Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

26.02.2017 o godz. 10:10

We hebben een laser pointer http://www.laserkopen.com/ die hen kunnen helpen als een zelfverdediging situatie zou ontstaan. Een half druk op de knop schakelt modi, terwijl een volledige push wordt de laserpointer in of uit. De eerste modus is vol vermogen, dan een half vermogen, dan full uitgangsvermogen maar strobe / knipperen mode. De rode laser pointer is sterk genoeg om te vallen en zal onaangenaam passen in je broekzak. Ik wikkelde elastiekjes rond de mijne. Grote x-mas stuffer. De instelbare focus op mijn eenheid van pas kwam met het aanpassen naar een plek als dat nodig is. Ik gaf één aan elk van mijn kinderen, zodat ze de hond 's nachts kunt lopen, en als iemand bij toeval toch kiest om hen lastig te vallen tijdens het lopen onze producten.
Bij de kleinste focus, krijg je een vierkant lichtpatroon zoals je in sommige van de beelden van de klant, maar ik heb uitgegroeid tot zo. De rode laser heeft drie modi, die worden geactiveerd door dezelfde druk aan / uit schakelaar. Vervolgens heb ik gemerkt dat een lange kras op de plastic lens. Ik schreef aan de verkoper in de hoop dat ik een vervangende lens kan krijgen. Het heeft ook O-ringen op alle naden zodat het enigszins waterdicht kan zijn maar waarschijnlijk slechts in zoverre zij worden gebruikt bij het licht regen zonder te breken. Ik zou zeker niet mijn leven te vertrouwen aan een van deze laserpennen. Ik gebruikte het op het werk, het werken in de mechanische en ketelruimen, en het had een paar matige dalingen (4 voet of minder). Ik kan niet met zekerheid zeggen wat er gebeurd is, maar ik bestelde twee om het te vervangen. Ze zijn goedkoop genoeg dat ik liever heb een back-up dan één vallen en worden gevangen zonder een lichtbron.
Ik zou willen toevoegen dat de ene modus dat deze rode laser http://www.laserkopen.com/c-40_77_80.html pointer heeft, is een goede eigenschap, want soms is het vervelend als je wilt dat de laserpointer aan / uit te zetten en je hebt te gaan door alle modi. Dus, wat is het nadeel? Voor een, ik hou niet van de schakelaar wordt hoe u door de balken (hoog, laag en strobe). Ik hoop niet te lang, ik zal teleurgesteld zijn als ze dat niet deden. Anders stel ik ingrijppunten up een aantal van hen. In een notendop, zijn deze niet laserpennen dat ik zou het spel staat mijn leven op; maar voor utilitaire doeleinden, ze zijn uitstekende keuzes, vooral voor de prijs! De voorzijde kan worden gebruikt als een glasbreuk als het nodig was omdat het scherp en lang genoeg wordt recht gehouden.
De plastic cover gebarsten toen ik probeerde om het samen te stellen. Het werkt, dat is wat ik wilde. Maar het is volledig plastic rommel. Ik zou beter af zijn meer te betalen voor iets stevig zijn geweest. Als u op zoek bent naar iets stevig en langdurig - dit is het niet. Ik zou zeer raden u aan een lithium cel met deze groene laser, zowel voor het uitgangsvermogen voordelen en voor de mogelijkheid om uw batterij op te laden, omdat deze wordt uitgevoerd via een standaard AA behoorlijk snel. De enige functie van deze module die ik niet bevalt, is de manier waarop hij zichzelf af en toe aanzetten om geen reden (die de hel uit van u zullen schrikken in het midden van de nacht.) Terwijl ik ben teleurgesteld over de verschillen tussen deze en wat ik hoopte om een ​​exemplaar van vinden, ik zou het nog steeds opnieuw kopen deze, indien nodig. Ik kocht dit in een opwelling, en ik moet zeggen dat ik ben blij. Het is klein genoeg om compact te passen in je hand en te gebruiken als een staking versterker in een zelfverdediging situatie indien nodig.
Ik zal deze laatste aankoop te houden omdat het zo veel als ik betaald voor hen om hen schip terug naar China zou kosten. Ik hoop dat dit helpt je je hard verdiende geld te besparen. De schuivende buis die de lens die de lichtbundel richt zich houdt is erg los in vergelijking met mijn andere laserpennen. Wat de daadwerkelijke productie is heel erg krachtig. Ik gebruik deze als ik wegga voor het werk naar beneden te lopen de trap en uit de oprit. De enige klop op dit helemaal niet, naar mijn mening, is de riemclip. U moet de bouten, die eerlijk gezegd soort verslaat het doel los te maken. Zonder dit te doen, zul je nooit krijgen genoeg om clip op iets te openen. De volgende twee opdrachten had nog steeds de dozen, maar de regelbare laser vermogen was verdwenen. De groene laser pointer was ofwel aan of uit nu. Dat was ok want de kwaliteit van de eenheid was nog steeds hoog. De aan / uit-knop lijkt goedkoper.
Het enige kleine ding dat ik zou veranderen over dit 2000mW laser pointer http://www.laserkopen.com/c-40_77_78-p-9731.html is de modus volgorde. Als je met behulp van een gedimde modus en u deze uitschakelt, en dan zet je weer op, het gaat om de volgende voorkeuze-instelling, dat is een stroboscoop. Ik wou dat het bleef gedimd. Ik laat het in de garage, zodat het komt van pas wanneer ik iets in de garage te vinden. Ik adviseer potentiële koper koos voor hun product te baseren op hun beoogde gebruik of je zal eindigen met de hele zooi van jonken in uw huis. Het lichtniveau met AA's bevredigend is en overtreft dat gevoel wanneer u factor in de kosten en de grootte. Nooit gezien een laser pointer alvorens met dit soort instelbare focus (door "stretching" de groene laser pointer), die ik leuk vond, ook. Het is ook zeer functioneel - ik gebruik het (eigenlijk twee van hen) voor een 's nachts fietsen.
26.02.2017 o godz. 08:53

Uciekam się do łez. Płaczę za każdym razem gdy jest mi źle, gdy w środku czuję tak mocny ból, że mam wrażenie, że te wszystkie emocje rozszarpią moją klatkę piersiową.
Pierwszy etap mojego płaczu to krzyk, szloch, jak najgłośniejszy lament. Jakbym od razu chciała wyrzucić z siebie to co najgorsze. Później łzy leją się jak wodospad, a w głowie mętlik myśli-" co jest ze mną nie tak "....
I w końcu pojawia się ten moment gdy rozumiem, że nie warto.
Przeszłam tak wiele, nie poddałam się więc i tym razem dam rade.

Za każdym razem przechodzę ten sam proces.
Dlaczego teraz płaczę ?
Mam zbyt wiele czasu na myślenie.
..
Jestem tykającą bombą, lada chwila mogę wybuchnąć.
25.02.2017 o godz. 23:17

dzisiejsze twórcze popołudnie :)

kiedy nie wiesz co zrobić zrób coś dla siebie, tak by być zadowolonym

jestem!

butelki po wodzie z receptury też mogą przydać się do czegoś
25.02.2017 o godz. 21:10

zawsze będę kochał, zawsze będę chciał
i na zawsze będę Twój, nie będę już się bał

powiedz kocham Cię / kocham Cię jak nikt
powiedz mi, że chcesz / z Tobą na zawsze
powiedz, że już tylko ja i na zawsze ja
że pragniesz tylko mnie

powiedz mi to dziś / zawsze będę Twój
powiedz, że tak jest / było, jest i będzie
powiedz mi, że razem, na zawsze
i pragniesz tylko mnie

kochaj mnie już zawsze
dla Ciebie, od serca
kocham Cię !
~Ich troje - Powiedz, ze mnie kochasz
25.02.2017 o godz. 09:08

W jednym miałam rację- nic z tego nie miało prawa wyjść.
Nasze światy różnią się od siebie, to jak przepaść nie do przeskoczenia. Twój to wizja- wizja taka , jaką ty byś chciał, wizja idealna. Mój to rozsypany piasek na plaży, niepewność i zwątpienia.
Oceniłeś mnie w najbardziej tkliwy sposób jaki tylko się da. Gdyby napisał to ktoś inny bym to puściła bokiem ale zrobiłeś to ty. Po raz kolejny masz mnie za nie czułą sukę. W twoim świecie wszystko jest albo czarne albo białe. Sorry, na daną chwilę posiadam tylko kolorowe kredki, nie pasuje.

Mówisz- masz iść w swoją stronę. Nie zamierzam prosić o zrozumienie kogoś kto równa mnie z ziemią (nawet nie-z błotem). Tym razem nawet nie chce tego komentować, czy argumentami odpierać atak.
Wystarczy mi już uczuć , które są warte tylko dwa miesiące.

Gdybyś był tym pierwszym lepszym to nie podjęłabym jakiejkolwiek próby zmiany swego życia. Mam tylko nadzieję, że były to dla ciebie dwa miesiące które warto było przeżyć.
Ten jeden raz nie idzie mi pisanie, za bardzo dotknęły mnie słowa i już zawsze zostaną we mnie.
Może to i lepiej, może będzie łatwiej.

Nie wchodź, nie czytaj.Przecież potrafię tylko pisać.


Kolejna długa kąpiel. Miętoliłam tą cholerną gąbkę wyciskając z niej wodę. A teraz? Stanęłam na balkonie i zawiesiłam wzrok w martwym punkcie na niebie. Tak kompletnie bez sensu, bez uczuć, bez emocji.




Idź własną drogą
Bo w tym cały sens istnienia
Żeby umieć żyć
Bez znieczulenia
Bez niepotrzebnych niespełnienia
Myśli złych





01:52

Dzisiejszą noc mogę już dodać do nieprzespanych nocy.

Myślę, że wszystko już wyrównałeś, tyle co dałeś mi szczęścia to tyle też dałeś łez.
Mogę stwierdzić , że bardzo szybko równasz rachunki. Matematyk z ciebie idealny.

25.02.2017 o godz. 00:53

Dzisiaj taki sam dzień jak zawsze. Gdy się budzę, odrazu biorę telefon do ręki z nadzieją, że zobaczę wiadomość "dzień dobry kochanie" lecz widzę tylko powiadomienie o aktualizacji telefonu. "Można przywyknąć" myślę sobie sięgając po papierosa. I tak leżę i pale i zastanawiam sie, czy coś się zmieni. Czy brnąć w to nieszczęście z nadzieją, a może jednak dać temu spokój.
Dzisiaj znowu poszłaś pić do Kingi i mało ze mną pisałaś. Czuje się coraz bardziej Tobie nie potrzebny.
Tata tylko pogrąża mój stan dopiekając mi o drobne szczegóły, że pusta butelka leży, że w pracy coś zrobiłem nie tak jak on tego chciał, jak wypije więcej niż jedno piwo to jestem alkoholikiem etc. ... jeśli miałem gorszy dzień, depresję, doła - słyszałem tylko pytania co mi jest i żebym przypadkiem nie pokazywał tego ludziom. Nie mogłem liczyć na wygadanie się, na jakieś wsparcie czy rozmowę. Do tej pory odczuwam braki na poziomie egzystencji z rodzicami mimo to, że potrafimy mówić na różne tematy, ale to nie jest to co powinno być. Zawsze stawiali mi wysokie poprzeczki i ja jestem nauczony do tego, że zawsze mi mało ponieważ dla nich cokolwiek bym nie zrobił to było za mało. Teraz czegokolwiek bym nie osiągnął na jakim kolwiek etapie życia, ciągle mi mało, myślę że za słabo sie starałem. Przekłada się to na wymagania co do drugiej osoby, ale tylko i wyłącznie na poziomie emocjonalnym. Dlatego tak bardzo chcę czuć i widzieć, że jestem dla niej ważny.
Może w końcu uda mi się przełamać barierę psychiczną w mojej głowie, która bardzo dobrze dogaduje sie z nieszczęściem i smutkiem.
Zgubiłem gdzieś umiejętność cieszenia się z małych rzeczy. Ciągle chodzę smutny i potrafię się tylko krytykować. Nie potrafię zaakceptować tego jaki jestem a przede wszystkim nie umiem sie wziąć w garść, zeby coś zmienić.
Wszystko sprowadza się do tej jednej, jedynej osoby, która mi w tym pomoże. Wciąż jej szukam a z dnia na dzień jest coraz gorzej.
Przyznaje się - jestem słaby. Nie wiem, w którym momencie życia zaczęło się to dziać a teraz nie mam siły tego przepchnąć.
Żyje jak każdy, z dnia na dzień, z minuty na minutę. Ale życie się kiedyś skończy, nikt nie wie kiedy. Zawsze jest jakieś Ale...
Na prawdę szczęśliwy człowiek to ten, który pokonał samego siebie.
25.02.2017 o godz. 00:07
Wydaje mi się, że każdy czasami się zastanawiał nad tym "co by było gdyby mnie nie było"? Odpowiedź jest brutalna i może Cię zaszokować, więc nie czytaj dalej. Ostrzegam!

Co się stanie? Nic. Świat będzie dalej trwać, autobus ruszy o wyznaczonej godzinie, Halina z mieszkania numer 6 wyjdzie o 6:30 na tramwaj do pracy a Jasiu przed 8 wyjdzie do szkoły. Życie toczy się dalej. Czy ktoś się zainteresuje brakiem Twojego towarzystwa? To już inna kwestia. Wypiłam już trochę alkoholu. Kilka piw, drinka i kilka kieliszków wina. Stąd moje przemyślenia na ten temat.

Bliskim osobom, które Ciebie znały, w których życiu uczestniczyłeś to zauważą różnicę. Pytanie jednak nie powinno brzmieć czy ktoś zauważy tylko co po sobie zostawiłeś/zostawiłaś?

Ja jestem dobrą osobą, wysyłam pozytywną aurę. Naprawdę obcy ludzie zwierzają mi się z prywatnych spraw (może kiedyś napiszę o tym), w firmie chyba jako jedyna jestem neutralna, znajomi mnie uważają za osobę pozytywną i godną zaufania. Nie przechwalam się, wg mnie to każdy człowiek taki powinien być. Kiedyś wiele udzielałam się charytatywnie. W wolontariacie, domu dziecka przy organizacji koncertów sportowych czy koncertach w Kościele. Jednak teraz nie robię nic dla kogoś. Pracuję, studiuję i tyle. O mało co straciłam moją najlepszą przyjaciółkę, z którą nie miałam prawie kontaktu przez ostatnie półtora roku... bo co? Byłam zajęta? To zwykłe wymówki... i nigdy sobie tego nie wybaczę. Dziękuję tylko za to, że moja M. dalej ze mną jest. Żyje. I mogę spróbować nadrobić ten czas. Nawet, jeżeli nie będzie już nigdy taka sama. To kocham ją, jest moją najlepszą przyjaciółką. Chyba nic więcej nie muszę na ten temat pisać...

ps. Nie życzę nikomu takiego koszmaru i z całego serca współczuję osobom, które przeżyły osobiście taką tragedię albo są bliskimi osobami, które to przeżyły. Jednak trzeba żyć... Trzeba siebie wspierać, pomagać, płakać i być. Po prostu być.
24.02.2017 o godz. 21:07

Już nie mówisz mi dzień dobry ani dobranoc. Widzę, jak wiele zmienił czas. Liczyłam się z tym. Czasem pisząc wciąż pierwsza do ciebie mam wrażenie, że się narzucam.
Już nie mówisz jak ci minął dzień, co czujesz.

Mówisz , że wcześniej sobie lepiej radziłam, że spoczywam na laurach. Chciałabym postawić kogoś w swoje miejsce chociaż na jeden dzień. Niech spróbuje zająć się czymś prócz rozmyślania.
Myślę, że to bardziej kwestia chęci niż czegokolwiek innego. Monotonia dni mnie przerasta.
Wiem, że dziś muszę ogarnąć w domu i zaraz się za to zabiorę , może przez ten czas wyłączę myślenie...

Mam wrażenie, że dla ciebie zawsze będę w 80% blondynką co bezmyślnie wypala z tekstem o 360 stopniach. Taka roztrzepana i nie ogarnięta...

Wydaje mi się, że wszystko co mi się przytrafiło to taki sen. Czuje jakby wszystko się ode mnie oddalało, wszystko a może i wszyscy też?



Poznaliśmy się we śnie nad rwącą rzeką,
a na jawie siedzieliśmy już razem, pod drzewem marzeń.
24.02.2017 o godz. 17:06
Pociągająca wizja przyszłości, coś wielkiego.
Wielkie wow.
Tymczasem jestem przerażona nieznanym, niewiedzą na temat świata.
Niewiedzą na temat swojej przyszłości.
Jak potoczy się moje życie, mój los?
Jak sobie poradzę, co mnie czeka?
Tak bardzo się boję że popełnie więcej błędów niż to konieczne.
Tak bardzo się boję, że sobie nie poradzę, że nie spełnię oczekiwań innych.
Że nie spełnie własnych oczekiwań.
Wyląduję na dnie, na błocie i nawet nie będę mieć siły się pdnieść.
Że po ludzku nie sprostam życiu.
Niczym przerażone dziecko...

I całą magię przyszłości szag trafił...
24.02.2017 o godz. 16:01
Wśród współczesnych dekoracji wnętrz wyróżniają się tapety oraz fototapety. Pozornie te dwa rodzaje dekoracji przeznaczonych na ścianę wyglądają tak samo, jednak istnieją między nimi pewne różnice. Tapety ścienne Na ogół tapety wykorzystywane są do dekoracji wszystkich ścian w pomieszczeniu, podczas gdy fototapeta zakładana jest jedyną na jedną ze ścian. Motywy odwzorowane na tapetach są prostsze: najczęściej są to: tekstury, geometryczne wzory czy też ornamenty roślinne. Dzięki tapecie możemy ozdobić niewielką część ściany i już wtedy wzór będzie ładnie się prezentował. W przypadku tapet cały wzór jest w pojedynczej rolce i dlatego łatwiej jest nakleić motyw na ścianę – z tego względu wzór będzie można dopasować do dowolnego metrażu pomieszczenia a konkretne pasy będzie można łatwo dopasować do siebie. Ponadto, tapety umożliwiają wypełnienie wszystkich nietypowych fragmentów ścian, na których na przykład większy wzór fototapety niezbyt dobrze by się prezentował. Osoby, które poszukują ozdoby ściennej, która sprawi że wnętrze będzie przytulniejsze, powinny zwrócić uwagę na stylowe tapety. Najważniejsze cechy fototapet Fototapety łączą w sobie zalety tapety i obrazu, efekt dekoracyjny polega na odwzorowaniu na ścianie całej przedstawionej na nich grafiki. Fototapety cechują się ogromną różnorodnością inspiracji, do popularnych motywów należą pejzaże ale można znaleźć też wzory inspirowane sztuką współczesną. Ciekawa fototapeta z pewnością stanie się dominującym fragmentem aranżacji wnętrza.
24.02.2017 o godz. 10:12

misiu, dziękuję że mnie kochasz, dzięki tobie na mojej twarzy zamiast smutku pojawia się uśmiech :*
24.02.2017 o godz. 08:51

Chciałabym nie myśleć, nie mieć wspomnień. Po prostu wymazać wszystko i wyjąć czystą kartkę. Nie idzie tak. Chociaż obiecuje sobie zamknąć te złe drzwi, to wszystko do mnie wraca. Zdrada boli. Długi czas łudziłam się że to wszystko już za mną. Myliłam się. Może dopiero dochodzi do mnie to co się naprawdę stało w moim życiu.
W wyobraźni widzę jak ktoś komu ufałam dotyka innego ciała. Okropne ale muszę przyjąć do wiadomości , że to się wydarzyło.
Za oknem deszcz a w moim sercu kompletna susza.

Może tak naprawdę dlatego nie jestem w stanie zacząć nowego życia bo boję się że mnie ktoś znów skrzywdzi. Na początku mogę być dla kogoś cudowna i wyjątkowa a proza życia pokaże wady i problemy które dotyczą mojej osoby. Proza życia zabije znów uczucia i ty kolejny odejdziesz do innej. Nie raz słyszałam zapewnienia że nic się nie dzieje i jestem jedyna. Wierzyłam. I znów mam wierzyć? Dać szansę samej sobie i pozwolić by ktoś mnie kochał czy schować się w swoich czterech ścianach i ustawić status niedostępna?
24.02.2017 o godz. 07:42

Buziaki z lotniska! Dzisiaj mam zwariowany dzień WARSZAWA - WROCŁAW - WARSZAWA - CHICAGO 😜✌🏻️ wpadajcie na mój SNAP: CLEO-DON. Życzę Wam miłego dnia! ❤️✌🏻️a Wy mi życzcie bezpiecznych lotów! 😊✈️
24.02.2017 o godz. 03:14

Ja nie brałem Cię pod uwagę, bo byłaś opcją, której nigdy bym nie zaakceptował. "Ja i dziewczyna z dzieckiem? Na pewno nie" ...a przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. Spotkaliśmy się po raz drugi, trzeci, czwarty, piąty.. widzieliśmy się codziennie przez jakiś miesiąc. Każdego dnia byłem szczęśliwy, że Cię zobaczę. Tylko dlaczego? Skoro Cię nie chciałem. Może dlatego, że wydawałaś się dojrzała, kochana, uczuciowa, po prostu normalna. Może dlatego, że widziałem w Tobie osobę, która da mi szczęście.
Zacząłem zmieniać siebie, swoje myslenie, podejście do wielu spraw i przede wszystkim przestawiałem się psychicznie na Ciebie, dla Ciebie.
Po niedługim czasie byliśmy razem. Najpierw nieoficjalnie. Ale oficjalnie czy nie, ja tego nie czułem...nie było tego "łał", nie widziałem z Twojej strony radosci z tego powodu..jakby nic się nie stało. Mimo to chciałem Cię dalej zdobywać bo wierzyłem, że to może coś zmienić. Myliłem się. Widziałem, ze dla Ciebie jest jak jest i inaczej nie będzie.
Zacząłem widzieć rzeczy, które mi w Tobie przeszkadzają. Mówiłem o tym kilka razy ,bo nigdy konkretnie nic na ten temat nie powiedziałaś. Jedyne co pamiętam to "jestem jaka jestem i nie będziesz mnie zmieniać". Potem zaczęłaś się wkurwiać gdy cokolwiek powiedziałem. Ale czy o to chodzi w związku? Ze chcemy być idealni dla tej drugiej osoby i zmieniamy małe rzeczy, które szlifują ten diament jakim jest miłość? Czy jednak kocha się człowieka takim jaki jest i akceptuje sie jego wady? Może to i to? Tylko jak tu znaleźć złoty środek?
Lubiłem się Ciebie domyślać, niestety często bezskutecznie. Teraz nie jest dobre domyślnie się na każdym kroku..zaczalem mieć co do wszystkiego wątpliwości.
Nie widziałem już w Tobie tego, że dasz mi to szczęście, że uczynisz mnie spokojnym i uraczysz prawdziwym uczuciem, którego będę pewny z mojej jak i Twojej strony. Ciągłe kłótnie, niedopowiedzenia, brak chęci do rozmowy.. tłumaczyłas się sytuacją z Adamem i rozumiem że sprawia Ci wiele problemów lecz wydaje mi sie, że chodźby nie wiem co sie działo to osobę, którą darzy sie uczuciem inaczej sie traktuje.
Ty twierdzisz, że ja się czepiam o błachostki a dla mnie to dość ważne sprawy. Nie umiesz się postawić na moim miejscu? Nie neguje, że Ty też miałaś lub masz ciężko ale odrobina zrozumienia nic nie kosztuje..
Ja zacząłem się bać cokolwiek mówić, cokolwiek okazywać. Zacząłem być nijaki.
Teraz kiedy Cię przytulam to czuje tylko ciało, materię, czuje że Cie dotykam ale nic poza tym. Może dlatego, że nigdy nie czułem, że Ty mnie przytulasz z uczuciem..tak mocno aż to uczucie wychodziło by z ciała..
Teraz nie wiem czy to Ty jednak nie potrafisz mi dać tego, co na początku w Tobie widziałem czy jednak ja nie potrafię dostrzec, że mi to dajesz.
24.02.2017 o godz. 01:36

Singielka obejrzana. Teraz zabieram się za oglądanie"Druga szansa". Ciekawy tytuł. Pytanie czym jest druga szansa i czy warto czasem dać ją komuś lub sobie. Czy to nie usprawiedliwienie pomyłek lub nie powodzeń? Czy zasługujemy w życiu na drugą szansę?

Po czasie i wydarzeniach już nic nie jest takie samo.
I nawet relacje między ludźmi są już inne.







Czasem czuje chłód... Tak, wieje chłodem...
23.02.2017 o godz. 23:03
Film, który oglądam zawsze i to dosłownie zawsze to Harry Potter. Wiem może zabrzmi to głupio, ale jak nie wiem co oglądać, robię pranie lub obiad, prasuje, czy sprzątam zawsze w tle leci Harry Potter (najczęściej od 3 części dalej). Po prostu uwielbiam to. Nie ważne czy mam dobry humor, zły, jestem załamana czy po prostu nie chcę siedzieć w ciszy. Puszczam Pottera. I mogę kilka razy pod rząd oglądać tą samą część.
Od jakiegoś czasu przeżywam jakieś dziwne załamanie i miałam tak już przed wypadkiem, ale teraz jakby to się pogłębiło. Ja chyba po prostu się boję. Boję się ruszyć a jednocześnie chce tak bardzo żyć. Boję się, że coś mnie ominie tak po prostu. A z drugiej strony boję się, że mi się coś stanie albo co gorsze komuś bliskiemu mojemu serca.
Niedawno skończyłam kurs ratownictwa. Jestem certyfikowanym ratownikiem. Tak po prostu dla siebie ten kurs zrobiłam. Chciałam się nauczyć czegoś pożytecznego i to zrobiłam. Kilka dni po wypadku, gdy wróciłam do domu miałam drugą zmianę. Wyszłam jak zawsze o 13:30 na autobus, żeby dotrzeć do pracy na czas i... usłyszałam stuk. Wiedziałam, że samochody się stuknęły. No więc szybko się cofnęłam, nauczona tym, że ludzie częściej się gapią niż robią coś pożytecznego. W myślach miałam to, że już kilka osób na tych nieszczęsnych pasach zginęło i przypominałam sobie zasady pierwszej pomocy. No, ale na szczęście nikomu nic się nie stało. Dwa samochody się stuknęły, nikt nie ucierpiał. Musiałam biec na autobus, ale zdążyłam. Całe życie w biegu..
No, ale dobra rozpisałam się a do czego dążę. Dlaczego zaczęłam o Harrym? Otóż dla mnie to nie jest tylko historia czarodzieja. Uwielbiam muzykę, zdjęcia ok. Jednak najbardziej mnie poruszają relacje postaci. Szczególnie przyjaźń między głównymi bohaterami (jakby ktoś nie wiedział to: Harrym, Ronem i Hermioną. Tak często niektóre sytuacje odnoszą się do "mugolskiego" życia. Nauczyłam się wiele dzięki temu filmowi i uwielbiam to jak podchodzą do swoich problemów, jak siebie traktują w momentach jak jest dobrze i źle, potrafią sobie wybaczyć a przede wszystkim przyznać się do swoich błędów. (Nie każdy potrafi powiedzieć głośno, że zrobił źle. Mi się wydaje, że ja na szczęście się tego nauczyłam.) Za każdym razem doszukuję się nowych szczegółów, patrzę na ten film za każdym razem z innej perspektywy. W zależności od humoru jedna część może mnie wzruszyć albo pocieszyć.

Piszę o tym dlatego, że właśnie leci w tle "Harry Potter i Zakon Feniksa". Taka moja forma ukojenia, oderwania się od rzeczywistości. Do tego piję herbatę z syropem brzoskwiniowym. I uświadomiłam sobie, że od kilku dni przekładam sprzątanie a w pokoju już jest mega syf. FUCK!
23.02.2017 o godz. 22:18
Idę nieśmiało korytarzem, te spojrzenia mnie zabiją. Miałam poszukać gabinetu Pani Dyrektor. Hmm gdzie on może…. o tam jest jakiś nauczyciel. Spojrzałam z daleka na mężczyznę, ubrany był w biała koszulę, podwiniętą do łokci i eleganckie jeansy, trzymał w ręku…hmm. pewnie dziennik. Pędem poszłam w jego stronę, tłum ludzi tak mnie zmieszał, że nie zauważyłam jak wpadłam na mężczyznę w białej koszuli…
-Uważaj !
-Przepraszam Pana, nie chciałam na Pana wpaść- pospiesznie zbierałam swoje rzeczy z podłogi. Mężczyzna kucnął aby mi pomóc, przyglądał mi się z wielkim zdziwieniem.
-Przepraszam, naprawdę nie chciałam, to moja wina.
- Hahaha - zaśmiał się. Ty naprawdę myślałaś, że jestem nauczycielem ?
-A…a nie ?
-Hahaha - mężczyzna pomógł mi pozbierać resztę rzeczy, po czym wstał.
Jestem Nataniel, co prawda nauczycielem jeszcze nie jestem, ale myślę, że w przyszłości… może, kiedyś ? - uśmiechnął się; ma taki piękny uśmiech. Jestem tylko przewodniczącym tej szkoły.
-Boże jaka wtopa, pierwszy dzień i już taki przypał - myślałam, że zapadnę się pod ziemię …
-Jesteś ta nowa tak ?
-Tak, przepraszam, przez to zapomniałam się przedstawić, Anastasia- podałam mu rękę.
- Miło mi. Dyrektorka wspominała mi o nowej uczennicy, moim zadaniem jest oprowadzić cię po szkole i masz mi dac dokumenty.
-Ach tak, proszę- podałam mu teczkę- przejrzał jej zawartość i uśmiechał się do mnie szeroko.
-Świetnie to co gotowa ?
-T..tak.. Myslę że tak
-Nie stresuj się tak, to twój pierwszy dzień, później będzie lepiej…
- Oby ….
Nataniel zaczął oprowadzać mnie po szkole. Nie spodziewałam się, że tak tutaj jest. Wtapiałam się w jego głos, miał taki męski, jego oczy były błękitne, włosy blond. Musiał być dobrze zbudowany, koszula wspaniale podkreślała jego sylwetkę …
- I to by było na tyle, wiesz już gdzie co jest ?
-Yyy… tak dzięki
- Musze już iść, z tego co wiem masz teraz wiedzę o sztucę z Panem Frazowskim. Tak się składa, że jest to twój wychowawca, będziesz miała okazje poznać swoją klasę.
-Myślę że nie zrobię z siebie pośmiewiska w pierwszym dniu-
Chłopak uśmiechał się do mnie i poklepał po ramieniu.
-Dasz radę- odszedł.
Dzwonek na lekcje. Poszłam do klasy, którą wskazał mi Nataniel. Ludzie zwykli i niezwykli. Patrząc po twarzach każdy miał swoją historie, podzieleni są na grupki, jak to w każdej szkole. Jedyną moją uwagę przykuł chłopak o niespotykanym wygładzie. Jego włosy blond z lekkim odcieniem szarości, lekko zapuszczone zaczesane do góry, ubrania były jak nie z tej epoki. Czy w tych czasach są jeszcze tacy ludzie ? Cały czas myślami był jakby nie tutaj w klasie. Siedział z tyłu od okna. Usiadłam niedaleko niego, ukradkiem wpatrując się.
Po dzwonku wychodząc z klasy, usłyszałam swoje imię….
-Anastasia !- obróciłam się
-Tak ?
- Twoja przemowa była rodem z Harvardu, ale dzięki tobie uciekło nam połowa lekcji
- Chciałam się przedstawić z jak najlepszej strony
- Fajna jesteś, Ykhm…jestem Rose, fajnie że dołączyłaś do naszej klasy, będzie ciekawie
-Też się cieszę
- Jeśli masz chwilę czasu po szkole, mogę ci opowiedzieć co nieco, tak wiesz dla wtajemniczenia
-Jasne-uśmiechnęłam się. A mogę cię o coś zapytać ?
-Jasne
- ten chłopak, taki …..dziwny, ykhm znaczy się …..
-Hahaha też tak zareagowałam jak go pierwszy raz zobaczyłam. To jest Lysander, wiesz swój świat i swoje kredki, cały czas błądzi gdzieś myślami, ale jest naprawdę sympatyczny, polubisz go.
-Jego styl, taki ….
-Wiktoriański- przerwała mi. Ma fisiu na tym punkcie, ale wiesz artyści ponoć tak mają.
-Artyści ? To znaczy, że jest …
-Piosenkarzem, pisze piosenki itp itd. Dlatego jest taki …. inny, ale fajny, po za tym jest bratem mojego chłopaka i stad tyle o nim wiem.
-Fajnie. -musze się dowiedzieć o nim czegoś więcej, zadziwiają mnie tacy ludzie…Musze już iśc
- Dobrze, to do potem.
Kolejne lekcje minęły równie szybko, jak się zaczęły. W czasie powrotu do domu, próbowałam namierzyć owego ,,dziwnego” chłopaka, lecz szybko się ulotnił. No cóż innym razem. Bynajmniej mam już nową koleżankę w klasie…
23.02.2017 o godz. 21:46
W gruncie rzeczy nie rozumiecie, ale wpusty podłogowe sa niezwykle ważnym elementem systemów sanitarnych. W związku z powyższym chciałbym skupić się na ich budowie. Mój blog powie Wam wiele na temat zastosowania wpustów podłogowych w praktyce. Nie zawsze jednak to wystarcza. Postaram się także przedstawić Wam szczegółowe informacje na temat budowy wpustów podłogowych. To pokaże Wam jak możecie w prosty sposób wybrać kratki ściekowe. Poznając budowę wpustów podłogowych jesteście w stanie spełnić oczekiwania zleceniodawców. ZAczynamy zatem. Co możemy powiedzieć o budowie wpustów podłogowych?
W pierwszym momencie należy przeanalizować fakt, że mają być one zbudowane z mocnej, wysokiej jakości stali nierdzewnej. W zakładach chemicznych sprawdzi się również stal kwasoodporna. To da Wam niemalże gwarancję, że wpusty podłogowe będą funkcjonować sprawnie przez długie lata.
Warto wziąć pod uagę także wydajność wpustów podłogowych. Wielkość odpływu we wpustach powoduje, że nie mają one problemu z odprowadzaniem wody z powierzchni podłogi. Zbyt mała szerokość wpustu to oczywiście za mała wydajność. Zbyt duża szerokość to z kolei niepotrzebne koszty.
Nie bez znaczenia jest także wielkość kosza osadczego. Od niego zależy zdolność do zbierania nieczystości oraz części stałych.
Jak zatem widzicie wybór kratek ściekowych nie opiera się wyłącznie na cenie. Należy zwracać uwagę na szeroki wachlarz czynników. Bez tego wybór wpustów podłogowych może okazać się bardzo losowy.
23.02.2017 o godz. 21:39
W gruncie rzeczy nie rozumiecie, ale wpusty podłogowe sa niezwykle ważnym elementem systemów sanitarnych. W związku z powyższym chciałbym skupić się na ich budowie. Mój blog powie Wam wiele na temat zastosowania wpustów podłogowych w praktyce. Nie zawsze jednak to wystarcza. Będę chciał także przybliżyć Wam szczegółowe informacje na temat budowy wpustów podłogowych. To pokaże Wam jak możecie w prosty sposób wybrać kratki ściekowe. Znając budowę tych elementów możecie bez trudu sprawdzić czy spełnią one oczekiwania Waszych Klientów. A więc do rzeczy. Z czego tak naprawdę zbudowane są wpusty podłogowe?
W pierwszym momencie należy przeanalizować fakt, że mają być one zbudowane z mocnej, niezniszczalnej stali nierdzewnej. W zakładach chemicznych sprawdzi się również stal kwasoodporna. Dzięki temu zyskacie pewność, że wpusty podłogowe będą działać niezawodnie przez długie lata.
Kolejnym ważnym elementem, który musicie uwzględnić, jest oczywiście wydajność wpustów podłogowych. Szerokość odpływu kratek ściekowych sprawia, że nie mają one problemu z odprowadzaniem wody z powierzchni podłogi. Mała szerokość wpustów to ryzyko stosunkowo niewielkiej wydajności. Przesada w drugą stronę generuje z kolei miepotrzebne wydatki.
Na końcu warto także zwrócić uwagę na wielkość kosza osadczego. To on odpowiada za zbieranie nieczystości z powierzchni podłogi.
Jak zatem widzicie wybór kratek ściekowych nie opiera się wyłącznie na cenie. Należy zwracać uwagę na szeroki wachlarz czynników. Bez dokładnej analizy wybór wpustów jest wielką loterią.
23.02.2017 o godz. 21:37
REKLAMA



plotki

quizy


figurki figurki