Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

No, dzisiaj było zarąbiście, dostałam trójkę z polskiego za wypracowanie, no i sor od Eksploatacji mi wybaczył i jednocześnie mi poprawił humor, i na dodatek jest duża szansa że nie zdaję matury i jeszcze że niedługo będę miała 5000 wejść na mojego bloga :)

Tak to dostawałam same kondolencje za moją babcię, i początkowo było mi smutno, i nagle zauważył mnie Dawid (akurat ten sam, który mi we poprzednich wpisach mi dokuczał) zapytał się mnie, dlaczego jestem smutna, odpowiedziałam co do babci i o innych sprawach, zrozumiał mnie i uspokoił, naprawdę czułam się lepiej (bo tak to miałam depresję i grałam w mahjongi, pasjanse i mortal kombat) dobrze że mam takich ludzi (ta dziewczyna ze zdjęcia to Shanoa z Castlevanii: Order Of Ecclesia, i poza tym Shanoa i płacze i się uśmiecha, bo z jednego momentu jak pojawia się dusza Albusa, brata Shanoy, to poprosił zanim odszedł żeby ona się uśmiechała)

Tak to idę już spać, znów jutro do szkoły, więc dobranoc (ta dziewczyna na zdjęciu to Chii z Chobits)
21.10.2014 o godz. 23:47

Może chciałbyś mi przypomnieć co czujesz do mnie ?
21.10.2014 o godz. 20:36

Nie musi kochać mnie cały świat wystarczy jedna osoba .
21.10.2014 o godz. 20:34

Nikogo nie będziesz obchodzić jeśli nie staniesz się piękny albo martwy.
21.10.2014 o godz. 20:33

"Nieudane życie, trudno... ale nieudane samobójstwa! Aż mi wstyd."
21.10.2014 o godz. 20:32

Rozdział 11
"Oczami Justina"

Przez całą podróż samolotem Miley ucięła sobie drzemką, słodko spała na moich kolanach. Mogłem podziwiać jej piękno...ta mała, słodka, kochana istotka jest moja. Tak się cieszę, że ją poznałem. Z tą dziewczyną mam plany na przyszłość. To zdecydowanie ta "jedyna".
Wiem doskonale, że Miley nie lubi podróżować samolotem ponieważ ma lęk wysokości ale dla mnie to jest słodki. Taa, zdecydowanie jestem w niej zakochany. Wszystko w niej jest słodkie, nawet to, że ma lęk wysokości.
Usiadłem więc ja przy okienku a Miley zajęła miejsce obok mnie. Włożyłem słuchawki do swojego iPhona i przez całą drogę do Paryża słuchałem muzyki i patrzyłem na swoją słodko śpiącą dziewczynę. Jestem cholernym szczęściarzem, że ją mam, tylko ja.

Kiedy wreszcie zostałem poinformowany, że zbliżamy się do lądowania obudziłem swoją księżniczkę.
Dziewczyna podniosła się z moich kolan i rozciągnęła na fotelu. Wyglądała słodko po przebudzeniu. Taka słodka i bezbronna.


*3godz. poźniej*

Zameldowaliśmy się w hotelu. Wjechaliśmy windą na XII piętro na którym znajduje się nasz apartament. Widok mamy piękny, idealny na wieżę Eiffla. Nie wiem co mnie skusiło ale pomyślałem, że to na wieży Eiffla oświadczę się mojej księżniczce. Wiem, że to może za wcześnie...ale ja po prostu uważam, że to ta jedyne i to akurat idealny moment aby poprosić ją o rękę. Co prawda boję się, że jednak jej odpowiedź będzie "NIE" ale raz się żyje.
Zamówiliśmy sobie kolację do pokoju, postanowiliśmy ją dziś zjeść na tarasie z widokiem na Eiffla. Widziałem, że Miley nie może się napatrzeć na ten widok. Faktycznie, jest tu pięknie. Mógłbym tutaj mieszkać ale są małe przeszkody, może mógłbym kupić tutaj willę i przylecieć kiedy bym chciał z moją księżniczką. To nawet nie taki zły pomysł... Jeszcze się nad tym zastanowię. Podczas jedzenia kolacji myśleliśmy gdzie możemy pójść na spacer. Mils spodobał się pomysł abyśmy poszli się przejść do Luwru. Kawałek mamy jednak więc postanowiliśmy pójść na długi spacer. Był już późny wieczór więc idąc uliczkami pięknego Paryża ciężko było mnie rozpoznać, jednak parę belieberek się zjawiło. Zrobiłem sobie z każdą osobno zdjęcie i upewniając się, że wszystkie dziewczyny mają ze mną zdjęcie pożegnałem się z nimi grupowym uściskiem. Miley stała obok i patrzyła na nas, lekko uśmiechając się. Podszedłem do dziewczyny, wziąłem ją za rękę i kierowaliśmy się dalej w stronę Luwru.

Kiedy wreszcie byliśmy na miejscu było już na niebie czarno wręcz. Godzina była późna, a Miley była naprawdę zmęczona. Nie chciałem jej męczyć więc wezwałem swoich ochroniarzy aby po nas przyjechali.
Dziewczyna stała z rękoma założonymi, zmarzła. Powoli objąłem dziewczynę w pasie i obróciłem do siebie. Dziewczyna tylko wtuliła się w moją klatkę, jest naprawdę słodka jak na swój wiek. Gładziłem rękoma jej plecy.

-Dziękuje...za wszystko, naprawdę. Nie wiedziałam, że trafię na kogoś tak idealnego. Wniosłeś tyle szczęścia do mojego życia, dziękuje Ci- powiedziała.

-To ja dziękuje, że pozwoliłaś mi być przy Tobie. Tylko i wyłącznie przy Tobie mogę być sobą, kochasz mnie takiego jakim jestem. Jesteś moja, na zawsze.

-Nic nie trwa wiecznie...- szepnęła podnosząc głowę.

-Ale to co teraz mamy, będzie, zobaczysz...- lekko się uśmiechnąłem.

-Tamto też miało wyglądać idealnie...i wyglądało do czasu. Miało trwać wiecznie, i co? Hmm, jak się skończyło? Nie chcę tego przechodzić z Tobą, rozumiesz? Nie jestem idealna, potrzebujesz kogoś kto będzie lepszy ode mnie!

-Ty jesteś tą z którą chcę spędzić resztę swojego życia!

I to mną wstrząsnęło, faktycznie mówi prawdę. Jedynie co zrobiłam to mocno wtuliłam się w chłopaka i staliśmy tak w bezruchu, wtuleni w siebie.
Nawet nie macie pojęcia jak te słowa na mnie wpłynęły...Jeju, jestem taką szczęściarą.


*3 dni później*

Dziś wybieramy się wieczorem na kolację, dokładnie gdzie to nie wiem ponieważ Justin nie zdradził mi żadnych szczegółów, oprócz tego, że mam się ładnie i seksownie ubrać.
Równo o 20 wyszliśmy z hotelu i wsiedliśmy do limuzyny.
Jechaliśmy w ciszy, która mnie trochę krępowała. Widziałam od samego początku dnia, że Justin czymś bardzo się przejmuję. Nie wiem o co chodzi...ale postanowiłam, że jak wrócimy zapytam go o co chodzi.

-Gdzie jedziemy?? -zapytałam, chcąc przerwać ciszę.

-Nie mogę Ci powiedzieć, kicia.

-Ughh...-fuknęłam -Powiedz!

-Nie, zaraz sama zobaczysz...- uśmiechnął się w moją stronę Jay.


Po 30 minutach jazdy dojechaliśmy...pod wieżę Eiffla.

-Co my tu robimy? Mieliśmy jechać na kolację, Justin...

-Shh- przerwał mi Juss.

-Chodź- złapał za rękę i udaliśmy się w stronę windy która wjeżdża na samą górę, dziwne ponieważ nikt z nami nie jechał, tak jakby zamknęli dla nas wieżę.
Wjechaliśmy na samą górę i to co zobaczyłam kompletnie mnie zdziwiło...




_____________________________
PRZEPRASZAM! PRZEPRASZAM!! BARDZO PRZEPRASZAM:(
Wiem, że nie było mnie to od dłuuugiego czasu, ale nie miałam czasu ani ochoty na pisanie. Po prostu odeszła ze mnie jakakolwiek chęć dalszego kontynuowania tego bloga...ale jednak napisałam COŚ, dla mnie wyszło to okropnie...nie wiem co jest ale straciłam pomysł na dalszy ciąg tego bloga:/
Na razie nie mam zamiaru odchodzić, heh.
Mam nadzieję, że nadal tutaj jesteście ze mną :)

JEŚLI PRZECZYTAŁEŚ I BĘDZIESZ DALEJ CZYTAŁ TO PROSZĘ, SKOMENTUJ :)
Dziękuje i miłego wieczorku :*
21.10.2014 o godz. 20:30

ludzkie tragedie to czasami przypadek. nigdy nie wiadomo co może nas spotkać. może pewnego dnia człowiek wyjść z domu i już do niego nie wrócić. taka kolei ludzkiego życia, ktoś umiera, ktoś się rodzi. ja już to zrozumiałam, ale współczuję tym którzy żegnają swoich bliskich.
wydaje mi się, że ja już osiągnęłam spokój ducha. jest jakby lżej i łatwiej. wiadomo, że łezka się w oku zakręci, ale pogodziłam się z tym. do wszystkiego trzeba czasu, bo to właśnie on leczy rany.
nie wolno się poddawać. należy zacisnąć zęby i iść do przodu.
nie bądź dezerterem, atakuj.
21.10.2014 o godz. 19:30

chcę krzyczeć
a chyba nie czuję już nic
chwilowo
21.10.2014 o godz. 18:09

Komórka częścią nas Telefon komórkowy to najbardziej osobisty gadżet, jakiego na co dzień używamy. Z badań przeprowadzonych przez psychologów z Uniwersytetu Wrocławskiego i firmy badawczej IMAS wynika, że coraz więcej osób utożsamia się z tym urządzeniem do tego stopnia, że traktuje je jako część samego siebie. Nic dziwnego więc, że opór budzi pożyczanie komórki innym. Okazuje się, że bardziej skłonni jesteśmy pożyczać samochód niż mobilny telefon. Wrocławscy psycholodzy dr Krzysztof Albin i dr Beata Pachnowska uważają, że coraz częściej traktujemy przedmioty z obszaru nowych technologii – takie jak telefon komórkowy – jako element siebie, a nawet przenosimy część swojego ego na te obiekty. Tę tezę miałyby potwierdzać wyniki badań internautów w wieku 18-54 lata, wśród których tylko 1 procent deklarowało brak telefonu komórkowego i gdzie ponad 1/5 badanych uznała, że komórka dla nich to część ich samych. Według dr Beaty Pachnowskiej taki efekt może być symptomem włączenia telefonu komórkowego w zakres tzw. „ja poszerzonego”, którego koncepcja wywodzi się z teorii klasyka psychologii Williama Jamesa. Zgodnie z tą koncepcją ludzie budują swoją tożsamość („ja”) częściowo na rozmaitych obiektach otoczenia (innych ludziach, przedmiotach, itp.), dopełniając nimi swoje mniemanie o sobie. Oczywiście ma to istotne znaczenie dla bardziej osobistego ich traktowania, co może motywować do szczególnych zachowań konsumenckich z nimi związanych. http://bramkasms4you.pl
21.10.2014 o godz. 16:25

Trzy kobiety, miłe i wredne. Wszystkie, pragnące Justina Bibera. Którą wybierze, oleje i która będzie kochanką? Poczekamy zobaczymy.
21.10.2014 o godz. 16:22

Bóg - Justin Bieber

Czarujący, romantyczny, przystojny.
Zabawny, imprezowicz, wredny, chamski, kuszący.
21.10.2014 o godz. 16:20

Ariana Grande

Ładna, miła, urocza, czarująca, cudowna.
Kusząca, szalona.
21.10.2014 o godz. 16:19

Miley Cyrus

Urocza, inteligentna, błyskotliwa, czarująca.
Kusząca, szalona, zabawna, wredna, chamska.
21.10.2014 o godz. 16:17

Selena Gomez

Miła, sympatyczna, ładna, zabawna. A zarazem. Wredna, kusząca, seksowna.

21.10.2014 o godz. 16:16

Witam

Będzie tu opowiadanie. Jestem pewna że będzie się dużo tutaj działo :D Zobaczymy jak mi to wyjdzie :D Więc lecimy z prologiem.
Prolog

Trzy ładne dziewczyny, każda ma dobrą i złą stronę. I jeden przystojny, Bóg seksu.
21.10.2014 o godz. 16:14

MUZYKA
~Daga
Przez dalszą podróż nie rozmawialiśmy, trochę zastanawiałam się co porabia Justin ale jak o tym myślałam dostawałam depresji, nie chciałam tego, więc zaczęłam się zastanawiać co będę robić jak przylecę. Po locie wyszłam z samolotu poszłam po walizki i poszłam po coś do jedzenia:
- Hej śliczna.
- Słucham?!
- Spokojnie chciałem tylko komplement powiedzieć ślicznej dziewczynie.
- Oj błagam.. skąd te myśli że ja to kupie?
- Stąd że widać że szukasz przygód..
- Błagam..- miałam już iść
- Lubię takie laski jak Ty.
- Czyli jakie?
- Lekkich obyczajów.- wtedy nie wytrzymałam dałam mu z liścia, i poszłam dalej.
Chapter Eleven Cz.2

~Justin
Szedłem tak ulicą zastanawiając się. Nad moim życiem, nad Dagi, co powinienem zrobić, jak się zachować w tej sytuacji. Postanowiłem że dam nam czasu. Myślę że to nam dobrze zrobi. Wiem że będzie mi ciężko, bo ją kocham.. racja, wcześniej nie miałeś świadomości jak bardzo. Ale żeby coś docenić, trzeba to niestety stracić. Podchodzę do drzwi, otwieram je i wchodzę do środka. Gorący prysznic powinien mi dobrze zrobić. Poszedłem na górę, wziąłem ręcznik i wszedłem do łazienki. Zamknąłem się, rozebrałem i wszedłem do kabiny. Po pół godziny, wyszedłem, było mi gorąco, owinąłem się ręcznikiem wokół pasa i wyszedłem z łazienki, coś było nie tak, skąś dobiegają głosy, podszedłem do barierki, spojrzałem w dół.. Gliny:
- Co te suki to kurwa robią- powiedziałem do siebie szeptem, podniosło mi się ciśnienie.
- Mam go!- krzyk za mną. Odwracam się i dostaje z pięści, czuje ból i to że upadam..
~Daga
Wyszłam z tego cholernego baru, ode chciało mi się jeść. Co za dupek. To że szuka sobie jakiejś zdziry nie znaczy że może zaczepiać pierwszą lepszą dziewczynę. A może ja wyglądam na zdzire? Nie. Wyszłam z lotniska, złapałam taxi i pojechałam pod adres, gdzie umówiłam się na obejrzenie mieszkania do wynajęcia. Po godzinie jazdy byłam na miejscu, wysiadłam, wzięłam walizkę. Blok był bardzo przytulny i wysoki. Wyjęłam kartkę, mieszkanie 14, 3 piętro. Weszłam do budynku, poszłam w stronę windy, przycisnęłam guziczek z 3 i winda ruszyła. Po chwili się zatrzymała, wysiadłam na piętrze, poszukałam numeru 14 i zapukałam, po chwili otworzyła mieszkanie starsza pani.
- Dzień Dobry. Jestem Daga Parker umówiłam się z panią na oglądanie mieszkania.
- A tak, przypominam sobie. Wejdź moje dziecko.- hmm.. nie będzie tak źle, miła starsza pani.
- Ile masz lat, dziecko? - no tak.. podstawowe pytania.
- 20 proszę Pani. - odpowiadam ciepło.
- A praca?- o nie..
- Będę właśnie szukać. I chcę iść do Collegu.- uśmiecham się.
- No dobrze. Ale z czynszem dziecko problemu mieć nie będziesz? Mogę trochę cenę obniżyć, bo jeśli praca i Colleg to wiadomo że to kosztuje.- zaczynam ją lubieć.
- Naprawdę miłe to było by z Pani strony.- odpowiadam uśmiechnięta. Obejrzeliśmy mieszkanie i byłam zadowolona, było naprawdę ładne i zadbane. Dwa pokoje, duża kuchnia, osobno toaleta i łazienka i salon. Podobało mi się.
- Możesz wynajmować od zaraz, chyba że masz inne mieszkanie do obejrzenia.
- Dziękuję. Nie mam innego. Liczyłam wyłącznie na to.- odpowiadam rozglądając się.
- Odważnie. Rozgość się. A ja będę już jechała. Jakbyś czegoś dziecko potrzebowała, masz mój numer. Miłego mieszkania.- powiedziała i wyszła.
- A czynsz? - ehh nie zdążyłam. Wzięłam walizkę i poszłam do mojego pokoju. Jest w liliowym kolorze, właśnie taki kolor kocham, myśle że nie będę miała problemu z rozgoszczeniem.
~Justin
Otwieram oczy, siedzę. U mnie w kuchni a przede mną pani policjantka:
- Witamy ponownie w świecie żywych.- mówi surowo
- Czego chcecie ode mnie?- pytam ostro
- Mieliśmy zgłoszenie, że znowu handlujesz dragami.
- Że co kurwa?!- wydzieram się. Za co dostaje w głowę od policjanta za mną.
- Będziemy musieli Cię na razie aresztować. I trzymać dopóki nie przeszukamy domu dokładnie.- mówi i gestem głowy pokazuję żeby mnie wzięli. Postawia mnie, o dziwo jestem ubrany.. I prowadzi do wyjścia. Przed domem, dzinnikarze i paparazzi. Głowę chowam na dół.
~Daga
Zmęczona, siadam na kanapę, łapie za pilota i włączam telewizje:
-"Wiadomości z ostatniej chwili. Słynny diler Justin Bieber, który został oskarżony dwa lata temu u handlowanie nielegalnymi używkami, zostaje ponownie aresztowany w tej samej sprawie"
Siadam na baczność nie dowierzając, patrzę w telewizor, oczy mam jak pińć złoty. Idzie Justin, prowadzony przez policjanta. Głowę ma spuszczoną. Ale na zmartwionego chuj nie wygląda.. Łapie pilot i wyłączam telewizor.
__________________________________________________________
Przepraszam że tak późno dodałam rozdział ale to był brak weny. Mam nadzieję że się podoba i skomentujecie żeby był next :)
5 komów next :)
21.10.2014 o godz. 15:46

Prolog

Od małego mówiono mi, że każda zmiana wychodzi na dobre.
Starałam się zawsze w to wierzyć. Nawet wtedy, kiedy rodzice postanowili mnie zostawić.
Pod koniec zimy, siedemnastego roku mojego życia tata rozwiódł się z mamą i wyjechał do Londynu, by zacząć nowe życie. Rok później mama popełniła samobójstwo.
Jako, że nie miałam wtedy ukończonych dwudziestu jeden lat, zostałam oddana pod opiekę drugiej upoważnionej do mnie osoby.
Pewnie zastanowisz się teraz jak taka wielka zmiana, jak utrata ukochanej matki i przeprowadzka do ojca i jego nowej rodziny miała mi wyjść na dobre. Cóż, w tej sytuacji nie dało się zauważyć żadnych pozytywów, ponieważ ich po prostu nie było.



Hej, hej, hej !
Łapcie prolog.

Wiem, że nadal nie dowiadujecie się dużo, ale macie już punkt zaczepienia swoich pierwszych przemyśleń o tym ff.

P.S. Rozdział pierwszy w ten weekend :3
21.10.2014 o godz. 14:15

http://tienes-todo.blogspot.com/ - Nowy blog, nowe opowiadanie, nowy start. ;)
21.10.2014 o godz. 12:44
Cześć misiaki. Wczoraj,byliśmy na kontroli. Robiliśmy szczegółowe badania. Czy maluch ma wszystkie kosteczki,czy kręgosłup prawidłowo się rozwija,tak samo jak główka itp,itd.
Badanie trwało ok 30 minut (z innymi badaniami).
Z rozprostowanymi nóżkami mamy ponad 25 cm ! Interesuje go wszystko! Podczas badania najciekawszym elementem według niego samego były stopy,więc ciężko było cokolwiek zobaczyć. Ale po długim oczekiwaniu usłyszeliśmy,że maluszek jest zdrowy,żadna wrodzona choroba mu nie grozi.

Rozumiem,że jeżeli chodzi o swoje dziecko,to na pieniążki się nie patrzy. Ale trzeba był naprawdę bogaczem,żeby móc spokojnie przygotowywać się do narodzin dziecka, (a jak wiadomo jest to bardzo kosztowne) i dodatkowo zostawić u ginekologa po 30 minutowym badaniu,aż 400 zł.
Chcąc jak najlepiej dla synka wybraliśmy prywatnego lekarza. Dlatego płacimy taką sumę. Bardzo poważnie myślimy nad zmianą lekarki.
Termin porodu przesunął się o jeden dzień w przód. Ale taka jest prawda,że jak Gabriel będzie chciał wyjść na świat,to nie będziecie patrzył na żadne daty porodu. :)

Brzuch jest coraz bardziej widoczny. Ważę 64 kg. Strasznie dużo ! Mdłości i inne początkowe objawy przeszły. Coraz częściej czuje jak mój syn się rusza. I to jest w tym wszystkim najpiękniejsze...
21.10.2014 o godz. 11:41