ROZDZIAŁ 8
Zaczął szperać w kieszeniach i wyciągnął rzecz , moim oczom ukazała się ….moja komórka . Rzuciłam się na niego tzn. przytuliłam go z bananem na twarzy i znowu poczułam jego zapach ale po chwili skapłam się co zrobiłam.
-Przepraszam , zabrałam ci przestrzeń życiową – stałam nieruchoma
-hahah nie no ja nie wierze jak można kochać tak telefon ! Kiedy miałem go i szukałem języka angielskiego , nagle przyszła wiadomość ! – powiedział zachwycony
-„telefonie , kocham cię i tęsknię” , tak napisałam ten sms z komórki Moni :D- szczęśliwa
- pierw nie wiedziałem co pisze ale przetłumaczyłem w translatorze i płakałem ze śmiechu , miałem zamiar ci wysłać go jakoś, a tak w ogóle to jestem Harry Styles mam 18 lat mieszkam w tym hotelu przez jakiś czas i chciałbym cię poznać
-Kate , Kasia Lew , mam 15 lat i spędzam w tym hotelu wakacje , i nie wiem co dalej powiedzieć , ale tez chciała bym cię poznać
-cieszę się , napoje już są , chodź zaniesiemy je reszcie –wróciliśmy , najwięcej rozmawiałam z Naillem i Harrym , potem tańczyłam z Zayn’em i chyba po kolei z każdym . Zjedliśmy kolację uważałam żeby się nie ubrudzić bo naprawdę to u mnie tradycja , udało się byłam czysta potem chyba rozmawialiśmy było dużo ludzi i piliśmy co popadnie , dużo było szklanek i wszystkie smaki się mieszały
SOBOTA RANO
Obudziłam się , rany jak mnie głowa boli , czy ja śmierdzę alkoholem nie ma opcji przecież nie pije , czas wstać z łóżka. Wstałam a na ziemi pełno męskich spodni (…) okeeej , to chyba nie mój pokój rozejrzałam się i co zobaczyłam : Liam leżący na kanapie i przytulający się do Zayn’a który leżał mu na kolanach, Harry w bokserkach na łóżku przytulający różowy kocyk , A gdzie Niall i Louis? , nie ważne muszę teraz znaleźć łazienkę , pobłądziłam , mieli duży apartament , nagle przeszłam koło dużego lustra i stałam jak wryta . Po pierwsze w samej bieliźnie (..) , po drugie w rozmazanym makijażu wyglądałam jak wiedźma xD Weszłam do łazienki i zmyłam makijaż mydłem który był pod ręką , na reszcie naturalna twarz . Usłyszałam jak ktoś chodzi w korytarzu więc otworzyłam drzwi
-Halo ? Jest tu ktoś ?-zapytałam po cichu
-No tak , Ja – z zakrętu zobaczyłam Zayna
-Podejdź tu , nie będę się drzeć bo śpią –podszedł i kontynuowałam – jak ja się tu znalazłam ?
-chcesz żebym Ci powiedział , jak ja nawet nie wiem czy byłem na nogach tamtej nocy xD
-ok. ok. i jeszcze jedno, dasz mi jakiś ciuch ?
-yy jasne –zobaczył ukradkiem że jestem w bieliźnie i poszedł , odczekałam jakieś 2 min kiedy wrócił z bluzką , skarpetkami i dresem
-dzięki –uśmiechnęłam się i zamknęłam drzwi , ubrałam się i wyszłam
-wcześniej było lepiej – zaśmiał się Zayn
-podglądacz wścibski ! –wykrzyknęłam szepcząc
-Jestem u siebie !- wystawił język , oboje zaczęliśmy się śmiać . Po chwili chłopak pomógł mi wrócić do własnego pokoju a tam zastałam Monikę oczywiście leżącą na ziemi, a na łóżku Niall , Louis siedział na kanapie , ale spał też jak reszta . Ja i Zayn śmialiśmy się aż obudziliśmy grupkę .
-Co co jest , gdzie chipsy ? – oczywiście wymamrotał Niall . Pozbierali się i wrócili do swojego apartamentu . Poszłam się umyć i umyć zęby ubrałam się w TO , skapłam się że zapomniałam telefonu który Harry mi przetrzymał bonie miałam gdzie go dać , więc poszłam do ich pokoju . Zapukałam i otworzył mi ….
________________________________
Czy tylko mi się wydaje że mój blog zaczyna być nudny ?
Szkoda że tak mało komentarzy w poprzednim rozdziale : (
Zaczął szperać w kieszeniach i wyciągnął rzecz , moim oczom ukazała się ….moja komórka . Rzuciłam się na niego tzn. przytuliłam go z bananem na twarzy i znowu poczułam jego zapach ale po chwili skapłam się co zrobiłam.
-Przepraszam , zabrałam ci przestrzeń życiową – stałam nieruchoma
-hahah nie no ja nie wierze jak można kochać tak telefon ! Kiedy miałem go i szukałem języka angielskiego , nagle przyszła wiadomość ! – powiedział zachwycony
-„telefonie , kocham cię i tęsknię” , tak napisałam ten sms z komórki Moni :D- szczęśliwa
- pierw nie wiedziałem co pisze ale przetłumaczyłem w translatorze i płakałem ze śmiechu , miałem zamiar ci wysłać go jakoś, a tak w ogóle to jestem Harry Styles mam 18 lat mieszkam w tym hotelu przez jakiś czas i chciałbym cię poznać
-Kate , Kasia Lew , mam 15 lat i spędzam w tym hotelu wakacje , i nie wiem co dalej powiedzieć , ale tez chciała bym cię poznać
-cieszę się , napoje już są , chodź zaniesiemy je reszcie –wróciliśmy , najwięcej rozmawiałam z Naillem i Harrym , potem tańczyłam z Zayn’em i chyba po kolei z każdym . Zjedliśmy kolację uważałam żeby się nie ubrudzić bo naprawdę to u mnie tradycja , udało się byłam czysta potem chyba rozmawialiśmy było dużo ludzi i piliśmy co popadnie , dużo było szklanek i wszystkie smaki się mieszały
SOBOTA RANO
Obudziłam się , rany jak mnie głowa boli , czy ja śmierdzę alkoholem nie ma opcji przecież nie pije , czas wstać z łóżka. Wstałam a na ziemi pełno męskich spodni (…) okeeej , to chyba nie mój pokój rozejrzałam się i co zobaczyłam : Liam leżący na kanapie i przytulający się do Zayn’a który leżał mu na kolanach, Harry w bokserkach na łóżku przytulający różowy kocyk , A gdzie Niall i Louis? , nie ważne muszę teraz znaleźć łazienkę , pobłądziłam , mieli duży apartament , nagle przeszłam koło dużego lustra i stałam jak wryta . Po pierwsze w samej bieliźnie (..) , po drugie w rozmazanym makijażu wyglądałam jak wiedźma xD Weszłam do łazienki i zmyłam makijaż mydłem który był pod ręką , na reszcie naturalna twarz . Usłyszałam jak ktoś chodzi w korytarzu więc otworzyłam drzwi
-Halo ? Jest tu ktoś ?-zapytałam po cichu
-No tak , Ja – z zakrętu zobaczyłam Zayna
-Podejdź tu , nie będę się drzeć bo śpią –podszedł i kontynuowałam – jak ja się tu znalazłam ?
-chcesz żebym Ci powiedział , jak ja nawet nie wiem czy byłem na nogach tamtej nocy xD
-ok. ok. i jeszcze jedno, dasz mi jakiś ciuch ?
-yy jasne –zobaczył ukradkiem że jestem w bieliźnie i poszedł , odczekałam jakieś 2 min kiedy wrócił z bluzką , skarpetkami i dresem
-dzięki –uśmiechnęłam się i zamknęłam drzwi , ubrałam się i wyszłam
-wcześniej było lepiej – zaśmiał się Zayn
-podglądacz wścibski ! –wykrzyknęłam szepcząc
-Jestem u siebie !- wystawił język , oboje zaczęliśmy się śmiać . Po chwili chłopak pomógł mi wrócić do własnego pokoju a tam zastałam Monikę oczywiście leżącą na ziemi, a na łóżku Niall , Louis siedział na kanapie , ale spał też jak reszta . Ja i Zayn śmialiśmy się aż obudziliśmy grupkę .
-Co co jest , gdzie chipsy ? – oczywiście wymamrotał Niall . Pozbierali się i wrócili do swojego apartamentu . Poszłam się umyć i umyć zęby ubrałam się w TO , skapłam się że zapomniałam telefonu który Harry mi przetrzymał bonie miałam gdzie go dać , więc poszłam do ich pokoju . Zapukałam i otworzył mi ….
________________________________
Czy tylko mi się wydaje że mój blog zaczyna być nudny ?
Szkoda że tak mało komentarzy w poprzednim rozdziale : (
17.05.2012 2 minuty temu
komentuj (0)
Na spacerze Matt wyznał mi miłośc.Powiedział coś w stylu ,,Zawsze coś do ciebie czułm lecz myślałem że to tylko przyjaźń...".Słuchałam go wtedy bardzo uważnie i zapamiętałam każde jego słowo lecz w tamtym momencie bardziej przejmowałam się tym że mu się podobam niym co teraz mówił.Byłam w ogromnym szoku.Myślałam że on widzi we mnie tylko kumpele ale jednak coś się zmieniło.Poszliśmy pochodzic po parku ale po po godzinie miałam dosyc chodzenia.Niedośc że byłam już zmęczona to przypomniałam sobie o śmierci babci.Dalej nie wiedziałam jak umarła.
-Ja będe się już zbierac.Mam dużo roboty w domu...-powiedziałam
-To odprowadzę cię pod dom-odpowiedział Matt.
-To fajnie.
Kiedy byliśmy pod domem pożegnałam go pocałunkiem.Wiecie takim pocałunkiem jak to się zwykle pary całują.Później weszłam do domu.
-Dzień dobry kochana rodzinko!-krzyknełam po wejściu.
-Cześc Taylor-powiedział ojciec-Co masz taki dobry nastrój?
-A dużo by gadac...
Poszłam do pokoju przebrac się w luźniejsze ciuchy.Kiedy zeszłąm do kuchni mama zrobiła mi herbate i dała ciasta.
-Mamo bo....ja mam takie pytanie...-wachałam się z tym czy to powiedziec-Zaraz będe pewnie płakac..Bo chciałam się zapytac jak babcia zmarła pare dni temu i dlaczego.
Mama wzięła głęboki wdech i odparła z trudem:
-Babcia była chora na raka...
-Co jak to? Od kiedy?! -przerwałam mamie.
-Miała tego raka już od ponad roku.Nie chcieliśmy mówic ci tego bo wiedzieliśmy że odrazu załamałabyś się.Kiedy choroba się nasilała lekarze nie mogli temu zapobiec.
-Boże....-i zaczęłam płakac.Wiedziałam że tak będzie bo nie mam silnych nerwów.Często płakałam a zwłaszcza jak się z kimś kłuciłam bo nie lubiałam tego robic.Wzięłam herbate i ciastka do ręki.Poszłam do pokoju,usiadłam na parapecie przy lampce i zanużyłam się w czytanie książki.Książka była napisana przez nastolatke w moim wieku.Miała bardzo dużo problemów,często ją coś wkurzało i nie miała najlepszych kontaktw z rodzicami.Miałam z nią bardzo dużo współnego więc kupiłam jej wszystkei książki.W sumie mam 3 książki tej autorki.Jedna to biografia a druga i trzecia jest..właściwie nie wiem o czym jest bo jeszcze czytałam tą biografie.Dziewczyna nie była pisarką lecz podróżniczką.Ehh..jak ja bym chciała podróżowac jak ona.To może powiem coś o tej dziewczynie. Nazywa się Agnes,ma 19 lat,jest dośc wysoka,jej oczy są brązowe a włosy rude.Byłam idealną kopią tej dziewczyny.Prócz tego że ja miałam takie jasno brązowe włosy a nie rude.Ale wszystko inne się zgadzało.Teraz czytałam rozdział ,,Miłośc czy problemy".Ten rozdział idealnie pasował do teraźniejszej sytuacji.Matt wyznał mi miłośc ale mam problemy także w domu takie jak śmierc babci.Kiedy przeczytałam cały rozdział zobaczyłam że ktoś macha mi pod moim oknem.To była Katy moja przyjaciółka.Zeszłam do niej.
-Cześc Taylor...!-krzyknęła zdyszana Katy
-Hej.Stało się coś?-spytałam
-Tak stało się! I to coś co napewno cię obchodzi.
-No to mów!-krzyknęłam przestraszona
-Matt..on...on jest w szpitalu.Nie wiem dlaczego ale widziałam go jak 10 minut temu zabierali go karetką.Chciałam spytac się jego rodziców co się stało ale pojechali razem z nim.-odpowiedziała.
Tylko nie to.Dopiero co straciłam najbliższą mi osobę i nie mam zamiaru stracic drugiej.Wbiegłam do mieszkania,zabrałam telefon i pieniądze na picie.Pobiegłam do mamy.
-Mamo! Szybko zawieź mnie do szpitala! Karetka 10 minut temu zabrała Matta do szpitala!-krzyknęłam zbiegając po schodach na dół.
-Matta..? Po co cię tam zawieźc? Przecież to tylko twój kolega-powiedziała ze spokojem mama.
-Mamo to nie jest mój kolega! To jest mój chłopak! Prosze cię zawieź mnie tam! Dopiero co zmarła najbliższa mi osoba i nie chce stracic drugiej takiej osoby!
Po tych słowach mama odrazu wzięła kluczyki od auta i ruszyłyśmy w stronę szpitala.
Jade do babci za 20 minut i korzystam z tego czasu więc siedze na kompie.Nie dodam kolejnego rozdziału jak w tym rozdziale i poprzednim nie będzie po przynajmniej 5 komentarzy.Musze chociaż wiedziec że ktoś to czyta.To pozdrawiam i do zobaczenia w poniedziałek lub niedzielę wieczorem! <3
-Ja będe się już zbierac.Mam dużo roboty w domu...-powiedziałam
-To odprowadzę cię pod dom-odpowiedział Matt.
-To fajnie.
Kiedy byliśmy pod domem pożegnałam go pocałunkiem.Wiecie takim pocałunkiem jak to się zwykle pary całują.Później weszłam do domu.
-Dzień dobry kochana rodzinko!-krzyknełam po wejściu.
-Cześc Taylor-powiedział ojciec-Co masz taki dobry nastrój?
-A dużo by gadac...
Poszłam do pokoju przebrac się w luźniejsze ciuchy.Kiedy zeszłąm do kuchni mama zrobiła mi herbate i dała ciasta.
-Mamo bo....ja mam takie pytanie...-wachałam się z tym czy to powiedziec-Zaraz będe pewnie płakac..Bo chciałam się zapytac jak babcia zmarła pare dni temu i dlaczego.
Mama wzięła głęboki wdech i odparła z trudem:
-Babcia była chora na raka...
-Co jak to? Od kiedy?! -przerwałam mamie.
-Miała tego raka już od ponad roku.Nie chcieliśmy mówic ci tego bo wiedzieliśmy że odrazu załamałabyś się.Kiedy choroba się nasilała lekarze nie mogli temu zapobiec.
-Boże....-i zaczęłam płakac.Wiedziałam że tak będzie bo nie mam silnych nerwów.Często płakałam a zwłaszcza jak się z kimś kłuciłam bo nie lubiałam tego robic.Wzięłam herbate i ciastka do ręki.Poszłam do pokoju,usiadłam na parapecie przy lampce i zanużyłam się w czytanie książki.Książka była napisana przez nastolatke w moim wieku.Miała bardzo dużo problemów,często ją coś wkurzało i nie miała najlepszych kontaktw z rodzicami.Miałam z nią bardzo dużo współnego więc kupiłam jej wszystkei książki.W sumie mam 3 książki tej autorki.Jedna to biografia a druga i trzecia jest..właściwie nie wiem o czym jest bo jeszcze czytałam tą biografie.Dziewczyna nie była pisarką lecz podróżniczką.Ehh..jak ja bym chciała podróżowac jak ona.To może powiem coś o tej dziewczynie. Nazywa się Agnes,ma 19 lat,jest dośc wysoka,jej oczy są brązowe a włosy rude.Byłam idealną kopią tej dziewczyny.Prócz tego że ja miałam takie jasno brązowe włosy a nie rude.Ale wszystko inne się zgadzało.Teraz czytałam rozdział ,,Miłośc czy problemy".Ten rozdział idealnie pasował do teraźniejszej sytuacji.Matt wyznał mi miłośc ale mam problemy także w domu takie jak śmierc babci.Kiedy przeczytałam cały rozdział zobaczyłam że ktoś macha mi pod moim oknem.To była Katy moja przyjaciółka.Zeszłam do niej.
-Cześc Taylor...!-krzyknęła zdyszana Katy
-Hej.Stało się coś?-spytałam
-Tak stało się! I to coś co napewno cię obchodzi.
-No to mów!-krzyknęłam przestraszona
-Matt..on...on jest w szpitalu.Nie wiem dlaczego ale widziałam go jak 10 minut temu zabierali go karetką.Chciałam spytac się jego rodziców co się stało ale pojechali razem z nim.-odpowiedziała.
Tylko nie to.Dopiero co straciłam najbliższą mi osobę i nie mam zamiaru stracic drugiej.Wbiegłam do mieszkania,zabrałam telefon i pieniądze na picie.Pobiegłam do mamy.
-Mamo! Szybko zawieź mnie do szpitala! Karetka 10 minut temu zabrała Matta do szpitala!-krzyknęłam zbiegając po schodach na dół.
-Matta..? Po co cię tam zawieźc? Przecież to tylko twój kolega-powiedziała ze spokojem mama.
-Mamo to nie jest mój kolega! To jest mój chłopak! Prosze cię zawieź mnie tam! Dopiero co zmarła najbliższa mi osoba i nie chce stracic drugiej takiej osoby!
Po tych słowach mama odrazu wzięła kluczyki od auta i ruszyłyśmy w stronę szpitala.
Jade do babci za 20 minut i korzystam z tego czasu więc siedze na kompie.Nie dodam kolejnego rozdziału jak w tym rozdziale i poprzednim nie będzie po przynajmniej 5 komentarzy.Musze chociaż wiedziec że ktoś to czyta.To pozdrawiam i do zobaczenia w poniedziałek lub niedzielę wieczorem! <3
Witam Drogie Czytelniczki ; ***
Tak więc zgodnie z prośbą "paula" dodam rozdział . Ale jutro wieczorem .
Nawet nie wiecie jak zareagowałam jak zobaczyłam te komentarze i ich ilość. Bardzo wam za to dziękuję ! <3
KOMENTARZE :
meee-Nawet nie wiesz jak bardzo lubię czytać to co piszesz .♥
Jeśli zakończysz opowiadanie to zrozumiem ..
Ale chciałabym abyś pisała dalej .: 3
Uwielbiam to ; * .. jak piszesz , wszystko ładnie opisujesz .♥
Pisz dalej , nie poddawaj się .
Awww .♥
Czekam na Twoją decyzję czy będziesz ciągnąć to opowiadanie czy zakończysz je i rozpoczniesz inne . : 3
Pozdrawiam . :
`.meee . ♥
diary-of-life-Eh, wszystko musi być za pieniądze, to przykre. Mam nadzieję, że wszystko skończy się dobrze I NIE KOŃCZ PISAĆ TEJ OPOWIEŚCI.
Zapraszam Cię także na moje opowiadanie, gdyż jestem nowa i fajnie by było gdybyś skomentowała początek ;)
cityoflove -Pozwól, że skomentuję to jednym słowem : Niesamowite.
Nie mam słów po prostu..
Tak więc zgodnie z prośbą "paula" dodam rozdział . Ale jutro wieczorem .
Nawet nie wiecie jak zareagowałam jak zobaczyłam te komentarze i ich ilość. Bardzo wam za to dziękuję ! <3
KOMENTARZE :
meee-Nawet nie wiesz jak bardzo lubię czytać to co piszesz .♥
Jeśli zakończysz opowiadanie to zrozumiem ..
Ale chciałabym abyś pisała dalej .: 3
Uwielbiam to ; * .. jak piszesz , wszystko ładnie opisujesz .♥
Pisz dalej , nie poddawaj się .
Awww .♥
Czekam na Twoją decyzję czy będziesz ciągnąć to opowiadanie czy zakończysz je i rozpoczniesz inne . : 3
Pozdrawiam . :
`.meee . ♥
diary-of-life-Eh, wszystko musi być za pieniądze, to przykre. Mam nadzieję, że wszystko skończy się dobrze I NIE KOŃCZ PISAĆ TEJ OPOWIEŚCI.
Zapraszam Cię także na moje opowiadanie, gdyż jestem nowa i fajnie by było gdybyś skomentowała początek ;)
cityoflove -Pozwól, że skomentuję to jednym słowem : Niesamowite.
Nie mam słów po prostu..
Najgorsze jest, gdy odtrącasz naprawde fajnego faceta,
któremu na Tobie zależy, tylko dlatego, że w głowie
siedzi Ci frajer, który Cię zranił...
któremu na Tobie zależy, tylko dlatego, że w głowie
siedzi Ci frajer, który Cię zranił...
Louis
1984. Lou: Gdybym był fanem chciałbym polizać twarz Liama. Po prostu podszedłbym do niego i to zrobił. Zayn: Więc zachęcasz ludzi, by lizali nasze twarze?
1985. "The Fresh Prince of Bel-Air" Rap chłopców. Śpiewają go wtedy gdy mają jakiś problem techniczny i odwracają uwagę. Był to pomysł Lou.
1986. Louis nie zwracał uwagi na to jak się ubiera do 17 roku życia. Teraz jest uzależniony od zakupów.
1987. Louis: Kiedy jestem sam w domu, biegam nago po schodach. To dość zabawne.
1988. Louis: Zrobię wszystko co w mojej mocy, ale chronić naszych fanów, bo oni nie zasługują na nienawiść.
1989. Jakieś fobie? Liam: Łyżki! Zayn: Woda i wysokości. Louis: Dorastanie.. Niall: Wczesne wstawanie. Harry: Jaja krokodyla.
1990. "Chciałbym podziękować Louisowi za moralne wsparcie zza linii bocznej kiedy ja wygrywałem dziś w FIFA. Dużo miłości. " - Harry.
1991. Reporter: co możecie powiedzieć o swoim specyficznym stylu? Zayn: Mój jest trochę bardziej miejski, bardziej uliczny. Tenisówki Nike, uniwerkowe kurtki. Louis jest trochę bardziej modny. Więcej zszywek: paski, szelki, naprawdę obcisłe spodnie. Harry jest całkiem elegancki. Louis: Rodzaj inteligentnego. Żakiety. Styl Niall'a jest całkiem przypadkowy/nieformalny. Nie sądzisz? Zayn: Liam jest bardziej jak.. Porywczo amerykański.
1992. W 18-ste urodziny Nialla fani 1D tweetowali na twitterze do Zayna "Happy Bday" by zmylić Lou. Louis: Wszyscy jesteście baaardzo zabawni! Przecież wiem, że Zayn nie ma dziś urodzin.
1993. Louis nie przyznaje się, że lubi chodzić na zakupy.
1994. Harry: Louis jest gorszy niż moja mama, daje mi buziaki, głaszcze po włosach. Louis: Myślę że wiele fanek chciałoby być na moim miejscu.
1995. Reporter: Jakie podobają wam się dziewczyny?Louis: Nie mam konkretnego typu jak powinna wyglądać dziewczyna, ale podoba mi się, gdy jest spontaniczna, pełna życia i ma dobre poczucie humoru, oraz ktoś kto jest gadatliwy tak jak ja.
1996. " Niall ma jedne z najpiękniejszych oczu jakie widziałem" - Louis
1997. Kiedyś do gazety wysłałem podziękowania dla Harry'ego, który zrobił mi jajka na bekonie na śniadanie. ~ Louis Tomlinson.
1998. Miłość, jesteś w doskonałej formie. Koniec. ~ Louis Tomlinson.
1999. Katy Perry czy Rihanna? Louis : Katy Perry
2000. Louis zawsze robi Liamowi malinki by wprowadzić jego dziewczynę w paranoję.
2001. Louis: Upijmy się! Harry: rozbierzmy się! Niall: zjedzmy całe jedzenie! Zayn: zatrzymajcie wszystkie kurczaki! Liam: spakujmy walizkę!
2002. Reporter: Kto byłby twoją idealną kandydatką na randkę? Louis: Susan Boyle R: okej, i gdzie? Louis: w akwarium
2003. Nie pozwalam Lottie przebywać w pobliżu chłopców, jestem opiekuńczy. Ona jest zbyt dobra dla nich.
2004. Lou rozdawał koszulki Zayn’a fanom.
2005. Lou nienawidzi gdy ktoś go łaskocze.
2006. Harry : Louis oraz Zayn przyciągają gejowskich fanów. Louis : A ty tych starych.
2007. Raz, Louis, Niall i Liam, wmówili Harry'emu, że Zayn odchodzi z zespołu i będą śpiewać bez niego. Harry zaczął płakać.
2008. Lou i Eleanor nie wiedzą, kiedy jest ich rocznica.
1984. Lou: Gdybym był fanem chciałbym polizać twarz Liama. Po prostu podszedłbym do niego i to zrobił. Zayn: Więc zachęcasz ludzi, by lizali nasze twarze?
1985. "The Fresh Prince of Bel-Air" Rap chłopców. Śpiewają go wtedy gdy mają jakiś problem techniczny i odwracają uwagę. Był to pomysł Lou.
1986. Louis nie zwracał uwagi na to jak się ubiera do 17 roku życia. Teraz jest uzależniony od zakupów.
1987. Louis: Kiedy jestem sam w domu, biegam nago po schodach. To dość zabawne.
1988. Louis: Zrobię wszystko co w mojej mocy, ale chronić naszych fanów, bo oni nie zasługują na nienawiść.
1989. Jakieś fobie? Liam: Łyżki! Zayn: Woda i wysokości. Louis: Dorastanie.. Niall: Wczesne wstawanie. Harry: Jaja krokodyla.
1990. "Chciałbym podziękować Louisowi za moralne wsparcie zza linii bocznej kiedy ja wygrywałem dziś w FIFA. Dużo miłości. " - Harry.
1991. Reporter: co możecie powiedzieć o swoim specyficznym stylu? Zayn: Mój jest trochę bardziej miejski, bardziej uliczny. Tenisówki Nike, uniwerkowe kurtki. Louis jest trochę bardziej modny. Więcej zszywek: paski, szelki, naprawdę obcisłe spodnie. Harry jest całkiem elegancki. Louis: Rodzaj inteligentnego. Żakiety. Styl Niall'a jest całkiem przypadkowy/nieformalny. Nie sądzisz? Zayn: Liam jest bardziej jak.. Porywczo amerykański.
1992. W 18-ste urodziny Nialla fani 1D tweetowali na twitterze do Zayna "Happy Bday" by zmylić Lou. Louis: Wszyscy jesteście baaardzo zabawni! Przecież wiem, że Zayn nie ma dziś urodzin.
1993. Louis nie przyznaje się, że lubi chodzić na zakupy.
1994. Harry: Louis jest gorszy niż moja mama, daje mi buziaki, głaszcze po włosach. Louis: Myślę że wiele fanek chciałoby być na moim miejscu.
1995. Reporter: Jakie podobają wam się dziewczyny?Louis: Nie mam konkretnego typu jak powinna wyglądać dziewczyna, ale podoba mi się, gdy jest spontaniczna, pełna życia i ma dobre poczucie humoru, oraz ktoś kto jest gadatliwy tak jak ja.
1996. " Niall ma jedne z najpiękniejszych oczu jakie widziałem" - Louis
1997. Kiedyś do gazety wysłałem podziękowania dla Harry'ego, który zrobił mi jajka na bekonie na śniadanie. ~ Louis Tomlinson.
1998. Miłość, jesteś w doskonałej formie. Koniec. ~ Louis Tomlinson.
1999. Katy Perry czy Rihanna? Louis : Katy Perry
2000. Louis zawsze robi Liamowi malinki by wprowadzić jego dziewczynę w paranoję.
2001. Louis: Upijmy się! Harry: rozbierzmy się! Niall: zjedzmy całe jedzenie! Zayn: zatrzymajcie wszystkie kurczaki! Liam: spakujmy walizkę!
2002. Reporter: Kto byłby twoją idealną kandydatką na randkę? Louis: Susan Boyle R: okej, i gdzie? Louis: w akwarium
2003. Nie pozwalam Lottie przebywać w pobliżu chłopców, jestem opiekuńczy. Ona jest zbyt dobra dla nich.
2004. Lou rozdawał koszulki Zayn’a fanom.
2005. Lou nienawidzi gdy ktoś go łaskocze.
2006. Harry : Louis oraz Zayn przyciągają gejowskich fanów. Louis : A ty tych starych.
2007. Raz, Louis, Niall i Liam, wmówili Harry'emu, że Zayn odchodzi z zespołu i będą śpiewać bez niego. Harry zaczął płakać.
2008. Lou i Eleanor nie wiedzą, kiedy jest ich rocznica.
Bohaterzy . ♥
Justin Bieber - Ma 18 lat . Sławny piosenkarz , zakochany w sobie nastolatek . Zakochują sie w nim większość dziewczyn z jego szkoły . Podrywa każdą z nich , a po krótkim czasie z nimi zrywa .
Skyler White ( czyt . Skajler ) - Ma 17 lat . Po trzech latach wraca do LA i opuszcza Canade . Jest modelką i tancerką . Kocha muzyke .
Rocky Colmen - Jest w wieku Sky . Przyjaźniła się z Skyler , rozstały się po pięciu latach , kiedy Sky wróciła do Canady . Także tańczy .
Prolog . ♥
- Mamo , proszę .. ! - Od paru dni jest to zdanie , które moja mama słyszy codzniennie , ale i tak nie ulega i trzyma na swoim .
- Kochanie , nie . Już wszystko ustalone , wylatujemy jutro z rana . ! - powiedziała pakując się - Idź się pakować . - rozkazała , po czym zamkneła swoją walizkę i postawiła ją przy drzwiach .
- Przecież ja mam tu szkołę , znajomych . !? - wykrzyknełam i chciałam wyjść , ale mama złapała mnie za nadgarstek .
- Skarbie , tam też masz znajomych i będziesz chodziła do tej samej szkoły co kiedyś . - staneła naprzeciwko mnie i pogłaskała mnie po policzku , a po ramieniu przeszedł mnie dreszczyk .
- Oh .. - wyszłam i wbiegłam po schodach do mojego pokoju . Rozejrzałam się po pomieszczeniu . Pustka . Zostało jedynie łóżko i szafa z moimi ubraniami .
Po policzku spłyneła mi łza .
Przeżyłam tu tyle , nie mogę z tąd wyjechać na zawsze ..
Zostawić Mary , Maggie . . Canade .
Wyjechałam z LA trzy lata temu . Mieszkałam tam pięć lat , pierwszy raz przyjechałam tam w wieku dziesieciu lat . Wróciłam do Canady po piętnastych urodzinach , ponieważ matka musiała wrócić do Canady - do pracy .
Jak wracałam spowrotem do Canady , nie tęskniłam tak bardzo za LA .
Teraz to co innego .
Wyjeżdżałam z ojczyzny , miasta w którym się urodziłam .
Przetarłam oczy od łez i wyciagnełam swoją walizkę .
Włożyłam do nije wszystkie ubrania , kosmetyki itd .
Zciemniało się , więc postaniłam zrobić sobie odprężającą kompiel i powspominać te lata tu spędzone .
Po dwudziestu minutach leżałam juz w łóżku , otulona kołdrą .
Jutroo czeka mnie trudna podróż .
Powrót do przeszłości ..
Justin Bieber - Ma 18 lat . Sławny piosenkarz , zakochany w sobie nastolatek . Zakochują sie w nim większość dziewczyn z jego szkoły . Podrywa każdą z nich , a po krótkim czasie z nimi zrywa .
Skyler White ( czyt . Skajler ) - Ma 17 lat . Po trzech latach wraca do LA i opuszcza Canade . Jest modelką i tancerką . Kocha muzyke .
Rocky Colmen - Jest w wieku Sky . Przyjaźniła się z Skyler , rozstały się po pięciu latach , kiedy Sky wróciła do Canady . Także tańczy .
Prolog . ♥
- Mamo , proszę .. ! - Od paru dni jest to zdanie , które moja mama słyszy codzniennie , ale i tak nie ulega i trzyma na swoim .
- Kochanie , nie . Już wszystko ustalone , wylatujemy jutro z rana . ! - powiedziała pakując się - Idź się pakować . - rozkazała , po czym zamkneła swoją walizkę i postawiła ją przy drzwiach .
- Przecież ja mam tu szkołę , znajomych . !? - wykrzyknełam i chciałam wyjść , ale mama złapała mnie za nadgarstek .
- Skarbie , tam też masz znajomych i będziesz chodziła do tej samej szkoły co kiedyś . - staneła naprzeciwko mnie i pogłaskała mnie po policzku , a po ramieniu przeszedł mnie dreszczyk .
- Oh .. - wyszłam i wbiegłam po schodach do mojego pokoju . Rozejrzałam się po pomieszczeniu . Pustka . Zostało jedynie łóżko i szafa z moimi ubraniami .
Po policzku spłyneła mi łza .
Przeżyłam tu tyle , nie mogę z tąd wyjechać na zawsze ..
Zostawić Mary , Maggie . . Canade .
Wyjechałam z LA trzy lata temu . Mieszkałam tam pięć lat , pierwszy raz przyjechałam tam w wieku dziesieciu lat . Wróciłam do Canady po piętnastych urodzinach , ponieważ matka musiała wrócić do Canady - do pracy .
Jak wracałam spowrotem do Canady , nie tęskniłam tak bardzo za LA .
Teraz to co innego .
Wyjeżdżałam z ojczyzny , miasta w którym się urodziłam .
Przetarłam oczy od łez i wyciagnełam swoją walizkę .
Włożyłam do nije wszystkie ubrania , kosmetyki itd .
Zciemniało się , więc postaniłam zrobić sobie odprężającą kompiel i powspominać te lata tu spędzone .
Po dwudziestu minutach leżałam juz w łóżku , otulona kołdrą .
Jutroo czeka mnie trudna podróż .
Powrót do przeszłości ..
Stanęłam przed dużymi szklanymi drzwiami. Otworzyłam drzwi i ujrzałam prześliczną kuchnię w kolorach bieli,zieleni i fioletu. Bardzo bym chciała żeby teraz byli ze mną rodzice. Żeby widzieli jaka jestem szczęśliwa, żeby wspierali jak będzie mi trudno, ale ich nie ma. Popłakałam się. Nigdy nie mówiłam o moich rodzicach bo to strasznie dla mnie bolesne. Podobno zginęli jak miałam 5 lat. Mną i Liam'em zaopiekowali się dziadkowie którzy umarli tuż przed moimi 17 urodzinami. Nie mam na świecie nikogo oprócz Liam'a. Zawsze mnie wspierał jak byłam załamana. Rozmyślałam aż tu nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Wstałam z pod ściany i otarłam łzy z policzka. Poszłam otworzyć drzwi. Stał w nich smutny Liam. Wpuściłam go do środka.
- Przepraszam ja nie chciałem. - zaczął krzyczeć a po policzku zaczęły mu spływać łzy.
- Czego nie chciałeś .? - zapytałam
- Okłamywałem Cię przez całe życie. Nasi rodzice żyją. Mieszkają we Francji. Iii tyy ...
- I .?
- Iii masz brata bliźniaka - wykrzyczał mi to prosto w twarz a później zaczął płakać jak małe dziecko. Wyjął z kieszeni zdjęcie.
- To twój brat. - powiedział przez łzy. Patrzyłam z niedowierzaniem na zdjęcie. Myślałam że będzie to jakiś kujon co chodzi w sandałach i skarpetkach. Myliłam się.
Liam nadal płakał. Podeszłam do niego i mocno go przytuliłam.
- Nie płacz. Robiłeś to dla mojego dobra. - powiedziałam a on lekko się uśmiechnął.
Nagle usłyszeliśmy jak ktoś idzie korytarzem. Zza rogu wychylił się Blondynek. Podbiegłam do niego i namiętnie go pocałowałam.
- Kocham Cię. - szepnęłam mu w ucho
- Ja ciebie bardziej. - odpowiedział
- Może będziemy się kochać tak samo .?
- Dobry pomysł. Proszę. Ubierz się w to. Idziemy wieczorem na wywiad a następnie na czerwony dywan. - powiedział Niall i wręczył mi niebieską torbę.
Poszłam do łazienki się w to ubrać. Mógł inną sukienkę wybrać ale ta nie jest najgorsza. Włosy zakręciłam na lokówce. Zrobiłam lekki makijaż. Powoli po schodach zeszłam na duł.
Czekał tam na mnie zestresowany Niall. Podeszłam do niego i potrząsnęłam nim.
- Nie stresuj się. - powiedziałam do ukochanego.
Po paru minutach przyjechała limuzyna.
Niall wziął mnie za rękę i poszliśmy do chłopaków.
Usiedliśmy wygodnie i ruszyliśmy. Po paru minutach byliśmy na miejscu. Poszliśmy do dużego studia gdzie miał się odbyć wywiad. Każdy miał swoje wygodne krzesło.
1D odpowiadało na wszystkie pytania aż wreszcie miało być ostanie.
- Kim jest dla was ta ładna dziewczyna .? - spytał mężczyzna.
Siedziałam obok Niall'a. Trzymał mnie cały czas za rękę.
- To moja dziewczyna. - odpowiedział Niall. Spojrzałam na niego z miną WTF .?!. Po paru sekundach wywiad się skończył. Wyszliśmy wszyscy na dwór. Było po 18.
- Przepraszam że powiedziałem że jesteś dla mnie tylko dziewczyną. Oznajmimy później że jesteśmy zaręczeni. - powiedział misiek a ja z nie chęcią przytaknęłam.
Poszliśmy do limuzyny która zawiozła nas na czerwony dywan.
Wszyscy elegancko wyglądali, czułam się nie swoja pomiędzy wszystkimi celebrytami. Wszyscy robili nam zdjęcia i zadawali różne pytania na które chłopaki starali się odpowiedzieć.
- Proszę o ciszę. - krzyknął Horan.
Podszedł do mnie, złapał mnie za rękę i uklęknął. Łzy zaczęły mi napływać do oczu. Masy ludzi patrzyli na nas.
- Maya Payne czy zostaniesz moją żoną .? - zapytał.
- Oczywiście. - krzyknęłam a on wyjął pudełeczko w kształcie serduszka i otworzył je. Wsunął mi na serdeczny palec śliczny pierścionek.
Popłakałam się ze szczęścia, chociaż drugi raz mi się oświadczył. Pocałował mnie namiętnie a paparazzi robili nam zdjęcia. Musiałam do tego przywyknąć.
Siemka :**
Niestety nie wiem kiedy następny rozdział.
Zależy to od was.
8 komentarzy - nowy rozdział :)
Toorii :* ♥
- Przepraszam ja nie chciałem. - zaczął krzyczeć a po policzku zaczęły mu spływać łzy.
- Czego nie chciałeś .? - zapytałam
- Okłamywałem Cię przez całe życie. Nasi rodzice żyją. Mieszkają we Francji. Iii tyy ...
- I .?
- Iii masz brata bliźniaka - wykrzyczał mi to prosto w twarz a później zaczął płakać jak małe dziecko. Wyjął z kieszeni zdjęcie.
- To twój brat. - powiedział przez łzy. Patrzyłam z niedowierzaniem na zdjęcie. Myślałam że będzie to jakiś kujon co chodzi w sandałach i skarpetkach. Myliłam się.
Liam nadal płakał. Podeszłam do niego i mocno go przytuliłam.
- Nie płacz. Robiłeś to dla mojego dobra. - powiedziałam a on lekko się uśmiechnął.
Nagle usłyszeliśmy jak ktoś idzie korytarzem. Zza rogu wychylił się Blondynek. Podbiegłam do niego i namiętnie go pocałowałam.
- Kocham Cię. - szepnęłam mu w ucho
- Ja ciebie bardziej. - odpowiedział
- Może będziemy się kochać tak samo .?
- Dobry pomysł. Proszę. Ubierz się w to. Idziemy wieczorem na wywiad a następnie na czerwony dywan. - powiedział Niall i wręczył mi niebieską torbę.
Poszłam do łazienki się w to ubrać. Mógł inną sukienkę wybrać ale ta nie jest najgorsza. Włosy zakręciłam na lokówce. Zrobiłam lekki makijaż. Powoli po schodach zeszłam na duł.
Czekał tam na mnie zestresowany Niall. Podeszłam do niego i potrząsnęłam nim.
- Nie stresuj się. - powiedziałam do ukochanego.
Po paru minutach przyjechała limuzyna.
Niall wziął mnie za rękę i poszliśmy do chłopaków.
Usiedliśmy wygodnie i ruszyliśmy. Po paru minutach byliśmy na miejscu. Poszliśmy do dużego studia gdzie miał się odbyć wywiad. Każdy miał swoje wygodne krzesło.
1D odpowiadało na wszystkie pytania aż wreszcie miało być ostanie.
- Kim jest dla was ta ładna dziewczyna .? - spytał mężczyzna.
Siedziałam obok Niall'a. Trzymał mnie cały czas za rękę.
- To moja dziewczyna. - odpowiedział Niall. Spojrzałam na niego z miną WTF .?!. Po paru sekundach wywiad się skończył. Wyszliśmy wszyscy na dwór. Było po 18.
- Przepraszam że powiedziałem że jesteś dla mnie tylko dziewczyną. Oznajmimy później że jesteśmy zaręczeni. - powiedział misiek a ja z nie chęcią przytaknęłam.
Poszliśmy do limuzyny która zawiozła nas na czerwony dywan.
Wszyscy elegancko wyglądali, czułam się nie swoja pomiędzy wszystkimi celebrytami. Wszyscy robili nam zdjęcia i zadawali różne pytania na które chłopaki starali się odpowiedzieć.
- Proszę o ciszę. - krzyknął Horan.
Podszedł do mnie, złapał mnie za rękę i uklęknął. Łzy zaczęły mi napływać do oczu. Masy ludzi patrzyli na nas.
- Maya Payne czy zostaniesz moją żoną .? - zapytał.
- Oczywiście. - krzyknęłam a on wyjął pudełeczko w kształcie serduszka i otworzył je. Wsunął mi na serdeczny palec śliczny pierścionek.
Popłakałam się ze szczęścia, chociaż drugi raz mi się oświadczył. Pocałował mnie namiętnie a paparazzi robili nam zdjęcia. Musiałam do tego przywyknąć.
Siemka :**
Niestety nie wiem kiedy następny rozdział.
Zależy to od was.
8 komentarzy - nowy rozdział :)
Toorii :* ♥
rozdział 7
Siedział na kanapiee...onn...
--------------------------------------------------------------
On w samej osobie.. ojciec Justina. Siedział ze spuszczoną głową. Zapewne chodzi o Justina.
- Dzień dobry, jestem Kate, wie może Pan gdzie wszyscy zniknęli ? - zapytałam, szybko podniósł głowę.
- A dzień dobry, ja jestem.. - przerwałam mu.
- tak, tak wiem kim pan jest - uśmiechnęłam się do niego - miło mi ;)
- mnie też dziecino, mnie też.. proszę zrób coś dla mnie, musimy się wyprowadzić.. ja Pattie, i dzieci. proszę zaopiekuj się Justinem, pomóż mu wrócić do swojej starej formy.. Wiem, popełniłem, wiele błędów ale to właśnie na nich się uczymy. - poprosił.. zastanawiałam się chwilę.
- proszę pana. dla pana, pana rodziny i dla Justina zrobię wszystko.. możliwe, że jest on dla mnie przyjacielem i tylko pod tym względem to zrobię.. - mruknęłam
- Dziękuję.. - przytulił mnie
- Nie ma za co.. - przerwał mi
- a bo wiesz, chyba Justin znowu się spotyka z Seleną.. znowu zaczął.. fajnie było patrzeć jak na twój widok się uśmiecha, a przez nią ? marnuje swoje życie.. - powiedział ze łzami w oczach. Ostatnio wszyscy tylko płaczą.
- Dobrzee, proszę się nie martwić. A gdzie mogę go znaleźć ?
- Możliwe że będzie w jakimś klubie, jest po południe, ale u niego wszystko jest możliwe. - odparł
- Okey, to ja idę. Do miłego zobaczenia - uścisnęłam go mocno - i proszę, niech się Pan nie przejmuje.. - mówiłam również z ukrytymi łzami pod powieką.. Szkoda mi było ich wszystkich..
- Dam znać Wam jak będzie lepiej.. Justin już wie o tym wszystkim ? - zapytałam
- On ?! Jasne że wie.. Jak zwykle się domyślił.. eh, to do zobaczenia - odparł z uśmiechem i wyszedł. Zostałam sama. Nie miałam czym udać się do tego klubu. zadzwoniłam do Chrisa i Monice. Zgodzili się oboje i będą zaraz.
15 min. po
Usłyszałam dzwonek do drzwi, wstałam a raczej pobiegłam od razu do nich. Przywitałam się z nimi i wszystko wyjaśniłam. Oni się nie znali więc przedstawiłam ich wzajemnie sobie :
- Chris, Monica.. Monica, Chris.. - pokazywałam. Chris tylko szczerzył swą mordkę do niej. Coś nieźle tu widzę. Rozmarzyłam się jak zwykle o Justinie. Coraz częściej moje myśli kręcą się obok niego..
- A może dasz mi swój numer !? - zapytał pewny siebie Chris.
- Hmm.. jasnee - odprała przyjaciółka.
- łooo. aż tyle mnie nie było.. - odparłam ze śmiechem.. - Dobra musimy się sprężyć.. Chriss, poprowadzisz ? - zapytałam
- tsaa. jak zwykle ja. - odparł niby obrażony.
Zamknęłam dom Justina i gdy już wsiadaliśmy do auta, zadzwonił mój telefon.. Był to oczywiście.. CO !? była to Selenaa. Odebrałam :
- Haloo ?
- Cześć kochana, z Justinkiem w porządku, tylko źle widziałaś tamtej nocy.. bo jestem z Nim w ciąży nie musisz się martwić.. jest ze mną.. Wyjechaliśmy..
Stałam wmurowana w podłogę nie mogąc się ruszyć. Czym prędzej rozłączyłam się i zrezygnowana podeszłam do auta.
- Jedziemy do mnie ! - krzyknęłam - robimy imprezę ! - udawałam szczęśliwą. Dojechaliśmy do mojego domu. Nikogo nie było. Zostawiłam dwójkę osób razem na osobności i poszłam do swojego pokoju. Ukrywałam prawdziwą siebie nawet przed przyjaciółmi. Było to dość dziwne nigdy nie byłam taka. Znalazłam numer Ojca Justina, który przypadkowo dał mi pod koniec spotkania i zadzwoniłam do niego. Po trzech sygnałach rozległ się głos :
- Halo ?
- Dobry wieczór ( już wieczór ) mam złe nowiny.. - powiadomiłam pana o tym co zaszło. Opowiedziałam wszystko ze szczegółami i znowu bezczynnie zaczęłam płakać. Łzy to u mnie już normalka. Bez nich się nie obyło. Ale żyjemy by cierpieć.. a cierpimy by być lepszym. Nigdy nie żałowałam tego co się stało, staje i stanie. Wszystko było tajemniczą zagadką. Po mym długim przemówieniu, nic nie usłyszałam, tylko cichy szloch.
- Przepraszam.. - odparłam - odezwę się potem. Do usłyszenia. Niech pan wszystkich pozdrowi. - powiedziałam już z uśmiechem. Ogarnęłam się, wskoczyłam pod prysznic i przebrałam się. Zeszłam na dół do przyjaciół którzy obściskiwali się już na kanapie. Nie zwracali na mnie uwagi. Włączyłam więc telewizor i zobaczyłammm...
------------------------------------------------------------
Hmm, za krótkie robię ? czy pisać jakieś dłuższe ? czy wam odpowiada ? ; *
Siedział na kanapiee...onn...
--------------------------------------------------------------
On w samej osobie.. ojciec Justina. Siedział ze spuszczoną głową. Zapewne chodzi o Justina.
- Dzień dobry, jestem Kate, wie może Pan gdzie wszyscy zniknęli ? - zapytałam, szybko podniósł głowę.
- A dzień dobry, ja jestem.. - przerwałam mu.
- tak, tak wiem kim pan jest - uśmiechnęłam się do niego - miło mi ;)
- mnie też dziecino, mnie też.. proszę zrób coś dla mnie, musimy się wyprowadzić.. ja Pattie, i dzieci. proszę zaopiekuj się Justinem, pomóż mu wrócić do swojej starej formy.. Wiem, popełniłem, wiele błędów ale to właśnie na nich się uczymy. - poprosił.. zastanawiałam się chwilę.
- proszę pana. dla pana, pana rodziny i dla Justina zrobię wszystko.. możliwe, że jest on dla mnie przyjacielem i tylko pod tym względem to zrobię.. - mruknęłam
- Dziękuję.. - przytulił mnie
- Nie ma za co.. - przerwał mi
- a bo wiesz, chyba Justin znowu się spotyka z Seleną.. znowu zaczął.. fajnie było patrzeć jak na twój widok się uśmiecha, a przez nią ? marnuje swoje życie.. - powiedział ze łzami w oczach. Ostatnio wszyscy tylko płaczą.
- Dobrzee, proszę się nie martwić. A gdzie mogę go znaleźć ?
- Możliwe że będzie w jakimś klubie, jest po południe, ale u niego wszystko jest możliwe. - odparł
- Okey, to ja idę. Do miłego zobaczenia - uścisnęłam go mocno - i proszę, niech się Pan nie przejmuje.. - mówiłam również z ukrytymi łzami pod powieką.. Szkoda mi było ich wszystkich..
- Dam znać Wam jak będzie lepiej.. Justin już wie o tym wszystkim ? - zapytałam
- On ?! Jasne że wie.. Jak zwykle się domyślił.. eh, to do zobaczenia - odparł z uśmiechem i wyszedł. Zostałam sama. Nie miałam czym udać się do tego klubu. zadzwoniłam do Chrisa i Monice. Zgodzili się oboje i będą zaraz.
15 min. po
Usłyszałam dzwonek do drzwi, wstałam a raczej pobiegłam od razu do nich. Przywitałam się z nimi i wszystko wyjaśniłam. Oni się nie znali więc przedstawiłam ich wzajemnie sobie :
- Chris, Monica.. Monica, Chris.. - pokazywałam. Chris tylko szczerzył swą mordkę do niej. Coś nieźle tu widzę. Rozmarzyłam się jak zwykle o Justinie. Coraz częściej moje myśli kręcą się obok niego..
- A może dasz mi swój numer !? - zapytał pewny siebie Chris.
- Hmm.. jasnee - odprała przyjaciółka.
- łooo. aż tyle mnie nie było.. - odparłam ze śmiechem.. - Dobra musimy się sprężyć.. Chriss, poprowadzisz ? - zapytałam
- tsaa. jak zwykle ja. - odparł niby obrażony.
Zamknęłam dom Justina i gdy już wsiadaliśmy do auta, zadzwonił mój telefon.. Był to oczywiście.. CO !? była to Selenaa. Odebrałam :
- Haloo ?
- Cześć kochana, z Justinkiem w porządku, tylko źle widziałaś tamtej nocy.. bo jestem z Nim w ciąży nie musisz się martwić.. jest ze mną.. Wyjechaliśmy..
Stałam wmurowana w podłogę nie mogąc się ruszyć. Czym prędzej rozłączyłam się i zrezygnowana podeszłam do auta.
- Jedziemy do mnie ! - krzyknęłam - robimy imprezę ! - udawałam szczęśliwą. Dojechaliśmy do mojego domu. Nikogo nie było. Zostawiłam dwójkę osób razem na osobności i poszłam do swojego pokoju. Ukrywałam prawdziwą siebie nawet przed przyjaciółmi. Było to dość dziwne nigdy nie byłam taka. Znalazłam numer Ojca Justina, który przypadkowo dał mi pod koniec spotkania i zadzwoniłam do niego. Po trzech sygnałach rozległ się głos :
- Halo ?
- Dobry wieczór ( już wieczór ) mam złe nowiny.. - powiadomiłam pana o tym co zaszło. Opowiedziałam wszystko ze szczegółami i znowu bezczynnie zaczęłam płakać. Łzy to u mnie już normalka. Bez nich się nie obyło. Ale żyjemy by cierpieć.. a cierpimy by być lepszym. Nigdy nie żałowałam tego co się stało, staje i stanie. Wszystko było tajemniczą zagadką. Po mym długim przemówieniu, nic nie usłyszałam, tylko cichy szloch.
- Przepraszam.. - odparłam - odezwę się potem. Do usłyszenia. Niech pan wszystkich pozdrowi. - powiedziałam już z uśmiechem. Ogarnęłam się, wskoczyłam pod prysznic i przebrałam się. Zeszłam na dół do przyjaciół którzy obściskiwali się już na kanapie. Nie zwracali na mnie uwagi. Włączyłam więc telewizor i zobaczyłammm...
------------------------------------------------------------
Hmm, za krótkie robię ? czy pisać jakieś dłuższe ? czy wam odpowiada ? ; *
!!! PRZEPRASZAM !!!
Ale niestety dziś nie dodam rozdziału !! Kolejny będzie jutro na 100 . Sorka że dodaje nie za często ale nagle się nauczycielom zachciało sprawdzianów i mam dużo nauki aż za dożo -_-" . Przez jakiś czas będę dodawać tak co trzy lub cztery dni jeszcze zobaczę ale to nie potrwa długo :):) Max do końca maja !!
Mama do was kilka pytań :
# Czy podoba się wam opowiadanie ?
# Pisać dalej czy zakończyć opowiadanie ?
# Czy mogli byście skomentować poprzednie rozdziały z góry dziękuję :*
PS. Podoba się wystój Frugo hehe :):)
Ale niestety dziś nie dodam rozdziału !! Kolejny będzie jutro na 100 . Sorka że dodaje nie za często ale nagle się nauczycielom zachciało sprawdzianów i mam dużo nauki aż za dożo -_-" . Przez jakiś czas będę dodawać tak co trzy lub cztery dni jeszcze zobaczę ale to nie potrwa długo :):) Max do końca maja !!
Mama do was kilka pytań :
# Czy podoba się wam opowiadanie ?
# Pisać dalej czy zakończyć opowiadanie ?
# Czy mogli byście skomentować poprzednie rozdziały z góry dziękuję :*
PS. Podoba się wystój Frugo hehe :):)
4
Po 5 minutach buł już obok mnie z długopisem i kartką w ręku.
-Ty na serio z tym autografem?-zapytałam
-Oczywiście.Muszę go mieć.
-Jak chcesz-powiedziałam rozbawiona
-Co chcesz w tym autografie?-zapytałam
-Podyktuję ci a więc "Dla mojego drogiego , kochanego, ulubionego, wspaniałego...."
-Ile jeszcze tych epitetów?
-Tyle ile zdołam wymyślić na poczekaniu.Reasumując "(...) przystojnego, seksownego Zayna Malika kochana..."
-Ej nie przesadzasz?-spytałam
-Nie.Obiecałaś teraz się podpisz i napisz swój numer.-polecił
-Ok. już już i gotowe-powiedziałam uśmiechając się do niego.
-Do zobaczenia-powiedział i pocałował mnie w policzek
-A to za co?
-Po prostu lubię cię Alex.-po tych słowach odszedł
Wyszczerzyłam się do siebie patrząc jak znika.Boże jeszcze 3 dni temu nie pomyślałabym ze mogłabym rozmawiać z którymś i się nie wzdrygnąć a teraz? Podoba mi się.
~3 godziny później~
właśnie wstałam z fotela wizażystki i ubrana w http://stylistki.pl/na-zabawe--177790/ wychodziłam na scenę 1D witali się z fanami i zaczęli śpiewać.Po tym jak Zayn zaśpiewał swoją solówkę zaczęłam w okół niego tańczyć.Kładłam mu właśnie rękę na ramieniu gdy on niespodziewanie rzucił mikrofon któremuś z chłopaków. po czym poczułam że oplata rękoma moją talię i przyciąga mnie do siebie.Popatrzyłam mu w oczy i myślałam że utonęłam. Zayn tańczył ze mną ok 5 minut po czym musiałam wykonać swoją solówkę.Po koncercie Dave podszedł do mnie i powiedział
-Co prawda tego nie było w planie ale spontaniczne diecezje też czasami są dobre to jak ty i Zayn zatańczyliście to było świetne-powiedział z zachwytem.
-Hmm dzięki-odpowiedziałam po czym odeszłam.Po chwili ktoś złapał mnie za rękę odwróciłam się a Zayn z bananem na twarzy powiedział
-Zmiana planów zbierz wszystkich u siebie wyślesz mi adres później sms'em przyjadę za godzinę po was jedziemy na afterparty do klubu.-powiedział chyba jednym tchem
-Mmm ok za godzinę u mnie ale czy mogę wziąć jeszcze jedną osobę?-powiedziałam i uśmiechnęłam się
-No jasne-powiedział po czym znowu pocałował mnie w policzek jakby była to najnaturalniejsza rzecz na świecie i odszedł.
Gdy wróciłam do domu szybko poszłam do łazienki umyta świeża i pachnąca poszłam poszukać odpowiednich ubrań na tą okazję.Postanowiłam ubrać coś seksownego więc wybrałam http://stylistki.pl/trrrrrrrrr-176679/.
4o minut później Lena podeszła do mnie i rozległo się głośne pogwizdywanie.
-No no aleś się odstawiła.
-E tam tak tylko miałam ochotę założyć sukienkę.-powiedziałam chociaż wiedziałam ze to nie była prawda.
-Takiej bajki to mi nie wciskaj.A w ogóle to jak przekonałaś swoją mamę?
-Nijak powiedział jej że jestem dorosła i że muszę uczcić ten koncert-powiedziałam a za 2o minut rozległ się dźwięk dzwonka.Okazało się że przed drzwiami stoi szofer chłopaków.
-Chodźcie-krzyknęłam do Leny Toby'ego i reszty i poszłam do limuzyny , przy której stał Zayn mierzył mnie wzrokiem a ja jego świetnie wyglądał jak zawsze.
-Cześć-powiedziałam do niego. A on pochylił się ku mnie i powiedział mi do ucha
-Ślicznie wyglądasz w tej sukience.-po czym pocałował mnie w policzek, coś mi się wydaje że za często to robi.
Po 5 minutach buł już obok mnie z długopisem i kartką w ręku.
-Ty na serio z tym autografem?-zapytałam
-Oczywiście.Muszę go mieć.
-Jak chcesz-powiedziałam rozbawiona
-Co chcesz w tym autografie?-zapytałam
-Podyktuję ci a więc "Dla mojego drogiego , kochanego, ulubionego, wspaniałego...."
-Ile jeszcze tych epitetów?
-Tyle ile zdołam wymyślić na poczekaniu.Reasumując "(...) przystojnego, seksownego Zayna Malika kochana..."
-Ej nie przesadzasz?-spytałam
-Nie.Obiecałaś teraz się podpisz i napisz swój numer.-polecił
-Ok. już już i gotowe-powiedziałam uśmiechając się do niego.
-Do zobaczenia-powiedział i pocałował mnie w policzek
-A to za co?
-Po prostu lubię cię Alex.-po tych słowach odszedł
Wyszczerzyłam się do siebie patrząc jak znika.Boże jeszcze 3 dni temu nie pomyślałabym ze mogłabym rozmawiać z którymś i się nie wzdrygnąć a teraz? Podoba mi się.
~3 godziny później~
właśnie wstałam z fotela wizażystki i ubrana w http://stylistki.pl/na-zabawe--177790/ wychodziłam na scenę 1D witali się z fanami i zaczęli śpiewać.Po tym jak Zayn zaśpiewał swoją solówkę zaczęłam w okół niego tańczyć.Kładłam mu właśnie rękę na ramieniu gdy on niespodziewanie rzucił mikrofon któremuś z chłopaków. po czym poczułam że oplata rękoma moją talię i przyciąga mnie do siebie.Popatrzyłam mu w oczy i myślałam że utonęłam. Zayn tańczył ze mną ok 5 minut po czym musiałam wykonać swoją solówkę.Po koncercie Dave podszedł do mnie i powiedział
-Co prawda tego nie było w planie ale spontaniczne diecezje też czasami są dobre to jak ty i Zayn zatańczyliście to było świetne-powiedział z zachwytem.
-Hmm dzięki-odpowiedziałam po czym odeszłam.Po chwili ktoś złapał mnie za rękę odwróciłam się a Zayn z bananem na twarzy powiedział
-Zmiana planów zbierz wszystkich u siebie wyślesz mi adres później sms'em przyjadę za godzinę po was jedziemy na afterparty do klubu.-powiedział chyba jednym tchem
-Mmm ok za godzinę u mnie ale czy mogę wziąć jeszcze jedną osobę?-powiedziałam i uśmiechnęłam się
-No jasne-powiedział po czym znowu pocałował mnie w policzek jakby była to najnaturalniejsza rzecz na świecie i odszedł.
Gdy wróciłam do domu szybko poszłam do łazienki umyta świeża i pachnąca poszłam poszukać odpowiednich ubrań na tą okazję.Postanowiłam ubrać coś seksownego więc wybrałam http://stylistki.pl/trrrrrrrrr-176679/.
4o minut później Lena podeszła do mnie i rozległo się głośne pogwizdywanie.
-No no aleś się odstawiła.
-E tam tak tylko miałam ochotę założyć sukienkę.-powiedziałam chociaż wiedziałam ze to nie była prawda.
-Takiej bajki to mi nie wciskaj.A w ogóle to jak przekonałaś swoją mamę?
-Nijak powiedział jej że jestem dorosła i że muszę uczcić ten koncert-powiedziałam a za 2o minut rozległ się dźwięk dzwonka.Okazało się że przed drzwiami stoi szofer chłopaków.
-Chodźcie-krzyknęłam do Leny Toby'ego i reszty i poszłam do limuzyny , przy której stał Zayn mierzył mnie wzrokiem a ja jego świetnie wyglądał jak zawsze.
-Cześć-powiedziałam do niego. A on pochylił się ku mnie i powiedział mi do ucha
-Ślicznie wyglądasz w tej sukience.-po czym pocałował mnie w policzek, coś mi się wydaje że za często to robi.
Hejka jestem tu nowa! Będę pisać własną historię Justina Biebera... Mam nadzieję,że wam się spodoba!<3
Żadne rany nie są tak widoczne
jak te zadane samemu sobie...
na nadgarstku...
na nodze...
na brzuchu...
wszędzie.. gdzie tylko się da.
...
jak te zadane samemu sobie...
na nadgarstku...
na nodze...
na brzuchu...
wszędzie.. gdzie tylko się da.
...
Czasami musisz zabić swoje uczucia dla kogoś..
Bo inaczej on zabije Ciebie...
Bo inaczej on zabije Ciebie...
AKTUALNI BOHATEROWIE :
* Tw. imię [T.I]
Na pozór pewna siebie, lecz bardzo wrażliwa osoba. Gubi się w swoich uczuciach. Od lat zna i przyjaźni się z Amy. Nowych przyjaciół zdobywa w dość nietypowy i zaskakujący sposób.
* Amy [AM]
Uczuciowa. Mimo, że łatwo ją zranić jakoś radzi sobie z problemami. Wszystko jest dobrze, lecz w końcu wszystko zacznie się komplikować. Czy jej przyjaźń z [T.I] przetrwa wszystkie przeciwności? Czy spotka swojego jedynego?
- Siema. Nigdy nie uwierzysz w to co ci powiem. Lepiej usiądź. - tymi oto słowami powitałaś Amy dzwoniąc do niej.
- Siema. No dajesz.. -odpowiedziała zaciekawiona.
- Zdobyłam 2 bilety na koncert One Direction w Londynie ! - mówiłaś pełna ekscytacji.
- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaa ! Nie wierzee.. - reakcja Amy mówiła sama za siebie. - a kiedy jest ten koncert? - zapytała, gdy już ochłoneła.
- W najbliższą sobotę.. A żeby tego było mało..
- No dalej mów ! - przerwała ci najszczęśliwsza osoba na świecie.
- Mamy wejściówki dla VIP-ów !
- Uszczypnij mnie, bo nie wierze. Może wpadniesz dzisiaj do mnie ?
- No spoko, obgadamy szczegóły. Kończe, pa. - pożegnałaś się z przyjaciółką.
Amy była największą Directioner'ką w całej sieci. Prowadziła mnóstwo stron, blogów itp. Wiedziałaś, że ten prezent uczyni ją najszczęśliwszą osobą na świecie. Nawet można powiedzieć, że w całej galaktyce. Ty? Lubiłaś piosenki One Direction, lubiłaś czytać blogi AM o nich, oglądałaś twittcam'y Liam'a. Można powiedzieć, że byłaś w pewnym stopniu Directioner. Cieszyłaś się z tych biletów głównie z tego powodu, że uszczęśliwisz nimi swoją najlepszą przyjaciółkę.
- Nie wiem jak mam ci za to dziękować. Przecież to moje największe marzenie. Będe na koncercie One Direction. Będe na koncercie One Direction z tobą. No i jeszcze poznam ich. Poznam, dzięki najwspanialszej osobie na ziemi jaką jesteś ty! - rozkminiała Amy niedopuszczając cię do słowa.
- Jeju, ciołku. Nie masz za co dziękować. Przecież wiesz, że dla ciebie zrobie wszystko. Skończ już te swoje rozkminy i lepiej zastanów się w co się ubierzesz i o czym chcez z nimi rozmawiać jak już ich spotkasz.
- Fakt, od rana żyje tylko sobotą i nie miałam kiedy o tym pomyśleć bo w głowie mam tylko 5 chłopaków, których w końcu zobacze na żywo. Mam nadzieje, że Daniell i Eleanor też tam będą. Jak ja chciałabym je poznać..
- Dobra, skończ ! Ja już muszę spadać. Jadę z mamą na zakupy, a ty się ogarnij i dojdź do siebie. Pa.
***
Nadeszła długo oczekiwana sobota. Dla ciebie - był to dzień jak co dzień, ponieważ co tydzień jeździłaś na czyiś koncert. Dla Amy - był to najszczęśliwszy dzień w jej życiu, ponieważ w końcu zobaczy na żywo swoich 5 mężów. Około południa okazało się, że ten dzień nie będzie należał do tych szczęśliwych. Miało być pięknie. Koncert, rozmowa z chłopakami, zdjęcia. Niestety tak nie było.
- Amy, słuchaj. To co teraz powiem może cię zaskoczyć, więc lepiej usiądź..
- Tak? - powiedziała zmartwiona AM.
- Nie moge iść na koncert.
- Jak to? Przecież to miał być nasz dzień. Dlaczego ? Co się stało?
- Rano, gdy sprzątałam spadłam z krzesła. Uderzyłam się o coś w głowę. Byłam przytomna, ale nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Cały świat wirował mi się przed oczami. Dopiero w szpitalu doszłam do siebie. Muszę tu zostać na kilka dni. Życzę ci udanej imprezy. Zabiesz ze sobą kogoś innego. Bilety są u mnie w pokoju..
- Bez ciebie nigdzie nie pójdę ! Będe dzisiaj z tobą ! Jak tylko mama wróci z pracy przywiezie mnie do ciebie. Nie zostawie cię tam samej. - panikowała.
- Ale naprawde nie musisz. Pielęgniarka często przychodzi porozmawiać chwilę, rodzice przywieźli mi magazyny. Jutro będe mogła iść skorzystać z neta. Naprawdę, wszystko będzie dobrze. Możesz spełnić swoje marzenie. Idź i baw się dobrze.- uspokajałaś zdenerwowaną przyjaciółkę.
- Moim marzeniem było iść na koncert One Direction z swoją najlepszą przyjaciółką, a nie bawić się na koncercie, gdy ona sama jak palec leży w szpitalnej sali. - w głosie AM było słychać smutek.
- Dziękuje, że tyle dla mnie robisz. Jesteś naprawdę najlepsza na świecie.
- Dobra, dobra. To w którym szpitalu leżysz?
- Na High Street. Pokój 15.
__________________________
Z góry mówie, że akcja rozwinie się dopiero w II rozdziale. II pierwsze to takie wprowadzenie do sytuacji. Mam nadzieje, że wam się spodoba. Piszcie w komentarzach co o tym sądzicie :). Pozdrawiam. Kasia :)
Can't stop love One Direction.
* Tw. imię [T.I]
Na pozór pewna siebie, lecz bardzo wrażliwa osoba. Gubi się w swoich uczuciach. Od lat zna i przyjaźni się z Amy. Nowych przyjaciół zdobywa w dość nietypowy i zaskakujący sposób.
* Amy [AM]
Uczuciowa. Mimo, że łatwo ją zranić jakoś radzi sobie z problemami. Wszystko jest dobrze, lecz w końcu wszystko zacznie się komplikować. Czy jej przyjaźń z [T.I] przetrwa wszystkie przeciwności? Czy spotka swojego jedynego?
_____
- Siema. Nigdy nie uwierzysz w to co ci powiem. Lepiej usiądź. - tymi oto słowami powitałaś Amy dzwoniąc do niej.
- Siema. No dajesz.. -odpowiedziała zaciekawiona.
- Zdobyłam 2 bilety na koncert One Direction w Londynie ! - mówiłaś pełna ekscytacji.
- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaa ! Nie wierzee.. - reakcja Amy mówiła sama za siebie. - a kiedy jest ten koncert? - zapytała, gdy już ochłoneła.
- W najbliższą sobotę.. A żeby tego było mało..
- No dalej mów ! - przerwała ci najszczęśliwsza osoba na świecie.
- Mamy wejściówki dla VIP-ów !
- Uszczypnij mnie, bo nie wierze. Może wpadniesz dzisiaj do mnie ?
- No spoko, obgadamy szczegóły. Kończe, pa. - pożegnałaś się z przyjaciółką.
Amy była największą Directioner'ką w całej sieci. Prowadziła mnóstwo stron, blogów itp. Wiedziałaś, że ten prezent uczyni ją najszczęśliwszą osobą na świecie. Nawet można powiedzieć, że w całej galaktyce. Ty? Lubiłaś piosenki One Direction, lubiłaś czytać blogi AM o nich, oglądałaś twittcam'y Liam'a. Można powiedzieć, że byłaś w pewnym stopniu Directioner. Cieszyłaś się z tych biletów głównie z tego powodu, że uszczęśliwisz nimi swoją najlepszą przyjaciółkę.
- Nie wiem jak mam ci za to dziękować. Przecież to moje największe marzenie. Będe na koncercie One Direction. Będe na koncercie One Direction z tobą. No i jeszcze poznam ich. Poznam, dzięki najwspanialszej osobie na ziemi jaką jesteś ty! - rozkminiała Amy niedopuszczając cię do słowa.
- Jeju, ciołku. Nie masz za co dziękować. Przecież wiesz, że dla ciebie zrobie wszystko. Skończ już te swoje rozkminy i lepiej zastanów się w co się ubierzesz i o czym chcez z nimi rozmawiać jak już ich spotkasz.
- Fakt, od rana żyje tylko sobotą i nie miałam kiedy o tym pomyśleć bo w głowie mam tylko 5 chłopaków, których w końcu zobacze na żywo. Mam nadzieje, że Daniell i Eleanor też tam będą. Jak ja chciałabym je poznać..
- Dobra, skończ ! Ja już muszę spadać. Jadę z mamą na zakupy, a ty się ogarnij i dojdź do siebie. Pa.
***
Nadeszła długo oczekiwana sobota. Dla ciebie - był to dzień jak co dzień, ponieważ co tydzień jeździłaś na czyiś koncert. Dla Amy - był to najszczęśliwszy dzień w jej życiu, ponieważ w końcu zobaczy na żywo swoich 5 mężów. Około południa okazało się, że ten dzień nie będzie należał do tych szczęśliwych. Miało być pięknie. Koncert, rozmowa z chłopakami, zdjęcia. Niestety tak nie było.
- Amy, słuchaj. To co teraz powiem może cię zaskoczyć, więc lepiej usiądź..
- Tak? - powiedziała zmartwiona AM.
- Nie moge iść na koncert.
- Jak to? Przecież to miał być nasz dzień. Dlaczego ? Co się stało?
- Rano, gdy sprzątałam spadłam z krzesła. Uderzyłam się o coś w głowę. Byłam przytomna, ale nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Cały świat wirował mi się przed oczami. Dopiero w szpitalu doszłam do siebie. Muszę tu zostać na kilka dni. Życzę ci udanej imprezy. Zabiesz ze sobą kogoś innego. Bilety są u mnie w pokoju..
- Bez ciebie nigdzie nie pójdę ! Będe dzisiaj z tobą ! Jak tylko mama wróci z pracy przywiezie mnie do ciebie. Nie zostawie cię tam samej. - panikowała.
- Ale naprawde nie musisz. Pielęgniarka często przychodzi porozmawiać chwilę, rodzice przywieźli mi magazyny. Jutro będe mogła iść skorzystać z neta. Naprawdę, wszystko będzie dobrze. Możesz spełnić swoje marzenie. Idź i baw się dobrze.- uspokajałaś zdenerwowaną przyjaciółkę.
- Moim marzeniem było iść na koncert One Direction z swoją najlepszą przyjaciółką, a nie bawić się na koncercie, gdy ona sama jak palec leży w szpitalnej sali. - w głosie AM było słychać smutek.
- Dziękuje, że tyle dla mnie robisz. Jesteś naprawdę najlepsza na świecie.
- Dobra, dobra. To w którym szpitalu leżysz?
- Na High Street. Pokój 15.
__________________________
Z góry mówie, że akcja rozwinie się dopiero w II rozdziale. II pierwsze to takie wprowadzenie do sytuacji. Mam nadzieje, że wam się spodoba. Piszcie w komentarzach co o tym sądzicie :). Pozdrawiam. Kasia :)
Can't stop love One Direction.
Znów bierzesz mój los w swoje ręce.
Nie wiem czy powinnam Ci dobrze życzyć z tego powodu...
Nie wiem czy powinnam Ci dobrze życzyć z tego powodu...
"I give my heart to you"
and now i'm heartless
without you by my side
Nie byłam w szkole.Deszcz.Lało ostro cały dzień.Wstałam o 9.
Jutro za to 15 stopni i słońce.Więc oki i lecę do szkoły ;)
Jutro za to 15 stopni i słońce.Więc oki i lecę do szkoły ;)





