Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

mojego zdrowia. Żebym przypadkiem nie okwitła z tego całego szczęścia typu nadgodziny w pracy i delikatne aluzje mężowskiego dotyczące powiększenia rodziny, dopadły mnie jakieś problemy z nerkami. Byłam u lekarza, kazał nie brać leków i wykonać podstawowe badania (kreff, motsch, USG jamy brzusznej). Dwa pierwsze zaliczyłam dziś rano - wyniki w piątek, USG czeka mnie dopiero w przyszłym tygodniu.
A weekend ciekawy: w piątek integracja działowa, w sobotę - wesele kolegi Mojego. W sumie nie wiem, jak dam radę, ale gdy tak pomyślę, że Panna Młoda jest w 2 miesiącu ciąży i że ona dopiero ma niekomfortową sytuację... Stres spowodowany ślubem (ja miałam zawał!), do tego pewnie jakieś rewolucje związane z ciążą... Jestem w nieco lepszym położeniu ;)
Żyję teraz z dnia na dzień, czas zapierdziela mi jak szalony. A niby nic takiego się nie dzieje. Wciąż dużo rzeczy mnie stresuje, wciąż nie lubię nagłych zwrotów akcji, wciąż jestem uparta. Ale na pewno więcej myślę nad sobą: nad tym, co mówię, piszę... Choć momentami zachowuję się jak dziecko :P No ale chyba na tym polega radość życia, żeby tego dziecka w sobie nie zabijać??? I to tyczy się wielu aspektów...
Moje nery :( Oby to nie było nic poważnego... Choć na razie jeszcze się aż tak bardzo nie boję. Nauczono mnie bać się jedynie REALNEGO i PEWNEGO zagrożenia.
...
A, idę spać.
Branoc.
19.06.2013 3 minuty temu

Boże, ona jedna dziś sprawiła, że się uśmiechnęłam i tak mi się fajnie zrobiło :333 Słodka jest.
Piszemy tylko przez neta ;=; Ale ona i tak napisała "Wiesz, że w tej chwili jestem w stanie Ci zaufać bardziej, niż komukolwiek z reala, którego znam kilka lat?" jak mi miło to słyszeć, chociaż to od osoby z neta ale i tak mi jest tak teraz zajebiście :3333 Jest cudowna
19.06.2013 22 minuty temu
Obudziwszy się rano, poczułam czyjeś silne ramiona oplatające moją talię w pasie. Przetarłam oczy i ziewnęłam. Podniosłam swoją głowę do góry i ujrzałam słodko śpiącego blondynka. Sama pod wpływem tego słodkiego widoku uśmiechnęłam się. Jakoś wyswobodziłam się z uścisku 'kolegi'. Zgarnęłam z kanapy koc, którym bez zbędnych ceregieli okryłam Horan'a. Spojrzałam na zegar wiszący na ścianie.
- 5.53. O tej godzinie to ja jeszcze smacznie śpię.-pomyślałam. Po cichutku pomaszerowałam do pokoju. Po cichu zamknęłam za sobą drzwi. Leniwie przeciągnęłam się cichutko jęcząc. Spanie na kanapie wdało się we znaki. Masując obolałe miejsce na plecach podeszłam do szafy. Przykucnęłam na przeciw niej. W końcu zdecydowałam się na coś luźnego.

Włosy rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Przeczesując dłonią włosy, wkroczyłam do kuchni. Pomyślałam aby zrobić chłopakom śniadanie. Pozwolili mi zostać tu całe wakację więc chociaż w małym stopniu się im odwdzięczę. Postanowiłam usmażyć naleśniki. Wiem, że Louis uwielbia moje naleśniki, więc mam nadzieję, że pozostałym też przypadną do gustu. Szybko uszykowałam potrzebne składniki dokładnie wszystko ze sobą mieszając. Na patelnie równomiernie rozlałam zrobione ciasto, tworząc w ten sposób małe placuszki. Każdemu zrobiłam taką samą porcję. Ładnie udekorowałam wszystko owocami. Nakryłam do stołu po czym rozstawiłam talerze. Zaparzyłam dzbanek kawy i dzbanek miętowej herbaty. Nie mam pojęcia co Oni lubią, dla tego jest i kawa i herbata. Położyłam przy każdym talerzu kubek, a sama zajęłam miejsce przy stole. Dosyć dużo czasu mi to wszystko zajęło. Była już 8,27. No nic, najwyżej zjedzą zimne. Sama chwyciłam już nóż do ręki i powoli przystawiłam go do mojego dzieła.
-Co tak pięknie pachnie?-do kuchni wszedł zaspany Zayn.
-Zrobiłam śniadanie.-uśmiechnęłam się przyjaźnie.
-Już się cieszę, że z nami mieszkasz.-wyszczerzył się zajmując swoje miejsce.
-No, no. Nie licz na zbyt wiele.-wystawiłam mu język.
-Znam ten zapach, znam ten zapach, znam ten zapach.-do kuchni wszedł uradowany Louis.
-Też się cieszę, że Cię widzę braciszku. - uśmiechnęłam się i cicho zaśmiałam.
-Nie gadaj tylko daj naleśniki.-potarł dłoń o dłoń.
-Usłyszałem naleśniki.?!-w kuchni zmaterializował się Naill.
-Tak. Siadaj i jedz póki ciepłe.-gestem ręki zaprosiłam go do jedzenia.- Brakuje jeszcze Liam'a i Harry'ego.
-Pójdę ich obudzić.-chciał wstać od stołu Zayn.
-To nie będzie juz konieczne.-do kuchni wkroczyli chłopcy.
-Smacznego.-grzecznie powiedział Liam.
-Dziękuję.-uśmiechnęłam się. Posiłek zjedliśmy głównie w ciszy. Nie wliczając w to kilku zamian zdań między sobą
-Co dzisiaj macie w planach?-zapytałam przerywając ciszę.
-Dzisiaj...-zamyślił się Harry.-Nie wiem.-wzruszył ramionami.
-Na prawdę świetnie gotujesz.-przyznał z pełną buzią Horan.
-Dziękuję.
-Tylko trochę tego mało.-zasmucił się Louis.
-Haha.-zaśmiałam się widząc jego minę.
-Nie śmiej się ze mnie. Jestem głodny.-zasmucił się.
-No dobrze.-wywróciłam oczami i wstałam od stołu.
-A ty gdzie?-zapytał Liam.
-Yyy. Do kuchenki?-powiedziałam. Spokojnie podeszłam do piekarnika i z reszty ciasta która mi została narobiłam naleśniki. Nałożyłam je wszystkie na duży talerz i położyłam na środku stołu.
-Jeee!-uradował się blondynek.
* * *
-Może oprowadzimy Sam po mieście? -zapytał Niall z garścią chipsów w ręku.
-Niall gdzie ty to wszystko mieścisz?-zwróciłam się go chłopaka.
-Lepiej nie wiedzieć.-zaśmiał się Harry.
-Daj Niall'owi cokolwiek do jedzenia, on wchłonie to jak worek bez dna. Nie ważne co konkretnie mu dałaś.-wzruszył ramionami Louis.
-Wracając do tematu. Idziemy?-powiedział Niall.
-Ta.
-Czemu nie.
-Jasne.-posypały się odpowiedzi chłopców.
-No okej tylko się przebiorę.-biegiem pobiegłam na górę. Szybko przebrałam się i wróciłam do salonu.
-No, no. Tylko -spojrzał na zegarek Zayn - 7 minut? Imponujące jak na dziewczynę.-uśmiechnął się.
-Idziemy?-pominęłam temat szykowania się. Zamknęliśmy don na klucz i udaliśmy się w nieznanym mi kierunku.
-To dokąd idziemy?-zapytałam się.
-Spacerek nam nie zaszkodzi.-uśmiechnął się Zayn.-Do parku.

Siedziałam na ławce pijąc powoli mój truskawkowy sok.. Patrzyłam jak chłopcy robią z siebie idiotów i wygłupiają się jakby mieli 10 lat. Siedząc tak i rozglądając po parku, zauważyłam młodą dziewczynę. Tak bardzo mi kogoś przypominała. Kiedy tak główkowałam się kim ona jest i skąd ją znam, usłyszałam:
-Samanta?-podniosłam głowę i ujrzałam tę dziewczynę.
-Shannon Rose Lane? To na prawdę Ty Shannon?-uśmiechnęłam siś promiennie gdy dziewczyna pokiwała głową na tak.- Tyle lat minęło. Tak dawno Cię nie widziałam. Wiesz jak tęskniłam ? wyobrażasz to sobie jak mi Ciebie brakowało? Dlaczego tak nagle wyjechałaś? Coś się stało? Mi możesz powiedzieć. Tak bardzo tęskniłam Shann. Z resztą Jessica też.-mówiłam nie dopuszczając dziewczynę do wypowiedzenia słowa.
- Znowu dostałaś słowowtoku.-zaśmiała się przykładając mi dłoń do ust.
-Opowiadaj.- Usiadłyśmy na ławce.
-Musiałam wyjechać. Tak bez pożegnania. Moja mama miała wypadek i została przywieziona do szpitala w Londynie. Tata aby być blisko mamy kupił mieszkanie w sercu Londynu niedaleko szpitala. Przez całe tamtejsze wakacje, dotrzymywałam towarzystwa mamie. Jej stan był ciężki. Potrzebowała wsparcia bliskich. Kiedy wróciłam do Doncaster... Bałam... Bałam się wam po wszystkim spojrzeć w oczy. Było mi głupio, że po tak długim czasie rozłąki, bez słowa pożegnania, wróciłam do domu. W tedy postanowiłam zostać już w Londynie.-uśmiechnęła się blado.
-Och Shann. Dobrze wiesz, że my wszystko byśmy zrozumieli. Jesteś naszą przyjaciółką i bardzo Cię kochamy. Jesteś jak siostra Shannon.-przytuliłam się do niej mocno.-Tak bardzo tęskniłam.
-Ja też tęskniłam Sam.-po jej policzkach zaczęły spływać łzy.
-Nie płacz bo ja tez się popłaczę.-Zaczęłam szybko mrugać aby nie dopuścić do wypłynięcia łez.
-Przeprasza. Przepraszam Cię za wszystko.-wybuchnęła płaczem.
-Nie masz za co kochanie. Rozumiem Cię.-sama zaczęłam płakać. Tak ze szczęścia. Po 2 latach spotkałam swoją najlepszą przyjaciółkę. Chyba rozumiecie jak bardzo się cieszę z tego wszystkiego.
-Dlaczego właściwie płaczemy?-zapytała wycierając łzy.
-Nie mam pojęcia Rose.-uśmiechnęłam się.
-A ty co robisz w Londynie?-zapytała.
-Przyjechałam na całe wakacje do Louis'a. Ale szukam też mieszkania dla siebie bo dostałam się do tutejszej szkoły muzycznej.-odpowiedziałam jej.
-To Louis też tu jest? Tak dawno go nie widziałam. No, nie licząc wywiadów i w ogóle.-machnęła ręką.
-Czy ktoś wymawia...-Urwał kiedy podszedł do nas.-Sam czemu płaczesz?-zwrócił się do mnie.-Shannon?-popatrzył z wytrzeszczonymi oczami na blondynkę.
-Tak Louis to ja.-z uśmiechem wytarła resztę łez.
-jejku ale ty wyrosłaś. Taka juz z Ciebie kobieta. No i bardzo ładna.-zalotnie się uśmiechnął.
Odchrząknęłam.-Louis. Nie flirtuj. Zapominasz się.-pogroziłam mu palcem.
-Przepraszam Sami.-zamrugał oczętami.
-A gdzie jest Hannah?-zapytałam.
-A Hannah pewnie gdzieś się włóczy ze swoim lowelaskiem.-wywróciła oczami.
-Louis!!-krzyczał Zayn.-Ooo. Przepraszam.-powiedział kiedy spojrzał, że nie jesteśmy sami.-Jestem Zayn Malik.-podał jej dłoń.
-Shannon Lane.-uścisnęła ją z promiennym uśmiechem na ustach.

_________________________________-

Shannon Rose Lane.
Najlepsza przyjaciółka Sami i Jess. Ma 18 lat. Urodzona w Doncaster Anglia. Ma młodszą siostrę Hanne. Jej mama zwinęła podczas leczenia po wypadku samochodowym. Mieszka z siostrą. Jej tata pracuję w Stanach Zjednoczonych, jest menadżerem jakiegoś wokalisty. (później okaże się jakiego). Jej hobby jest moda i fotografia. Miła, kochana i wrażliwa dziewczyna.
Singielka.

Hannah Jade Lane.
Młodsza siostra Shannon. Ma 17 lat. Aktualnie ma chłopaka. Szalona, słodka imprezowiczka.

2 nowe postacie ;) . Tak więc mamy 4 rozdział ;3 Mam nadzieję, że się spodoba i w ogóle skomentujecie ;)
Dobranoc miśki <3 xx
Natalia <3
19.06.2013 23 minuty temu

Hejka;) No to dzisiaj bylo dziwnie. Rano dostalam opiernicz od nauczycielki ze nie przechodze po pasach, jechalam po bluzke na zakonczenie roku i jej nie kupilam, spotkalam takiego jednego frajera, taki maly dzieciak mn wkurzal, bylam na rowerze i nie moglam podjechac pod gore bo zmienilysmy troche trase, Kornelia uswiadomila mi pewna dolujadą o mn rzecz (ale nie wazne) jak wracalam ze szkoly szlam za bandą Modnisia i mr.Doleczka, prawie rozjechal mn samochod, i nie schudlam prawie nic przez tydzien... Ta nie no to jest moje szczescie. Jak wracalam do domu to sie smialam ze jeszcze brakuje mr.Doleczka zeby mn wkurzyl swoją geba. Co za dzien. A i jeszcze spotkalam rodzicow bylego juz Louisa tak mnie zmierzyli jak im powiedzialam dzien dobry ze myslalam ze mn zabują. Nie no ja nwm co im o mn nagadala, ale wiadomo ze rodzice zawsze bd po stronie swoich dzieci. Mam nadzieje ze jutro bd lepiej i wgl oby tam. Zyczcie mi szczescia;*
19.06.2013 27 minut temu
-"Martyna! Ty masz leżeć migiem do łóżka!"
-"Nie."
Odpowiedziałam stanowczo. Musiałam teraz postawić na swoim bo by się nie uspokoili. Daniel puścił Patryka, wstał i spojrzał się na mnie.
-"Nie ma żadnego nie. Nie dość że powinnaś leżeć i odpoczywać to się mieszasz w sprawy moje i tego tam gnojka."
-"Hmm.. mi się wydaje że to są też moje sprawy.."
-"Nie pleć głupot, okey? idź się położyć."
-"Mówiłam już. Nie."
-"A czy ja się ciebie pytam? Mówię że masz się położyć!"
-"Pfff. To tym bardziej niee."
-"Chcesz się zachowywać jak małe dziecko?"
-"Jak na razie to wy oboje zachowujecie się jak małe dzieci! Albo i jeszcze gorzej!"
-"Że niby my?"
-"Tak wy!!"
Spojrzeli się po sobie. Ich miny- bezcenne! Spojrzałam się na Patryka.
-"Wyjdź."
-"Czemu?"
-"Bo nie chcę cię widzieć więcej na oczy."
-"A co ja niby zrobiłem?"
Wciął się Daniel.
-"Właśnie! Co on zrobił, powiedział?"
-"On już dobrze wie co, a teraz Patryk won!"
-"No dobra.. dobra.. to pa pa Martuniu!"
-"Nie mów do mnie Martuniu łosiu!"
-"Ja niby łoś?"
-"Tak ty!!"
-"No chyba nie."
-"Dobra! Wynocha! Mam ci to przeliterować?"
-"Ty tak ślicznie literujesz że poproszę!"
Daniel spojrzał się na niego wściekłym wzrokiem.
-"Czy ty gościu nie przesadzasz? Ja tu stoję jakbyś nie wiedział!"
-'Ta.. widzę i co?"
-"Bym coś odpowiedział ale się powstrzymam!"
-"Tak bo ty taki grzeczny chłopczyk jesteś że aż rzygać się chce."
-"Nie na zaraz mu przyje.. emm.. przywalę.."
-"Ha! i co nie jesteś aż taki kulturalny! ha!"
-"Mam ciebie dosyć, wyjdź łaskawie.."
Podeszłam do Patryka. Hmm.. był wyższy ode mnie na cóż.. uderzyłam go w policzek, a on spojrzał się na mnie dziwnie.
-"Za co to ..?"
-"Mam wymieniać? Za twoją głupotę, debilizm,brak kultury?"
-"OO Daniel wymienia twoje cechy!"
-"Patryk! Teraz przegiąłeś!"
-"Ooo.. Martynka się wkurzyła.. ohoh.. już się boję."
-"Taki pewny jesteś?"
-"Taak."
-"Okey."
Podwinęłam swoje rękawki dłoń zgięłam w piąstkę i przyłożyłam mu z całej swojej siły w twarz. Patryk zatoczył się i upadł na podłogę a Daniel spojrzał się na mnie z podziwem a zarazem ze zdziwieniem.
-"No, no, no walkę wygrała panna Moon! Brawaa!"
Stanął przede mną i mnie przytulił.
-"Możesz mnie nie puszczać Daniel..?"
-"Ja cię nigdy nie puszczę!"
Spojrzał się na mnie swoimi pięknymi niebieskimi oczami. Serce zaczęło bić mi szybciej.O mamusiu! Jeszcze nigdy nie było mi tak dobrze. Pierwszy raz od jakiegoś czasu czuję że nie jestem sama, wiem że komuś na mnie zależy, że mam kogoś obok siebie! Znowu zatonęłam w jego oczach.
-"Ale tak nigdy przenigdy?"
-"Tak."
-"Obiecujesz?"
-"Nie, nie obiecam tego."
-"Szkoda."
Zrobiło mi się smutno..
-"Ja nie obiecam ci tego tylko przysięgnę!"
Uśmiechnęłam się.
-"Wiesz że..?"
-"Że?"
-"Kocham cię."
-"Ja ciebie też!"
Uśmiechnęliśmy się do siebie.
-"No to teraz Martynka grzecznie się położy, a ja pójdę po jakąś pielęgniarkę żeby pomogła ci podłączyć kroplówkę i żeby zrobiła coś z tym tutaj o dywanem."
-"Okey, czekam tylko wróć szybko."
-"Okey, to wrzucam siódmy bieg."
-"Hehe, okey."
Położyłam się na łóżku a głowę oparłam wygodnie na poduszce.Nagle usłyszałam jak ktoś mnie woła...

______________________________________________________________________
czytasz?= komentuj
to dla mnie ważne :)
19.06.2013 28 minut temu
Wyrządziłeś mi większe spustoszenie, niż sądziłam. Nie umiem zaufać. Powinno być dobrze, a nie jest. Boję się, że stanie się to, co wcześniej. Że znów zostanę przeżuta, strawiona, znowu przeżuta i wysrana sraczką. Tak. To jest chyba dobre określenie. Chujowo. Cały czas kocham. Brakuje mi Go. Po prostu jego osoby. Nikt nie będzie w stanie mi tego zastąpić. Kocham, chociaż kurwa przecież nie mogę.

Nuta.
Moje dzieci będą wychowane na Rapie. Prosiłabym o like. Z góry dzięki.. Czarnaa.
19.06.2013 28 minut temu

23

Nic się nie dzieję, nuda, monotonia, pustka, brak zajęcia. Brak chęci ?



Może zacznę od tego, że mieszkam w domu z dwoma piętrami. W sumie dziwię się, że jeszcze stoi. Przetrwał wojnę, więc chyba przetrwa wszystko. Mieszkam w nim z Mamą, jej nowym facetem, ich dzieckiem i moją siostrą. Wszystko byłoby normalnie, gdyby nie mieszkał z nami mój ojciec. Nie ma za co wynająć mieszkania, więc zwalił się nam na głowę (jest zameldowany, więc nie da się nic z tym zrobić, ponieważ dom należy do jego rodziny). Oczywiście zajął mniejszy pokój mojej siostry, więc ona musiała 'przeprowadzić' się do mojego. Dawałam radę znosić to, że pije, choć naprawdę wkurwiające jest to, gdy przychodzi pijany i pierdoli o swoich poglądach (np że dzieci to się powinno napierdalać, bo gdy się tego nie robi to wyrasta takie pokolenie jak moje) zatruwa nam życie, nie daje spokoju.

Tak. Jakoś to znosiłam.. do teraz. Przez półtora roku nie piła nic ze względu na dziecko. Jednak od kilku dni jej odbiło, codziennie pije, nigdy tak nie robiła. Raz mniej, raz więcej, ale wieczorem już widać, że jest podchmielona. Próbowałam z nią o tym gadać (w końcu przed ciążą też piła, ale nie codziennie, zazwyczaj kończyło się na kilku piwkach w sobotę). Naprawdę mam nadzieje, że to tylko chwilowe zachowanie spowodowanie tym, że w końcu może napić się czegoś mocniejszego..



Mam już tego dosyć. Nie chcę żeby moje życie tak wyglądało dopóki się nie wyprowadzę lub nie zabiję. Myślałam o tym, żeby próbować coś zmienić w sobie. W końcu wakacje- miałabym czas na ogarnięcie się. Ale jak zwykle kłoda pod nogi i to jeszcze grubo przed linią startu.

Przeznaczenie, jeśli istniejesz to wiedz, że cię znajdę.


19.06.2013 36 minut temu

4 ;)
19.06.2013 37 minut temu

3 ;)
19.06.2013 38 minut temu

2 ;)
19.06.2013 38 minut temu

1 ;)
19.06.2013 39 minut temu

Szansa na przyjaźń

Przyjaciel potrzebny,
ale kiedy go nie ma,
samotność się odczuwa...
Modlitwa czasami nie pomaga,
bo on cudownie się nie zjawia.
Potrzebny w każdym momencie życia,
lecz sny nie zawsze się spełniają.
Nadzieję pokłada się w ludziach,
lecz oni nie zawsze odwzajemniają,
przyjaźń którą im się ofiarowuje.
Może tylko raz,
może tylko jedną szansę los daje,
by dostrzec w kimś przyjaciela,
nim on na zawsze się nie oddali,
i nadziei kogoś na przyjaźń pozbawi.



Spotkanie przyjaciela

Jeśli spotkasz przyjaciela,
nie pozwól mu odejść,
dopóki w przyjaźń wierzysz.
Lecz to nie takie proste,
wiele ścieżek wydeptanych,
którymi samotnie trzeba przejść,
może gdzieś tam bratnią duszę spotkać,
ale najpierw wiele rozczarowań zaznać,
samotności w tłumie ludzi.
Gdzie żadne serce nie jest dla Ciebie...
roześmiane twarze, leczy nie w Twoją stronę.
Może na końcu tej drogi ktoś czekać będzie,
i wtedy nazwiesz go przyjacielem.

_________________________________________________

Niestety nie znam autorów tych dwóch wierszy :(
19.06.2013 52 minuty temu

Nienawidzę takich dni jak ten.Sama nie wiem czego chcę.Chociaż nie,wiem.Jego ramion.Czuć jego dotyk,zapach,widzieć go,słyszeć.Móc znów go pokochać..
Czy to kiedyś mi przejdzie? Zbieram się od pieprzonego grudnia i wciąż jest źle.






-To jest tyle warte,co nic.
-O,mam z tym coś wspólnego.
19.06.2013 o godz. 22:12
Dzisiaj niestety ale nasze wakacje dobiegają końca.
Jesteście pewnie ciekawi co się wydarzyło w ostatnich dniach a więc tak może szczerze powiedzieć ,że były to najlepsze chwile wakacji.Na pewno dla tego,że pogodziłam się z Justinem i teraz jesteśmy przyjaciółmi.W sumie to ostatnie dni spędziłam tylko z nim często chodziliśmy na sale taneczną i się wygłupialiśmy ale nie tylko nauczyłam się od Biebera mnustwa nowych kroków i nawet stworzyliśmy razem choerografie do jego nowej piosenki i po pozwoleniu Brauna wrzuciliśmy ją na You-Tube.Resztę czasu poświęcaliśmy na odpoczynek przy morzu.A wieczorami oczywiście chodziliśmy do nocnych klubów.Raz Justin się tak opił ,ze próbował mnie przelecieć na parkingu ale nie byłam na niego zła bo dobrze wiedziałam w jakim jest stanie na szczęście ja byłam trzeźwa i wybiłam mu ten durny pomysł w głowy.Po zrobieniu porannej rutyny.Gotowa http://weheartit.com/entry/65133974 wyszłam z pokoju i zjechałam windom na du gdzie czekała już na mnie reszta z bagażami.

***
Szybkim krokiem udaliśmy się na odpraw ponieważ mieliśmy pół godzinny na lotnisku.Po przekroczeniu bramy lotniska zgłupiałam było na nim pełno foto reporterów.Nie powiem było ty dziwne ale no cóż pewnie przylatuje dzisiaj jakaś gwiazd.Nie zauważyłam na wet kiedy fotografowie nas otoczyli a błysk fleszy bił mi po oczach.Przepchneliśmy się dalej a tam kolejna niespodzianka tłum rozwżeszczanych fanek krzyczących chyba 'Justin".Zdziwiłam się no bo przecież jeszcze nikt nie wiedział ,że Bieber znowu wraca na szczyt.Szybko przeszliśmy przez wszystkie bramki i 5 min przed startem zajęliśmy swoje miejsca byłam bardzo zmęczona więc oparłam się o tors Kennego i odpłynęłam.

**
Po przekroczeniu progu domu przywitała mnie głucha cisza
Powiem szczerze zrobiło mi się przykro nie było mnie tyle w domu i nikt nawet się ze mną nie przywitał.
Poszłam do kuchni aby napić się wody ale moją uwagę przykuła mała karteczka leżąca na komodzie w wiatrołapie.Odłożyłam walizkę na ziemię , podeszłam do lisciku i zaczęłam czytać.
Kochanie przepraszamy ale musieliśmy wyjechać.Tata przesłał ci pieniądze na kartę.Mam nadzieje ,ze miło spędzirz ten czas.
Matt jest u Johna a my wracamy za tydzień
Jakby co to dzwoń :)
MAMA I TATA <3

Mhy to już wiem dlaczego takie pustki w domu.Nie mam ochoty siedzieć sama w domu więc może zadzwonię do Emmy to przyjdzie na noc??Miałam właśnie wybrać jej numer kiedy na ekranie pojawił mi się napis 'EMM,**'Boże ta to ma wyczucie czasu.Szybko przejechałam palcem po napisie 'odbierz' i przyłożyłam użądzenie do ucha.
-Halo -powiedziałam i usiadłam na sofie
-Okłamałaś mnie-wykrzyczała po drugiej stronie Emm
-Że co o co ci chodzi??-zapytałam lekko zdziwiona jej wybuchem.
-Nie udawaj głupiej.A jeśli taka jesteś to wejdź na Pudelka -ponownie wykrzyczała.A ja natomiast szybko pobiegłam do swojego pokoju .Z stolika wzięłam laptopa i usiadłam na sofie.Szybko wpisałam stronę a głównym tematem dnia było"Powrót Sławnego Justina Biebera.Zobaczcie jego nowy wizerunek !!"Kliknęłam w nagłówek i zaczęłam czytać
Była śławna nastoletnia gwiazda Justin Bieber po 2 latach w ukryciu postanowił wreszcie się ujawnić.Był dzisiaj widziany na lotnisku na Bahamach w towarzystwie swojego byłego ochroniarza ,menadzera i tajemniczej blondynki.
Czy to oznacza że nastoletnia gwiazdka po swoich kaprysach wraca ponownie do biznesu ??
Wiemy również ,że napisał nową piosenkę do ,której w raz z nastolatką umieścił w internecie.
Będziemy informować na bieżąco .
Pod spodem było jeszcze obecne zdjęcie Justian ,filmik z naszym układem i zdjęcie z lotniska
-Emma to nie tak -zaczęłam się tłumaczyć
-A jak dlaczego mi nie powiedziałaś ,ze to Justin Bieber przyszedł z tobą na bal??
-Emm przepraszam ale nie mogłam Justin ma ogłosić oficjalnie swój powrót dopiero po wakacjach
-Wiem ale to nie zmienia faktu ,że ma na ciebie focha- w jej głosie było słychać żart
-Oj no weź
-No doba ale musisz mi opowiedzieć jak to jest znać Justina-była mega podekscytowana
-A jak ma być normalnie a od kiedy ty lubisz gwiazdorka.
-Nie lubię go no ale wież co będzie ja się reszta o tym dowie
-Już sobie wyobrażam.Dobra nie będziemy gadać przez telefon przyjedź do jestem sama.
-Dobra do zobaczenia-dziewczyna się rozłączyła.A ja przebrałam się w piddzame i wygodnie rozłożyłam się na kanapie


o BOŻE!!!!AAAA nie wieże że po ostatnim jest aż 6 kom kocham was.SOrki że taki krótki ale ten tydzień był szlony zdawałam oceny i udało się nie będę rezygnować z bloga bo mam średnią 5,3 .Przepraszam z błędy i do zobaczenia w następnym powiem wam że będzi sie działo.:)
przepraszam ,ze taki krótki <3
19.06.2013 o godz. 22:12

Coś czuję, że ten blog w wakacje przejdzie reaktywację... co wy na to ? :)
19.06.2013 o godz. 22:11

Przyjaźń między chłopakiem, a dziewczyną... Czy jest możliwa? Na pewno każdy z was zetknął się w życiu z czymś takim i ma określone zdanie na ten temat...
Czy rzeczywiście taka przyjaźń istnieje..?

Ci co zaznali takowej, na pewno teraz powiedzą ‘no jasne"... Ale zastanówcie się... Czy ona trwa dalej? Czy może wygasła z jakiś powodów? Co się dzieje, gdy jedna ze stron się zakocha.
Gdy tylko jedna osoba poczuje
‘coś więcej", można kontynuować przyjaźń, ale sami przyznajcie, że jest to dość trudne.Cóż, nie ukrywajmy, że w takim momencie wszystko się kończy, pozostawiając tylko wspaniałe wspomnienia.. Lepiej, gdy obie strony jednocześnie stwierdzą, że czują coś do siebie, bo

„Miłość to dwie dusze w jednym ciele.
Przyjaźń to jedna dusza w dwóch ciałach.
A gdy miłość łączy się z przyjaźnią,
powstaje wówczas jedność podwójna i zupełna”
***
Proszę piszcie w komentarzach co wy sądzicie na temat przyjaźni damsko męskiej ;)

19.06.2013 o godz. 22:11

;*

Słodkich snów ;**

19.06.2013 o godz. 22:11
Riposta na piękny dzień "umysłowy paraliż". Czemuż to tak? A może zacznę od początku. Ruszyłam się w 35 stopniowym upale do ginekologa by przyjął mnie inny i dał kolejne badania i zasiał nie pewność w poniedziałek znowu witam się , ale z moim ginekologiem by postawić ultimatum by rzucić się w wir dalszych badań. Ale nie o to mi chodzi. A więc ruszyłam też do szkoły zanieść papierki i podpisać umowę. Właściwie o tym też nie chciałam pisać. Co sprawiło , iż moja riposta jest jaka jest? A więc wchodzę do empiku , chciałam wywęszyć coś do czytania coś co ruszy mnie , coś co wybije mi z głowy Sage Pieśni ognia i lodu oraz moim książką o drugiej wojnie , coś co mnie ujmie. Ale cóż wchodzę , i cóż ja widzę? Ku moim oczom wszędzie ukazuje się pierdolone " 50 twarzy Greya" plus milion kopii tego o innych tytułach. I moje pytanie brzmi jak to możliwe? Czy tylko ja nie rozumiem na prawdę dlaczego, przecież ta książka to umysłowy paraliż dla osób czytających. Nie dosyć , że autorka piszę tak prostym ubogim oraz przytłaczająco mało literackim językiem ( nie wiem czy 15 latki na blo nie są bardziej wysublimowane ) do tego cała książka jest nuda. Przez całą książkę "ona jęczy" do tego nic zero.... A mimo to roi się od tego. Możliwe , że nam brakuje czegoś , może kobiety w dzisiejszych czasach zwyczajnie potrzebują tego seksu gdzie facet może dominować? Może przez zbyt ogłaszanie się o delikatności straciły coś te wszystkie kobiety , którym zostaje do czytania to dzieło wyssane spod ręki jakieś beznadziejnej kobiety. BDSM stało się modne? Czy aż tak nam brakuje kontroli? Czy może większa ilość kobiet nie ma w życiu nic prócz próby fantazji o seksie? Po prostu paraliż umysłowy jaki powoduje ta książka mnie przeraża... A może nazbyt umiłowałam sobie ten prosty literacki ale jakże ujmująco czarujący sposób pisania Martina może to , że w książce fantasy jest tyle wątków psychologicznych i może dlatego , że wszystko jest tak wulgarne, nie daje mi pojąć czegoś prostego? Możliwe... I jestem cholernie rozczarowana , że opowiadania o Westeros są tylko i wyłącznie napisane i dostępne w języku angielskim ! I angielskie wydania są o wiele piękniej wydane!

Ah to tyle , usiadłam po yodze do pisania i skończyłam oglądać " Nasze matki Nasi ojcowie" i kurwa cholernie zgadzam się z tym co jest w tym filmie. I szkoda tylko , że polacy nie potrafią przyznać , że wcale nie byliśmy tylko dobrzy i uczciwi. Historie nie tworzy tylko jedna strona....
ale o tym pewnie jutro.
19.06.2013 o godz. 22:10

Nikt nie zmuszał mnie do kochania. Sama wpadłam na taki głupi pomysł. / o .
19.06.2013 o godz. 22:02
REKLAMA



plotki

quizy


figurki figurki