Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

“and he looked at me and it hurts, it hurts so much”
27.11.2014 9 minut temu

“Some people smoke,
others drink, and others fall in love,
each one dies in a different way.”
27.11.2014 10 minut temu

I think we all have that one person that we never truly get over, that we still think about right before bed every night, or you will always jump at a chance to talk to even though you know you shouldn’t talk to, or the first person you think of whenever you’re drunk.
27.11.2014 10 minut temu

“She’s the type of girl that can be so hurt but can still look at you and smile”
27.11.2014 11 minut temu

"The most painful goodbyes are the ones that are never said and never explained."
27.11.2014 11 minut temu
WRÓCIŁAM!xd
Właśnie tak;D
Mam pomysł na nowe opowiadanie, które będzie na podstawie tegooo! ;D
Oczywiście założę nowy blog (na bloblo.pl)
Stare opowiadanie poprawię i będę dodawać w nowym blogu wraz z kontynuacją (podpowiem że akcja toczyć się będzie 2.5-3 roku później) a stary blog usunę:P
WIĘC kto jest zainteresowany czytać proszę zostawić komentarz bo nwm czy jest sens pisać:D
czekam :D
27.11.2014 14 minut temu

Kolejny rok później. Kolejny rok pełen zmian.
Trzecia klasa, matury. Aktualnie jestem załamana po próbnych. Nigdy nie powinno się oczekiwać zbyt wiele, bo można się nieźle rozczarować - takie wnioski po przeanalizowaniu odpowiedzi, których byłam całkowicie pewna.
Rok temu pisałam tu również o kimś. Że może to on wypełni pustkę w moim sercu. Koleś okazał się frajerem - a to niespodzianka :) Ale dokładnie od 5 miesięcy jestem szczęśliwa z najlepszym chłopakiem pod słońcem.
27.11.2014 23 minuty temu


Uśmiechnij się oto jak wyglądam gdy próbuje być z rana pozytywny
27.11.2014 23 minuty temu
Ostatnio czas mi mija bardzo szybko .. spędzam pół dnia w szkole, później lekcje i czytanie do późna. Mój areszt domowy prawdopodobnie jeszcze trochę potrwa, a ja już umieram z nudów ;c



Nie mam się czym zająć, a czytanie mnie już nudzi. Chętnie poszłabym biegać, bo mam potrzebę wyładować swoją energie, ale niestety na dworze jest tak zimno, że wszystkiego mi się odechciewa. Macie może jakiś pomysł na nudę ? A może nawet jakieś hobby ? ;)
27.11.2014 36 minut temu

Przepraszam że tak długo mnie nie było ale miałam problemy rodzinne i do tego doszła szkoła.

Czy jeśli dodałabym nowe opowiadania to ktoś by to czytał?
27.11.2014 o godz. 19:49



***

O wodo słona, która łez nosisz imię
Uśmiechu cudny który co dzień opuszczasz mą twarz
Wietrze chłodny, co mi w oczy ciągle wiejesz
Deszczu mokry! w którym tonę na zewnątrz
Słońce ciepłe! które omijasz mnie tak często,
Życie piękne, co utrudniasz mi tułaczkę.
Bądźcie ze mną wszyscy - nim zasnę.

***
27.11.2014 o godz. 18:33

Kto ma ochotę na truskawki prosto z krzaczka?
27.11.2014 o godz. 18:07

O Panie...


"O Panie ty nam dajesz
ciało swe i krew"
lecz czemu nie dasz szczęścia
tym co głodują i
z patriotycznych pobudek
kładą się z krwawym
kwiatem na piersi.
Gdzie jesteś stróżu
aniele? Chorągiewki z
hasłem " Bóg, Honor, Ojczyzna"
już nic nie znaczą?
Tracę wiarę w ludzkość
o Panie ratuj swój lud.
" O Panie ty nam dajesz
ciało swe i krew"




Minuta ciszy

Uczcijmy minutą ciszy
Bohaterów dawnych lat
co oddali życie
za ten podły świat

Na polu bitwy
"Panie Panie ratuj!"
W codziennym życiu
Weź ich Boże stratuj

Nie dostrzegają
Bólu małych dusz
Już więcej delikatności
Mają kolce róż



Biały Krzyż

Spójrz
Pod lasem
Tam stoi krzyż biały
Pod nim mogiła
Kto tam spoczywa?
Żołnierz nieznany
Który zginął na polu chwały
Krzyż rozłożył swoje ramiona
Jakby odmawiał modlitwę
"Ojcze nasz"
Na nim napis wyryty jak blizna
" Bóg, Honor, Ojczyzna"
Najpiękniejsza serca modlitwa.
Nad mogiłą pochylona brzoza
Jak matka która chroni swego syna
Rozpuściła gałązki jak włosy
Otuliła nimi świat
A konary jak czułe ręce
Chociaż sękate i spracowane
delikatnie pieszczą krzyż poczerniały
Jakby odmawiały różaniec.
Więc i my pochylmy swe głowy
Gdy spotkamy groby nieznane
I odmówmy cichą modlitwę
" Wieczny odpoczynek racz zmarłym dać Panie."






To wiersze na nowy konkurs. Nadają się ? W konkursie o kurpiach "wzięło udział 83 uczniów (szkoły podstawowe - 51 uczniów; gimnazja – 32 uczniów), reprezentujących 27 szkół z 6 gmin" :)
27.11.2014 o godz. 16:27
Przyszłość? Plany?

Często myślę o tym co będzie w przyszłości, jak moje życie będzie wyglądało, czy będę szczęśliwa i czy będę dobrą matką.
Czy będę spełniającą się kobietą i czy osiągnę to czego pragnę.
Bardzo lubię myśleć o takich rzeczach. Czemu? Bo wyobrażając sobie miłe rzeczy, które mogą spotkać mnie kiedyś, zapominam o niezbyt ciekawej codzienności.
Co prawda... nie mam najgorzej i wiem to, ale mogłoby być dużo lepiej.
Skoro we własnej rodzinie brakuje rozmów, miłości i wspólnego czasu to podwójnie chciałabym stworzyć własną, kochającą się rodzinę, która byłaby i wiem, że będzie dla mnie wszystkim.

Wyjechać stąd... Tak, marzy mi się.
Nie jest to łatwe, zdaje sobie sprawę, ale w Polsce nie ma życia, no chyba, że ktoś dostaje kupę kasy w spadku.
Jak dla mnie pieniądze nie są najważniejsze, lecz chciałabym aby mojej przyszłej rodzinie niczego nie brakowało i na pewno nie chciałabym żyć oszczędnie.
W zasadzie muszę poczekać jeszcze pare lat, skończyć studia, zdobyć wykształcenie, douczyć się języków i kto wie, gdzie wyląduje...

Dzięki wczorajszej rozmowie z moim M. zdałam sobie sprawę, że może być wyjątkowo pięknie. Że tak naprawdę ludzie sami wszystko komplikują, zwalając winę na to, że życie jest beznadziejne.
Nie, życie jest piękne - tylko ludzie sami sobie je niszczą.

27.11.2014 o godz. 15:31
Żyjemy w świecie uzależnień, gdzie nie tylko papierosy, narkotyki, czy alkohol mogą nas uzależnić.. Uzależniamy się od kofeiny, Internetu, jedzenia.. Mi najbliżej do uzależnienia się od Internetu! Pierwszy czynnik, prowadzę tutaj bloga! :D Mam wiele kont, nie tylko na bloblo, ale standardowy np. Facebook. Potok kolorowych obrazków - czyli np.http://www.pinterest.com . Można oglądać i oglądać, a później zostaje tylko przerażenie, że tyle czasu minęło.. Dalej przechodzimy do gier, tutaj następuje podział na.. Xboxa.. i gry online.. Xbox = kinect sport.. FIFA 15.. Co do gier online.. to ewidentnie gra http://kulki.info - milion wersji, milion straconych minut.. Ostatnie internetowe uzależnienie? http://youtube.pl - niekończąca się studnia.. To jest straszne.. ile czasu na to wszystko tracimy.. nieświadomie :) a Ty jakie masz uzależnienia?
27.11.2014 o godz. 10:54
Witam! z waszej strony wita was Hikiraji! powiem szczerze że naprawdę nic ciekawego w tej szkole

Ale, gdy już szłam na szóstkę (wracałam godzinę wcześniej, bo była próba poloneza, ale gdy okazało się że pięć osób było, to kończyliśmy wcześniej) poznałam Roksanę i jej trzy koleżanki: Olę, Karolinę i Anitę :)

Wygląda na to że panna Hikiraji poznaje ludzi, przynajmniej dobrze mieć jakiś kontakt, ale kontynuując, razem śmiałyśmy się i śpiewałyśmy takie piosenki:
-formacja nieżywych schabuff-klub wesołego szampana
i
-tarzan boy-tarzan
naprawdę to było dobre, tym bardziej że przy piosence "Klub Wesołego Szampana" to zawsze czuje się jakby śpiewał to albo Raiden albo Himuro (wiem, znowu mi odwala)

Tak to dzisiaj oglądałam takie anime:
-Darker Than Black (za niedługo kończę i obejrzę 2 ovę od tego)
i
-Fairy Tail (powiem szczerze że przy tym to spodobała mi się ta magia w tym anime ukazana, tym bardziej że wcześniej uważałam że to dziwne anime)

Tak to tyle, kończę ten wpis i dziękuję za przeczytanie mojego wpisu, obiecałam sobie jutro że ukończę z dwa anime: Kuroshitsuji 3 i Saikano, tak to życzę dobranoc
27.11.2014 o godz. 00:21


ptaki kolorowy ptaszek na łopatce
26.11.2014 o godz. 23:14
Stabilnie, stabilnie.

Dziś usłyszałam od dziewczyny dwa lata młodszej ode mnie, że zachowuje się jak dziecko <happy>. Jak uważacie czy powinnam zacząć się martwić? A tak na poważnie poszło o pierdołę. Owszem rzuciłam do niej "dobra tam, dzięki" i odeszłam. Co ja poradzę na to, że mocno mnie irytuje ;) Nie można wyrazić swojej opinii bo zaraz "pruje" swoją mordkę ;) Narzuca zdanie, i wielka obraza jak się ją zlekceważy :) Szanujmy się :) Każdy ma prawo do swojego zdania. Przyznaje mogłam zachować się inaczej, ale za taki nalot na moją osobę, zero praktycznie rozmowy tylko oskarżenia to nie należy się nawet słowo "sorry" ;)


W dzisiejszych czasach ludzie są bardzo nerwowi i ja do nich należę ...


Jednak z pełną świadomością mogę stwierdzić, że moje życie nie jest dziecinne ;-) Jest w nim sporo, planów...marzeń (spełnionych i niespełnionych), zmartwień, radości, pragnień...chcę pomagać, pomagam i będę pomagać innym ludziom. Czy to jest objaw zdziecinnienia ?!




tak troszkę urażona dumna.

26.11.2014 o godz. 22:42

***

Zasiane przed laty, na tyłach chaty
odwiedzał je co dzień pan brodaty.
Zasiadał na ziemi, nawet w jesieni.
Tylko zimą srogi mróz, wygonił by go do domu już.
Drzewo usycha a pan zaczął znikać, powoli siły tracił.
Jak suche liście, pan obumiera
gdy drzewo ścięto- umiera.

***

Może trochę bez składu..
26.11.2014 o godz. 22:27
Przez miesiąc byłam odizolowana od komputera. To znaczy to komputer postanowił się zbuntować. Załatwił systemowi dyscyplinarne zwolnienie, jednocześnie zabijając twardy dysk.
Ale już wróciłam, mam nadzieję, że będę systematyczna, jeśli chodzi o dodawania wpisów/rozdziałów(których nie będę musiała z różnych przyczyn usuwać). Dość gadaniny, przenoszę Was w troszkę inny świat, poniższym fragmentem. :)

Chaszcze zostały przygniecione przez dwunastokilogramowe ciało pięciolatka. Chłopiec z energią flegmatyka przetarł ręką twarz. Dłoń malca szybko przybrała nienaturalny kolor. O leśne światło dbał tylko niekontrolowany przez nikogo księżyc.
- Krew… - wyszeptał w myślach chłopiec bardziej zaskoczony niż przerażony. Spróbował wskazującego palca, prawie z taką zawziętością jak wygłodniały kanibal. Minę miał zbliżoną do opłaconych kobiet z reklam, które są autentycznie zaskoczone smakiem przypadkowo podrzuconego sera.
- Krew? – teraz zapytał pustki, tonem nauczycielki sprawdzającej obecność. Nienaturalne znamię nie odpowiadało. Z czasem ożyło, ale tylko po to żeby spłynąć strumieniem w pościel stworzoną z liści. Całkowite pozbycie się barwnej mazi okazało się niemożliwe. Wszelkie próby tylko pogorszyły efekt, tworząc na przedramieniu chłopca różowawą kałużę. W pewnym momencie, nie wiadomo, czy pod wpływem impulsu, czy podświadomości, chłopiec sięgnął do kiszeni, równie przyfarbowanej jak ręka i twarz. Spodziewał się tam szmacianej chusteczki, tak starannie upranej przez mamę. Niestety po raz kolejny tego wieczoru maluch się zawiódł. Zamiast chusteczki, zgniatał garstkę krwi równie smaczną jak maliny. Pięciolatek uradowany faktem, że krew dorównuje smakiem owocom leśnym, pożerał ją nie zważając na wcześniejsze obawy.
Kiedy zjadanie malin przestało być atrakcją, chłopiec zdał sobie sprawę, że jest sam. Samotność może nie byłaby tak straszna, gdyby towarzyszyła jej inna sceneria. Nagle malca przejął spazmatyczny szloch .Pocierał piąstkami oczy, charakteryzując się tym samym na karykaturalną pandę.
- Maaa.- wrzeszczał, krztusząc się od płaczu. Prawdopodobnie próbował w ten sposób przywołać matkę. Niestety odpowiadało mu tylko echo, bardzo zbliżone do jego głosu. Osesek ponownie przywołał mamę, tym razem głośniej, a przez to paradoksalnie mniej wyraźnie.
- Nie płacz.
Kojący baryton unieruchomił pięciolatka, jednocześnie go uciszając. Ten postanowił wysłać płuca na krótki urlop, natomiast uszy i oczy zmusił do podwójnego wysiłku. Dookoła mieszkała tylko niezliczona ilość drapaków. Krzaki przypominały raczej zawstydzoną sąsiadkę, która zagląda po szklankę cukru i od razu znika za drzwiami. Księżyc nie pozwalał tej nocy na pogwałcenie jego błyszczącego ciała przez liście drzew.
- Tak lepiej, nie płacz mały.
Zagorzały fan Boga mógłby pomyśleć, że to pewien rodzaj objawienia, chłopiec natomiast obracał się pośród zarośli z coraz większą niecierpliwością.
- Ko mie ówi? – zapytał z niedostrzeganą dotąd przez nikogo wadą wymowy i przyjął do siebie cała zawartość nosa. Odpowiedziała mu cisza, która zamiast uspokoić, zaintrygowała go jeszcze bardziej. Nie czekając dłużej na odzew, maluch podniósł się czym prędzej, otarł z pozostawionej na ciele listnej pościeli i pomaszerował w kierunku najbliższego pnia. Obłapiał go rękoma, jakby próbował w ten sposób poznać dokładny kształt.
- Nie tutaj.
Wymamrotał zawiedziony Głos z miejsca, w którym chłopiec jeszcze kilka chwil temu zajadał maliny. Osamotnione dziecko puściło korę z nietypowym dla niego impetem. Spojrzało na swoją wielogodzinną kryjówkę i z wrażenia spróbowało usunąć potężny pień. Przed nim stał bohater jego najmroczniejszej wyobraźni. Najbardziej widoczne były oczy. Nie ze względu na wielkość, bo ta była przeciętna, ale ze względu na ich oślepiającą jasność. Laserowa zieleń nacierała twarz malca nieobecnym wzrokiem. Kartoflana głowa olbrzyma nie wyróżniała się niczym szczególnym, poza dwoma kolcami przyszytymi do łba, które przekłuwały księżyc. Zamiast rąk, potwór wyhodował coś na wzór dobrze naostrzonych wideł, na końcach przyozdobionych grzybicą. (o ile jakiekolwiek monstrum mogło miewać tego typu schorzenia).
- Jesteś prawdziwy? – zapytał malec. Jeżeli był wówczas przerażony to świetnie grał opanowanie.
Olbrzym uśmiechnął się lekko, ukazując w ten sposób kilka brudnych zębów. Założył ręce, podobnie jak dumny ojciec obserwujący dorastającego syna i kiwnął głową.
- Nie wierzę ci. – odparł malec, jakby ktoś mu wmawiał, że święty Mikołaj nie istnieje. Na te słowa potwór roześmiał się serdecznie i przywołał malucha gestem. Ten podszedł posłusznie, bez zawahania. Stanął twarzą w twarz z gargulcem, ale zanim to nastąpiło, pięciolatek musiał unieść głowę prawie do nieba. Maszkaron zniżył się do poziomu chłopca, jego muskularne, krwistoczerwone kolano przyciskało leśną trawę. Dotknął swoimi szpikulcami głowy i pozornie pociągnął ją w stronę malca.
- To maska? – dziecko podskoczyło w duchu z ekscytacji. Potwór przytaknął.
Malutkie rączki ledwo dały radę objąć szyję nowego przyjaciela. Chłopiec wykorzystał całą swoją siłę żeby pozbyć się maski. Pierwsza próba okazała się bezowocna. Na domiar złego poczuł, że wysiłek przywołał nagłą chęć wypróżnienia. Mały mężczyzna zlekceważył podobne sygnały i po raz kolejny objął kark potwora. Ten, tym razem nie był tak dobroduszny jak dotycz as. Uchwycił barki pięciolatka i w myślach przeprowadzał wyjątkową elekcję. Wkrótce wybrał środkowy palec, połechtał nią szyję malucha, a potem utworzył krwistą fontannę, której źródło znajdowało się w gardle osamotnionego dziecka. Ono nawet się nie broniło. Zapewne nawet gdyby próbowało, jego szanse na zwycięstwo i tak byłyby znikome. Ten maluch nie należał do grupy tchórzy, on po prostu miał w sobie zbyt wiele dziecięcej naiwności, na wystarczający refleks zabrakło miejsca jego drobnym ciałku. Teraz obserwował swojego oprawcę bez mrugnięcia okiem, z brakiem zainteresowania. Strumień czerwonego płynu okrywał powoli zaschnięte plamy malin. Poczwara spojrzała przenikliwie na swoje okrwawione place, a potem ruchem zdeterminowanej bulimiczki wepchnęła je do gęby.
- Krew…- stwierdził podniecony umysł gargulca.
- Krew! – wrzasnął z satysfakcją szanowanego wynalazcy, a echo rozniosło się po całym lesie.
Niezidentyfikowany do tej pory morderca wstał, spojrzał na martwe ciało z wnikliwością obiektywu. Następnie wykonał gest przepracowanego ogrodnika i odszedł w kierunku księżyca, uśmiechając się do siebie. Kilka kroków dalej zatrzymał się, by jeszcze raz spojrzeć na uciszone dziecko, skosztował ponownie swojego wyjątkowego palca, rozkoszując się rękami pokolorowanymi krwią.
Malec z daleka wyglądał na drzemiącego człowieczka, który zjadł za dużo leśnych owoców.

***
Olbrzym zajął miejsce na środku leśnej dróżki. Rozłożył ręce, zmrużonymi oczyma spoglądając na przeróżne gwiazdozbiory. W pewnym momencie rogi potwora zniknęły, a zamiast nich pojawił się starodawny cylinder. Dotychczas kartoflany łeb ewoluował w drobną głowę, która nie pasowała do reszty ciała. Nowy kapelusz swoją wielkością zaproponował gargulcowi chwilową oszczędność światła. Nie minęła minuta, a ogromne, rubinowe muskuły zniknęły. Zamiast nich pojawił się ludzki, męski tors, okryty flanelową koszulą. Największa duma potwora pod postacią szpikulców, ustąpiła miejsce palcom. Dokładnie takim, jakimi za dwadzieścia lat dysponowałby zamordowany chłopczyk. Transformacja zatrzymała się dopiero przy stopach monstrum. Nie było już laserowych oczu, ogromnego karku..
Mężczyzna zdjął cylinder i odszedł w stronę zaludnionego miasta.



26.11.2014 o godz. 21:47
REKLAMA



plotki

quizy


figurki figurki