę telefon od Scootera. Ale odpowiedz na moje pytanie.
- Nie chciałam robić zamieszania, z resztą, byłam wkurzona, bo cały czas gdzieś nas śledzą. Nie wiem czy to wytrwam.
- Musisz, niedługo wszystko ucichnie, ale przyrzeknij mi jedno. Nie zostawisz mnie przez tych reporterów.
- Jasne, że nie kochanie, ale teraz idę wziąć prysznic- powiedziałam i poszłam na górę. Weszłam do łazienki i poszłam pod prysznic. Ciepłe krople wody zlatywały po moim ciele i mnie odprężały. Wyszłam spod prysznica i owinięta w ręcznik poszłam do garderoby po ciuchy. Do pokoju wszedł Justin, a ja akurat stałam przed drzwiami garderoby. Powiedziałam:
- Puka się, kochanie. Kultury cię nikt nie nauczył?
- No jakoś nie, ale wiesz co, w tym ręczniku wyglądasz bardzo seksownie. – powiedział i podszedł do mnie, pocałował mnie i dodał - Mam ochotę cię zjeść, kotku. – i zaczął mnie ponownie całować. Oderwałam się od niego i weszłam szybko do łazienki, ubrałam się w ciuchy, które już wcześniej wyjęłam. Wyszłam z łazienki i wzięłam swoją lustrzankę, schodząc na dół. Na kanapie siedział Justin. Podeszłam do niego i pocałowałam w policzek, mówiąc:
- Idę porobić zdjęcia, idziesz ze mną? – zapytałam i stanęłam przed nim.
- No jasne, że idę. – wstał i złapał mnie za rękę. Wyszliśmy z domu i co? Paparazzi. Wydusiłam z siebie tylko jedno słowo: ”Justin”, powiedziałam je z bólem. On chyba to zrozumiał i trzymając mnie za rękę szybko zaczął biec, ciągnąc mnie za sobą. Biegliśmy spory kawałek i dobiegliśmy do jakiejś dzikiej plaży, gdzie nie było nikogo. Było tam pięknie, idealne miejsce do zrobienia dobrych zdjęć. Od razu włączyłam aparat i zaczęłam robić zdjęcia. Podszedł do mnie Justin i powiedział:
- Czy ja też mogę zrobić zdjęcie, ale mojej księżniczce? – dałam mu aparat i on zaczął robić mi zdjęcia. Świetnie się przy tym bawiłam, wygłupiałam się i rzucałam po piasku. Później odebrałam mu aparat i zaczęłam dalej robić zdjęcia. Po skończeniu usiadłam na piasku i wpatrywałam się w fale. Justin usiadł za mną i objął mnie od tyłu opierając swój podbródek na moim ramieniu. Siedzieliśmy tak i nic się nie odzywaliśmy do siebie, chciałam się tylko cieszyć tym, że mam kogoś, kogo kocham, blisko siebie. Ciszę przerwał Justin:
- Kocham cię i nigdy nie przestanę – powiedział i pocałował moje ramię
- Ja też cię kocham. – powiedziałam i odwróciłam się do niego całując go. Położyłam się na nim, całując namiętnie. Położyłam się na pisku obok niego i powiedziałam:
- Jestem pewna, że cię kocham – on odwrócił głowę w moja stronę i uśmiechnął się do mnie. Nasze palce splotły się i długo tak leżeliśmy. Nagle zadzwonił mój telefon, odebrałam go:
- Tak, słucham?
- Dzień dobry, my dzwonimy z wydawnictwa „WorldPhotos”, dostaliśmy pani zdjęcia i mamy dla pani propozycję wyjazdu na tydzień do Ameryki Południowej w ramach szkolenia, a później nawet oferty pracy w naszych magazynach. Co pani na to? Prosimy o szybką decyzję, bo szkolenie ma się zacząć za dwa dni.
- Nie wiem, co mam powiedzieć. – powiedziałam zszokowana
- To dla pani wielka szansa. Może pani się przez to wybić, nasze magazyny są znane na całym świecie.
- Tak wiem, sama nawet jeden czytam, ale to poważna decyzja.
- Prosimy o szybką decyzję, naprawdę mamy mało czasu. Lecz nic na siłę, mamy bardzo dużo chętnych na pani miejsce.
- Zgadzam się! – powiedziałam pełna entuzjazmu.
- Dobrze, to proszę się jeszcze dziś zgłosić do nas. Nasza redakcja znajduje się na ulicy E Del Mar Blvd 368. Prosimy o jak najszybsze przybycie. Do zobaczenia.
- Do widzenia – rozłączyłam się i zaczęłam latać po całej plaży jak oszalała. Justin dziwnie się na mnie patrzył, w końcu wstał i mnie złapał, pytając, co się stało. Opowiedziałam mu wszystko, a on tylko się na mnie popatrzył i poszedł w stronę domu. Pobiegłam w jego stronę i go zatrzymałam patrząc mu w oczy, zapytałam:
- Justin, co się stało? Dlaczego się nie cieszysz?
- Co się stało ?! Wyjeżdżasz sobie teraz, a mnie zostawiasz z tym samego i mam się niby cieszyć?
- Ale z czym cię niby zostawiam? Nie rozumiem cię.
- Z miłością do ciebie. Nie chce żebyś wyjeżdżała, to jest tylko tydzień, ale dla mnie to wieki. Już raz tak kogoś straciłem i nie chcę, żeby to się powtórzyło. Rozumiesz ?! – wydarł się Justin
- Ale to jest dla mnie wielka szansa, nie chce cały czas żyć z kasy rodziców, a o tym szkoleniu marzyłam od dawna! – po policzku poleciały mi łzy i odeszłam od niego. Nagle złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie przytulając mocno. Dodałam - Nie chce cię stracić i to się nie stanie.
- Ale nie jedź. Nie zostawiaj mnie, nie dam sobie bez ciebie rady. – powiedział Justin z łzami w oczach.
- Jadę i nikt mnie nie zatrzyma. – powiedziałam i poszłam w stronę domu. Weszłam do środka i poszłam do garderoby po ciuchy. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i ubrałam się. Gotowa zeszłam na dół i poszłam do garażu po samochód, moje kochaneautko , które dostałam na te urodziny od rodziców. Wyjeżdżając z garażu zobaczyłam Justina siedzącego na schodach przed domem, twarz miał ukrytą w dłoniach. Pojechałam do redakcji.
Wysiadając z auta napadły mnie tłumy paparazzi, zadawali pytania: „Dlaczego nie powiedziałaś, że jesteś z Justinem?”, „Jak długo jesteście ze sobą ?”, „Co was tak naprawdę łączy?”, „Gdzie się poznaliście” i wiele innych. Miałam dosyć powiedziałam im: …
Zamknęłam oczy i wystawiłam głowę do słońca. Usłyszałam nagle czyjś głos za moimi plecami:
- Czemu się tak zachowujesz, widziałem tą awanturę przed domem. Co cie gryzie myszko ? - powiedział właściciel anielskiego głosu, czyli Justin.
- Nie wiem już sama. Powiedz, czemu się we mnie zakochałeś? – powiedziałam stojąc cały czas tyłem do niego.
- To bardzo dobre pytanie. Wiesz, w tobie jest coś takiego, co mnie do ciebie przyciąga. Te twoje spojrzenie, sposób w jaki do mnie mówisz, jest taki pełen uczuć. Nie wiem czemu mi nie chcesz zaufać. Amy, naprawdę Cię kocham.
- Ufam ci, ale nie wiem jak mogłeś zakochać się w tak prostej dziewczynie jak ja. Przecież nawet nic o mnie nie wiesz.
- Wiem jedno, kocham cię, a ty kochasz mnie.- odwróciłam się do niego i chciałam go pocałować zbliżyłam się do niego i już mieliśmy się pocałować, gdy powiedziałam:
- Nie możemy tego zrobić. Nie chce by wszyscy wiedzieli, że coś nas łączy, przepraszam –powiedziałam i odeszłam od niego kierując się do wyjścia z plaży. Justin podbiegł do mnie złapał mnie z rękę i uśmiechnął się do mnie, ja nic nie odpowiedziałam tylko się do niego wtuliłam. Paparazzi na pewno mają już tysiące zdjęć i jutro wszyscy będą wiedzieć, że jesteśmy parą. Jedyne co chciałam teraz zrobić, to zdjęcia. Uwolniłam się z jego objęć i trzymając się za rękę wróciliśmy do mojego domu. Po wejściu do środka poszłam do kuchni, by zrobić śniadanie. I dostałam olśnienia, przecież odkąd tu jestem nawet nie zrobiłam zakupów i nie mam nic do jedzenia. Trudno, wróciłam do salonu, gdzie siedział Justin i oglądał MTV. Przysiadłam się do niego i oglądałam TV. No proszę, znowu my. I zdjęcia z plaży. Mówiłam, że będzie ich pełno. Reporterka mówiła coś takiego: „Dziś rano dziewczyna Justina zrobiła duże zamieszanie, mówiąc, że są tylko znajomymi i nic ich nie łączy. Jednak mamy dowody, że między nimi coś iskrzy. Justin, jak widać, jest w niej zakochany po uszy. Dziś ma nawet wystąpić w programie „Ellen DeGeneres”, może tam gwiazda zdradzi swoje uczucia. Zapraszamy do oglądania programu o godz. 16.00, jutro.” – Justin popatrzył się na mnie, a ja na niego. Powiedział:
- Dlaczego powiedziałaś im, że nic nas nie łączy?
- A ty, dlaczego nie powiedziałeś mi, że idziesz do Ellen?
- Bo nie wiedziałem, pewnie zaraz dostanę telefon od Scootera. Ale odpowiedz na moje pytanie.
- Nie chciałam robić zamieszania, z resztą, byłam wkurzona, bo cały czas gdzieś nas śledzą. Nie wiem czy to wytrwam.
- Musisz, niedługo wszystko ucichnie, ale przyrzeknij mi jedno. Nie zostawisz mnie przez tych reporterów.
- Jasne, że nie kochanie, ale teraz idę wziąć prysznic- powiedziałam i poszłam na górę. Weszłam do łazienki i poszłam pod prysznic. Ciepłe krople wody zlatywały po moim ciele i mnie odprężały. Wyszłam spod prysznica i owinięta w ręcznik poszłam do garderoby po ciuchy. Do pokoju wszedł Justin, a ja akurat stałam przed drzwiami garderoby. Powiedziałam:
- Puka się, kochanie. Kultury cię nikt nie nauczył?
- No jakoś nie, ale wiesz co, w tym ręczniku wyglądasz bardzo seksownie. – powiedział i podszedł do mnie, pocałował mnie i dodał - Mam ochotę cię zjeść, kotku. – i zaczął mnie ponownie całować. Oderwałam się od niego i weszłam szybko do łazienki, ubrałam się w ciuchy, które już wcześniej wyjęłam. Wyszłam z łazienki i wzięłam swoją lustrzankę, schodząc na dół. Na kanapie siedział Justin. Podeszłam do niego i pocałowałam w policzek, mówiąc:
- Idę porobić zdjęcia, idziesz ze mną? – zapytałam i stanęłam przed nim.
- No jasne, że idę. – wstał i złapał mnie za rękę. Wyszliśmy z domu i co? Paparazzi. Wydusiłam z siebie tylko jedno słowo: ”Justin”, powiedziałam je z bólem. On chyba to zrozumiał i trzymając mnie za rękę szybko zaczął biec, ciągnąc mnie za sobą. Biegliśmy spory kawałek i dobiegliśmy do jakiejś dzikiej plaży, gdzie nie było nikogo. Było tam pięknie, idealne miejsce do zrobienia dobrych zdjęć. Od razu włączyłam aparat i zaczęłam robić zdjęcia. Podszedł do mnie Justin i powiedział:
- Czy ja też mogę zrobić zdjęcie, ale mojej księżniczce? – dałam mu aparat i on zaczął robić mi zdjęcia. Świetnie się przy tym bawiłam, wygłupiałam się i rzucałam po piasku. Później odebrałam mu aparat i zaczęłam dalej robić zdjęcia. Po skończeniu usiadłam na piasku i wpatrywałam się w fale. Justin usiadł za mną i objął mnie od tyłu opierając swój podbródek na moim ramieniu. Siedzieliśmy tak i nic się nie odzywaliśmy do siebie, chciałam się tylko cieszyć tym, że mam kogoś, kogo kocham, blisko siebie. Ciszę przerwał Justin:
- Kocham cię i nigdy nie przestanę – powiedział i pocałował moje ramię
- Ja też cię kocham. – powiedziałam i odwróciłam się do niego całując go. Położyłam się na nim, całując namiętnie. Położyłam się na pisku obok niego i powiedziałam:
- Jestem pewna, że cię kocham – on odwrócił głowę w moja stronę i uśmiechnął się do mnie. Nasze palce splotły się i długo tak leżeliśmy. Nagle zadzwonił mój telefon, odebrałam go:
- Tak, słucham?
- Dzień dobry, my dzwonimy z wydawnictwa „WorldPhotos”, dostaliśmy pani zdjęcia i mamy dla pani propozycję wyjazdu na tydzień do Ameryki Południowej w ramach szkolenia, a później nawet oferty pracy w naszych magazynach. Co pani na to? Prosimy o szybką decyzję, bo szkolenie ma się zacząć za dwa dni.
- Nie wiem, co mam powiedzieć. – powiedziałam zszokowana
- To dla pani wielka szansa. Może pani się przez to wybić, nasze magazyny są znane na całym świecie.
- Tak wiem, sama nawet jeden czytam, ale to poważna decyzja.
- Prosimy o szybką decyzję, naprawdę mamy mało czasu. Lecz nic na siłę, mamy bardzo dużo chętnych na pani miejsce.
- Zgadzam się! – powiedziałam pełna entuzjazmu.
- Dobrze, to proszę się jeszcze dziś zgłosić do nas. Nasza redakcja znajduje się na ulicy E Del Mar Blvd 368. Prosimy o jak najszybsze przybycie. Do zobaczenia.
- Do widzenia – rozłączyłam się i zaczęłam latać po całej plaży jak oszalała. Justin dziwnie się na mnie patrzył, w końcu wstał i mnie złapał, pytając, co się stało. Opowiedziałam mu wszystko, a on tylko się na mnie popatrzył i poszedł w stronę domu. Pobiegłam w jego stronę i go zatrzymałam patrząc mu w oczy, zapytałam:
- Justin, co się stało? Dlaczego się nie cieszysz?
- Co się stało ?! Wyjeżdżasz sobie teraz, a mnie zostawiasz z tym samego i mam się niby cieszyć?
- Ale z czym cię niby zostawiam? Nie rozumiem cię.
- Z miłością do ciebie. Nie chce żebyś wyjeżdżała, to jest tylko tydzień, ale dla mnie to wieki. Już raz tak kogoś straciłem i nie chcę, żeby to się powtórzyło. Rozumiesz ?! – wydarł się Justin
- Ale to jest dla mnie wielka szansa, nie chce cały czas żyć z kasy rodziców, a o tym szkoleniu marzyłam od dawna! – po policzku poleciały mi łzy i odeszłam od niego. Nagle złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie przytulając mocno. Dodałam - Nie chce cię stracić i to się nie stanie.
- Ale nie jedź. Nie zostawiaj mnie, nie dam sobie bez ciebie rady. – powiedział Justin z łzami w oczach.
- Jadę i nikt mnie nie zatrzyma. – powiedziałam i poszłam w stronę domu. Weszłam do środka i poszłam do garderoby po ciuchy. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i ubrałam się. Gotowa zeszłam na dół i poszłam do garażu po samochód, moje kochaneautko , które dostałam na te urodziny od rodziców. Wyjeżdżając z garażu zobaczyłam Justina siedzącego na schodach przed domem, twarz miał ukrytą w dłoniach. Pojechałam do redakcji.
Wysiadając z auta napadły mnie tłumy paparazzi, zadawali pytania: „Dlaczego nie powiedziałaś, że jesteś z Justinem?”, „Jak długo jesteście ze sobą ?”, „Co was tak naprawdę łączy?”, „Gdzie się poznaliście” i wiele innych. Miałam dosyć powiedziałam im: …
Heej ;* .
Jest już po imprezceee . Było zajebiście . Ale nie dziwię się bo byłam z moimi dziewczynkamii ; *** . Kocham je normalnie . To wszystkoo na dziś paa ; *** .
Jest już po imprezceee . Było zajebiście . Ale nie dziwię się bo byłam z moimi dziewczynkamii ; *** . Kocham je normalnie . To wszystkoo na dziś paa ; *** .
Bo tylko w bajkach są szczęśliwe happy endy . W rzeczywistości są one koszmarami , najgorszymi jakimi dziewczyny mogą przeżywać .
`. A może lepiej było by gdyby nas nie było na tym popieprzonym świecie . Nigdy byśmy nie cierpieli , byśmy nie byli ranieni ani nawet udawali , że wszystko jest w porządku . Tylko jedno machnięcie . . .
Tu Róża.
I dokładnie to co powiedziała Lenka ( czy tam napisała ). To jest nasz zespół. Nasz.!
Moim mężem jest Harry i do jego fanek. Mówię wam, że on jest mój i żadne moce tego nie zmienią. Ani wy. Wy nie jesteście tego w stanie zmienić bo MY JESTEŚMY ICH NAJWIĘKSZYMI FANKAMI.! Kropeczka ; ).
Lena wariuje i sieje demolke w moim pokoju. Z resztą jak zawsze. ;P
Dokładnie, wstydzimy sie zejść na dół bo tam sa koledzy mojego brata. :>
Ale z tym Harrym.. Mmmmmmmmmmmmmmmmmmmm.♥ Tak go objąć pocałowac. Ciasteczko.
No a więc poznaliście moje nazwisko : P
Róża Styles.♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
O tak. ;D
No dobra lenie znudził się balonik i patrzy się na mnie jakbym była Tostem. Musze wiać, albo ja dokarmić. Kurde skończyła mi sie karma dla lemurów. Dobra wezme od Królika. :>
Wow.. nie ma głupawki. Sukces.! Moja mikstura działa ;P.!
Hhahahahhahahahhahah ;>
Podsumowując:
Róża + Harry = Małżeństwo Styles.
Lena + Zayn = Małżeństwo Malik.
Piekne nazwiska.. :D:D
Dobra idę.
I dokładnie to co powiedziała Lenka ( czy tam napisała ). To jest nasz zespół. Nasz.!
Moim mężem jest Harry i do jego fanek. Mówię wam, że on jest mój i żadne moce tego nie zmienią. Ani wy. Wy nie jesteście tego w stanie zmienić bo MY JESTEŚMY ICH NAJWIĘKSZYMI FANKAMI.! Kropeczka ; ).
Lena wariuje i sieje demolke w moim pokoju. Z resztą jak zawsze. ;P
Dokładnie, wstydzimy sie zejść na dół bo tam sa koledzy mojego brata. :>
Ale z tym Harrym.. Mmmmmmmmmmmmmmmmmmmm.♥ Tak go objąć pocałowac. Ciasteczko.
No a więc poznaliście moje nazwisko : P
Róża Styles.♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
O tak. ;D
No dobra lenie znudził się balonik i patrzy się na mnie jakbym była Tostem. Musze wiać, albo ja dokarmić. Kurde skończyła mi sie karma dla lemurów. Dobra wezme od Królika. :>
Wow.. nie ma głupawki. Sukces.! Moja mikstura działa ;P.!
Hhahahahhahahahhahah ;>
Podsumowując:
Róża + Harry = Małżeństwo Styles.
Lena + Zayn = Małżeństwo Malik.
Piekne nazwiska.. :D:D
Dobra idę.
A tu zdjęcie mojego Misiaczka ; )
Paa.♥
Paa.♥
Może o prostu lepiej byłoby się poddać . Tak normalnie odciąć sb żyły i zapomnieć o otaczającym mnie świecie . Może byłoby potem każdemu lepiej , być w pamięci .
Czy to możliwe aby jedna chwilka była najlepszą chwilą Twojego życia ? Chwila która trwa może być najlepszą z Twoich dni , Z Twoich dni !?





