Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

mini blogi w kilka sekund!

startuj i pisz je z nami

Fajny wierz znalazłam.




Już się skończyło,
Przecież miało wiecznie trwać.
Tyle niespełnionych obietnic,
Aż w końcu powiedziałeś „pa”.
Teraz już nikt mnie nie rozumie,
Próbuje pocieszać, ale po co?!
On i tak już nie wróci,
On już nie przyjdzie z pomocą.
Właśnie to najgorsze jest,
Że choć wiem, że on nie wróci,
Dalej w mym sercu jest…
Nie umiem wyrzucić go z mojej pamięci,
Nawet nie wiesz, jak bardzo tego chcę.
Teraz musi mi wystarczyć,
Twoja sylwetka w oddali,
Twój uśmiech przeznaczony dla innej
I dotyk Twych ust, na jej twarzy.
Dziś całujesz ją, nie mnie...
Już chyba powoli rozumiem,
Dla Ciebie była to zwykła gra.
Raz powiedziałeś kocham,
A raz powiedziałeś pa.
No kogo sobie teraz wybierzesz?
Przecież twierdzisz że możesz każdą mieć.
A później będziesz wciskał kity,
Że jeszcze gotowy nie jesteś.
Ze mną też tak było,
Ale zobaczysz podniosę się!
Jeszcze zapłaczesz że mnie straciłeś
I będziesz błagał jak zwykły pies.
Lecz już w tedy nie będzie ratunku.
Już w tedy ja powiem Ci pa...
W tedy zobaczysz, gdy będziesz na moim miejscu,
Jak to jest gdy niszczy ktoś twój cały świat...
24.04.2014 9 minut temu

Nie jestem typowa, pisk opon nie robi na mnie wrażenia, w przeciwieństwie do cichego odgłosu buziaka w szyję . Zamiast wypchanego po brzegi portfela wolę widzieć Twój szczery uśmiech, od ucha do ucha . Niełatwo zdobyć moje uznanie, bijąc si…ę z jakimś typem w klubie, bukiet krwistoczerwonych róż bardziej mnie przekonuje . Twoje błyskotki na szyi i nadgarstku nie potrafią mnie tak zaczarować, jak Twoje spojrzenie pełne blasku . Nie , Twoje przekleństwa czynią Cię, moim zdaniem, mężczyzną , lecz sposób, w jaki potrafisz mnie objąć, gdy się boję . Nie cieszy mnie, gdy przez telefon mówisz kumplowi, że jesteś gdzieś ze mną, prawdziwą radość sprawisz, gdy mijając go nie wypuścisz mej dłoni z uścisku . Nie musisz zabierać mnie na kolacje przy świecach, w zupełności wystarczy pośpiesznie zjedzony hamburger w Twoim towarzystwie . Nie kupisz mnie drogimi prezentami, ale za jedno ‚ kocham Cię mała ‚ jestem skłonna oddać Ci cały swój świat .
24.04.2014 36 minut temu
Wiecie co mnie wkurza w śród ludzi (jak zwykle), ich wstręt do ludzi noszących HIV i chorych na AIDS. Poznają kogoś kobietę lub mężczyznę, a jak dowiadują się, że jest ona/on chory/chora i słyszy się: "O nie ona/on jest nosicielką/em. Puszczalska. Dziwka/Dziwkarz" itp. itd.

To chore. Bo zarazić się można na sto różnych sposobów. Np. można się skaleczyć i zarazić od drugiej osoby skaleczonej.
I już.

A jak ktoś jest na co inny chory/chora to współczują. Przecież HIV i AIDS to też choroba. Po przez podanie ręki czy przytulenie nie da się zarazić.

Nie uważacie, że to jest nie sprawiedliwe?

______________________________________________________
Czekam na wasze opinie.
24.04.2014 39 minut temu

Chachi.


24.04.2014 o godz. 16:32

A żyć możesz tyl­ko dzięki te­mu, za co mógłbyś umrzeć.


24.04.2014 o godz. 16:26

Chcę drin­ka. Chcę pięćdziesiąt drinków. Chcę bu­telkę naj­czys­tsze­go, naj­mocniej­sze­go, naj­bar­dziej niszczy­ciel­skiego naj­bar­dziej trujące­go al­ko­holu na Ziemi.Chcę pięćdziesiąt bu­telek. Chce crac­ku, brud­ne­go i żółte­go i wy­pełnione­go for­malde­hydem. Chcę kopę me­tam­fy w proszku, pięćset kwasów, wo­rek grzybków, tubę kle­ju większą od ciężarówki, ba­sen benzyn tak duży, żeby się w nim uto­pić.Chcę cze­goś wszys­tkiego cze­gokol­wiek jak­kolwiek ile tyl­ko się da by zapomnieć.


24.04.2014 o godz. 16:23

Gdy­byś znała te wszys­tkie dro­gi, ja­kie ob­rałem, żeby dot­rzeć do ciebie. Zo­fio, ja nie wie­działem, często się my­liłem, za każdym ra­zem zaczy­nałem od no­wa, z jeszcze większą ra­dością, większą od­wagą. Chciałbym, żeby nasz czas się zat­rzy­mał, żeby można było go przeżywać, od­kry­wać ciebie, kochać ciebie, tak jak na to zasługu­jesz. Ten czas nas łączy, ale do nas nie na­leży. Jes­tem z in­ne­go świata, gdzie wszys­tko jest tyl­ko kon­kret­ne, tyl­ko po­jedyn­cze. Jes­tem złem, ty jes­teś dob­rem, jes­tem twoim prze­ciwieństwem, ale
wy­daje mi się, że cię kocham, więc pop­roś mnie, o co chcesz.


24.04.2014 o godz. 16:21
— [...] na czym po­lega twój prob­lem z alkoholem?
— Nie mam prob­le­mu z alkoholem.
— Pijesz.
— Tak, piję, ale nie mam prob­le­mu z al­ko­holem. Mam prob­lem z tobą.



24.04.2014 o godz. 16:20
Żad­na wiel­ka miłość nie umiera do końca. Możemy strze­lać do niej z pis­to­letu lub za­mykać w naj­ciem­niej­szych za­kamar­kach naszych serc, ale ona jest spryt­niej­sza – wie, jak przeżyć.



ROZDZIAŁ 17

ANN
Biegłam wciąż przed siebie, a łzy napływały do moich oczu. Cóż za sensacja. Anna Daniels płacze! Ja nigdy nie płaczę. Nigdy! I nie mogę pozwolić sobie na chwilę słabości.
Otarłam więc pospiesznie oczy, nie zatrzymując się nawet na chwilę. Nawet nie zauważyłam faceta przede mną. Wpadłam na niego naprawdę niechcący. A on mnie jeszcze zwyzywał.
Beznadziejnie jest uświadomić sobie, że jest się nikim. Zerem. Kolejna łza. Zmarnowałam sobie pół życia na użeranie się z mamą. A teraz nie mogłam tego naprawić. Nie było odwrotu. Życie jest bezlitosne. Daje nam kopa w dupę, ale o drugą szansę jest bardzo trudno. A teraz doświadczyło mnie jeszcze boleśniej odbierając mi jednego z rodziców. Nie mogłam już załatać dziury jaką zrobiłam. Po pierwsze nie potrafię szyć. Chciałam zostać sportowcem. Grać w piłkę nożną, rozwijać swoje hobby. Ale mama chciała czegoś innego. Chciała, żebym została lekarzem. Zawsze tego dla mnie pragnęła. Zaplanowała mi przyszłość. Gdy byłam dzieckiem nie docierało to do mnie. Dopiero po jej śmierci zrozumiałam wszystko... Chciała jak najlepiej, jak każda matka, ale mi nie dogodziła. Wręcz przeciwnie. Spowodowała, że potajemnie wyprowadziłam się do ojca. Serce jej pękło. Dosłownie. Miała rozległy zawał serca. Dwie noce po mojej ucieczce. Nigdy sobie tego nie potrafiłam wybaczyć. Nie zdążyłam powiedzieć słowa "przepraszam"...

EMMA
Nienawidzę namolnych facetów, a zielonooki brunet z pewnością się do nich zalicza. Czy ja zawsze muszę wpadać na kogoś z kim naprawdę nie mam ochoty się widzieć?
Co się stało z Ann? Czy powiedziałam coś złego? Moje słowa dotknęły ją do żywego. Tak to przynajmniej wyglądało. Brawo Em! Ty to potrafisz skomplikować życie sobie i wszystkim dokoła. Ledwo się poznałyśmy, a już coś się stało i prawdopodobnie zaważyło na naszej krótkiej znajomości. Boję się, że jak zwykle spieprzyłam sprawę. Czy faktycznie powinnam opowiedzieć swoją historię Ann? Dlaczego tak nagle zwiała?

HARRY
Ach te jej czarne oczy. Mógłbym w nich tonąć i utonąć, nigdy się nie wydostać. Żeby tylko została. Ale uciekła ode mnie. Spławiła mnie, dała kosza. A ja nie lubię, jak kobieta mnie ignoruje. To moja działka. Ona jest wyjątkowa. Wiem to. Nie jest zwykłą, pierwszą lepszą laską, pustym plastikiem z toną tapety i tlenionymi włosami. Jest naturalnie piękna, choć to słowo nie odzwierciedla jej urody. Anioł...

ZAYN
Zarzuciła mi ręce na szyję. Przytuliłem się do ukochanej. Ustami musnąłem jej bladą szyję. Cicho westchnęła.
-Pragnę cię - wyszeptała namiętnie do mojego ucha. Przełknąłem ślinę. A jeśli znów ją sobie wyobrażę.
-Zaraz przyjdę, skarbie - odparłem równie cicho. Wyszedłem z pokoju i skierowałem się do salonu. Z barku wyciągnąłem butelkę Jacka Danielsa. Odkręciłem zakrętkę i pociągnąłem dużego łyka. Omal się nie zakrztusiłem. Napiłem się jeszcze raz, potem następny i kolejny. Zdążyłem opróżnić większe pół butelki. To powinno pomóc. Zakręciłem zakrętkę i nieco chwiejnym krokiem ruszyłem w stronę schodów. Wpadłem do pokoju, przewracając kosz na śmieci.
-Oj!
-Jesteś pijany?! - krzyknęła Perrie. Spojrzałem na nią niewinnie. Pokręciła tylko głową i ruszyła do wyjścia, ale ją zatrzymałem.
-Kotku, ja się dopiero rozkręcam - wymruczałem. Mrugnąłem powiekami. Kiedy otworzyłem oczy, wrzasnąłem. Przede mną nie stała Perrie, ale...
-Emma? - szepnął przerażony.
[/i]
24.04.2014 o godz. 16:16
Napisałyśmy na tym blogu 2 ff nawet jeszcze nie wiedzą że piszemy ff. Wtedy nazywałyśmy to opowiadaniem hahaha
Blog jak wiecie jest już dawno zawieszony.
Jedyną osobą którą tu czasem wchodzi jestem ja Ola :)
Dużo się przez ten czas zmieniło ale nadal wszystkie jesteśmy Directioner.
Chciałam wam wszystkim podziękować za czytanie naszego bloga i komentowanie nawet tych najkrótszych rozdziałów.

Blog od teraz już oficjalnie nie działa. Miałyśmy w planach napisać tu 3 ff ale jak widzicie nie wyszło.

Gdybyście jednak chciały czytać coś on nas to ja zaczęłam pisać ff o Harrym : http://dark-paradisex.bloblo.pl/ '

Dziękujemy wszystkim bardzo Kochamy was. :)

http://media.tumblr.com/tumblr_lv54uuGljO1qb0382.gif
24.04.2014 o godz. 16:05

415

jest cudownie
24.04.2014 o godz. 16:01

Rozłożyła skrzydła i wzniosła swą doskonałość do niebios.

24.04.2014 o godz. 15:19
Wreszcie wakcje ! Właśnie skonczyłam liceum .Przepraszam . Jeszcze sie wam nie przedstawiłam. No więc mam na imie Kornelia i mam prawie 19 lat .Mieszkam z rodzicami i siostrą Mają. Maja jest ode mnie o 3 lata młodsza , a mimo to ma chłopaka ,którego ja nigdy nie miałam .W przyszłości chciałabym zostać nauczycielka muzyki.Od małego chodziłąm na lekcje śpiewu.Rodzice zawsze marzyli bym stała sie sławna, ale mi jakoś specjalnie na tym nie zależyi wreszcie im sie postawiłam.Postanowiłam sama kierowac swoim życiem.Kiedyś przeglądając internet natknęłam sie na ogłoszenie : CHCESZ ZOSTAĆ WYCHOWAWCĄ NA OBOZIE MUZYCZNYM DLA NASTOLATKÓW? JEŚLI TAK TO ZADZWOŃ NA NUMER PODANY PONIŻEJ . PENSJE SĄ DO UZGODNIENIA .!!!
Pomyślałam że się zgłosze,bo nie dość że lubie muzyke to kto lepiej dogada sie z nastolatkami jak nie nastolatka? Rodzice nic nie wiedzieli, aż do wyjazdu.Powiedziałam tylko mojej siostrze. Potem okazało się że ona też tam jedzie, ale nie w roli opiekuna tylko ucznia ,jeśli mozna tak nazwać osobę na tym obozie.Rodzice ją na niego zapisali.Teraz, gdy ja sie im postawiłam,chca kierować życiem Mai.W drugi poniedziałek wakacji wsiadłyśmy do autobusu.Bedziemy miały spokój od ciągłych zakazów i nakazów naszych rodziców przez 5 tygodni.Wychowacy mieli pojedyńcze domki a uczniowie podwójne.Gdy tam dojechałam spotkała mnie niespodzianka. Była tam też moja przyjaciółka Lena.Także w roli opiekuna.Każdej grupie przydzielono dwóch wychowawców.Ja i Lena zostałyśmy przydzielone do grupy wokalistów, bo obie umiemy śpiewać.Nasze domki były oddalone od siebie o jakieś 300 metrów ,więc nie specjalnie dużo.Obok jej domku był niekryty basen,z którego bez problemu mogłyśmy skorzystać. Było tam też boisko do gry w siatkówke.Mam nadzieje że bede miała chociaż okazje skorzystać z tych atrakcji.Na początku tego nie zauważyłam ,ale w głownym budynku , w którym odbywały się wszystkie spotkania organizacyjne itp ,znajdowało sie kino.NIe sądziłam że tak bardzo mi sie tu spodoba!Wieczorem zapoznałam się z moimi wychowankami, wzięłam przysznic i polożyłąm sie do łóżka.Gdy już zasypiałam usłyszałam dżwięk mojego telefonu. Na początku nie sprawdzałam o co chodzi , ale dzwie ie powtarzał i zaczęło mnie to denerwować ,wieć wzięłam Iphona do ręki i otworzyłam wiadomość....



OD AUTORKI
To narazie pierwsza częśc , bo nie miałam już siły i zbytnio chęci aby pisać dalej ;p mam nadzieje że mi wybaczycie ;p
24.04.2014 o godz. 15:10


Nauczyłam się jednak, że sami tworzymy własne szczęście i że sięgnięcie po coś, czego pragniemy, oznacza również utratę czegoś innego. A kiedy gra toczy się o wysoką stawkę, strata może być bardzo dotkliwa. W życiu chodzi o coś więcej niż tylko bycie szczęśliwym. Chodzi o odczuwanie całej gamy emocji: szczęścia, smutku, złości, żalu, miłości, nienawiści. Jeśli spróbujesz stłumić jedną z nich, stłumisz je wszystkie. Człowiek jest wtedy najszczęśliwszy, kiedy dokoła siebie widzi to, co nosi w sobie samym...

-Lux, najwyższa pora żebyś poszła spać... - mruknął Liam.
-Nie chce!
-Mała nie musisz na mnie krzyczeć. Już najwyższa pora. - łudził się Payne.
-Rodzice mnie zostawili? Nie kochają mnie? - spytała niespodziewanie dziewczynka robiąc smutną minę.
-Nie. Co ci przyszło do tej małej główki?
-Bo... Wujku oni mnie chyba nie kochają, nie chcą kupić mi psa... - mówiła Lux.
-Wiesz co, kiedy miałem tyle lat co Ty też bardzo chciałem mieć jakieś zwierzę w domu.
-Naprawdę? - zapytała, podnosząc głowę do góry.
-Niestety rodzice nigdy nie się nie zgodzili, ale wiesz... Często oglądałem filmy ze zwierzakami.
-Ja też mogę? - spytała Lux.
-No pewnie, że możesz. A teraz już śpij... A jutro jak wstaniesz na pewno zastaniesz rodziców.
-No okej...

Ludzie marzą i mylą marzenia z tym, co uważają za rzeczywistość... To zabawne - jako dzieci wierzymy, że możemy zostać, kim chcemy, znaleźć się tam, gdzie zapragniemy, bez ograniczeń. Oczekujemy czegoś niezwykłego, wierzymy w magię. Potem dorastamy i mijają lata niewinności. W nasze życie wkrada się rzeczywistość i nagle zdajemy sobie sprawę, że nie możemy zostać tym, kim chcemy, i musimy się zadowolić czymś zupełnie innym. Nie pozwól nikomu ukraść twoich marzeń. Bo o marzenia, choć z początku wydają się nieosiągalne, trzeba walczyć. Idź za głosem swego serca, bez względu na wszystko. Zacznij wierzyć w siebie, a Twój świat zmieni się na lepsze szybciej niż kiedykolwiek marzyłeś.

-Myślisz, że Lux zasnęła? Była zła na mnie... - mruknął Zayn niosąc śpiącego Aarona na rękach do domu.
-No wiesz, to twoja ulubiona córeczka. Sam z nią porozmawiaj jutro.
-Meg, przecież wiesz jak jest... Trudno jest mi pogodzić to wszystko ze sobą. Ty, dzieci, dom, zespół...
-To zrezygnuj z czegoś. - stwierdziłam, otwierając drzwi wejściowe.
-Jesteśmy już. - powiedział Malik.
-To my będziemy się zbierać, Lux i trojaczki śpią. - odpowiedział Harry.
-Dziękuje wam za wszystko. - uśmiechnęłam się.
-Korzystaj póki możesz. - zaśmiał się Niall.
-Będę pamiętać. - przytuliłam Horana.

Nigdy nie zostawiaj przyjaciela. Przyjaciele to wszystko dzięki czemu udaje się nam przebyć ten świat - i jedyne z tego świata, co może uda nam się spotkać w następnym. Najważniejsze jest nie to, jak wyglądamy, ale rola, jaką odgrywamy w życiu naszych bliskich. Ludzie wybierają szczególny rodzaj osób na powierników, ponieważ akurat takiego, a nie innego towarzystwa szukają w danym momencie swojego życia, a nie dlatego, że ich wzrost wiek lub kolor włosów jest odpowiedni. Jest tyle pięknych rzeczy, które można dostrzec, jeżeli tylko się umie patrzeć. Życie jest rodzajem obrazu. Bardzo dziwnego, abstrakcyjnego obrazu...



24.04.2014 o godz. 14:58
Kornelia - uzdolniona wokalnie 19-latka . Rodzice kierowali jej życiem dopóki się im nie postawiła.
Maja-siostra Kornelii. Ona również ma talent .Świetnie gra na pianinie. Ma prawie 16 lat
Gabriel-chłopak Mai .Ma 16 lat .Jest przystojny.
Rodzice- są bardzo despotyczni i chcą aby ich córki stały się sławne.
Lena -przyjaciółka Kornelii. Jest w tym samym wieku co Kornelia.
Justin Bieber-sławny piosenkarz ;p



OD AUTORKI
Więć są już bohaterowie ;p Pradopodobnie jeszcze dzisiaj pojawi sie pierwszy rozdział ;)
24.04.2014 o godz. 14:48

Hejka ! Mam na imię Agata i mam 14 lat. Bedę pisać opowiadanie z Justinem Bieberem . Mam nadzieje ,że ktoś to bedzie w ogóle czytał . ;)
24.04.2014 o godz. 14:42
Postanowiłam na razie zignorować list. Szybkim krokiem wspięłam się po schodach wymijając Petera.
-Jak chcesz to w kuchni są naleśniki. Przed chwilą zrobiłam.
Kiwnął głową że przyjął do wiadomości to co mu powiedziałam i posnuł się dalej. Pokręciłam głową. Chłopak był całkowitym przeciwieństwem swojej siostry, Elie która zawsze gdzieś pędziła. Weszłam do pokoju i opadłam na fotel bujany który stał w kącie pokoju obok okna, złapałam książkę która leżała obok na stoliku. Spojrzałam na okładkę. Stephen King - Christine. Otworzyłam książkę na byle której stronie i przeczytałam pierwsze zdanie na które padł mój wzrok: "Zjawa zamigotała i znikła". Wzdrygnęłam się i spojrzałam prosto przed siebie na drzwi tarasowe. Kątem oka dostrzegłam błysk w pustym, zaciemnionym kącie pokoju. Zamarłam. Bardzo powoli i bezszelestnie wstałam z krzesła i wbiłam wzrok w miejsce w którym dostrzegłam światło, gotowa w każdej chwili uciec. Po chwili kiedy byłam już prawie pewna że mi się przewidziało, w kącie powoli zaczęła materializować się zjawa. Z przerażenia nie mogłam się ruszyć na milimetr. Nie byłam w stanie otworzyć buzi do przeraźliwego krzyku. Dla mnie czas się zatrzymał. Przerażona wpatrywałam się w puste oczodoły zmory. Po chwili to coś odezwało się niskim zachrypniętym głosem.
-Czy do ciebie nie dociera głupia dziewczyno że masz mnie słuchać? Masz w trybie natychmiastowym wykonywać polecenia a nie mnie ignorujesz. Mogę wszystko. Mogę sprawić że będziesz cierpiała...
W tym momencie miałam wrażenia jakbym spadała w czarną dziurę i nagle przed oczami stanęło mi najgorsze wspomnienie z całego mojego krótkiego życia. Najpierw widziałam tylko języki ognia liżące meble, ściany które pochłaniały wszystko na swojej drodze. Nagle w płomieniach dostrzegłam twarz matki. Nie mogłam nic zrobić, a ona była trawiona przez ogień. Zginęła ponownie. Zginęła po raz drugi znów na moich oczach. Przez tyle lat starałam się wyrzucić tę scenę ze swojej świadomości. Zepchnąć w głąb mojej głowy i zakneblować abym znów nie miała tych paraliżujących ze strachu snów kiedy budziłam się z krzykiem na ustach i łzami na policzkach. Nagle znów znalazłam się w moim pokoju patrząc w pustą twarz.
-Mogę sprawić że wszyscy cię znów znienawidzą...
Tym razem przed oczami stanęła mi scena kiedy po raz kolejny szłam do nowej szkoły. Wszyscy mnie nienawidzili za to że miałam pieniądze i ładne ubrania. Wyzywani mnie, bili, zmuszali do wielu rzeczy, szantażowali, znęcali psychicznie. To wtedy zaczęłam zakładać swetry i nigdy nie chodziłam w krótkich spodenkach aby ukryć narastającą liczbę zakrwawionych blizn. Rodzina dowiedziała się że coś jest nie tak dopiero kiedy znaleźli mnie w jakiejś starej stodole zakrwawioną, z pętlą na szyi. Poczułam jak łzy ciekną mi po policzku. Znów widziałam przerażającą trupią twarz przede mną.
-Mogę sprawić że ludzie których kochasz będą cierpieć...
I nagle przed oczami stanęła mi najbardziej okrutna scena jaką oglądałam w swoim życiu. Chociaż nigdy nie była prawdziwa, to byłam prawie pewna że to dzieje się na prawdę. Patrzyłam przez grube kraty na maleńką Alice, moją przyszywaną siostrę która była przypięta grubymi łańcuchami do ściany. Miała opuchniętą, bladą twarz, przekrwione oczy, wychudzone maleńkie ramionka tak że wyraźnie widziałam kości i fioletowe żyły. Z jej ciała zwisała poszarpana różowa sukienka którą tak kochała, a na jej ciele było mnóstwo krwawych pręg. Z każdym razem kiedy próbowała się odezwać mężczyzna który stał obok wymierzał jej ciosy batem. Miałam dość. Opadłam na kolana i zaczęłam histerycznie szlochać.
-Zrobię wszystko-wychrypiałam-wszystko tylko zostaw moją rodzinę w spokoju. Wszystko...
-Na razie tyle mi wystarczy. Jeśli nie będziesz wykonywać moich poleceń mogą się dziać rzeczy straszne...-"Zjawa zamigotała i znikła". Paraliżowana strachem zbiegłam do pokoju mojej siostrzyczki. Alice siedziała przy biurku i coś malowała. Podbiegłam do niej i ją przytuliłam. Spojrzałam na obrazek i zamarłam. Był na nim mój dokładny portret narysowany w odcieniach szarości w których górowała czerń. Za moimi plecami widniały czarne jak smoła skrzydła. Popatrzyłam na dziewczynkę. Patrzyła przed siebie martwym wzrokiem. Otworzyła usta...
-Pamiętaj, mogę wszystko-wychrypiał głos
Odskoczyłam od dziecka z przeraźliwym krzykiem. Dziewczynka popatrzyła na mnie zdezorientowana
-Dlaczego krzyczysz?-zapytała swoim dziecięcym głosikiem
-Zobaczyłam ogromnego pająka-wyszeptałam. Spojrzałam ponownie na kartkę. Teraz widniała na niej łączka z kwiatkami i mnóstwem motylków
-Śliczny rysunek-wyszeptałam, pocałowałam dziewczynkę w czoło i wyszłam z pokoju. Przysiadłam na schodach i popatrzyłam na swoje rozdygotane ręce. Na moich nadgarstkach zostały jedynie delikatne różowe kreski. Zakryłam twarz dłońmi. Oddychaj...




No muszę przyznać miałam wenę na ten rozdział;) Nie jest jakiś zabójczo długi ale ja zawsze piszę krótkie rozdziały więc tak... Oczywiście liczę na to że skomentujesz jak przeczytasz bo chcę wiedzieć czy kontynuować opowiadanie czy zawiesić bloga, bo jakoś słabo z tymi komentarzami ;c W każdym razie liczę na to że się spodoba i będziecie komentować. Kolejny rozdział za 5 komów. Papacie;*
24.04.2014 o godz. 14:12

9

I drugi dzień egzaminów za nami. Wolę nie sprawdzać odpowiedzi bo czuję, że nie napisałam testów zbyt dobrze i wolę skupić się na tym, że jutro pójdzie mi lepiej bo jestem dobra z angielskiego.
A co Wy myślcie o dzisiejszym egzaminie?

Dziś czuję się trochę lepiej. Nie wiem czemu, ale trochę się z tego cieszę. :)
Spróbuję namówić mamę kiedy wróci, abyśmy pojechały do babci. Myślałam aby iść jeszcze na spacer, może przejdę się jakoś wieczorkiem. Choć teraz mam ochotę poleżeć sobie na plaży. Oglądałabym zachód słońca, siedząc na ciepłym piasku. :) Heh...marzenia.

Jutro już ostatni egzamin. Powodzenia! ♥


24.04.2014 o godz. 13:42

Nic już nie zrobię. Nie napiszę. Nie powiem. Nie przeproszę. Nie poproszę. Nie dam żadnego znaku. Dlatego, że mi to wszystko zrobił. Dlatego, że zranił. Nie będę już płakać z jego powodu. Dam mu sama powód do płaczu.
24.04.2014 o godz. 13:28

Nie bój się. Ja też próbuję się nie bać. Razem nam się uda. Możemy jeszcze przetrwać.
24.04.2014 o godz. 13:15
REKLAMA



plotki

quizy


figurki figurki